Ceny nieruchomości nadal w górę. Pierwszy kwartał droższy o 11 proc. niż rok temu

Jak donosi Domiporta w raporcie dla Next.Gazeta.pl, w pierwszym kwartale 2019 r. zanotowano wzrost cen nieruchomości średnio o 11 proc. w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej. Spodziewane ochłodzenie koniunktury gospodarczej i pogorszenie się warunków przyznawania kredytów mieszkaniowych może osłabić trend w kolejnych miesiącach. Trudno jednak oczekiwać rewolucji cenowej na rynku nieruchomości.

Ceny mieszkań, zarówno na rynku wtórnym, jak pierwotnym rosną. Dla mieszkań z drugiej ręki ceny za metr kwadratowy są średnio o ok. 1/10 wyższe niż rok wcześniej. Wśród największych polskich miast największy wzrost odnotowano w Gdańsku, Katowicach i Białymstoku, gdzie wzrost cen wyniósł kolejno 18, 15 i 12 proc. Najmniejszą, 6-procentową podwyżkę zarejestrowano w Łodzi.

Ceny mieszkań na rynku wtórnym wzrosły w porównaniu z pierwszym kwartałem 2018 r.Ceny mieszkań na rynku wtórnym wzrosły w porównaniu z pierwszym kwartałem 2018 r. Gazeta.pl

Choć wzrost w stolicy był mniejszy, to kwotowo za metr kwadratowy wyszło najdrożej (prawie 10 tys. zł).  Jak donoszą specjaliści Domiporta, najtaniej było w Rzeszowie, gdzie za metr kwadratowy należało zapłacić niewiele ponad 5 tys. zł.

Rynek pierwotny też droższy

Sytuacja na rynku pierwotnym w pierwszym kwartale 2019 r. wygląda podobnie jak dla rynku wtórnego. Analitycy, powołując się na dane firmy REAS, wskazują na wzrost o 11,1 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem poprzedniego roku.

Sytuacja cen nieruchomości na rynku pierwotnym wygląda podobnie jak na rynku wtórnymSytuacja cen nieruchomości na rynku pierwotnym wygląda podobnie jak na rynku wtórnym Domiporta

Najchętniej kupowane, dwupokojowe mieszkania i tu były najdroższe w Warszawie, a najtańsze – analogicznie – w Rzeszowie.

By obiektywnie ocenić i próbować przewidzieć przyszłe zachowanie cen nieruchomości, obok historycznych wzrostów, trzeba spojrzeć też na otoczenie gospodarcze, które w tym roku każe deweloperom zachować ostrożność w inwestycjach, pomimo wzmożonego popytu i dobrej sytuacji ekonomicznej nabywców. Mowa tu o rosnących cenach gruntów, materiałów budowlanych i robocizny, którym towarzyszą obawy o pogorszenie koniunktury ekonomicznej w nadchodzących latach

- argumentuje Bartłomiej Baranowski z Domiporta.

Wciąż brakuje mieszkań

Deficyt nieruchomości szacowany w raporcie UN Global Compact Network Poland na ok. 2,1 mln mieszkań jest dobrą informacją zarówno dla deweloperów, jak inwestujących w rynek wtórny. Co ciekawe, według autorów raportu do 2030 r. brak mieszkań ma być jeszcze większy i wyniesie ok. 2,7 mln lokali. Jeśli nie nastąpi wyraźny spadek koniunktury gospodarczej, popyt na mieszkania nie powinien maleć.

W pierwszym trzech miesiącach br. deweloperzy rozpoczęli budowę 53,9 tys. mieszkań, co oznacza wzrost o 12,3 proc. rok do roku. Liczba budowanych lokali jest niemal dwukrotnie większa od liczby tych, które w I kwartale zostały oddane do użytkowania. Do eksploatacji przekazano bowiem 28,6 tys. mieszkań. Na horyzoncie widać jednak pewne oznaki spowolnienia – jest nim spadająca aż o 20 proc. rok do roku liczba otrzymanych pozwoleń na budowę

- zauważa Bartłomiej Baranowski.

To może mieć związek z rosnącymi kosztami budowy oraz obawami deweloperów o zachowanie dotychczasowych marży.

Konsumenci i kredyty

Jak zauważa prezes Domiporta, na wzrost cen na rynkach nieruchomości ma wpływ także generalna poprawa w budżetach domowych. Bezrobocie maleje, a my zarabiamy lepiej, co zwiększa naszą zdolność kredytową. Jak podał GUS, przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw w pierwszym kwartale br. ukształtowało się na poziomie 6382,2 tys. osób i było o 3,1 proc. wyższe niż przed rokiem, choć jego dynamika nieco spowolniła. W marcu zmniejszyła się też o 0,7 proc. stopa bezrobocia, a przeciętne wynagrodzenie za pracę w pierwszym kwartale 2019 r. było wyższe o 6,7 proc. niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

Jednocześnie analitycy spodziewają się spowolnienia gospodarczego. To może uzasadniać obawy m.in. deweloperów.

7 maja KE opublikowała wiosenną korektę prognozy wzrostu gospodarczego dla krajów UE. Wynika z niej, że Polska będzie się w tym roku rozwijała wolniej niż w ubiegłym, a później czeka nas dalsze spowolnienie. Wg tych prognoz w tym roku nasz PKB powinien wzrosnąć o 4,2 proc. (wobec 4,9 proc. w 2018 r.), a w roku 2019 już tylko o 3,6 proc.

- podkreśla specjalista Domiporta w raporcie.

To wiąże się z kolei z zapowiadanymi przez banki zmianami w polityce kredytowej. Rośnie zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi, choć banki prawdopodobnie zaostrzą kryteria ich przyznawania, jak wynika z opublikowanego w kwietniu badania banku centralnego. Także wzrost inflacji zwiększa ryzyko wzrostu stóp procentowych kredytów.

Nie wierzę, aby ceny nieruchomości w Polsce mogły zacząć spadać w obecnych warunkach, nawet jeśli gospodarka wyhamuje. Musiałby wystąpić kryzys w sektorze finansowym, skutkujący na przykład skokowym wzrostem stóp procentowych i silnym osłabieniem złotego. (...) Nawet patrząc na politykę kredytową banków i sygnały o możliwym jej zaostrzeniu, zastanawiam się na ile jest to realne zagrożenie dla rynku, zwłaszcza wtórnego, na którym widzimy bardzo duży udział zakupów za gotówkę

- reasumuje Sławomir Gąsiorowski, prezes Domiporta.

Przypomnijmy, że 4 maja została nowelizowane prawo bankowe. Teraz, co może być korzystne dla świadomości kredytobiorców, bank jest zobowiązany dokładnie uzasadnić negatywną decyzję kredytową. Koniec końców, zmiana polityki kredytowej, nowelizacja prawa bankowego i spodziewane spowolnienie gospodarcze mogą w perspektywie najbliższych miesięcy spowolnić wzrost cen nieruchomości. Jednak zdaniem analityków Domiporta nie będzie to zmiana radykalna. Potrzeby mieszkaniowe i koszty budowy mogą okazać się zbyt wysokie, aby spadek cen był spektakularny.

Więcej o:
Komentarze (57)
Ceny nieruchomości nadal w górę. Pierwszy kwartał droższy o 11 proc. niż rok temu
Zaloguj się
  • ar.co

    Oceniono 22 razy 18

    Wszystko drożeje, to dlaczego mieszkania nie mają drożeć? W porównaniu z zeszłym rokiem - pieczywo o prawie 10%, cukier o ponad 11, warzywa o 16,6%... Dlaczego akurat dla mieszkań miałoby być inaczej?

  • jakobhorner

    Oceniono 12 razy 12

    Kawalerka w Gdańsku 10 tysięcy. W rzeczywistości jest jeszcze gorzej, w 1/3 Gdańska nie da się mieszkać - to są rozległe deweloperskie pastwiska bez infrastruktury i czegokolwiek. I tak już zostanie (taka urbanistyka). Równocześnie, przynajmniej 10 tysięcy mieszkań na dobówki w lokalizacjach gdzie teoretycznie mieszkać się da. Ucieczka do Sopotu czy Gdyni nie jest rozwiązaniem. Wygląda podobnie lub jest jeszcze gorzej. To co się zaś buduje, to np. 55 metrów na Zaspie, ale właściwie wszystko (!) na wynajem i dobówki. Mieszkań 3 pokojowych właściwie brak. Czyli osiągnęliśmy standard Gomułki. Tak, tak Gomułki - bo dziś w standardzie również ślepa kuchnia tzw. aneks. Viva Las Vegas.

  • kamuimac

    Oceniono 16 razy 12

    taa osłabić . ludzie widzą co się dzieje i próbują ratować oszczędności przed krachem ładując je w ziemie i mieszkania nim wartość złotówki sie nie załamie pod rządami pisu.

  • franclajn

    Oceniono 4 razy 4

    Kupowanie mieszkań na kredyt z 30-letnim terminem spłaty jest zbyt ryzykownie przy tak wysokim poziomie wejścia (cena za metr kwadratowy) i zagmatwanych finansach państwa.

  • ferdkiepski

    Oceniono 6 razy 4

    Jak tak dalej pójdzie to ci co chcą od nas 300 miliardów dolarów to wkrótce za to będą mogli sobie co najwyżej parę niewielkich pól campingowych kupić, ale nie wiadomo czy im na namioty wystarczy ....

  • aldealmi

    Oceniono 7 razy 3

    Trzeba mieć nasrane w głowie, żeby za klitę w blokhauzie płacić kilkaset tysięcy.

  • adaml78

    Oceniono 9 razy 3

    A co powiecie na taki scenariusz?
    Nadchodzi niewielki stosunkowo kryzys na świecie. Budżet państwa nie jest w stanie utrzymać 500ml+, emeryt+ , patologia+ i nierób+. Stopy procentowe rosną. W budżecie dziura. Minister finansów sięga po podatek, którego nie da się uniknąć. Przy aplauzie swego elektoratu PiSS wprowadza podatek katastralny.

  • eskulapp

    Oceniono 9 razy 3

    Niestety ceny rosną i będą rosły, bo tak się zawsze kończy dodruk pustego pieniądza. Kto ma jakiekolwiek oszczędności musi coś kupić, bo wkrótce zostanie mu czysta makulatura. W zdecydowanie najgorszej sytuacji zostali ci, którzy myśleli, że trochę dozbierają i kupią za gotówkę. Tych rząd najbardziej wydymał

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX