Odcinek A1 pod Częstochową powstanie, ale rząd musi sporo dopłacić. Wiadomo, kto dokończy budowę

Ministerstwo Infrastruktury dorzuci około 400 milionów złotych do budowy fragmentu autostrady A1. W kwietniu GDDKiA wypowiedziała kontrakt na tę inwestycję włoskiej firmie Salini. Chętni na dokończenie odcinka chcieli za prace znacznie więcej, niż zapisała w budżecie Generalna Dyrekcja. Teraz dodatkowe pieniądze się znalazły. I nowy wykonawca.

Pieniądze się znalazły, A1 pod Częstochową powstanie do końca tego roku. Ministerstwo Infrastruktury zgodziło się, by Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zwiększyła budżet na tę inwestycję o około 400 mln zł. Wiadomo też, kto zbuduje tę drogę - jako najkorzystniejsza została wybrana oferta konsorcjum firm Strabag Infrastruktura Południe (lider, z 45-proc. udziałem), Budimex (także 45 proc.) i Budpol (10 proc.).

Rząd da więcej na autostradę A1

Chodzi dokładnie o 20-kilometrowy odcinek A1 "F" Rząsawa - Blachownia. Do niedawna budowała go włoska firma Salini. Umowę w tej sprawie podpisano jesienią 2015 roku (miała wartość ponad 700 mln zł). GDDKiA uznała, że Salini Polska się z niej nie wywiązuje i, po wezwaniach, 29 kwietnia kontrakt zerwała. Do tego czasu wykonano ponad 50 proc. kontraktu, co kosztowało 420 mln zł.

Potem rozpoczęły się poszukiwania nowego wykonawcy. Chętni się zgłosili - dokładnie trzech - ale wszystkie te trzy oferty znacznie przekraczały budżet zamawiającego na tę inwestycję. GDDKiA za dokończenie byudowy chciała zapłacić prawie 187 mln zł. Najtańsza oferta opiewała na 353 mln zł, najdroższa na 550 mln zł. GDDKiA już wtedy przyznawała, że po analizach może rozważyć poproszenie rządu o dodatkowe środki.

Teraz je dostanie. "Dzięki temu możliwe będzie kontynuowanie przez GDDKiA postępowania, mającego na celu zabezpieczenie i dokończenie budowy tego odcinka A1. Działania inwestora skupiają się obecnie na jak najszybszym udostępnieniu kierowcom ciągu głównego autostrady (do końca 2019 r.), z uwagi na jego newralgiczne położenie, między odcinkami A1, których budowa w najbliższym czasie zostanie zakończona" - podało Ministerstwo Infrastruktury w komunikacie.

Wyjaśnia też, że koszt opóźnienia budowy jest na tyle wysoki, że warto dorzucić więcej środków na zrealizowanie jej w terminie - czyli do końca tego roku.

"Analizy ekonomiczne wykazały, że roczne straty społeczne, wynikające z opóźnienia budowy A1, są szacowane na ok. 225 mln zł. Pomimo wzrostu wartości kontraktu, kwota na jego realizację jedynie o ok. 13 proc. przekroczy kosztorys GDDKiA z 2015 roku" - podaje resort.

Czytaj też: Energopol Szczecin złożył wniosek o upadłość. Kolejne problemy przy budowie S3

Dlaczego budowa A1 zdrożała?

GDDKiA wybrała też najkorzystniejszą ofertę w przetargu na "Kontynuację robót związanych z budową autostrady A1 na odcinku węzeł Rząsawa - węzeł Blachownia w zakresie robót zabezpieczających". Zostało nim konsorcjum z udziałem Budimeksu, o czym spółka poinformowała w komunikacie. Czyli ta, która za swoją pracę chce 353 mln 172 tys. 269,55 zł netto (434 402 991,17 zł brutto).

Jej rzecznik wyjaśniał nam, dlaczego dokończenie tej drogi będzie kosztować więcej. Po pierwsze, od 2015 roku wzrosły ceny materiałów budowlanych i robocizny. Po drugie - zostało bardzo mało czasu i blisko połowa prac do wykonania - trzeba więc "rzucić" na nie więcej niż w normalnym trybie osób i sprzętu. No i po trzecie - dla firmy przejmującej kontrakt zawsze pewnym ryzykiem jest to, co zastanie po poprzednikach. 

Jeśli nie będzie odwołań, GDDKiA podpisze umowę z nowym wykonawcą w sierpniu i jeszcze w tym samym miesiącu planowane jest rozpoczęcie prac budowlanych. "Prace zabezpieczające planowane są do zakończenia najpóźniej 15 listopada 2019 r. Przed dopuszczeniem do ruchu konieczne będzie jeszcze wyłonienie wykonawcy na dokończenie robót" - pisze Generalna Dyrekcja w komunikacie.

Na pozostałych odcinkach A1 prace prowadzone są zgodnie z planem. Jeszcze latem tego roku mają się zakończyć. Na odcinku Blachownia - Zawodzie w lipca, a na odcinkach Zawodzie - Woźniki i Woźniki - Pyrzowice w sierpniu.

Więcej o:
Komentarze (103)
Odcinek A1 pod Częstochową powstanie, ale rząd musi sporo dopłacić. Wiadomo, kto dokończy budowę
Zaloguj się
  • dezyderymarchewka

    Oceniono 37 razy 33

    Najdroższe autostrady na świecie!
    PIS kradnie!!!
    Ha, ha, tyle lat mój znajomy pisior każdego dnia gadał do mnie o 'najdroższych autostradach na świecie', a teraz co? Mordę w kubeł?
    Wystarczy nie kraść przecież.

  • 41janina

    Oceniono 30 razy 26

    Czy ktos jeszcze pamieta jak przed wyborami Pis gardlowal, ze autostrady budowane przez PO sa za drogie i jak dojda do wladzy to bedzie o 50% taniej ?

  • maks1956

    Oceniono 34 razy 24

    te ceny były kalkulowane w latach 2012 2015 kto wiedział ze ceny usług i materiałów budowlanych pójdą w gorę aż tak a to wina pisiorów bo zaczęli rozdawać kasę a to 500+ a to emerytury dodatkowe teraz jeszcze inne obiecane rozdawnictwo pieniędzy z kieszeni podatnika by kupić sobie głosy wyborców to mamy tego skutki ceny towarów usług poszły w górę co rusz nowe podatki a po jesiennych wyborach tak wszystko podrożeje ze wam pisowcy którzy tak ochoczo głosują na PiS klapki na oczach wam pospadają ze wrażenia

  • baby1

    Oceniono 35 razy 21

    Teraz Salini może spokojnie iść do sądu i domagać się odszkodowania, bo ma dowody, że koszty budowy wzrosły i to GDDKiA nie wywiązało się z kontraktu.

  • jorg_1980

    Oceniono 23 razy 17

    A sallini chciało 100 mln. W ten sposób Dyrekcja straciła 300 mln. Zarzuty o niegospodarność ? Składam zawiadomienie do prokuratury

  • adam66-sz

    Oceniono 20 razy 12

    I wychodzi na to że Salini mialo rację.
    Kolejne rzady będą placic odszkodowania za wyrzucenie kolejnych firm, ktore nie miały żadnych szans na realizację umowy.

  • race444

    Oceniono 17 razy 11

    Pieniadze sie znalazly ..... bo dodrukowali. No coz naczelny program " Ruina +" jest przez PiS realizowany w 100%

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX