50 lat od lądowania człowieka na Księżycu. Czy Polacy mają szanse na swojego astronautę? "Nie ma nic za darmo"

Maria Mazurek
Jak do tej pory tylko jeden Polak poleciał w kosmos - Mirosław Hermaszewski w 1978 roku. Czy zobaczymy jeszcze polską flagę poza Ziemią? To jest możliwe, ale potrzeba sporo wysiłku i wcale pieniądze nie są najważniejsze. Tak uważa Agata Kołodziejczyk, pierwsza Polka w Europejskiej Agencji Kosmicznej.

Maria Mazurek, Next.gazeta.pl: Dlaczego od niemal pół wieku nie było załogowej misji na Księżyc?

Agata Kołodziejczyk*, Dyrektor Projektów Naukowych Centrum Szkolenia Analogowych Astronautów Fundacja ForScience: Myślę, że ze względów praktycznych. Stwierdzono, że najważniejsze jest zabezpieczenie infrastruktury orbitalnej, a dopiero potem eksploracja głębokiej przestrzeni kosmicznej. I teraz to już to mamy. 

To nie są zmarnowane lata?

Nie, na pewno nie. Bardzo dużo się w tym czasie nauczyliśmy, przede wszystkim wynosić na orbitę satelity z coraz bardziej zaawansowanym sprzętem do obserwacji Ziemi. Udoskonalona została telekomunikacja. Obrany obecnie kierunek Księżyc to nie tylko rozwój badań rodzimego układu słonecznego, czy rozwój technologii życia poza Ziemią, ale również stacja przesiadkowa na Marsa. Powrót człowieka na Księżyc będzie się wiązał z tańszymi i bezpieczniejszymi lotami na Marsa, którego chcemy przygotować jako planetę B.

Program Artemis, który ogłosiła NASA, ma na celu stworzenie stabilnych warunków pobytu człowieka na Księżycu - tak, by mógł tam przeżywać nie przez kilka dni, ale całe miesiące. Na szczęście po przebadaniu ponad 300 astronautów okazało się, że promieniowanie kosmiczne nie jest dla naszego organizmu takie szkodliwe, jak się wydawało - i to jest jeden z pozytywnych sygnałów, że taka misja jest możliwa.

Obecny etap podboju Kosmosu jest nieco inny, niż ten z lat 60. I 70. Mamy na przykład zupełnie nowych graczy - to już nie jest starcie dwóch mocarstw: Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego.

Coraz więcej podmiotów biznesowych i państwowych agencji kosmicznych jest zainteresowanych Księżycem. Chcą tam zaistnieć na przykład Chiny i Indie. Amerykanie z kolei mają ambicję być pierwszymi ludźmi na Marsie i dla nich operacje księżycowe mają na celu przetestowanie technologii niezbędnych do tej trudnej - ponad 200-dniowej drogi na czerwoną planetę, przykładowo start rakiety na Marsa z powierzchni Księżyca, który zdaje się być najtańszym rozwiązaniem. Brak zbytniego zainteresowania USA naszym naturalnym satelitą ziemskim wykorzystały państwa azjatyckie i bardzo szybko się rozwijają w tym temacie.

A czy my, Polacy, mamy szanse na swojego astronautę?

Ja wierzę, że tak, ale nie ma nic za darmo. Wszystkie kraje, które istnieją w kosmosie, bardzo ciężko na to pracują. Polska nie jest w programie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, nie płacimy składki na jej utrzymanie, a prawo wysyłania tam astronautów mają płatnicy takich składek. Nie płacimy tej składki nie z powodu że jest za wysoka i nas nie stać, tylko dlatego, że nie mamy co na tej stacji robić. Aby pojawiła się na nowo polska flaga w kosmosie, musimy najpierw stworzyć projekt, eksperyment naukowy czy urządzenie, które warte są testowania na orbicie, a potem wysłać naszego operatora.

Jest jeszcze drugie, równie trudne wyjście: możemy standardową ścieżkę ominąć, jeśli stworzymy infrastrukturę do szkolenia astronautów tu, w Polsce. Dzięki temu, że Europejska Agencja Kosmiczna będzie mogła szkolić swoich kandydatów na astronautów w naszym kraju, otrzymamy wstęp na Międzynarodową Stację Kosmiczną a potem na Gateway (orbitalną stację wokół Księżyca, która w dalszej perspektywie poleci na Marsa). Jakby się tak dobrze rozejrzeć to się okazuje że dużo elementów niezbędnych do szkolenia - unikatowego sprzętu szkoleniowego - już dawno istnieje w naszym kraju. Przykładowo, mamy jedną z najlepszych wirówek grawitacyjnych na świecie w Warszawie w Instytucie Medycyny Lotniczej, specjalistyczne komory ciśnieniowe w Gdańsku czy symulatory katastrof helikoptera na morzu w Szczecinie.

Pani jest neurobiolożką. Co neurobiolog robi w kosmosie?

Od układu nerwowego astronautów zależy na przykład adaptacja do nowych warunków grawitacji. Standardowo mózg przyzwyczaja się w trzy doby do braku grawitacji, ale niektórzy astronauci mówią o zawrotach głowy i innych objawach podobnych do tych przy chorobie lokomocyjnej, przez cały czas pobytu w Kosmosie. Osobiście interesuje mnie wydajność, refleks, a szczególnie percepcja czasu.

Co to jest percepcja czasu?

W ciemności subiektywny czas czyli to jak odczuwamy czas, płynie wolniej. Zegar biologiczny się desynchronizuje, czyli fazy aktywności i snu zmieniają się codziennie delikatnie w fazie. Chronobiolodzy mówią wtedy o nim “wolno-biegnący". Takiej percepcji czasu w Kosmosie jeszcze nikt nie badał. W naszej firmie pracujemy nad specjalnym światłem, które zastąpiłoby słońce i pomogłoby w synchronizacji zegara biologicznego. Mogłoby być ono wykorzystywane do oświetlania kosmicznych habitatów, baz i statków. To światło będzie też fizjologicznie czynne, czyli będzie generować syntezę witaminy D, serotoniny i endorfin.

Dodatkowo, pracujemy nad projektem wytwarzania nanocelulozy bakteryjnej w warunkach kosmicznych, biodegradowalnej, niepalnej i odpornej, z której będzie można wytwarzać na przykład ubrania. W najbliższym czasie chcemy otworzyć fabrykę takiej nanocelulozy na Ziemi. Biologia i medycyna kosmiczna to dziedziny, w których Polska ma szansę zaistnieć w sektorze kosmicznym.

Wierzy pani, że nam się uda zasiedlić Księżyc w perspektywie pokolenia?

Wierzę, że w perspektywie 10 lat będzie nas stać jako ludzkość na turystykę księżycową. W okolicach 2030 roku powinniśmy mieć już wypracowane technologie, które pozwolą nam tam przetrwać dłużej niż kilka dni. A niezależnie od tego prywatne firmy będą rozwijać turystykę na skalę masową.

A kolonizacja Marsa? Według niektórych będziemy mogli wysłać tam załogową misję za dwadzieścia lat.

Europejska Agencja Kosmiczna mówi o 2040 roku, ale prywatny sektor kosmiczny, Elon Musk, uważa, że można to zrobić wcześniej. Moim zdaniem to jest realne, tyle że nie wiem, na ile bezpieczne dla ludzi. Elon Musk będzie chciał być po prostu pierwszy i pokazać technologię, bezpieczeństwo nie będzie go interesowało tak bardzo, jak interesuje rządowe agencje. Żadna taka agencja nie zdecyduje się na misję, dopóki nie będzie pewna, że ryzyko porażki jest niewielkie.

Agata Kołodziejczyk* - neurobiolożka, pierwsza Polka, która dostała się na staż do Europejskiej Agencji Kosmicznej. Współtworzyła analogowe bazy kosmiczne w Polsce, w których symulowane są warunki misji na Księżycu lub Marsie.

Więcej o:
Komentarze (39)
50 lat od lądowania człowieka na Księżycu. Czy Polacy mają szanse na swojego astronautę? "Nie ma nic za darmo"
Zaloguj się
  • ltte

    Oceniono 7 razy 7

    "Czy Polacy mają szanse na swojego astronautę?"
    Tylu kandydatów na astronautę jeszcze w Polsce nie było ;-)

  • krzysztof_ptk

    Oceniono 9 razy 5

    Mirosław Hermaszewski zdegradowany do szeregowca? Mimo wszystko pierwszy po Koperniku Polak w kosmosie. Gdyby Kaczyński był prezesem następne 20 lat, zapewne pojawił by się sponsorowany przez Orlen kosmonauta za 100 milionów dolarów. Tymczasem narodowi musi wystarczyć Kubica.

  • ministrant-szatana

    Oceniono 7 razy 5

    A to Morawiecki nie był jeszcze w kosmosie :O??

  • kylax4

    Oceniono 9 razy 5

    Faszystów nikt nie chce w kosmosie.

  • tom_lok

    Oceniono 8 razy 4

    Polacy jako naród już dawno odlecieli. I to dalej niż na Księżyc bo na planetę nienawiści.

  • baba788

    Oceniono 9 razy 3

    Polacy zawsze do tylu. Podniecaja sie tym co mialo miejsce 50 lat temu i mysla, ze przytulajac sie do Amerykanow beda do przodu a teraz sa inni, ktorzy robia podobne lub ciekawsze rzeczy

  • m.godwin

    Oceniono 5 razy 3

    Stacja orbitalna ma swoje lata, wymaga remontu. Mógłby polecieć któryś z naszych budowlańców, są dobrzy i tani.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX