Złe wiadomości dla kierowców. Firmy schodzą z placów budów dróg i szlaków kolejowych

Od kilku miesięcy dość regularnie pojawiają się doniesienia o przerwaniu budowy dróg lub tras kolejowych przez ich wykonawców. Dla budowlańców to czysta kalkulacja - na kontynuacji budowy straciliby więcej, niż na jej natychmiastowym przerwaniu.

30 maja Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) pochwaliła się na swoim profilu twitterowym zdjęciami ze zbliżającego się końca budowy odcinka drogi S5 z Poznania do Wronczyna. Miał być oddany do końca czerwca. I już wiemy, że nie będzie.

W piątek bowiem Radio Poznań nieoficjalnie ustaliło, że włoska firma Toto Costruzioni Generali zeszła z placu budowy tego odcinka S5. Czy to oznacza, że GDDKiA będzie musiała znaleźć innego wykonawcę na budowę tego odcinka? Jeżeli tak, to jest to już kolejna ważna droga w Polsce, której budowa znacząco może się opóźnić.

Polska zwróci Unii pół miliarda zł? System zarządzania ruchem drogowym opóźniony o lata

Problemy nie tylko z S5

Od kilku miesięcy bowiem dość regularnie słyszymy o przerwaniu budowy dróg lub tras kolejowych w Polsce lub zerwaniu umów przez GDDKiA.

I tak np. w połowie maja usłyszeliśmy o tym, Generalna Dyrekcja wypowiedziała dwa kontrakty firmie Rubau, która budowała drogę S7 pod Warszawą i pierwszy fragment Via Baltica w kierunku Mazur i Litwy. Mniej więcej w tym samym czasie firma NDI, która realizowała modernizację linii kolejowej z Malborka do Gardei (woj. pomorskie) w konsorcjum z firmą PPM-T poinformowała o zejściu z placu budowy, bo zamawiający czyli PKP Polskie Linie Kolejowe od ponad roku nie płaci za dodatkowe roboty.

W kwietniu z kolei GDDKiA rozwiązała umowy z włoską firmą Salini na budowę 20 km autostrady A1 Rząsawa-Blachownia (to obwodnica Częstochowy) oraz 14,4 km drogi ekspresowej S3 Kazimierzów-Lubin Północ.

I nie jest też tak, że z placu budów dróg schodzą wyłącznie włoscy inwestorzy. W marcu 2019 r. z dalszej budowy np. obwodnicy Kalwarii zrezygnowała warszawska spółka Planeta. Budowała ją od w konsorcjum z firmą Intercor od kwietniu 2016 r.

Jak dużo inwestycji drogowych i kolejowych w Polsce może spotkać ten sam los? Trudno określić, ale w połowie kwietnia w rozmowie z money.pl Dariusz Blocher, prezes Budimeksu, mówił, że w Polsce jest około dziesięciu dużych kontraktów drogowych podwyższonego ryzyka. To przekłada się na ok. 150 kilometrów budowanych dróg szybkiego ruchu, które mogą nie powstać na czas.

Firmą topią miliony w starych kontraktach

Powód, dla którego budowlańcy przerywają rozpoczęte budowy, lub nawet ich nie zaczynają, mimo wcześniej wygranego przetargu, jest już dobrze znany. Kontrakty zawarte dwa-trzy lata są dzisiaj zupełnie nieopłacalne.

Stało się tak przez wzrost przede wszystkim kosztów materiałów budowlanych. Te podrożały o 50-70 proc. przy inflacji rocznej na poziomie 2-3 proc.

To powoduje, że firmy wolą przerwać budowę na warunkach ustalonych w przeszłości niż pogłębiać straty. - Do budowy obwodnicy Kalwarii dołożyliśmy 20 mln zł. W ten sposób utopiliśmy zyski, które zostały wypracowane na innych budowach – powiedział „Rzeczpospolitej”Waldemar Ostrowski, prezes firmy budowlanej Planeta z Warszawy.

Problemem jest tutaj polskie prawo i mało elastyczne podejście państwowych zleceniodawców – nie chcą dopłacać do kontraktów podpisanych w przeszłości. Być może niektórym urzędnikom wydaje się, że firmy mogły przewidzieć zmiany cen materiałów budowlanych – to jednak myślenie życzeniowe. Można przewidzieć wzrost cen o kilka procent, ale o grubo ponad połowę w przeciągu 2-3 lat już nie – zwłaszcza przy ustabilizowanej sytuacji makroekonomicznej.

Tak więc o problemach z przerywaniem budów dróg i tras kolejowych jeszcze usłyszymy. I byłoby dobrze, gdyby te problemy oznaczały wyłącznie opóźnienia w oddawaniu nowych inwestycji. Jeżeli jednak za tym pójdą upadłości większej liczby spółek budowlanych, to może to być początek końca bardzo dobrej koniunktury w polskiej gospodarce.

Więcej o:
Komentarze (400)
Spółki schodzą z placów budów dróg i szlaków kolejowych. Będą opóźnienia
Zaloguj się
  • monopol

    Oceniono 103 razy 79

    Po 4 latach wspaniałych rządów pińcetplusowych, zaczyna się dziać to, czego należało się spodziewać. Gospodarka oparta na konsumpcji, w czasie dobrej koniunktury, jakiś czas pociągnie. Potem jednak następuje upadek. Cóż, tak sobie wybraliśmy.

  • damtek

    Oceniono 92 razy 70

    Wchodzenie w interesy z pisem to gwarancja kłopotów, wychodzi się na tym jak Austriak na Kaczyńskim.

  • ryyys

    Oceniono 63 razy 53

    Puszcza, stadniny, gimnazja, Trybunał Konstytucyjny, KRS, prokuratura, walka z KE, sprawy w TSUE, teraz drogi i autostrady, ale ... nic to !
    We wrześniu będzie 1500+ dla 3,2 mln i wszystko fra.
    Tak się kupuje bezkarność, uczcie się od Jarozbawa.

  • egalite11

    Oceniono 49 razy 37

    Cały nasz bajzel ekonomiczny utrzymują małe i średnie firmy czyli prywatni rodzimi przedsiębiorcy i ich pracownicy. To oni tworzą prawie 80% dochodu narodowego. Morawiecki i reszta polityków PiS chwalą się nie swoimi sukcesami i zamiast pomagać to dokładają nowe ograniczenia i obciążenia podatkowe. Rząd w gospodarce ponosi same porażki i to sromotne, zresztą zawsze firmy kierowane przez polityków czyli rządy mizernie działają a utrzymują się na rynku bo są monopolistami, ich prawa ekonomii nie dotyczą jak mają się gorzej podnoszę ceny albo rząd wymyśli nowe opłaty.

  • ochujek

    Oceniono 45 razy 35

    PO potrafiła PiS nie. W tym kraju, pod tymi rządami nie ma nic pewnego. Zero stabilizacji. Stadniny były pierwsze.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX