Rząd chce walczyć z odorem na wsi, rolnicy protestują. "Gospodarstwa będą zamykane"

Resort środowiska pracuje nad ustawą dotyczącą "uciążliwości zapachowej" na wsiach. Chodzi o uregulowanie kwestii odległości obiektów, takich jak hodowle trzody chlewnej od budynków mieszkalnych. Rolnicy boją się, że przepisy pozbawią ich możliwości rozwoju.

Rząd chce określić minimalną odległość obiektu rolniczego, który może być źródłem "uciążliwości zapachowej" od budynku mieszkalnego. Resort, którym kieruje Henryk Kowalczyk, opracował już ustawę, która ma regulować te kwestie. 

Ustawodawca argumentuje, że "uciążliwość zapachowa jest poważnym problemem, zarówno w skali lokalnej, jak i ogólnokrajowej". Wskazuje na to wzrostowa tendencja  liczby skarg i wniosków dotyczących nieprzyjemnego zapachu.

Resort środowiska wskazuje wiele źródeł nieprzyjemnych zapachów, jednak stwierdza, że najbardziej istotne wydają się zagadnienia uciążliwości zapachowej związane z dużymi obiektami produkcji zwierzęcej. Jak czytamy w uzasadnieniu to ustawy są to przemysłowe fermy chowu trzody chlewnej, drobiu lub zwierząt futerkowych. 

Rolnictwo wywiera duży wpływ na kształtowanie środowiska przyrodniczego i przy nieprawidłowym prowadzeniu produkcji rolnej może powodować poważne obciążenie dla środowiska. Sektor ten jest jednym z głównych źródeł emisji substancji złowonnych, takich jak: amoniak, merkaptany czy siarkowodór.

- czytamy w projekcie ustawy

Zasadnym jest określenie minimalnych odległości dla planowanych do realizacji instalacji, [...] w tym m.in. do chowu i hodowli zwierząt od terenów zabudowy mieszkaniowej lub terenów przewidywanych pod zabudowę mieszkaniową

- stwierdza ustawodawca. 

Rolnicy protestują

Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej zainicjował wystosowanie apel do resortu środowiska - informuje "Dziennik Gazeta Prawna". Organizacje rolnicze chcą, by resort porzucił projekt.

Gospodarstwa wielkopowierzchniowe, które, aby być konkurencyjnymi, muszą się rozwijać i rozbudowywać - będą zamykane. Tysiące polskich przedsiębiorców rolnych, którzy rozpoczęli już formalny proces pozyskiwania zgód na uruchomienie swoich hodowli na obszarach wiejskich, mimo zainwestowanych setek milionów złotych – będą musiały porzucić plany inwestycyjne.

- czytamy w apelu rolników cytowanym przez DGP. 

W projekcie przepisów wyraźnie zapisano jednak, że "do spraw wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie ustawy [...] nie stosuje się przepisów ustawy". 

Więcej o:
Komentarze (108)
Rząd chce walczyć z odorem na wsi, rolnicy protestują. "Gospodarstwa będą zamykane"
Zaloguj się
  • markowski222

    0

    Smrody to nie wszystko. Widziałem nowiutką świniarnię zbudowaną dziesięć metrów od brzegu jeziora Lednickiego. Chłop wie lepiej; świnie hodował jego ojciec i dziadek to i on będzie. Zamiast przystani dla kajaków czy łodzi, chociaż turystów od groma

  • wycietytoja

    Oceniono 2 razy 0

    Niezly sposob na wyeliminowanie homoseksualizmu i kilku innych zboczen.

  • Kasia M

    Oceniono 3 razy -1

    Wszystko przeciw Polsce jest robione .

  • trup

    Oceniono 3 razy 1

    chamom smród nie szkodzi

  • sander7777

    Oceniono 1 raz -1

    To gorsze od pedofili.

  • stachud

    Oceniono 3 razy 3

    I dobrze tak chłopstwu - niech głosują dalej na PIS.

  • r0zum

    Oceniono 5 razy 5

    trochę nie rozumiem dlaczego pod ustawę nie podpadają wszyscy śmierdziele ....

  • dk2017

    Oceniono 7 razy 5

    To nie są hodowle, tylko zakłady przemysłowe! Gdzie zwierzęta są traktowane tragicznie! Smród, brud i ubóstwo. Niech rolnicy zaczną bardziej dbać o zwierzęta, a ludzie którzy kupują tanie działki też niech myślą. Kij ma dwa końce. Któryś z Pisowców kupił sobie tanie hektary i teraz mu śmierdzi? Dlatego zajęli się sprawą.

  • geminix

    Oceniono 10 razy 4

    A nie powinno być odwrotnie?
    Przed uzyskaniem warunków zabudowy, inwestor powinien podpisywać oświadczenia, że wie jakie uciążliwe obiekty są w okolicy, nie będzie z tego dochodził żadnych roszczeń ani ograniczeń oraz, że zna Plan Zagospodarowania Przestrzennego i przeznaczenie okolicznych działek i terenów - powiedzmy do 2 km od działki. A osobna ustawa powinna zobowiązywać developera do informowania o tym nabywców, dom czy mieszkanie nie powinno dostać pozwolenia na zasiedlenie (czy jak to tam się nazywa) bez podpisania przez nabywcę takiego oświadczenia (że wie co jest/może być dookoła), a jeśli nabywca nie zostałby poinformowany/zostałby oszukany przez developera to developer powinien ponosić koszty dostosowania mieszkań/domów do warunków dookoła i/lub wypłacić nabywcy odszkodowanie. Łącznie z finansową odpowiedzialnością osobistą członków zarządu (żeby się nie okazało, że firma się zwinie i nie ma od kogo dochodzić kasy).
    I powinno to dotyczyć każdego uciążliwego obiektu, czy to fabryki czy gospodarstwa, lotniska, poligonu czy hali sportowej/stadionu.
    Bo ludzie chcą być cwani i kupują tanie działeczki koło - na przykład - spalarni śmieci albo zakładu utylizacji odpadów organicznych bo są tanie, a doskonale wiedzą, dlaczego są tanie, budują się , a potem protestują że im śmierdzi i ktoś ma problem z własnym biznesem w który zainwestował nierzadko niezłe pieniądze.

    Generalnie powinna być zasada: ten ma rację kto był tu pierwszy!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX