Hulajnoga to motorower, Segway to motocykl. Nowe prawo usunie absurdy. I zablokuje część pojazdów

Robert Kędzierski
Ministerstwo Infrastruktury zaprezentowało projekt, który ma nadać hulajnogom elektrycznym i innym pojazdom tego typu status prawny. Eksperci związani z branżą alarmują, że przepisy wykluczą niektóre kategorie Urządzeń Transportu Osobistego z użytku. Jednocześnie podkreślają, że będzie bezpieczniej - nie każda hulajnoga wjedzie na chodnik.

Ministerstwo Infrastruktury chce, zgodnie z zapowiedziami, uregulować status pojazdów, które są w Polsce coraz popularniejsze. Chodzi o różnego rodzaju hulajnogi elektryczne i podobne pojazdy, które pojawiają się zarówno na ścieżkach rowerowych, jezdniach jak i chodnikach. 

Wedle projektu zaprezentowanego przez resort kilka dni temu dopuszczone do ruchu Urządzenie Transportu Osobistego, jak formalnie nazywa się takie pojazdy, nie będzie mogło ważyć więcej niż 20 kg, mieć ponad 90 cm szerokości i 125 cm długości.

Elektryczne hulajnogi z ograniczeniami

Zdaniem niektórych przedstawicieli branży, która popularyzuje pojazdy tego typu, ograniczenia zaszkodzą rynkowi. Marek Tokarewicz, entuzjasta e-hulajnóg i przedsiębiorca związany z tą branżą, cytowany przez "Rzeczpospolitą" zwraca uwagę na dwa problemy.

Po pierwsze, do użytku mogą nie zostać dopuszczone większe hulajnogi, np. tandemy. Po drugie regulacje wykluczają wąską, ale posiadającą zagorzałych użytkowników grupę dużych urządzeń transportu osobistego. Profesjonalnych, użytkowanych do dojazdu do pracy nawet na spore dystanse, przypominających znane Segwaye ("Segway" to zastrzeżona nazwa handlowa, której używać prawo ma tylko Segway Inc., ale pojazdów działających na zbliżonej zasadzie jest więcej). 

Nowelizacja przepisów pomija ważną kategorię pojazdów

Ta kategoria pojazdów faktycznie w nowych regulacjach w ogóle nie jest wspomniana - przyznaje w rozmowie z Next Gazeta.pl Bogusław Foszmanowicz, dyrektor handlowy firmy BMF, właściciela marki VELEX oferującej szeroką gamę pojazdów elektrycznych m.in samobalansujących.

Wyjaśnia też, że obecny stan prawny jest na tyle niejasny, że niektóre hulajnogi z napędem elektrycznym trzeba zaliczyć do zupełnie innego rodzaju pojazdów.

Generalnie większa hulajnoga z napędem elektrycznym, z szerokimi oponami, większą wagą i mocniejszym silnikiem, jest w świetle prawa motorowerem. I właśnie formalnie pod taką nazwą my sprzedajmy nasze urządzenia tego typu. Mało tego - pojazdy typu Segway, używane często przez ochronę obiektów, spotykane w centrach handlowych i nie tylko, nie mają prawa poruszać się po drogach publicznych. Nasza firma próbowała przeprowadzić homologację tego typu pojazdów i wedle przepisów, które dziś istnieją, powinny one być zaliczane do motocykli, powinny posiadać wtedy lusterka, kierunkowskazy itp.

- wyjaśnia Foszmanowicz. 

Żałujemy, że przy pracach nad nowymi przepisami pojazdy typu Segway zupełnie pominięto. To niezrozumiałe - jeżeli pan pojedzie do Niemiec to zobaczy pan całe wycieczki używające tego sprzętu. Podobnie jest w Polsce, na przykład w Krakowie. Tylko u nas te pojazdy są użytkowanie poza prawem. W Niemczech mają tablicę rejestracyjną i polisę OC.

- stwierdził.

W kwestii ograniczenia gabarytów hulajnóg, które mogą poruszać się np. po chodnikach czy ścieżkach rowerowych, ekspert zgadza się z proponowanymi przepisami. Wyjaśnia, że firmy, które wypożyczają hulajnogi mają prawo narzekać - ewentualne zaostrzenie przepisów popsuje im biznes.

Co prawda wiele większych - nazwijmy je umownie - hulajnóg w myśl nowych regulacji nie będzie mogła być użytkowana tak jak do tej pory, ale chodzi tu o takie Urządzenia Transportu Osobistego, które z uwagi na swoją masę, mogą stanowić zagrożenie dla pieszego. 

- wyjaśnił Foszmanowicz, argumentując sens wprowadzenia nowych regulacji. 

Podkreślił też istotną kwestię bezpieczeństwa, które ma być zwiększone przez nowe przepisy.

Chyba nie chcemy, by każdy rodzaj hulajnogi mógł ot, tak po prostu, wjechać na chodnik czy przemieszczać się z dowolną prędkością pomiędzy pieszymi. Jednak bezpieczeństwo powinno w tym wypadku mieć priorytet.

- stwierdził. 

Elektryczne hulajnogi i innego rodzaju urządzenia z napędem zewnętrznym nie będą mogły poruszać się z prędkością większą niż 25 km/h. Ustawa zablokuje też możliwość poruszania się takich pojazdów po drogach, na których obowiązuje prędkość ponad 30 km oraz po chodnikach, których szerokość jest mniejsza niż dwa metry.

W trosce o bezpieczeństwo użytkowników i pieszych

Uregulowanie statusu UTO, takich jak hulajnogi, wynika z rosnącej liczby kolizji, w jakich biorą udział tego typu pojazdy. Jedna z najgłośniejszych wydarzyła się w kwietniu na Krakowskim Przedmieściu. Nastolatek wjechał elektryczną hulajnogę w pieszą. Kobieta trafiła do szpitala z lekkimi obrażeniami. Na koniec policja ukarała ją mandatem. Podstawą prawną w tym wypadku był art. 3 o prawie drogowym, który nakłada na uczestnika ruchu obowiązek zachowania ostrożności oraz nakazuje unikania działań mogących spowodować zagrożenia dla bezpieczeństwa.

Sytuacja wzbudziła kontrowersje, bo podróżującego na hulajnodze uznano za pieszego. Nowe regulacje powinny tę kwestię uregulować i jasno określić status osoby używającej hulajnogi, rodzaju pojazdu, który może znaleźć się na chodniku. Przepisy jasno wskażą też, kto ma pierwszeństwo.

O tym jak wielkim zagrożeniem może być niegroźny z pozoru pojazd świadczy czerwcowy wypadek w Paryżu. Młody mężczyzna jeżdżący na elektrycznej hulajnodze zginął po uderzeniu przez ciężarówkę. Zagrożone jest nie tylko życie użytkowników hulajnóg, ale i ich zdrowie. Marcin Socha, chirurg z warszawskiego szpitala bije na alarm.

Przestrzegam, nie korzystajcie z elektrycznych hulajnóg. To jeden z najniebezpieczniejszych środków transportu. Niemal każdego dnia ktoś łamie sobie kości twarzoczaszki na hulajnodze w Warszawie

- pisze w apelu zamieszczonym na Facebooku.

Dziś blisko 7 godzin składaliśmy roztrzaskaną żuchwę u 19-latka, który przewrócił się na hulajnodze. Potworny uraz, ekstremalny zabieg z dużym ryzykiem trwałego kalectwa, mimo naszych wysiłków.

- dodaje. 

Czytaj też: Hulajnogi na minuty droższe od Ubera? Czasem tak, ale nic nie wygra z rowerem


W tej chwili propozycje resortu infrastruktury znajdują się w konsultacjach społecznych, które zakończyć się mają na początku września. Możliwe więc, że nowe przepisy regulujące to, jaką hulajnogą można jeździć, gdzie i z jaką prędkością pojawią się w przyszłym roku.

Więcej o:
Komentarze (209)
Hulajnoga to motorower, pojazd typu Segway to motocykl. Nowe prawo usunie absurdy, ale zablokuje część pojazdów
Zaloguj się
  • adashofman1

    Oceniono 40 razy 32

    Problemem elektrycznych pojazdów jest to że ich użytkownicy zwykle prowadzą je w słuchawkach które głośną muzyką dodatkowo zaburzają i tak już słabe procesy myślowe w ich czaszkach.

  • radek_sziwa

    Oceniono 34 razy 22

    To nie hulajnogi są problemem a ludzie bez wyobraźni, którzy je użytkują.

  • lech13

    Oceniono 24 razy 18

    A dlaczego czekamy tyle lat na prawne uregulowanie jazdy hulajnogami itp. ? Nie dało się tego uchwalić w jedną noc ?

  • komentarz.24

    Oceniono 19 razy 17

    Wypowiadające się osoba, zgłaszająca zastrzeżenia i uwagi to nie jest "...entuzjasta e-hulajnóg..." ale lobbysta.
    Pomysł, aby na chodniki wpuścić "...większe hulajnogi, np. tandemy..." albo "...wąską, ale posiadającą zagorzałych użytkowników grupę dużych urządzeń transportu osobistego. Profesjonalnych, użytkowanych do dojazdu do pracy nawet na spore dystanse..." powinien być uznany jako po prostu aspołeczny i całkowicie sprzeczny z prawem.
    Nadużywali tego prawa przez kilka lat, twierdząc nieprawdziwie, że ich "hulajnoga" jest pieszym.
    Nieprawdziwie, gdyż ich "hulajnoga" nie jest żadną hulajnogą, ale jest pojazdem, zdefiniowanym jako motorower, w art. 2 pkt. 46) ustawy prawo o ruchu drogowym: "motorower – pojazd dwu- lub trójkołowy zaopatrzony w ... silnik elektryczny o mocy nie większej niż 4 kW, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 45 km/h;"
    Działania tych lobbystów to obchodzenie i nadużywanie prawa.

  • jml13060

    Oceniono 22 razy 16

    Entuzjasta i biznesman Marek Tokarewicz protestuje bo będzie miał ograniczenia w rozwoju firmy i będzie mniej zarabiał. To zrozumiałe. On jest jeden, a pieszych miliony!!! Pieszych, którym zabiera się chodniki i naraża na niebezpieczeństwa. Na chodnikach masowo parkują samochody, porozrzucane e-hulajnogi, elektryczne skutery, … czemu nie na DDR-ach!? Jedzie taki e-hulajnogą po DDR, a po skończonej jeździe odstawia pojazd na … chodnik!!! Piesi muszą omijać lub się potykają o chaotyczne porzucane przeszkody.
    .
    Firmy wynajmujące UTO za pieniądze powinny płacić miastu podatek od zajmowanej przestrzeni publicznej.

  • kibelki4

    Oceniono 16 razy 14

    Dla mnie elektryczna hulajnoga zawsze zaliczała się pod motorower bo spełniała wytyczne takiego pojazdu. Motorower – dwu lub trójkołowy pojazd wyposażony w silnik spalinowy o pojemności skokowej do 50 cm³ lub silnik elektryczny o mocy nie większej niż 4 kW, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 45 km/h

  • maaac

    Oceniono 15 razy 13

    Tak naprawdę jedynym problemem jest podejście NIEKTÓRYCH (ale zbyt wielu) użytkowników tych pojazdów (a wcześniej rowerów) do jeżdżenia nimi pełne głupoty, samolubstwa, chamstwa i braku wyobraźni.

    Wystarczy rozumieć, że przy zmniejszającej się odległości od osób pieszych, zwiększenia się natężenia ruchu pieszych, obecności dzieci wśród pieszych (są nieprzewidywalne) trzeba dostosować styl jazdy, głównie prędkość, a czasem nawet całkowicie zrezygnować z jazdy.

    Osobiście nie miałem nic przeciwko hulajnogom elektrycznym póki jakiś kretyn nie minął mnie taką na chodniku dokładnie na centymetry pędząc z prędkością wyraźnie większą niż pieszego. Z drugiej strony miałem scysje z "pedalarzem" bo trudno go nazwać inaczej. Skrzyżowanie ciągu pieszego z DDR. Szanowny pedalarz nie potrafił mnie ominąć na większą odległość niż 30 cm BO ON JAŚNIE PAN był na DDR więc wszyscy mu powinni z drogi schodzić bo DDRy są tylko dla jaśnie państwa pedalarzy. Normalnie korona, którą miał pod kaskiem by mu spadła. I potem przez takich pedalarzy uczciwi rowerzyści jak pojawią się na drogach czy chodnikach nie są tolerowani. Bo niby dlaczego takim chamom pozwalać wejść na chodnik skoro oni na DDRach (nawet tam gdzie przejście dla pieszych) uważają się "szeryfami".

  • wojtem

    Oceniono 11 razy 11

    Bez ograniczenia szybkosci dla hulajnog na chodnikach do 10 km/godz i bez obowiazkowego zakladania kaskow nie powinno sie dopuszczac tego badziewia na ulice. To ze jeden czy drugi idiota sie zabije to mnie nie rusza, ale to ze ranni sa piesi czy kierowcy sa oskarzani za rozjechanie samobojcy jest prawdziwym problemem

  • starczypl

    Oceniono 17 razy 11

    Oczywiście, tępe puSSiaki tworzą anegdotę prawną, zamiast skorzystać z gotowych rozwiązań np niemieckich. Magistry prawa, debile, jak ta przygłupska od TW wolfganga

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX