Szef Budimeksu: Część dróg opóźniona o rok. "Branża nie była w stanie przewidzieć wzrostu cen"

GDDKiA zerwała w ostatnim czasie dwa ważne kontrakty na budowę dróg. Unieważniła też przetarg na budowę fragmentu A18. Dariusz Blocher, prezes Budimeksu, dostrzega zagrożenie dla kilku innych umów. Chodzi głównie o kontrakty z lat 2015-2016. Co może to oznaczać dla kierowców. Opóźnienia sięgające nawet 1,5 roku.

W ostatnim czasie GDDKiA zerwała dwa istotne kontrakty drogowe. Sallini nie buduje już fragmentu autostrady A1 oraz odcinka drogi S3. Rubau Polska pożegnał się z kolei z budową fragmentów tras S7 i S61. W obu przypadkach, zdaniem dyrekcji, doszło do rażącego naruszenia warunków kontraktu. 

Konflikt pomiędzy Dyrekcją a budowniczymi dróg w dużej mierze dotyczy pieniędzy. Wiele firm budujących drogi domaga się bowiem dopłat do zawartych kontraktów. Chodzi o co najmniej 1,2 mld zł. Wykonawcy tłumaczą się drastycznym wzrostem cen. Niektóre materiały podrożały bowiem o kilkadziesiąt procent. GDDKiA stwierdza, że żądania są bezpodstawne. 

Szef Budimexu dostrzega ryzyko

Dariusz Blocher, prezes Budimeksu, w rozmowie z serwisem Money.pl twierdzi, że zagrożonych kontraktów może być więcej. Ile? Około dziesięciu, co daje 150 km dróg ekspresowych i autostrad. 

Jeżeli popatrzymy na oficjalną inflację cenową, czyli wzrost cen podawany przez Główny Urząd Statystyczny, to jest ok. 2-3 proc. rocznie. A realne ceny niektórych materiałów podrożały o 50-70 proc.

- stwierdza Blocher. 

Branża nie była w stanie przewidzieć drastycznego wzrostu cen.

- dodaje. Wyjaśnia też, że najbardziej zagrożone są kontrakty zawarte w latach 2016-2017. 

Nawet 1,5 roku opóźnienia w budowie niektórych dróg

Zrywanie kontraktów na budowę dróg dla kierowców prawie zawsze oznacza opóźnienia. Według szefa Budimeksu mogą one sięgać nawet 1-1,5 roku. Budżet musi się z kolei liczyć z dopłatami - zdarza się, że dokończenie drogi przez nowego podwykonawce generuje dodatkowe koszty. 

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad twierdzi, że zerwane kontrakty na budowę dróg nie będą powodem sporych opóźnień. W przypadku fragmentu autostrady A1 niezwłocznie po GDDKiA zapewnia, że nowy kontrahent zostanie wybrany według szybszej procedury. Jest więc szansa, że kierowcy pojadą autostradą na wysokości Częstochowy jeszcze w tym roku.

Czytaj też: Unia nam się opłaca. Za każde euro wpłacone do Brukseli dostajemy trzy i gonimy Zachód

A co z nowymi kontraktami? Papierkiem lakmusowym jest kontrakt na budowę przebudowę 22 kilometrów drogi DK18. Wszystkie oferty złożone przez kontrahentów przekraczały budżet GDDKiA - przetarg został unieważniony. Ponowne postępowanie zostanie ogłoszone w połowie czerwca

Więcej o:
Komentarze (62)
Szef Budimeksu: Niektóre drogi zagrożone. "Branża nie była w stanie przewidzieć wzrostu cen"
Zaloguj się
  • 11krzych

    Oceniono 38 razy 32

    Czy GDDKiA zawierzyła budowę opiece opatrzności? Czy na kontrakty przyjęto odpowiednio doświadczonych kapelanów? Czy pokropek i okresowe wizyty biskupa są prawidłowo wpisane do książki budowy i potwierdzone przez uprawniony Nadzór Budowlany? Czy projektant jest ochrzczony? Czy będą odpowiednio szerokie pobocza pielgrzymkowe?
    Nie? To co się dziwić, że xujowo wyszło.

  • zalogujsie00

    Oceniono 29 razy 25

    Przeta Pizzzzzz miał budować za połowę ceny, że wtedy było drogo, że Polska w ruinie... no to ja sie pytam, jak to naprawdę jest .... mać. Że w innych krajach budują prawie za darmo, tylko u nas jak w Bizancjum. No jak jest?
    Panie Morawiecki jak rzyć?

  • ltte

    Oceniono 23 razy 19

    Trzeba było zapytać kogoś spoza branży. Każdy na ogół zdawał sobie sprawę, że pod rządami PiS czeka nas wzrost cen, nie tylko w branży budowlanej ;-)

  • glencok

    Oceniono 24 razy 14

    Niby wystarczyło ni ekraść i drogi miały się budowac taniej i szybko. Widać w pisie nie dało się nie kraść a nawet idzie większa kradzież bo opóźnienia większe niż za PO

  • luki.wawa

    Oceniono 23 razy 13

    Upartość GDDKiA jest nie zrozumiała - przecież podobnie było kilka lat temu teraz ponownie.
    Skończy się to wszystko wielkimi procesami który będzie się toczył latami.
    Część firm upadnie - a każdy duży wykonawca to setki podwykonawców czy dostawców.
    Bum gospodarczy a u nas upadają firmy. Dziwny jest ten kraj

  • joankb

    Oceniono 14 razy 12

    W drogownictwie nie mam doświadczenia, ale w kubaturówce jest identycznie. Kontrakt w cenach z 2016 jest nie do wykonania.
    Jako podwykonawca od dwóch lat:
    nie zawieram długich kontraktów
    zawieram je w ostatniej chwili (na miesiąc przed wejściem na budowę), dzięki temu trwają po parę miesięcy
    A i tak ceny materiałów potrafią zaskoczyć....
    A i tak w trakcie negocjacji okazuje się, że GW ma za mały budżet, bo ceny w ofercie miał sprzed 1,5 roku.

  • yayebye

    Oceniono 16 razy 10

    Daliśmy matkom 500+.
    Przestała im się opłacać praca na niskopłatnych i niskokwalifikowanych stanowiskach.
    Ich miejsca zajęli nisko wykwalifikowani panowie, którzy zazwyczaj "robili w budowlance".
    W budowlance na dole piramidy zrobiła się dziura. Próbujemy ją załatać Ukraińcami, ale dalej ich jest za mało. Pozostali na rynku zaczęli się cenić - wzrastają wynagrodzenia -> zmieniają się koszty robót.
    Do tego kumulacja przetargów (drogi, kolej, infr. portowa, elektroenergetyka) z kasy UE, która normalnie powinna być przerobiona w 25-50 lat a nie w 10, więc większe zapotrzebowanie na ludzi, na usługi i na materiały budowlane - ceny na rynku w górę.
    Nawet najdokładniejsze szklane kule nie były w stanie przewidzieć takich ruchów cenowych - dlatego firmy schodzą z budów.
    Teraz wahadło poleciało w drugą stronę, firmy wyceniają się bezpiecznie, oferty są na poziomie 200% kosztorysów inwestorskich, więc się je unieważnia.

  • udet11

    Oceniono 12 razy 10

    Szybko wybiorą nowego wykonawce A1?. Haha. Tak szybko jak s8 pod Warszawą- już rok minął i nic nie zrobiono.

  • kocurko

    Oceniono 15 razy 9

    Skutki działań PiS dają znać o sobie szybciej jak myślałem. Kontrakty powinny być renegocjowane już dawno, bo każde opóźnienie to strata. Nowe kontrakty będą na dużo większym poziomie. Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Kto straci? My wszyscy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX