Rynek nieruchomości to bańka? Prezes Budimeksu: Nie ma podstaw, by ceny mieszkań spadały

Maria Mazurek
Mieszkania w Polsce drożeją od kilku lat, co czasem budzi obawy o to, czy nie jest to przypadkiem bańka, która pęknie, a rynek się załamie i ceny gwałtownie spadną. - Nie ma podstaw, by tak się stało - uważa prezes Budimeksu i wylicza, co sprawia, że mieszkanie kosztuje tak dużo.

Maria Mazurek, Next.gazeta.pl: Branża budowlana to nie tylko wielkie inwestycje w infrastrukturę związaną z transportem, ale także mieszkania. Ich ceny od lat rosną, zgodnie z niedawnym komunikatem NBP tempo tego wzrostu przypomina już to sprzed kryzysu z 2008 roku, co może budzić niepokojące skojarzenia. Czy rynek nieruchomości to, jak się obawiają niektórzy, bańka, która musi niedługo pęknąć?

Dariusz Blocher, prezes Budimeksu: Budownictwo mieszkaniowe jest zwykle cykliczne i globalne kryzysy maja na niego wpływ, wiec teoretycznie ceny mogłyby lekko spaść. Tyle że nie ma podstaw, by tak się stało. Po pierwsze, na początku tego roku dopiero wróciliśmy do średniego poziomu cen sprzed kryzysu nieruchomościowego sprzed 10 lat, a po drodze mieliśmy jeszcze inflację

Do tego ceny wykonawstwa rosną i będą rosnąć, bo ludzie chcą więcej zarabiać, materiały więcej kosztują, podobnie jak ochrona środowiska. Dzisiaj nie da się zbudować mieszkania w miarę dobrym standardzie za mniej niż 5 tys. zł netto za metr - i to jest tylko koszt wykonawcy - a my budujemy już za więcej. Cena gruntu to średnio teraz 1,5 tys.-1,7 tys. zł do metra kwadratowego mieszkania, to już razem daje 6,7 tys. zł netto. Do tego dochodzi 500-600 zł kosztu dewelopera, 8 proc. VAT i jeszcze marża. Ten przykład pokazuje, dlaczego ceny mieszkań nie będą strategicznie malały, choć jakieś obniżki mogą się pojawić.

Pod koniec ubiegłego roku pisał Pan w komentarzu do wyników kwartalnych spółki, że ceny wzrosły tak bardzo, że popyt ze strony klientów może się obniżyć - nie będą chcieli kupować tak drogo.

Dużo zależy od tego, jak to, co się dzieje na rynku, będą pokazywać media. Jeśli będą alarmować, że to jest banka i ceny runą, to każdy, kto nie musi kupić mieszkania, będzie się z tym zakupem wstrzymywał. Ale nie podstaw, dla których te ceny miałyby spadać. Do tego mamy przecież 2 miliony mieszkań, których w Polsce brakuje, by zaspokoić potrzeby ludności. Mieszkania kupowane inwestycyjnie to u nas - w Budimeksie Nieruchomości - około 25-30 proc. Rynek najmu prawdopodobnie nie będzie już tak bardzo atrakcyjny, ale to nie jest większość. Ci, którzy potrzebują kupić mieszkanie na własne potrzeby, będą to robić.

W jakim tempie mogą rosnąć średnie ceny mieszkań w tym roku?

Jednocyfrowo - bo ustabilizowały się ceny gruntu i wykonawstwa. Patrząc na to, a także na inflację, która w tym roku ma sięgnąć 3 proc., ten wzrost może wynieść 7-8 proc.

A dłuższym terminie, w przyszłym roku?

Trudno powiedzieć. Tutaj istotne jest to, co będzie się działo w całej branży budowlanej, nie tylko w mieszkaniówce, a więc także w drogach. A tutaj mamy pewien kryzys pracy.

Nie ma pracy dla budowlanki na drogach?

W pierwszym półroczu 2019 r. w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad rozstrzygnięto kontrakty za 1,9 mld zł, czekają jeszcze umowy na 2,3 mld zł. A plany na ten rok mówią o 19 mld zł.

Czytaj też: Co z przekopem Mierzei Wiślanej? Prezes Budimeksu: 800 mln zł dla takiego państwa jak nasze to nie jest aż tak dużo

Z czego to wynika?

My tego tak naprawdę nie wiemy, ale wiemy, że to wpływa na cały rynek budowlany. Brakuje mi w Polsce trochę takiego master planu. Czyli ustaleń, co i gdzie chcemy budować, niezależnych od tego, kto akurat rządzi.

A jeśli chodzi o dalszą przyszłość, to czy przygotowujecie się w branży na zmiany klimatyczne?

Jesteśmy bardzo zaangażowani w ochronę środowiska na budowach czy zakup zielonych certyfikatów, ale na działanie długoterminowe nie mamy naprawdę czasu. To, co niosą za sobą zmiany klimatyczne, jest tak naprawdę wyzwaniem na etapie projektowania - kwestie gwałtownych opadów czy wichrów, i tak dalej. Pytanie, czy powinno się projektować na najbardziej ekstremalne warunki, czyli budować drożej, czy godzić się z tym, że zbudujemy coś zaprojektowanego na warunki przeciętne, ale być może raz na jakiś czas coś z tym obiektem się stanie.

Brakuje wytycznych dla projektantów. Działamy w oparciu o standardu sprzed lat, normy są relatywnie stare, brakuje nowoczesnych materiałów, nowych technologii, jesteśmy zamknięci na innowacyjność w zamówieniach publicznych. To zapewne dlatego, że zamawiający nie chce wziąć na siebie ryzyka związanego ze stosowaniem takich nowych rozwiązań. Prowadzi to do tego, że dziś nie myślimy na przykład o tym, skąd brać wodę, a Polska ma bardzo słabą retencję wody. Albo o rozwiązaniach, dzięki którym emitujemy mniej CO2.

Są jeszcze większe wyzwania, jak pytanie, czy za 30 lat będziemy jeszcze w ogóle jeździć samochodami po drogach? Ja bym się nie założył, że tak będzie, a drogi buduje się na 100 lat. Widzimy, że taki klasyczny sposób napędzania samochodów prawdopodobnie się skończył, musimy myśleć o nowych rozwiązaniach.

Czego boi się prezes największej firmy budowlanej w Polsce?

Żeby jakoś przetrwać. Mi te wyzwania długoterminowe się podobają, chciałbym się z nimi zmagać. Ale jesteśmy na tyle dużą firmą, że wystarczy chwila nieuwagi i nie mówimy o 50 mln zł strat, tylko o miliardach. Nie możemy sobie pozwolić na błąd.

Obawiam się tak naprawdę tego, że w dalszym ciągu nie pracujemy nad unormowaniem relacji miedzy zamawiającymi a wykonawcami, są wprawdzie rozmowy i spotkania, ale nie przynoszą dobrego efektu. Martwię się o pracowników, o ich zmęczenie, o brak kadry, a także o nową generację zatrudnianych, którymi nie mam pojęcia jak zarządzać. Mają inne wartości, a budownictwo tak bardzo się nie zmieniło - trzeba jeździć na inwestycje nieraz bardzo odległe, ci młodzi pracownicy są do tego coraz mniej chętni, kiedyś mobilność w branży to był standard. A krótkoterminowo martwią mnie niektóre inwestycje, które mamy jeszcze w portfelu i nie pozwalają nam inwestować. Czy one przewrócą Budimex? Pewnie nie, ale utrudniają robienie czegoś nowego.

Więcej o:
Komentarze (238)
Ceny mieszkań. Rynek nieruchomości to bańka? Prezes Budimeksu: Nie ma podstaw, by ceny spadały
Zaloguj się
  • calmy

    Oceniono 26 razy 24

    Gratuluję wyboru eksperta. Prezes Budimexu budzi się spocony w nocy dręczony koszmarami, że cała kalkulacja może mu się zawalić, a wy oczekujecie od niego obiektywnej, bezstronnej oceny sytuacji?

    Oczekuję na wywiad z przuedstawicielem episkopatu na temat zakresu plagi pedofilii w kościele.

  • qwerfvcxzasd3

    Oceniono 30 razy 24

    dobry wywiad.
    Oczywiście mieszkania mogą stanieć w momencie wprowadzenia katastru, albo w kryzysie. Wszystko może stanieć. Oznacza to jednak powszechną plajtę deweloperów, bo koszty o których mówi prezes nie są wymysłem.

    Co do budowy dróg, to ten całkowity paraliż wynika z finansów państwa. Cała kasa poszła na kiełbasę wyborczą. Możecie nie lubić PO, ale gdyby nie 8 lat Tuska dalej jeżdzilibyśmy drogami jak za PRL.

  • winku

    Oceniono 27 razy 19

    Zapytano wilka, czy wkrótce zostanie jaroszem. Ku zaskoczeniu wilk stwierdził, że dalej będzie jadł mięso :)

  • turhotel

    Oceniono 15 razy 15

    Słyszeliście kiedykolwiek dewelopara który mowił co inne niż "taniej juz nie bedzie"????????????

  • spyderman2

    Oceniono 16 razy 14

    oligarcha jarosław daje łapówy na lewo i prawo byle wybudować apartamentowce zanim ceny usług znów wybiją w górę. oicjalnie gus podaje 2,5% inflacji ale nawet jarosław który nie potrafi kupić skarpet wie z internetu który mu drukują że lekarze podnieśli cenki ze 150zł na 200zł, cebula, kartofle, szczaw i mirabelki zdrożały dwukrotnie, podobnie prąd, gaz i benzyna drogie, chleb zdrożał itd. w państwie pisowskim obecna inflacja to spokojnie 40% i dlatego nie więcej bo staniały lokomotywy

  • e50504

    Oceniono 15 razy 13

    Nie chciało mi się czytać, ale czy to kolejny multimilioner co od buzi dzieciom śniadanie odejmuje żeby tylko klient był zadowolony i tak w ogóle to on dokłada do interesu bo podatki?

  • perkis1234

    Oceniono 11 razy 11

    Od kwestii kosztowych zdecydowanie większe znaczenie ma zwykła gra popytu i podaży. Dlaczego sprzedają tak drogo? Bo mogą. Czy mogliby sprzedawać taniej? Mogliby i wciąż bardzo dobrze by na tym zarabiali. Ale po co sprzedać taniej jak można drożej.

    Budimex miał na deweloperce ponad 20% marży NETTO. Na czysto, już po wszystkich kosztach. Jest bardzo niewiele branż które mogą pochwalić się taką rentownością.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX