Tesla eksplodowała po kolizji z lawetą. Kierowca nie patrzył na drogę, zaufał autopilotowi

Tesla, którą niezbyt uważnie prowadził po ulicach Moskwy jej użytkownik, eksplodowała po niegroźnym zderzeniu z lawetą. Kierowca przyznaje, że nie patrzył na drogę, zachowanie samochodu z jednego względu może jednak dziwić.

O tym, czy samochody elektryczne wspierane sztuczną inteligencją są bezpieczne, dyskutowano nie raz. Dyskusja zapewne rozgorzeje na nowo po wypadku, do jakiego doszło w Moskwie. Tesla, kierowana przez niezbyt rozważnego mężczyznę, zderzyła się z lawetą. Obrażenia kierowcy nie były krytyczne - doznał złamania nogi. Pojazd w krótkim czasie uległ jednak zapłonowi, a po chwili doszło do eksplozji. Wybuchły gigantyczne akumulatory, z których zasilany jest elektryczny silnik pojazdu - wyjaśnia portal Engadget.

>>> Polacy stworzyli marsjański łazik, który spodobał się zagranicznym specjalistom.

Tesla prowadzona przez autopilota

Prowadzący przyznał, że włączył funkcję autopilota. Oznacza to, że de facto nie prowadził samochodu - robiły to za niego automatyczne systemy. Zachowanie elektryka może jednak wzbudzać wątpliwości. Poruszająca się z prędkością ok. 100 km tesla "widząc" przeszkodę nie próbowała jej omijać - jak inne pojazdy jadące tym odcinkiem wcześniej. Samochód automatycznie zahamował, jednak nie zdołał wytracić prędkości.

Wątpliwości budzi też samo miejsce wypadku - nie wiadomo, czy laweta była odpowiednio oświetlona, co mogłoby wpłynąć na szybkość reakcji systemów Tesli. Nagranie umieszczone w sieci tej kwestii nie rozstrzyga - wykonano je już po kolizji. 

Czytaj też: Kuriozalny wypadek drogowy. Samochód Tesli "zabił" robota za 25 tys. dolarów

Czy algorytmy, które nadzorowały tor jazdy "uznały", że bezpieczniejsze dla podróżnych jest ryzyko kolizji z obiektem niż próba ominięcia go? Może inne pojazdy znajdujące się na drodze uniemożliwiły inne rozwiązanie? - te szczegóły ustali zapewne śledztwo przeprowadzone przez rosyjską policję. 

Tesla wciąż zmaga się z pytaniami o bezpieczeństwo

Wiadomo jednak, że autopilot montowany w samochodach produkowanych przez koncern Elona Muska wciąż wymaga współpracy człowieka - kierowcy są informowani, żeby w trakcie działania funkcji obserwować drogę. Wiele wskazuje na to, że gdyby kierowca odpowiednio zareagował problemów można by uniknąć. 

Wypadki z udziałem samochodów marki Tesla wciąż się zdarzają. Bywa, że są przyczyną poważnych problemów spółki. Tak było w zeszłym roku - kolizja, na skutek której zmarł 38-letni kierowca doprowadziła do pytań o bezpieczeństwo pojazdów. Giełda zareagowała wówczas sporą przeceną. Dzisiejsze notowania amerykańskiego koncernu są dobre - podczas ostatniej sesji wzrosły o dwa procent. 

Więcej o:
Komentarze (181)
Tesla eksplodowała po kolizji z lawetą. Kierowca nie patrzył na drogę, zaufał autopilotowi
Zaloguj się
  • spyderman2

    Oceniono 24 razy 20

    a jak tam elektryki zaprojektowane przez matołusza z pisu??? bo chcem kupić? i czy inteligencja w nich też będzie pisowska??

  • komentarz.24

    Oceniono 20 razy 12

    Wyjaśnieniem przyczyny wypadku i jego skrajnie niebezpiecznym skutkiem (eksplozją baterii), niech zajmą się fachowcy.
    Zajmijmy się Problem nr 1, którym w przypadku polskiej elektromobilności (obiecanej!!!) są:
    1/ niedobór energii elektrycznej, wynikający ze zbyt małej skali inwestycji w energetykę profesjonalną,
    2/ marginalny udział rozproszonych źródeł energii (prosumentów),
    3/ archaiczna struktura źródeł energii w energetyce profesjonalnej.
    Najważniejszy jest pkt. 3, gdyż mamy energetykę profesjonalną opartą na spalaniu paliw kopanych: węglu kamiennym (50%) węglu brunatnym (30%) i gazie ziemnym (6%). Pozostałe 14% opisywane jako udział odnawialnych źródeł energii, to głównie spalanie w elektrowniach biomasy, czyli nadal emisja przez kominy elektrowni.
    Przy takiej strukturze źródeł energii, samochód zwany mylnie elektrycznym, jest napędzany w 80% węglem. ("Panie, na co ta bryka posuwa? Na wungiel, panie, na polski wungiel!)
    Jeżeli celem nr 1 elektromobilności ma być ochrona środowiska, to po co nam samochody napędzane węglem?
    PS: nie piszcie bajek o sprawnościach. Obiegi Otta i Diesla dla silników, oraz Clausisa - Rankinea dla elektrowni, są praktycznie takie same. A licząc łączną sprawność systemu, poczynając od elektrowni wraz ze sprawnością linii przesyłowych, transformacji, ładowania, oraz zużycia energii przez e-samochód, zawsze okazuje się, że samochody z napędem spalinowym mają wyższą sprawność niż elektryczne.

  • jac_l_w

    Oceniono 18 razy 10

    Tu są dwa osobne problemy. Jeden, to gwałtowny pożar uszkodzonych akumulatorów, który jest w przypadku zasilania akumulatorami litowo-jonowymi dużej pojemności wadą wrodzoną - ten typ tak ma i już. Druga rzecz, to sławetny Autopilot, który do dzisiaj nie radzi sobie między innymi z wykrywaniem obiektów stacjonarnych. Na tle zapowiedzi całkowicie automatycznej jazdy w każdych warunkach do końca przyszłego roku wnioski są oczywiste.

  • Poczta Lotnicza

    Oceniono 10 razy 8

    To była laweta typu stealth. (wunderwaffe Putina). Na radarze Tesli daje echo jak mucha. To co miała omijać?

  • agnrodis

    Oceniono 11 razy 5

    Prosimy o artykuly za kazdym razem jak wybuchnie albo splonie samochod na benzyne.
    Tesla w ilosci sprzedanych samochodow jest na poziomie Toyoty ....

  • jack_flash

    Oceniono 6 razy 4

    W zasadzie jazda Teslą to podróż na wierzchu bomby, która może eksplodować przy najmniejszym uszkodzeniu. Im większa pojemność i stopień naładowania, tym potężniejszy wybuch.
    Pożar baterii litowo-jonowej jest bardzo trudny do opanowania. W Kalifornii w Niemczech straże pożarne otrzymują dodatkowe przeszkolenie radzenia sobie z tego typu pożarem. Jedynym sposobem do tej pory, by całkowicie to opanować, to zanurzyć pojazd całkowicie w zbiorniku z wodą. Były przypadki, że po wstępnym ugaszeniu, płomienie pojawiały się ponownie po kilku godzinach, ponieważ bateria nie uległa całkowitemu schłodzeniu. Stąd ten drastyczny środek zapobiegawczy. Oczywiście taki pojazd to złom.
    Jeśli ktoś wymieniał baterię np. w iPhone to zapewne spotkał się z notatką w instrukcji by wyjmować istniejącą baterię przy maksimum 20% stopnia naładowania. Uszkodzenie mechaniczne przy wysokim poziomie energii to murowany pożar i wybuch.

  • gab48

    Oceniono 6 razy 4

    Auta elektryczne sa bardzo trudne do ugaszenia. Widzialem program, gdzie strazacy musieli wrak elektryka wlozyc do "wanny", bo ciagle nastepowal samozaplon. Mysle, ze to jedna z podstawowych slabosci tego napedu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX