Nauczyciele to dopiero początek. Kolejne grupy zawodowe grożą strajkami. I tak aż do jesieni

Już od ponad dwóch tygodni trwa strajk nauczycieli. Tymczasem nie jest to jedyna grupa zawodowa, która zaczyna głośno wyrażać swoje niezadowolenie. Wśród zawodów, które zapowiadają strajki znajdują się m.in. lekarze, fizjoterapeuci i pracownicy socjalni.

Nauczyciele

Strajk nauczycieli trwa od 8 kwietnia i niewiele wskazuje, aby strona związkowa (ZNP i FZZ) i rząd miały się dogadać. Nawet jeśli protest zostałby zawieszony, to prawdopodobnie tylko po to, aby został wznowiony we wrześniu - na początku roku szkolnego i na około 1,5-2 miesiące przed wyborami parlamentarnymi.

Głównym postulatem nauczycieli są podwyżki wynagrodzeń, aczkolwiek oczekiwań i pretensji do rządu jest więcej.

Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych mówi, że spór można prowadzić z pracodawcą - czyli w przypadku nauczycieli z dyrektorem szkoły, a nie z MEN - w sprawach dotyczących warunków pracy i płacy. Stąd nie można zrobić strajku np. w sprawie reformy, odchudzenia podstaw programowych czy w sprawie godności - bo dziś nauczyciele mówią, że tak naprawdę jest to już kwestia godności

- mówiła w rozmowie z next.gazeta.pl Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka prasowa Związku Nauczycielstwa Polskiego.

26 kwietnia na Stadionie Narodowym ma się odbyć edukacyjny "okrągły stół", który ma dotyczyć także ogólnego kształtu edukacji w Polsce, ale wiadomo już, że związkowcy nie wezmą w nim udziału przez jego niejasną formułęŚrodowisko nauczycielskie ma także żal, że rząd o ich zdanie nie pytał, gdy likwidowano gimnazja (blisko milion podpisów Polaków pod petycją o referendum w tej sprawie zostało zlekceważonych) albo gdy tworzono nowe podstawy programowe. 

Niestety, mszczą się lata 2016-2018, trzy lata systemowego i bardzo dobrze zaprogramowanego ignorowania głosu nauczycieli

- komentowała niedawno w rozmowie z next.gazeta.pl Iga Kazimierczyk, nauczycielka i prezeska Fundacji Przestrzeń dla edukacji.

Czytaj też: Strajk nauczycieli. O jakie podwyżki toczy się walka? Dużo niższe niż mityczne 1000 zł [LICZYMY]

Lekarze i rezydenci

Oszukani przez rząd czują się także lekarze. Powodów rozgoryczenia jest kilka. Po pierwsze, to niedotrzymywanie przez Ministerstwo Zdrowia porozumienia z rezydentami, kończącego zeszłoroczny strajk tej grupy zawodowej. Chodzi m.in. o podwyżki oraz wzrost nakładów na ochronę zdrowia. 

Co więcej, zasady wynagradzania nie są uregulowane w sposób trwały, bo niedawna podwyżka dla lekarzy specjalistów oraz rezydentów była jednorazowa, i obowiązuje tylko do 2020 r.

W publicznej ochronie zdrowia jest tak, że właściwie wynagrodzenia kształtują się - jak ja to mówię - od strajku do strajku. Nie ma żadnych pokojowych mechanizmów - trzeba strajkować albo rzucić pracę, aby cokolwiek uzyskać

- mówił w rozmowie z next.gazeta.pl Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

Kolejnym problemem jest brak całościowego planu funkcjonowania publicznej służby zdrowia, a także jej niedofinansowanie. OZZL jest bardzo zirytowane, że stale słyszy, iż w budżecie nie ma pieniędzy na służbę zdrowia, a tymczasem znalazły się w nim środki na "piątkę Kaczyńskiego". W niektórych miejscach mocno kontrowersyjną, bo 500 plus będzie wypłacane na wszystkie dzieci bez wyjątku (przypomnijmy - skorzystają na tym przede wszystkim najbogatsze rodziny), a "trzynastki" trafią do wszystkich emerytów i rencistów niezależnie od wysokości ich świadczeń, a wręcz także do cudzoziemców, którzy nawet w Polsce nie mieszkają i nie mają polskiego obywatelstwa.

OZZL regularnie w swoich komunikatach przekonuje, że środki z "piątki Kaczyńskiego" powinny dofinansować służbę zdrowia. W zeszłym tygodniu w liście adresowanym do wszystkich klubów parlamentarnych związek przekonywał, że posłowie przy głosowaniu nad przeznaczeniem 18 mld zł rocznie na rozszerzenie programu 500 plus będą "staną - chcąc nie chcąc - przed wyborem: życie albo śmierć tych osób, które z powodu niedofinansowania publicznej ochrony zdrowia nie otrzymują potrzebnej pomocy medycznej".

Jakie są plany OZZL? O strajku raczej nie ma mowy, natomiast lekarze rozważają - na okolice września - ograniczeniu czasu pracy wyłącznie do jednego etatu. Wcześniej, bo 1 czerwca, ma odbyć się demonstracja lekarzy.

Dzisiaj jest tak, że ogromna większość lekarzy pracuje dużo więcej, i dzięki temu cały system może funkcjonować z powodu wielkich niedoborów kadrowych. Wystarczy, że lekarze ograniczą czas pracy do jednego etatu i to może spowodować wielkie trudności w funkcjonowaniu publicznej służby zdrowia

- tłumaczył Krzysztof Bukiel z OZZL.

Pracownicy socjalni

Z kolei o możliwym strajku pracowników pomocy społecznej napisała środowa "Rzeczpospolita". Oprócz podwyżek niskich pensji (dziś średnio ok. 1,9 tys. zł "na rękę") oczekują oni także zmian w systemie udzielania pomocy. Paweł Maczyński, przewodniczący Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej, przekonuje w "Rzeczpospolitej", że rząd - poza jednym spotkaniem w marcu - nie podjął z tym środowiskiem żadnych rozmów.

Pojawiają się obawy, że ewentualny protest pracowników socjalnych może sprawić, że wnioski o "hojniejsze" 500 plus będą rozpatrywane z opóźnieniem. Z drugiej strony, strajk w lipcu jest mało prawdopodobny według Sylwestra Tonderysa, przewodniczącego Zarządu Głównego Związku Zawodowego Pracowników Socjalnych.

Nie chcemy protestować razem z nauczycielami. Nie chcemy oskarżeń o podsycanie antyrządowych nastrojów, o wykorzystywanie nie naszego protestu. Dlatego możliwe, że ogólnopolski protest będzie miał miejsce w ciągu najbliższych tygodni, zaś strajk najwcześniej na jesieni. Niezadowolenie w środowisku jest ogromne

- mówił w rozmowie z next.gazeta.pl Tonderys.

Pracownicy sądów

Niezadowoleni są także pracownicy administracyjni sądów i prokuratur. Oczekują podwyżek pensji, łącznie o 950 - 1000 zł jeszcze w tym roku albo rozłożonych na dwie transze w latach 2019-2020 (zależnie od związku zawodowego). Argumentują, że niskie zarobki, szczególnie na starcie, nie przyciągają nowych osób do pracy. W połączeniu z odejściami z pracy dotychczasowych pracowników sytuacja staje się nieciekawa.

Pracownicy sądów strajkować nie mogą (podobnie jak np. policjanci). Ale mają inne sposoby nacisku, jak choćby masowe L4, które brali pod koniec 2018 r. Wysyłają także do Trybunału Konstytucyjnego petycje, aby ten w końcu zajął się sprawą konstytucyjności zakazu organizowania strajków przez pracowników sądów - bo sprawa jest nierozpoznana od września 2013 r. Pracownicy regularnie pikietują także np. w czasie przerw w pracy. Tuż przed świętami w ramach akcji protestacyjnej prowadzono zbiórkę krwi pod hasłem "Prokuraturze i sądownictwu grozi zawał". Organizują także spotkania ze stroną rządową, ale na razie nie przyniosły one skutków. 

Fizjoterapeuci

W maju akcję protestacyjną planują z kolei fizjoterapeuci. Oni również oczekują m.in. podwyżek, o 1600 zł brutto pensji zasadniczej. Jak mówił Tomasz Dybek, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii, przedstawiciele tego zawodu zarabiają obecnie po 2200-2400 zł brutto. Wśród innych postulatów jest także m.in. zwiększenie wyceny świadczeń gwarantowanych i urlopy szkoleniowe, a także podwyżki dla innych, pominiętych grup zawodowych. Fizjoterapeuci czują się oszukani, bo obietnice, które w styczniu dawał im minister zdrowia Łukasz Szumowski, nie zostały spełnione.

7 maja ogólnopolską akcją krwiodawstwa "Fizjoterapeuci pacjentom" rozpoczyna się "maj bez fizjoterapeuty". W kolejne dni będą organizowane kolejne akcje. Jakie i kiedy? Dokładnego planu jeszcze nie ma, ale pojawiają się pomysły np. strajku włoskiego czy głodowego.

Co zrobi Piotr Duda?

Na początku kwietnia Piotr Duda, szef NSZZ "Solidarność", ogłosił "piątkę Solidarności". Składało się na nią:

  • Podwyżki płac dla wybranych grup zawodowych (m.in. pracowników Sanepidu, pracowników administracji, sądów i prokuratur, pracowników kultury, pracowników pomocy społecznej i służby zdrowia, a także pracowników cywilnych Ministerstwa Obrony Narodowej)

  • Wprowadzenie kryterium stażowego, które uprawniałoby do przejścia emeryturę bez względu na wiek

  • Odmrożenie wskaźnika naliczania zakładowego funduszu świadczeń socjalnych

  • Systemowe rozwiązanie stabilizujące ceny energii oraz wsparcie dla przemysłu energochłonnego

  • Niewliczanie do minimalnego wynagrodzenia dodatku za wysługę lat

4 kwietnia pod urzędami wojewódzkimi w całej Polsce odbyły się demonstracje. Po tygodniu "Solidarność" poinformowała, że strona rządowa wróciła do rozmów ze związkiem, ale jakie będą tego rezultaty - dopiero się okaże.

Co z taksówkarzami i rolnikami? 

Poza protestami sfery budżetowej, głównie z postulatami płacowymi, mogą zdarzyć się także inne. Chwilowo rząd "ugłaskał" taksówkarzy, ale można się spodziewać, że jeśli w ostatecznej wersji nowelizacji ustawy o transporcie drogowym (która ma regulować zasady przewozu osób, np. przez kierowców Ubera) znajdą będą zapisy, które im się nie będą podobać, to znowu zakorkują Warszawę jak 8 kwietnia. 

Nie jest też powiedziane, że ostatnie słowo powiedzieli rolnicy. AgroUnia w ostatnich miesiącach zorganizowała już kilka protestów - pod koniec roku blokowano np. drogę ekspresową S8 czy autostradę A2, a w marcu br. plac Zawiszy w Warszawie.

Postulaty AgroUnii wyrażane w trakcie tych blokad to m.in. wypłata odszkodowań dla hodowców za świnie wybite w ramach walki z ASF, zobowiązanie dużych sklepów, aby ponad połowa produktów była pochodzenia polskiego, reforma Izb Rolniczych, embargo na sprzedaż do Polski węgla kamiennego z Rosji (jako odwet na ograniczenia w eksporcie polskich owoców i warzyw) czy nawet... wycofanie się polskiego rządu z poparcia ACTA2 (czyli dyrektywy o prawach autorskich). "Zainteresowania" rolników są więc bardzo rozległe - najogólniej rzecz ujmując to poprawa sytuacji polskich rolników i konsumentów - i z rządem nie jest AgroUnii po drodze w wielu tematach. Tym bardziej od momentu, gdy minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski stwierdził u protestujących "wielką pustkę intelektualną".

Czytaj też: Nazywają go "młodym Lepperem". Michał Kołodziejczak stoi za blokadą A2. Kim jest?

Działajmy razem na rzecz ochrony klimatu. Jeśli chcesz pomóc - wpłać datek >>

embed
Więcej o:
Komentarze (293)
Nauczyciele to dopiero początek. Kolejne grupy zawodowe grożą strajkami. I tak aż do jesieni
Zaloguj się
  • occam

    Oceniono 69 razy 55

    Powtóka 2006/2007? Jest tak dobrze że wszyscy zaraz zaczną protestować, oczywiście oprócz beneficjentów tego złodziejskiego rządu.

    Gnój narobiony. W międzyczasie po cichu kombinują jak tu jednak zrobić ten interes deweloperski.

  • entymolog

    Oceniono 58 razy 46

    PiS rozrzuca pieniądze przedwyborcze, a potem się dziwi że ludzie upominają się o godne wynagrodzenie. Notoryczny Kłamca co teraz obieca?

  • lilicziczi

    Oceniono 41 razy 37

    Ja się nie dziwię. Niedługo bardziej opłacać się będzie bycie bezrobotnym z 3-4 dzieci niż pójście do pracy w niektórych zawodach. Menele chyba już teraz śmieją się z frajerstwa pracowników socjalnych.
    Przecież to jest absurd, żeby bycie na zasiłkach i zapomogach opłacało się bardziej niż niektóre państwowe posady. Jaki wizerunek ma takie państwo?

  • freejazzy

    Oceniono 35 razy 25

    Jeśli nauczyciele wznowią strajk na początku września to łatwo przewidzieć jaka będzie narracja miłościwie panującej nam ekipy: Jaki-Sraki będzie pierwszy - skoro dziś wypalił z Wehrmachtem to równie dobrze może powiedzieć po wakacjach, że 80 lat temu polskie dzieci nie poszły do szkoły przez niemieckich najeźdźców , a teraz przez nauczycieli - i to wystarczy, żeby prawacy zaczęli porównywać belfrów do okupantów.

  • takito.ataki

    Oceniono 18 razy 18

    Ciekawe, kiedy zastrajkują pracownicy ZUS. PRacy mają nie mniej niż pracownicy sądów, pensje mają niższe niż nauczyciele a dokształcają się znacznie bardziej; gdyż przepisy wykonawcze potrafią się zmieniać kilkakrotnie w ciągu roku. Co będzie gdy zastrajkują? Emeryci i renciści nie dostaną wypłaconych świadczeń, osoby na zwolnieniu lekarskim nie dostaną chorobowego, NFZ nie dostanie pieniędzy ze składek, OFE nie dostanie pieniędzy ze składek, przedsiębiorcy nie będą mogli startować do przetargów itd.

  • platonis

    Oceniono 21 razy 15

    BARDZO DOBRZE,NIECH WSZYSCY STRAJKUJĄ,PRZECA KACZOR MA PIENIĄDZE NA WSZYSTKO,A POLSKA TO BOGATA KRAJ, TYLKO ŻE ZA PARE LAT CI IDIOCI UMRĄ,A RESZTA BĘDZIE MUSIAŁA ROBIĆ NA SPŁATĘ.. polska,kraj bez przyszłości

  • damtek

    Oceniono 22 razy 14

    Krótkie streszczenie podłości i pogardy.
    Zalewska zniknęła, Morawiecki lata po wsi, Duda wącha kwiatki, katecheci dostają podwyżkę, świnie i krowy świadczenia, jak dzieci, a nauczycielom pluje się w twarz.
    #StrajkNauczycielski
    Ewulka/twitter

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX