6,5 mln dolarów za studia na Stanfordzie. Chińczycy mieli "kupować" miejsca na amerykańskich uczelniach

"South China Morning Post" opisuje historię chińskiej rodziny, która za wpisanie dziecka na listę studentów Uniwersytetu Stanforda miała zapłacić 6,5 mln dolarów.

Hongkońskie media piszą o „chińskim” wątku głosnej afery dotyczącej przyjmowania studentów na prestiżowe amerykańskie uczelnie w zamian za wysokie łapówki sięgające nawet kilku milionów dolarów.

Informacje o haniebnym dla prestiżowych uczelni procederze ujawniono w USA w marcu tego roku, po trwającym ponad rok śledztwie. Wpływowi i zamożni Amerykanie płacili za przyjęcie na uniwersytety ich dzieci. Do szkół poza kolejnością trafiali także studenci pochodzący z zagranicznych zamożnych rodzin.

6,5 mln dolarów za miejsce na Stanfordzie

6,5 mln dolarów, zapłacone przez jedną z chińskich rodzin za przyjęcie na studia na Uniwersytet Stanforda, ma być największą sumą, jaką ujawniono podczas śledztwa. Sprawa budzi ogromne kontrowersje zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i Chinach.

Dzieci bogatych rodziców trafiały na uczelnie „bocznymi drzwiami” jako obiecujący sportowcy. Student pochodzący z Chin trafił na Stanford, aby wesprzeć uczelnianą drużynę żeglarską. Osoby pośredniczące w tym procederze współpracują z prokuraturą.

Więcej o:
Komentarze (24)
6,5 mln dolarów za studia. Chińczycy mieli kupować miejsca na amerykańskich uczelniach
Zaloguj się
  • baby1

    Oceniono 16 razy 16

    I na tym polega wyższość Uniwersytetu Stanforda na naszymi prywatnymi Alma Mater, że tam trzeba było zapłacić 6.5 mln $ za przyjęcie na studia, a nas wystarczy 6.5 tys. zł żeby dostać dyplom.

  • voyteko

    Oceniono 9 razy 5

    niestety australijskie Universytety sa okupowane przez Chinczykow.Australijska edukacja oddala sie za pieniadze. Najsmieszniejsze jest to,ze chinscy studenci nie znaja angielskiego a zaliczaja wszystkie przedmioty od reki!!! Czego sie nie robi dla pieniedzy...

  • udet11

    Oceniono 4 razy 4

    Na polskich uczelniach medycznych jest tak samo. Rząd Norwegii płaci za przyjmowanie studentów na anglojęzyczną medycynę. Akademik specjalnie przebudowano na ich potrzeby(podniesiono standard. Norwedzy uznali że lepiej mieć swoich lekarzy niż sprowadzać cudzoziemców.

  • wedrowieczdaleka

    Oceniono 4 razy 4

    co to świadczy o tych uniwersytetach?

  • krzy-czy

    Oceniono 3 razy 3

    na biednych nie trafiło.

  • Szymon I

    Oceniono 4 razy 2

    Komu płacili? Kto fizycznie brał pieniądze? Z kim dzielił się kasą? Tak z innej beczki. Znam przypadki darowizn na rzecz szkół, które mogą wydawać się podejrzane ale kto zabroni wspierać tego typu instytucje?

  • cerebral.palsy

    Oceniono 3 razy 1

    Wyborcza nie napisała więcej, a szkoda: te 6.5 mln USD to zapłacono za 27-letnia córkę chińskiego miliardera, współwłaściciela koncernu farmaceutycznego. Ojciec chciał, aby córka miała taki dyplom, który skutecznie "pomoże" córce dostać etat w administracji rządowej w Pekinie. Córeczka jego (przyznam, że bardzo ładna, ale raczej po koreańskich operacjach) miała "pomagać" tatusiowi we wprowadzaniu leków na rynek, uzyskiwaniu licencji, itp homologacji. Czyli...pani lobbystka. To jest najczystsza forma kapitalizmu i korupcji, tak dobrze znana z USA.
    Znam wielu Chińczyków studiujących w Anglii i powiem, że tylko niewielu to ludzie jakos bardzo inteligentni, lepsi od białych. Studia w Anglii kosztuja ich od 40 do 80 tys gbp za rok, sa to dzieci milionerów i spełniają fanaberie rodziców, aby zdobyć dyplom jakiejkolwiek uczelni i powiesić go nad biurkiem w firmie rodziców, juz po przejęciu władzy. Ten dyplom słuzy tylko temu ! Absolwenci tacy mają miejsca pracy zapewnione juz zanim zaczną studia. Nie stają w eliminacjach o etat, nie wysyłają CV. Rodzice czekają na papier, aby pochwalić się wsród znajomych: Syn mój skończyl Oxford. Z innej beczki: członkowie brytyjskiej rodziny królewskiej nie musza zdawać egzaminów wstepnych anu końcowych. Oni po prostu muszą byc przyjęci i muszą zdać egzaminy oraz otrzymac dyplom. Takie są zasady. To samo dotyczy dzieci ludzi bogatych i wpływowych, arystokracji, itp.

  • carolina_reaper

    Oceniono 1 raz 1

    Nic noego , uczelnie zawsze sprzedawalay i nadal sprzedaja nie tylko miejsca ale i tytuly, cena do uzgodnienia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX