NIK: Inwestycja KGHM w Chile to 20 mld zł strat. Były prezes: To 37 mld zysku. Czuję się osaczony przez głupotę

- To wszystko nie spływa po mnie jak po kaczce. Zawsze traktowałem swoje wyzwania rzetelnie i nie akceptuję pomawiania mnie o woluntaryzm przy wydawaniu pieniędzy. Bronię się rzetelnością i dowodami. Druga strona gra nie fair, nie mogę tego im zabronić - mówi Herbert Wirth, były prezes KGHM w rozmowie z Łukaszem Kijkiem. Lada dzień ma zostać opublikowany raport NIK na temat inwestycji, którą kierował przed laty Herbert Wirth. Główna teza, która już wyciekła do PAP głosi, że inwestycja w Chile wygenerowała do tej pory 20 mld zł strat. - Sierra Gorda przyniesie w ciągu 25 lat swojego funkcjonowania około 37 miliardów zysków - odpowiada Herbert Wirth.

Łukasz Kijek: Po siedmiu latach podjąłby pan taką samą decyzję? Pytam oczywiście o przejęcie kanadyjskiej Quadry FNX przez KGHM.

Herbert Wirth, były prezes KGHM: Zdecydowanie tak. Ta decyzja była w interesie firmy, biorąc pod uwagę to, co dziś dzieje się ze złożami na świecie. KGHM potrzebuje kopalni Sierra Gorda w Chile, jeśli przez długie lata chce być światowym producentem miedzi.

Pytam, bo lada dzień ma zostać opublikowany krytyczny wobec m.in. pana raport NIK. Z przecieków medialnych m.in. w PAP już wiemy, że przejęcie Quadry oceniono negatywnie. Decyzja ta miała skazać KGHM na prawie 20 miliardów złotych strat.

To jest nieprawda. Absurdem jest stwierdzanie straty na inwestycji w kopalnię, która będzie przynosić przychody przez następne 25 lat, na podstawie trzech pierwszych lat działania. Jak pokazuje najnowszy raport finansowy KGHM, podpisany przez obecny zarząd firmy, Sierra Gorda przyniesie w ciągu 25 lat swojego funkcjonowania około 37 miliardów zysków. W tym sensie samo KGHM w Polsce przynosiło stratę przez pierwsze 21 lat funkcjonowania.

Każdy, kto ma podstawową wiedzę ekonomiczną wie, że strata pojawiłaby się, gdyby rzeczywiście dziś ktoś tę kopalnię sprzedał np. za złotówkę, albo za dolara. Wtedy wszystkie poniesione nakłady byłoby można policzyć jako źle poniesione, a więc stratę. Po drugie, powołując się na sprawozdania finansowe spółki, chcę powiedzieć, że wniosek NIK-u nie trzyma się kupy. Ten raport według mnie będzie nierzetelny - co zresztą potwierdzają już niektóre media. Same przecieki wyglądają tak, jakby połączono w nich wszystko, co się tylko dało i wyszło to co wyszło.

20 miliardów straty. Na pierwszy rzut oka to wygląda naprawdę mocno.

To jest inwestycja, nie strata. A ja podkreślam, że ta kwota jest tylko na papierze. Trzeba zrozumieć, jaka wówczas była nasza polityka. W dużej mierze ta inwestycja była sfinansowana w formie pożyczki właścicielskiej. Dzięki pożyczce właścicielskiej wypracowane zyski w całości trafią do KGHM. Gdyby te zyski pochodziły z dywidend, to byłyby obciążone 35-procentowym podatkiem obowiązującym w Chile. To długoterminowo korzystne rozwiązanie dla KGHM mylnie rozumiane jest jako rzekoma strata. Teza o stratach zawarta w raporcie NIK jest nieprawdziwa. I świadczy o wysokim niezrozumieniu mechanizmów biznesowych.

KGHM przez ostatnie lata musiał przeznaczać na podwyższenie kapitału Sierra Gorda ponad 2 miliardy złotych, trzeba dodać do tego pożyczki na finansowanie działalności kopalni. Pan zakładał w momencie przejmowania spółki, że trzeba będzie ją tak mocno dofinansować? Z tego co pamiętam, to chyba nie?

Tak mocno nie, ale w ogóle zakładaliśmy, że będziemy musieli dofinansować Sierra Gorda. Tak przecież działo się ze wszystkimi innymi spółkami, w momencie gdy one startowały, to zarząd KGHM podejmował decyzję o ich dofinansowaniu lub dokapitalizowaniu. W przypadku Sierra Gorda na początku tego nie robiliśmy, tylko trzymaliśmy jako pożyczkę do zwrotu. To nam było potrzebne do optymalizacji podatkowej. Tu nie zrobiliśmy żadnego błędu. Faktem jest, że te duże liczby są wynikiem działania rynku. Nasze założenia związane z ceną molibdenu nie spełniły się wbrew prognozom. Stąd pojawiły się potrzeby dofinansowania. Czy przewidziałby Pan przebieg wojny handlowej USA-Chiny?

Chcę wyraźnie powiedzieć, że ta infrastruktura miała w przyszłość służyć także dla innych złóż i kopalń. Takie było nasze założenia. W okolicach znajdują się przecież złoża, które podwajają wielkość potencjalnych zasobów. Nakłady na inwestycje należałoby uczciwie rozłożyć jako wydatek stały na te pozostałe elementy. Zyskaliśmy dwa bliźniacze złoża, które, dzięki zagospodarowaniu rudy tlenkowej, wydłużają możliwość działania kopalni do około 50 lat i zwiększają zyski do ponad 70 miliardów.

Fragment raportu rocznegoFragment raportu rocznego KGHM

NIK bardzo stanowczo ma stwierdzać w swoim raporcie, że nie dokonano kompleksowej weryfikacji możliwości realizacji projektu Sierra Gorda oraz założeń przyjętych w studium wykonalności. To bardzo poważne zarzuty.

Powiedziałbym, i to z całą pewnością, że to NIK nie dokonał kompleksowej weryfikacji. Za transakcjami chodziliśmy przez dobrych kilka lat, na naszej długiej liście było 300 rozważanych projektów. Naprawdę byliśmy do tego dobrze przygotowani. Została opracowana strategia, w której zapisano, że warunkiem rozwoju firmy było nabywanie aktywów. Dodatkowo ta transakcja była dokonywana w otoczeniu wybitnych specjalistów z renomowanych światowych firm - m.in.: McKinsey&Company, Westney Consulting Group, Rothschild i BNP Paribas. NIK nie zwrócił się do żadnej z tych firmy, przygotowując dokument.

Nie kupowaliśmy kota w worku, przecież to była firma notowana na giełdzie, a więc podlegała rygorom nadzoru finansowego. Wszystkie dokumenty w Kanadzie były upublicznione, takie jak studium wykonalności. Wspomniane studium zostało wykonane i podpisane przez kompetentne osoby, które musiały też spełnić określone przepisami prawa rygory. W całości odrzucam ten zarzut.

Przedstawione materiały, dotyczące inwestycji, były niedopracowane i zostały dostarczone zbyt późno - tak przecieki z raportu NIK opisuje "Super Express". Zarząd nie wyjaśnił, skąd się biorą optymistyczne założenia co do poziomów kosztów produkcji kluczowego dla projektu złoża chilijskiego, kiedy jednocześnie eksploatowane już złoża sąsiednie charakteryzują się wysokim kosztem wydobycia.

Nonsens. Proszę popatrzeć, jakie są dziś przewidywane koszty górnicze na tzw. poziomie C1, a jakie są w KGHM-ie. Koszt produkcji miedzi w Sierra Gorda jest znacząco niższy niż w polskich kopalniach KGHM (2950 USD/tonę vs. 3900 USD/tonę w pierwszym kwartale tego roku). Założenia były weryfikowane zarówno przez nasz wewnętrzny zespół, jak i w oparciu o informacje, których dostarczali nam sprawdzeni doradcy. Wszystko się odbywało zgodnie z procedurami.

Autorzy tego artykułu postawili tezę, że "decyzja o przejęciu spółki Quadra FNX przez KGHM była nawet nie tyle pospieszna, co przypominała zakupy na targowisku".

Nie żartujmy. Mówimy o raporcie, który jeszcze nie został opublikowany, a tu już są stawiane tezy. Cała inwestycja była profesjonalnie przygotowana. Nie we wszystkim być może czułem się w 100 procentach kompetentny, dlatego miałem dobry zespół. Jedno, czego nie doceniłem, to różnice kulturowe związane z działaniem na obcym terenie. A Japończycy, czyli Sumitomo, ogromna firma o kilkusetletniej historii, którzy razem z nami przecież kupili 45 procent i proporcjonalnie również ponosili nakłady, to oni też według NIK popełnili taki sam błąd? Tak samo powinni być oskarżani? To wszystko naprawdę się kupy nie trzyma. Zarzucam kontrolerom NIK brak elementarnej fachowości i rzetelności. Na tej branży naprawdę trzeba się trochę znać.

Ale jeśli jest tak, jak pan mówi, to znaczy, że ktoś musiałby to robić celowo?

Nie chciałbym nikogo oskarżać, ale to wszystko wygląda na nierzetelne. Jeżeli postawiono tezę, że zakup Quadry i Sierra Gorda był błędem, to teraz robi się wszystko, żeby to udowodnić. Po co? Nie mam pojęcia.

Raport NIK za chwilę ma być upubliczniony, prokuratura zajmuje się już tą sprawą. Czuje się pan osaczony? Za chwilę stanie się to temat medialny numer jeden, tak jak było z prezesem Olechnowiczem?

Tak, takie obawy oczywiście są. Tak, czuję się osaczony - przede wszystkim przez głupotę.

Głupotę?

Czuję się osaczony przez stawianie głupich wniosków zawistnych ludzi. Jest cała dziedzina psychologii, która opisuje, dlaczego ludzie postępują wbrew faktom, lub te fakty przeinaczają. Żyjemy w świecie, w którym plotka jest ciekawsza niż prawda. Być może w długim terminie prawda się obroni, ale dziś jest wielkie wzburzenie.

Muszę to przyjąć na klatę, ale jak to się skończy? Nie wiem. To osaczenie sprawiło, że teraz muszę się leczyć. Złapał mnie pan teraz na dializie, bo mam poważny problem z nerkami.

Stres?

Absolutnie stres. To wszystko nie spływa po mnie jak po kaczce. Zawsze traktowałem swoje wyzwania rzetelnie i nie akceptuję pomawiania mnie o woluntaryzm przy wydawaniu pieniędzy. Bronię się rzetelnością i dowodami. Druga strona gra nie fair, nie mogę tego zabronić.

Obawia się pan, że opublikowaniu raportu dojdzie do próby zatrzymania?

Mam takie obawy, przecież widziałem, co zrobiono z prezesem Olechnowiczem i innymi. Taka pokazówka policji i prokuratury jest wysoce prawdopodobna. Jeśli mam odpowiadać za pozyskanie dla Polski złóż, które przyniosą przynajmniej 37 mld zysku, to ciekawe, ile musiałyby zarobić, żebym nie miał kłopotów, może 50 miliardów, co skądinąd jest możliwe dzięki odkryciu nowych, bliźniaczych złóż na naszym terenie.

Co będzie z samym projektem Sierra Gorda?

Myśmy kupowali to złoże wiedząc, że ten bilans miedzi jest trochę większy niż ten, który zakładaliśmy. Cywilizacja będzie potrzebowała miedzi, dlatego to jest projekt na przyszłość. Teraz jest już infrastruktura i teraz trzeba trzymać koszty górnicze w ryzach. Należałoby trochę więcej innowacyjności i mówię to w kierunku dzisiejszych włodarzy firmy. Dziś mówi się o inteligentnej kopalni. Myśmy to zaczęli, ale ten projekt nie jest kontynuowany, bo zarząd uznał to za niepotrzebne. W tej sprawie zresztą też byłem w prokuraturze, co uważam za kolejny kompletny nonsens.

Herbert WirthHerbert Wirth BARTOSZ BOBKOWSKI

Herbert Wirth, w latach 2009-2016 prezes KGHM.

Więcej o:
Komentarze (145)
NIK: Inwestycja KGHM w Chile to 20 mld zł strat. Były prezes: To 37 mld zysku. Czuję się osaczony przez głupotę
Zaloguj się
  • tomek6336

    Oceniono 49 razy 45

    Może ktoś chce kupić kopalnie za 1z? I stad przygotowanie gruntu, ze inwestycja jest stracona. Z bankiem za 1zł urzędnicy już kombinowali w zeszłym roku.

  • jaja-kaczora

    Oceniono 30 razy 28

    byly prezes nie dawal na tace dla ojca Tadka Belzebuba z Torunia i nie chodzil na comiesieczny cyrk smolenski, no to zalmie sie nim NIK! Bo nie nalezy do Dojnej Zmiany! A Dojna Zmiana chce doic KGHM!

  • malarysa

    Oceniono 31 razy 27

    Ależ przecież trzeba udowodnić tezę cały czas obecną w narracji PiS - oni tylko kradli. Przecież pół miliona prezesa to pestka w sosunku do 20 miliardów.

  • ptakomysz

    Oceniono 28 razy 26

    Oj!
    Wydaje mi się, że kolesie kurdupla chcą przejąć te kopalnie za 1 zł.
    Na 500+ nie starcza?

  • bosman64

    Oceniono 20 razy 16

    Pofantazjujmy nieco... PIS-NIK ogłasza raport o marnotrawstwie środków w jakiejś tam Chilijskiej dziurze w ziemi. Następnie Pan Wirth zostaje oskarżony o doprowadzenie do strat w KGHM i oczywiście skazany. Na koniec ten cały zamorski nie opłacalny "biznes" przejmuje litościwie od KGHM spółka "srebrna" lub twór od nich zależny za jednego dolara! Powiecie NIEMOŻLIWE! Nie sądzę.

  • kontra.punkt

    Oceniono 16 razy 16

    Pytanie retoryczne: jeśli kupię nowego dostawczego mercedesa po to, by zarabiać na rozwożeniu towarów do supermarketów, to wydanie pieniędzy na zakup jest moim zyskiem czy stratą?
    Zakładam,że mam podpisany kontrakt na dowozy przez najbliższe 3 lata

  • chris rhode

    Oceniono 17 razy 15

    Zatrzymanie w asyście TVPiS tuż przed wyborami.

  • anwaw100

    Oceniono 15 razy 11

    do łez rozbawiają mnie "fachowcy" z tego forum. Chcą zarabiać bez inwestowania. Tak na chłopski rozum, żeby dotarło: czy otwierasz warsztat samochodowy, czy sadzisz pietruszkę najpierw inwestujesz, zyski przychodzą później.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX