Budżet bez deficytu. Ekonomiści punktują: Zbyt optymistyczny, po wyborach można zmienić, oznacza zaciskanie pasa

Rząd przyjął projekt budżetu na 2020 rok, który zakłada, że wydatki mają zostać zrównoważone dochodami. Rząd chce zrealizować budżet bez deficytu pierwszy raz od 1990 roku. Ekonomiści zwracają uwagę między innymi na to, że zrównoważenie budżetu może oznaczać przymusowe zaciskanie pasa w zacieśnienie polityki fiskalnej w momencie, gdy gospodarka będzie spowalniać.

Rada Ministrów przyjęła wstępnie projekt ustawy budżetowej na rok 2020, zakładający m.in. wzrost PKB na poziomie 3,7 proc. w przyszłym roku wobec 3,8 proc. zakładanego w budżecie na ten rok. W przyjętym projekcie nie zaplanowano zarówno dochody, jak i wydatki na poziomie 429,5 mld zł. Natomiast deficyt sektora finansów publicznych ma wynieść 0,3 proc. PKB.

- Mam przyjemność przedstawić projekt budżetu na 2020 r. Budżet, który po raz pierwszy od 30 lat jest budżetem bez deficytu - mówił premier Mateusz Morawiecki podczas wtorkowej konferencji prasowej. 

Według ekonomistów mBanku, zrównoważenie budżetu może oznaczać zaciskanie pasa w 20120 roku. Wprowadzanie oszczędności miałoby być według nich tym dotkliwsze, że dochodzi do niego w spadkowej fazie cyklu koniunkturalnego. 

Wpływ na PKB w tych warunkach nie jest możliwy do oszacowania nawet na dużym poziomie ogólności ze względu na brak szczegółów przyszłorocznego budżetu, ale niezależnie od niego powinno to być asumptem do obniżania prognoz wzrostu PKB na przyszły rok

- napisali w komentarzu. 

Ekonomiści mBanku podkreślają, że w momencie przygotowywania komentarza znane są jedynie zręby projektu ustawy budżetowej, a część informacji pochodzi z informacji prasowych i domysłów.

W jaki zatem sposób osiągnięto zerowy deficyt? Po pierwsze, solidnym przyrostem dochodów (względem tegorocznej ustawy budżetowej o 11 proc.), przy czym wiemy, że wpływy z VAT mają wzrosnąć o 8 proc. a wpływy z CIT o ok. 10 proc. - w przypadku obydwu podatków założono całą serie działań uszczelniających. Dodatkowo, w 2020 r. sektor ma otrzymać wpłatę połowy tzw. opłaty przekształceniowej OFE-TFI oraz korzyści z tytułu przerwania wszystkich wzajemnych zobowiązań finansowych OFE i ZUS. . Wreszcie, wg nieoficjalnych informacji zniesiony ma być limit podstawy naliczania składek na ubezpieczenia społeczne (tzw. 30-krotność)

- uważają ekonomiści mBanku.

Ich zdaniem, powyższa lista stanowi kombinację kroków o pewnych skutkach natychmiastowych (30- krotność i efekty przekształcenia OFE), kroków o skutkach prawdopodobnych (CIT, którego uszczelnienie postępuje w ostatnich kwartałach w dobrym tempie) oraz działań niepewnych (acykliczne przyspieszenie we wpływach z VAT).

Santander: Projekt budżetu na 2020 r. może ulec zmianie po wyborach

Przyjęty przez rząd projekt budżetu na 2020 r. należy traktować jako bardzo wstępną wersję, która po wyborach do parlamentu może ulec istotnym modyfikacjom - uważają ekonomiści z Santander Bank Polska. Ich zdaniem, mocnym zastrzykiem dla dochodów budżetowych w przyszłym roku będą wpływy jednorazowe: opłata przekształceniowa OFE, aukcja 5G, sprzedaż praw do emisji CO2.

Nie znamy jeszcze zbyt wielu szczegółów dot. struktury dochodów i wydatków, dlatego trudno w tej chwili o pogłębioną analizę budżetu. Uwagę zwraca przede wszystkim niski poziom założonych wydatków z kasy państwa, który w naszej ocenie będzie trudny do pogodzenia z realizacją zapowiedzianych działań w ramach tzw. Piątki Kaczyńskiego

- napisano w komentarzu.

W relacji do PKB wydatki budżetowe miałyby wynieść ok. 17,7 proc., o ponad 1 pkt proc. mniej niż prawdopodobnie wyniosą w tym roku i najmniej od początku lat 90. 

Według ekonomistów Santander BP, nieco przeszacowane wydają się planowane wpływy z VAT na poziomie ok. 200 mld zł, którym może zaszkodzić cykliczne pogorszenie ściągalności w warunkach hamującej konsumpcji, ale może to być skompensowane w innych obszarach.

Bank Millennium: Wzrost dochodów z VAT w budżecie na 2020 r. zbyt optymistyczny

Wzrost dochodów z podatku VAT na poziomie 200,2 mld zł zakładany we wstępnym projekcie budżetu na 2020 r. jest optymistycznym założeniem, a bardziej realnym wydaje się wzrost wpływów w przyszłym roku z podatku CIT na poziomie 41,8 mld zł - uważają natomiast ekonomiści z Banku Millennium.   

Dochody oraz wydatki budżetu państwa wyniosą w przyszłym roku 429,5 mld zł. Dochody z podatku VAT założono na poziomie 200,2 mld zł, tj. 11,5% więcej niż plan budżetowy na ten rok (179,6 mld zł), choć premier Mateusz Morawiecki poinformował, iż realizacja wyniesie w tym roku 184-186 mld zł, czytamy w komentarzu ekonomistów. 

W naszej ocenie, forma dojścia do zbilansowanego budżetu powoduje, iż radość ze zrównoważenia finansów publicznych tłumią ryzyka dla wzrostu gospodarczego w przyszłości. Przy ocenie przedstawionych przez rząd założeń brać należy pod uwagę termin wyborów parlamentarnych w połowie października. Oznacza to, że po wyborach nowy rząd może nie być związany aktualnym projektem i może zaproponować inną ścieżkę dochodów i wydatków. Niemniej jednak, nawet jeśli saldo budżetu z zera przesunie się w kierunku deficytu, to jego poziom pozostanie niski, co nie powinno wiązać się ze znaczącą zmianą oceny sytuacji fiskalnej

- podsumowali ekonomiści Banku Millennium.

PKO BP: Budżet na 2020 bazuje na realnych, choć nie konserwatywnych założeniach

Przedstawione główne kategorie we wstępnym projekcie budżetu na 2020 r. bazują na realnych, choć nie konserwatywnych założeniach, a relacja długu publicznego do PKB w przyszłym roku uplasuje się znacząco poniżej zakładanych 47 proc. - uważają analitycy PKO Banku Polskiego.

Ekonomiści podkreślają, że po stronie wydatkowej projekt budżetu potwierdza kontynuację takich programów jak rozszerzony program 500+, program "Dobry start", czy wprowadzenie dodatku 500 zł dla osób niepełnosprawnych. Wydatki na ochronę zdrowia mają przekroczyć 5 proc. PKB, a na obronę narodową 2 proc. PKB. 

W naszej ocenie, skala spadku może być nawet silniejsza. Zestawiając oczekiwany przez nas na przyszły rok wciąż silny wzrost PKB z istotną rolą konsumpcji prywatnej, wyższą niż w 2019 inflację oraz dużą skalę dochodów jednorazowych (wg APK: 17,8 mld zł), oceniamy, że przedstawione główne kategorie budżetowe bazują na realnych, choć nie konserwatywnych założeniach (z pełną oceną wstrzymujemy się do publikacji szczegółów projektu). Jednocześnie dominujące negatywne ryzyka dla kondycji krajowej gospodarki sprawiają, że przestrzeń do pozytywnych budżetowych zaskoczeń jest według nas bardzo niewielka

- podsumowali ekonomiści PKO BP. 

Więcej o:
Komentarze (48)
Budżet bez deficytu. Ekonomiści punktują: Zbyt optymistyczny, po wyborach można zmienić, oznacza zaciskanie pasa
Zaloguj się
  • mid1

    Oceniono 12 razy -4

    Ekonomiści = Balcerek + Rzońca
    Buhahahahahaha !

  • ajg62

    Oceniono 3 razy -3

    Zyska z opłaty przeksztalceniowej pojawi się z nowych wpłat obywateli i firm na konta PPK - czyli ci co myślą ze będą mieli pieniądze w PPK będą mieli tak naprawdę kota w worku bez gwarancji państwa. ZUS jest gwarantowany przez państwo i dlatego należy przenieś pieniądze do ZUS .

  • manstain21

    Oceniono 13 razy -3

    Ci sami ekonomiści WRZESZCZELI, że 500+ rozwali gospodarkę a PIS ma ich wrzaski gdzieś i idzie po większość konstytucyjną.

  • hotin

    Oceniono 10 razy -2

    Premier Mateusz Morawiecki najlepszym premierem w całej UE ! Brawo i oby tak dalej.

  • Konto Fikcja

    Oceniono 3 razy -1

    Pinokio przestań kłamać i zacznij mówić prawdą, podkreślam prawdę nie półprawde. Jesteście szkodnikami rujnujacymi naszą gospodarkę przez rozdawnictwo i centralizacje. Banda niedouczonych połgłów?ą rządzi teraz naszym krajem w dodatku większość to złodzieje bo im się należy.

  • szelmowaty

    0

    Ludzie umierają w kolejkach do lekarzy,połowa budżetówki zarabia minimum gwarantowane przepisami,edukacja robi bokami a kościoły kapią złotem.Jako kolejny rząd,PiS ukradł Polakom pieniądze odkładane na emerytury co nie przeszkadza temu rządowi odtrąbić sukces.Telewizja Kurskiego robi suwerenowi wodę z mózgu i tak się to kręci....

  • leonleonidas

    Oceniono 4 razy 0

    Objecac moga wszystko.
    Jedno jest mimo wszystko pewne. Byloby by PO, byloby jak za PeLo: deficyt, OFE rozkradzione, 500+ i wiecej dla zlodzieji, a "piniendzy by nie bylo". Bylby za to Sikorsky, Vincent i Tusek.

  • pikus123

    Oceniono 6 razy 0

    Nareszcie nie rządzą złodzieje jak PO którym zależy tylko na kasie i stołkach , czy oni coś dobrego zrobili dla Polski czy Polaków, ludzie którzy dla nich glosują to zdrajcy

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX