Piekło nie zamarzło, ale Arktyka płonie. Katastrofalne skutki zmian klimatu widać z kosmosu

Maria Mazurek
Klimat się zmienia, a winę za gwałtowność tych zmian ponosi człowiek. Naukowcy mają na to dowody pochodzące z różnych badań wielu zmiennych. Dowodów na katastrofalne w skutkach globalne ocieplenie dostarczają nie tylko obserwacje wykonywane na Ziemi, ale także to, co możemy zobaczyć z kosmosu.

Dziś Piątek dla klimatu - jak co tydzień na gazeta.pl i next.gazeta.pl piszemy na temat związany z trwającym kryzysem klimatycznym.

Oto gigantyczny wir nad Syberią. 21 lipca zaobserwował go satelita NOAA - amerykańskiej Narodowej Agencji Oceanów i Atmosfery.

Wir dymu nad RosjąWir dymu nad Rosją NASA Earth Observatory / Joshua Stevens; zdjęcie z wykorzystaniem danych VIIRS z NASA EOSDIS/LANCE, GIBS/Worldview, oraz satelity NOAA

Kilka dni później podobne zdjęcie pokazał jeden z serwisów systemu Copernicus - programu obserwacji Ziemi prowadzonego przez Komisję Europejską i Europejską Agencję Kosmiczną (ESA).

Kryzys klimatyczny i gigantyczne pożary w Arktyce

Na obu obrazach widać wyraźnie, że kolor wiru różni się od koloru otaczających go chmur. To dlatego, że składa się on z dymu, który pokrywa obszar około 2 milionów kilometrów kwadratowych. Gigantyczne zadymienie bierze się z ogromnych pożarów dzikich terenów północnej Rosji. Od kilku tygodni płonie Syberia, Alaska i północna Kanada, a nawet Grenlandia.

Pożary za kołem podbiegunowym pokazują dobrze z kosmosu nie tylko zdjęcia, ale także inne dane dostarczane przez satelity. Na przykład prognozy dotyczące aerozoli zbierających się w atmosferze w wyniku spalania biomasy - czyli pożarów lasów i torfowisk właśnie. Takie aerozole dokładają się do ocieplenia klimatu, pochłaniając promieniowanie i ogrzewając atmosferę. W wyniku tego typu pożarów uwalniane są też gazy cieplarniane, jak dwutlenek węgla. Najgorzej pod względem zanieczyszczeń kończą się pożary tajgi - wyjaśniają eksperci z portalu Nauka o Klimacie.

Prognoza dot. aerozoli ze spalania biomasyPrognoza dot. aerozoli ze spalania biomasy Grafika wygenerowana dzięki narzędziom CAMS - Copernicus Atmosphere Monitoring Service / atmosphere.copernicus.eu

Pożary w Arktyce w okresie między majem a październikiem zdarzają się regularnie, ale ostatnio są one coraz gwałtowniejsze, trwają coraz dłużej i obejmują obszary coraz bardziej wysunięte na północ. Nie bez wpływu był rekordowo gorący czerwiec, a w dotkniętej pożarami Syberii średnia temperatura w tym miesiącu była aż o 10 stopni wyższa niż średnia długoterminowa z lat 1981-2010.

Eksperci określają tegoroczne pożary na północy jako bezprecedensowe i obawiają się, że dodatkowo "podbiją" one efekty globalnego ocieplenia. Płonąć mają nie tylko lasy, ale również torf, który może spalać się, także częściowo pod ziemią, przez wiele tygodni.Torf pali się tylko wtedy, kiedy ma miejsce jakaś znacząca zmiana środowiskowa - wyjaśnia dr Thomas Smith z London School of Economics.

Torfowiska, zwykle mocno wilgotne, wyschły w czasie upałów. A torf ma dużą zawartość węgla, co oznacza wyższą emisję CO2 i kolejny element pogłębiający kryzys klimatyczny.

Nie ma wątpliwości, że zmiana klimatu jest realna i dzieje się tu i teraz. Dowiedz się, jak możesz działać na rzecz zapobiegania jej skutkom >>

Katastrofa oglądana z kosmosu

Dane z satelitów dostarczają dowodów na wiele innych zjawisk związanych ze ociepleniem klimatu. W wielu odosobnionych regionach nie ma stacji badawczych, to samo dotyczy oceanów. Rzut oka z kosmosu pozwala więc naukowcom zebrać informacje, które pomagają ujawnić problemy, zdiagnozować je i posłużyć do przygotowania narzędzi do walki ze zmianami klimatycznymi.

Dzięki satelitom, m.in. NASA i ESA, z góry możemy nie tylko obserwować wycinanie lasów, pożary, susze czy powodzie, ale też badać rozmiar i grubość pokrywy lodowej, emisje gazów cieplarnianych, skład chemiczny atmosfery, poziom mórz (takie pomiary można wykonywać tylko za pomocą satelitów), temperaturę powierzchni oceanów oraz gruntu. Ten ostatni przykład jest ostatnio szczególnie bliski mieszkańcom Ameryki Północnej i Europy, która zmaga się z drugą już w ciągu miesiąca falą niespotykanych upałów.

Temperatura powierzchni gruntu w dniu, kiedy padł rekord ciepła czerwca w PolsceTemperatura powierzchni gruntu w dniu, kiedy padł rekord ciepła czerwca w Polsce Dane satelity Sentinel, źródło: CREODIAS, CloudFerro

Zmiany klimatyczne nie oznaczają, że wszędzie będzie bardziej sucho, niektóre obszary Ziemi staną się bardziej mokre. Istotne jest to, że zjawiska po obu stronach prawdopodobnie będą coraz bardziej ekstremalne. Mocno odczuwają to już teraz Indie, gdzie po upałach i suszach, w wyniku których całe miasta cierpią z powodu niedoborów wody, następują ogromne powodzie. W połowie lipca w Indiach, Pakistanie i Bangladeszu dotknęło to przynajmniej siedmiu milionów ludzi.

Zdjęcia pokazujące powódź wywołaną przez monsun w Indiach. Pierwsze z lewej zrobiono 28 czerwca, drugie - 14 lipca.Zdjęcia pokazujące powódź wywołaną przez monsun w Indiach. Pierwsze z lewej zrobiono 28 czerwca, drugie - 14 lipca. fot. NASA Earth Observatory / Lauren Dauphin; dane z satelity Landsat

Ekstremalne sytuacje będziemy także obserwować w Polsce. Z góry dobrze widać, jakie powodują one zniszczenia. Na przykład wciąż obecną "bliznę" po katastrofalnej nawałnicy w Borach Tucholskich z 2017 roku.

Bory Tucholskie - porównanie stanu sprzed i po nawałnicy, która miała miejsce w sierpniu 2017 r.Bory Tucholskie - porównanie stanu sprzed i po nawałnicy, która miała miejsce w sierpniu 2017 r. Zdjęcia pochodzą z programu obserwacji Ziemi Copernicus, realizowanego przez Europejską Agencję Kosmiczną. Autor: Ewa Grabska, autorka profilu Polska z Sentinela.

Z kosmosu można zobaczyć też, jak niszczymy środowisko i własne zdrowie w bardziej bezpośredni sposób. Poniższe zdjęcie pokazuje poziom dwutlenku azotu (jednego ze składników smogu) nad Europą. Obraz został opracowany przez KNMI - Królewski Niderlandzki Instytut Meteorologiczny - na podstawie pomiarów zebranych w ramach programu Copernicus przez satelitę Sentinel-5P, w okresie od kwietnia 2018 do marca 2019 roku. Widać na nim wysoki poziom dwutlenku azotu, szczególnie w dużych aglomeracjach. Pojawia się on głównie w wyniku transportu i spalania paliw kopalnych w procesach przemysłowych.

Dwutlenek azotu nad EuropąDwutlenek azotu nad Europą źródło: Copernicus, KNMI / ESA

Rozmiar zmian klimatycznych szczególnie dobrze widać, jeśli pokaże się je w czasie. Bardzo obrazowe są przykłady dotyczące obu biegunów i topniejącej pokrywy lodowej. Wiemy na przykład, że w ostatnich czterech latach maksymalny zasięg występowania lodu morskiego w Arktyce był najniższy w historii obserwacji satelitarnych. 

 

Wkład w monitorowanie zmian klimatycznych z kosmosu mają Polacy. Polska firma CloudFerro stworzyła dla programu Copernicus narzędzia, dzięki którym dane przesyłane przez satelity mogą być przechowywane, przetwarzane i udostępniane.

- Europejskie satelity Sentinel umieszczone na orbicie ziemskiej okrążają naszą planetę, wykonując zdjęcia, które systematycznie przesyłane są na właściwe serwery. Są to gigantyczne ilości danych. Przykładowo platforma CREODIAS, dla której dostarczamy infrastrukturę chmurową pozwalającą na dostęp do zdjęć satelitarnych, przeszukiwanie repozytoriów oraz ich kopiowanie, każdego dnia "rośnie" o 20 terabajtów danych. Obecnie całe repozytorium CREODIAS to już ponad 16 petabajtów danych - mówi Urszula Mielcarz z CloudFerro. Jeden petabajt to 1000 terabajtów albo 1 000 000 gigabajtów.

Politycy zmieniają zdanie, Donald Trump trochę wierzy, szef NASA wykonuje woltę

Być może twarde dowody powodują, że także politycy niespecjalnie wierzący w to, że klimat gwałtownie się zmienia z powodu działalności człowieka, modyfikują swoje podejście.

Donald Trump nie ukrywał, że uważa zmiany klimatu za "mistyfikację". Kiedy obejmował stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych, cofał regulacje prawne, które miały ograniczyć emisję gazów cieplarnianych i ścinał finansowanie badań dotyczących zmian klimatycznych, w tym środki dla NASA na ten cel. Jesienią ubiegłego roku, po katastrofalnym huraganie "Michael" przyznał, że "coś się dzieje" z klimatem, choć od razu dodał, że nie jest przekonany, że wpływ na to ma działalność człowieka.

Koledzy Trumpa z Partii Republikańskiej coraz częściej wypowiadają się na temat konieczności działań zmierzających do ograniczania globalnego ocieplenia. Na przykład senator Marco Rubio przyznał, że ludzie rzeczywiście przyczyniają się do zmian klimatu. Zrobił to tego samego dnia, kiedy wywiadu udzielił prezydent i tu także być może wpływ miał wspomniany huragan. "Michael" uderzył we Florydę, powodując ogromne zniszczenia, a Rubio reprezentuje w Senacie USA ten właśnie stan.

Podejście zmienił również obecny szef NASA. Jim Bridenstine, jeszcze jako kongresmen, w 2013 roku twierdził, że "globalne temperatury przestały rosnąć 10 lat temu". Kiedy jednak zaczął przewodniczyć NASA, jego podejście ewoluowało. Teraz mówi, że jest w pełni przekonany i wie, że klimat się zmienia, a ludzie przyczyniają się do tego w znaczący sposób - przypominał niedawno CNN.

Także i polskie władze modyfikują powoli swoje wypowiedzi, choć na przykład polskiemu prezydentowi, jeśli sądzić po jego wypowiedziach, wciąż bliżej do Donalda Trumpa niż do Jima Bridenstine'a. Sześć lat temu Andrzej Duda na Twitterze pisał, że globalne ocieplenie to mit. Teraz już tak nie uważa, choć na początku tego roku stwierdził, że nie wie, "na ile człowiek przyczynia się do zmian klimatycznych". W lipcu, otwierając 24. Konferencję Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych ws. zmian klimatu, prezydent przyznał, że ostatnie fale upałów "w sposób jednoznaczny pokazują nam, że anomalie pogodowe to coraz częstsze zjawisko, a zmiany klimatu to w istocie poważne wyzwanie cywilizacyjne".

Jednak kilka tygodni wcześniej, w czerwcu, Polska, wraz z trzema innymi państwami, zablokowała na szczycie UE dążenie do neutralności klimatycznej w 2050 roku. Polscy politycy mają jeszcze sporą drogę do przejścia w kwestii podejścia do zmian klimatu.

Zobacz też: Klimatyczna ignorancja, czyli co polscy politycy mówią o globalnym ociepleniu

Przekonać niedowiarków można za pomocą twardych dowodów, których dostarczają między innymi dane satelitarne. Ale dane te znacznie bardziej przydają się do tego, żebyśmy próbowali ustalić, jak najlepiej zmianom klimatycznym przeciwdziałać, albo jak się do nich przygotować. Podczas COP24 w Katowicach María Fernanda Espinosa Garcés, przewodnicząca Zgromadzenia Ogólnego ONZ, podkreślała: "Jeśli nie można czegoś zmierzyć, nie można tym zarządzać".

Jeśli chcesz działać na rzecz klimatu, ale nie wiesz od czego zacząć lub jak to zrobić, wspieraj Greenpeace, które w Polsce prowadzi szereg działań na rzecz rozwoju czystych źródeł energii i sukcesywnie walczy z opieszałością polityków w tej kwestii. Nawet niewielka wpłata wzmocni skuteczność tych działań. Możesz jej dokonać pod tym linkiem >>

Klimatyczne newsy

W cyklu Piątki dla klimatu co tydzień poruszamy jeden temat związany z kryzysem klimatycznym. Jednak w każdym tygodniu dzieje się wiele mniejszych i większych wydarzeń mających znaczenie dla walki ze zmianami klimatu. Niektóre z nich wspominamy w sekcji "Klimatyczne newsy".

  • W Europie trwa kolejna, już druga w ciągu miesiąca, fala upałów. Temperatury biją lipcowe rekordy, między innymi w Wielkiej Brytanii, Francji i w Niemczech, gdzie zanotowano 42 stopnie Celsjusza. W Holandii asfalt posypywany jest solą, co ma uchronić go przed zniszczeniem.
  • Polska Akademia Nauk uznała, że należy wszystkim przypomnieć, co dzieje się z klimatem. W specjalnym oświadczeniu napisała, że "to działalność człowieka jest dominującą przyczyną współczesnego ocieplenia klimatu, a nauka ma na to niezbite dowody". Przytacza w nim też krótką stan wiedzy na temat zmian klimatu.
  • Niemiecka partia Zielonych z kolei uważa, że warto walczyć ze szkodliwym wpływem transportu na klimat i zaproponowała ograniczenie krajowych połączeń lotniczych. Zdaniem polityków, można to osiągnąć opodatkowując kerozynę, czyli paliwo lotnicze. Loty na krótkie dystanse stałyby się droższe, a więc mniej zachęcające dla klientów. W zamian Zieloni proponują wprowadzenie tanich połączeń kolejowych.
  • Większość Brytyjczyków uważa, że kryzys klimatyczny jest większym problemem niż brexit - tak wynika z sondażu przeprowadzonego na zlecenie organizacji Christian Aid, który cytuje Reuters. Według mieszkańców Wielkiej Brytanii, Boris Johnson, który właśnie objął stanowisko premiera po Theresie May, powinien priorytetowo zająć się kwestią zmian klimatu.
  • Stan wody w Wiśle jest blisko rekordowo niskiego poziomu. Problem spadającego poziomu wody w rzekach dotyczy jednak nie tylko Polski. Wysycha też Ren, a ta rzeka jest bardzo ważną arterią dla gospodarki Niemiec. Już w ubiegłym roku transport Renem musiał zostać wstrzymany, po raz pierwszy w historii, a istnieje ryzyko, że za kilka tygodni znów się to stanie - zauważa Bloomberg. Ren przepływa przez najbardziej uprzemysłowione tereny Europy i wpada do Morza Północnego w okolicach ogromnego portu w Rotterdamie. Barkami transportowane są towary takie jak chemikalia, węgiel, ruda żelaza czy części samochodów.
Więcej o:
Komentarze (244)
Piekło nie zamarzło, ale Arktyka płonie. Katastrofalne skutki zmian klimatu widać z kosmosu
Zaloguj się
  • marianna1960

    Oceniono 22 razy 14

    A jednocześnie panuje konsumpcjonizm co kupić ile gdzie podróżować ludzie muszą ograniczyć swoje potrzeby zachcianki zakupoholikom turystykę. Naszą dewizą powinien być minimalizm.

  • feurig59

    Oceniono 13 razy 9

    Cywilizacja przemysłowa, globalna, która powstała wyłącznie dzięki dostępowi do kopalin (od maszyny Watt'a począwszy), i nadal w nich trwa (odchodząc często i zupełnie bezsensownie od atomu) pogrąży znany nam świat.
    Ekosfera Ziemi sprzyjającej krótkiemu istnieniu homo sapiens sapiens to system, zależny od wielu czynników. W tym aktywności słońca (bardzo niskiemu obecnie), ekliptyki, nachylenia osi planety. Ale pompujemy w ten system do tej pory związany w kopalinach gaz cieplarniany CO2 w ilości nie porównywalnej z niczym (cały naturalny wulkanizm ziemi to 1% emisji CO2) emitujemy 'produkcją' mięsa metan (także gaz cieplarniany), równocześnie wycinając MASOWO roślinność która wiąże CO2, uwalniając równocześnie potrzebny nam O2. Czyli w sposób stały naruszamy dotychczasową równowagę, która w ogóle umożliwiła wzejście człowieka, jako dominującej species.
    Zachwianie równowagi w eko/biosferze jak się może skończyć inaczej niż zmianą warunków życia/przeżycia homo sapiens sapiens na ziemi?
    Osobiście uważam, ze jest po zawodach, ale może da się to jeszcze spowolnić, na przykład dzięki energetyce jądrowej i zakończeniu globalnego szaleństwa konsumpcyjnego, odejścia od ilości produktów na rzecz ich jakości, takiej jaka była możliwa z powodzeniem jeszcze w latach 60tych, 70tych, kiedy fabrykowano produkty długotrwałe. N.p. pamiętacie Mercedesy serii 123, w ktorych poważniejsze awarie miały miejsce dopiero po 900 000 kilometrów? "Najbardziej ekologiczny samochód świata" - tak nazwał tę serie z silnikami diesla mój kumpel. Buty? Telewizory? Sprzęt grający? Który u mnie na przykład po 30 latach gra do tej pory? Ile "jadą" nasze telewizory przeciętnie? Samochody? W "Levisach" kupionych w latach 80tych potrafiłem chodzić 10 lat...Używam do dzisiaj aerografów amerykańskich z lat 50 tych..produkowanych w de facto manufakturach. Nadal noszę "szwajcara" dziadka z lat 40tych...
    Globalizm, który był reklamowany ludziom jako 'koniec historii' i dobrobyt nabił kabzy i nabija nadal garstce ludzi. Reszta, w tym fachowcy n.p. rzemieślnicy ledwo łapie oddech. Wszystko można kupić i sklepy są pełne, tylko kasy brak, "weź kredyt" - na telewizor, który siądzie po dwu, trzech latach, miesiąc po skończeniu się gwarancji... Meble, które rozejdą się po pierwszej przeprowadzce (pamiętacie meble naszych dziadków?, drzwi w starych domach? okna, które trzymają ponad sto lat?)
    I wy, Bracia Denialiści, mówicie, że "lewaki'/lewica chce, lub wyciąga Wam kasę z kieszeni nagłaśniając nadchodzącą katastrofę ekologiczną i dążąc do zmian?
    I do tego wszystkiego dochodzi system bankowy/światowy, który od dawna tworzy "produkty finansowe" nie mające żadnego pokrycia w niczym ani standardach złota, srebra, produkcji rzeczywistej. Jest tylko grą w pompowanie kolejnych baniek finansowych, za które, kiedy pękają każą zapłacić WAM, NAM, WSZYSTKIM? To też lewaki?
    Nie widzicie, że ofiarami tego syfu jesteśmy wszyscy i że oni to rozpier..ją? Podczas gdy my wychylamy ledwo łby z kredytów, truci, skazani na nich, manipulowani reklamą, sztucznym tworzeniem idiotycznych potrzeb? Podzieleni przez nich ideowo, rozgrywani przy każdej okazji? Oferujący systemowi globalnego samobójstwa swoje dane osobiste?

  • komentarz.24

    Oceniono 17 razy 7

    Przestańcie kłamać, że po ograniczeniu "ludzkiej" części emisji CO2, będziemy żyli długo i szczęśliwie; to nieprawda.
    Przestańcie ukrywać Problem Nr 1, który istnieje tu i teraz, w naszych czasach, faktycznie i bezspornie. Jest nim PRZYROST NATURALNY ludności krajów ubogich. Problem, w świetle którego nieprawdziwe są wszystkie analizy o przyczynach migracji, kładące nacisk na czynniki klimatyczne i wojny.
    Głównym zagrożeniem dla przyszłości naszego świata, a zwłaszcza, dla krajów Europy i USA, jest przechodzący wszystkie rozsądne granice PRZYROST NATURALNY ludności krajów ubogich, oraz wynikający z niego brak środków na utrzymanie rodzących się setek milionów ludzi bez dostępu do wody, żywności i pracy.
    Powtórzę: wynikający z niego brak środków na utrzymanie rodzących się setek milionów ludzi bez dostępu do wody, żywności i pracy.
    Aby rozumieć sytuację, gdy media podadzą, że na wojnie Indii z Pakistanem (to mocarstwa nuklearne!), zginęło x milionów, a w Rwandzie i Burundi znowu doszło do rzezi pomiędzy Tutsi i Hutu, zapamiętajcie proszę poniższe liczby (przyrost naturalny w 2014, ludność w 2017):
    - Indie: przyrost naturalny 1,25%, ludność 1 339 milionów, gęstość zaludnienia 407 osoby/km2, druga populacja świata,
    - Pakistan: przyrost: 1,49%, ludność 207 milionów, gęstość zaludnienia 259 osoby/km2, szósta populacja świata,
    - Rwanda: przyrost: 2,63%, ludność 12 milionów, gęstość zaludnienia 452 osób/km2,
    - Burundi: przyrost: 3,28%, ludność 11 milionów, gęstość zaludnienia 313 osób/km2 - najniższe na świecie PKB na osobę, 735 USD/osobę!
    - Etiopia: przyrost: 2,89%, ludność 92 miliony, gęstość zaludnienia 94 osoby/km2, dwunasta populacja świata,
    - Burkina Faso: przyrost: 3,05%, ludność 19 milionów, gęstość zaludnienia 73 osoby/km2, połowa populacji to dzieci < 14 lat,
    - Zimbabwe przyrost: 4,36%, ludność 18 milionów, gęstość zaludnienia 38 osób/km2, ponad połowa populacji to dzieci < 14 lat,

    Aby zrozumieć, czym jest gęstość zaludnienia 407 osób/km2 w Indiach, 452 osób/km2 w Rwandzie, lub 1602 osób/km2 w Bangladeszu, proszę zestawić te liczby ze 123 osobami w Polsce. To jest skala problemu!

    Pytaniem na dzisiaj nie jest, czy w Rwandzie i Burundi dojdzie do następnej rzezi pomiędzy Tutsi i Hutu, albo czy ponad dwadzieścia milionów dzieci w Zimbabwe i Burkina Faso może przeżyć bez stałej pomocy. Pytaniem jest tylko: ile milionów zginie, a ile ucieknie aby przeżyć?

    Co "liberalna lewica" i ich media mają zamiar zrobić w tej sytuacji? Przyjęcie do UE dziesiątków milionów uchodźców z Rwandy, Burundi, Etiopii, Sudanu, Egiptu, Zimbabwe, Burkina Faso, Indii i Pakistanu, etc, etc. będzie tym samym, co najazd Wizygotów na Rzym - końcem naszej, europejskiej cywilizacji.
    A jeżeli nie macie zamiaru nic robić, to przynajmniej zachowajcie się przyzwoicie i potwierdźcie: Problemem Nr 1 jest katastrofa demograficzna krajów ubogich; gdyż to się dzieje już teraz!
    PS: uciekający przed najazdem Hunów Wizygoci w 100% spełniali definicję uchodźców politycznych, zapisaną w Konwencji Genewskiej z 1951 roku.

  • komentarz.24

    Oceniono 11 razy 7

    Czy wy nie chodziliście do szkoły, czy jesteście po prostu łgarzami? to ignorancja, czy świadome kłamstwo?
    Kilka dni temu pisaliście: "...połacie Arktyki w ogniu...", pokazując zdjęcia z zadymionego Ust-Ilimska w Obwodzie Irkuckim - to tak lekko od Arktyki półtora tysiąca km.
    Dzisiaj z tytułem "...ale Arktyka płonie. " pokazujecie zdjęcie z Copernicus EMS, na którym, dzięki doskonale widocznemu ujściu Obu (lewy górny róg), widać jak na dłoni, że centrum wiru jest w okolicy Krasnojarska - czyli w leżącego na 55 stopniu szerokości północnej, o 11,33 stopnia od koła podbiegunowego, w centrum tajgi, na południu Syberii, na zachód od Bajkału; ok. 259 km od koła podbiegunowego!
    Dla wyjaśnienia: Arktyka, to wg definicji klimatyczno-ekologicznej obszar położony na północ od lipcowej izotermy +10 °C, która w przybliżeniu pokrywa się również z północną granicą wegetacji drzew.
    Czyli: w Arktyce nie ma lasów, ale rośliność bezdrzewna występująca na stale zamarzniętym podglebiu, jak mchy i porosty. Tylko na południowych obrzeżach Arktyki występuje lasotundra, pomiędzy bezleśną tundrą i lasami borealnymi, nie tworząca zwartych kompleksów leśnych, ale rozproszoną formę przejściową zadrzewienia.
    Co autorzy robili w szkole podstawowej?

  • bohdan.ch

    Oceniono 9 razy 7

    Zastanawia mnie jedno. Jeśli sytuacja jest tak tragiczna to dlaczego ekolodzy nie organizują demonstracji poparcia dla budowy elektrowni jądrowych.
    To jedyny obecnie znany sposób aby szybko zmniejszyć emisję CO2.

  • tomcio55

    Oceniono 10 razy 6

    Mitem jest to że bez drastycznego obniżenia konsumpcji i populacji (Afryka, Azja) coś się zmieni. A to wiadomo że wtedy recesja i nikt do tego nie dopuści. Dlatego te wszystkie działania są pozorowane i nastawione na dojenie z kasy ludzi przez cwaniaków przy akompaniamencie użytecznych krzyczących idiotów.

  • pavise

    Oceniono 8 razy 6

    To już druga zaglada ludzkości za mojego życia. Za pierwszym razem zostałem spalony na węgiel bo powłoka ozonowa została zniszczona dzięki dezodorantowi Da i lodówce Mors....A naukowcy nas ostrzegali przed dziura ozonowa. Nie popełniajcie tego błędu co ja.

  • jonaszewski

    Oceniono 16 razy 6

    Do polityków zaczyna docierać, że efekty zmian klimatycznych nie nastąpią za 100 czy 200 lat, tylko być może już za ich kadencji. I nagle bagatelizowany "mit" stał się realnym problemem politycznym.

  • qawsedrftg

    Oceniono 7 razy 5

    Największe zmiany klimatyczne i biologiczne człowiek spowodował tysiące lat temu, jeszcze przed rozpoczęciem epoki osadniczo-rolniczej. Kto wybił wielkie torbacze w Australii? Nie trzeba było do tego wielkiej techniki, ogień + prymitywne narzędzia wystarczyły.

    Co kilkanaście tysięcy lat są interglacjały. Rzadko w dziejach ZIemi było tak że i Antarktyda i Arktyka były pod lodem, a teraz tak (ciągle) jest.

    Warto ograniczać emisje CO2, ale nie tak by Europa została sprowadzona do poziomu Somalii przez masową migrację i deindustrializację.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX