Macierewicz chciał z nimi robić śmigłowce. Teraz są rozdzierani przez Chiny i USA

Ukraińska firma Motor-Sicz znalazła się w centrum globalnych zmagań Chin i USA. To z nią Antoni Macierewicz chciał budować polsko-ukraińskie śmigłowce. Teraz jednak Chińczycy robią wszystko co mogą, aby kupić ją wraz z jej tajemnicami, a Amerykanie starają się temu zapobiec. Ukraińska firma może bowiem znacznie wzmocnić chińskie wojsko i przy okazji zaszkodzić polskiemu.

Motor-Sicz to producent różnego rodzaju silników dla samolotów, śmigłowców i przemysłu. Najbardziej znana jest z napędów dla tych drugich. Za ZSRR była potęgą, dostarczającą silniki do prawie wszystkich śmigłowców Układu Warszawskiego. Później mocno podupadła, a wojna z Rosją zupełnie ją dobiła, bowiem pozbawiła głównego rynku zbytu.

Skorzystali z tego Chińczycy, którzy w ostatnich latach zajęli miejsce głównego kontrahenta Motor-Siczy. Podjęli też starania o przejęcie firmy. Nie jest tajemnicą, jaki mają w tym interes. I to wywołuje "panikę" w Waszyngtonie. Najnowsza decyzja w sprawie pomocy finansowej dla Ukrainy może jednak świadczyć o tym, że Amerykanom udało się zablokować Chińczyków, albo że sięgnęli po argument finansowy.

Amerykanie wywierają presję

W Waszyngtonie miała zapaść decyzja o odkręceniu kurka z wojskową pomocą dla Ukrainy. Chodzi o 400 milionów dolarów w postaci broni i wyposażenia. Biały Dom zawiesił przekazywanie pomocy w sierpniu, deklarując, iż trzeba przeprowadzić "przegląd" i "ponowną ocenę" wsparcia dla Ukraińców. Nie podano powodów takiej decyzji, szybko pojawiły się więc spekulacje. Miały one dwa główne wątki, jeden to chęć jakiegoś złagodzenia relacji z Rosją, a drugi, to wywieranie presji na Kijów - głównie w sprawie Motor-Siczy.

Spekulacje wzmocnił John Bolton, do niedawna doradca Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa. Pod koniec sierpnia odwiedził on Kijów i rozmawiał między innymi z prezydentem Wołodymirem Zelenskim. Przyznał później, że jednym z głównych tematów rozmów było odwodzenie Ukraińców od zacieśniania współpracy z Chinami. Na oficjalnej konferencji nie powiedział wprost o zakładzie Motor-Sicz, ale w rozmowie z Radiem Wolna Europa był bardziej precyzyjny.

To ważna kwestia dla Ukrainy, ale także dla USA, Europy, Japonii, Australii, Kanady i innych państw. Chińczycy używają swojej nadwyżki finansowej z handlu, do wywierania nacisków finansowych na całym świecie, w tym do pozyskiwania technologii zbrojeniowych - mówił Bolton o sytuacji wokół firmy Motor-Sicz.

Odcięcie od Rosji, reorientacja na Chiny

Zakulisowa bitwa o zakład z miasta Zaporoże na wschodzie Ukrainy trwa już od 2017 roku. Latem tego roku doszło do ostrego spięcia. Do biur Motor-Sicz weszła służba bezpieczeństwa Ukrainy, SBU. Rozpoczęto śledztwo w sprawie "sabotażu" i wyprowadzania majątku firmy do Chin. Miała stać za tym firma Skyrizon Aviation, która według mediów w Hong-Kongu jest blisko powiązana z chińskim wojskiem.

Chińczycy legalnie nabyli 41 procent udziałów, po czym przez podstawione spółki zarejestrowane w rajach podatkowych, podjęli próbę nabycia kolejnych 15 procent. Dzięki temu uzyskaliby pakiet większościowy. Zrobili to jednak bez informowania urzędu antymonopolowego w Kijowie. W reakcji administracja prezydenta Poroszenki zablokowała transakcję.

Potem wiosną 2018 roku doszło do kolejnego spięcia, kiedy okazało się, że Motor-Sicz buduje wspólnie z Chińczykami fabrykę silników lotniczych w Chinach. SBU znów wkroczyło do firmy. Pojawiły się zarzuty o "sabotaż" i wyprowadzanie strategicznych technologii.

Do przejęcia Motor-Siczy i zbudowania fabryki wówczas nie doszło, jednak Chińczycy pozostali wpływowymi udziałowcami. Ich zwolennikiem jest prywatny właściciel firmy, oligarcha Wiaczesław Bogusłajew. Motor-Sicz nabył na początku lat 90. podczas chaotycznej i mało przejrzystej prywatyzacji. Nigdy się nie krył jako zwolennik bliskiej współpracy z Rosją. Był członkiem prorosyjskiej Partii Regionów. Nie mogło to specjalnie dziwić, bowiem kluczowym klientem jego firmy była właśnie Rosja.

Wszystko zmieniło się jednak w 2014 roku, kiedy Rosjanie dokonali agresji na Ukrainę, najpierw zagarniając Krym a potem angażując się w rebelię na wschodzie kraju. Kijów w reakcji wprowadził surowe ograniczenia w handlu z agresywnym sąsiadem. Oznaczało to z dnia na dzień utratę przez Motor-Sicz około 80 procent zamówień. W kolejnych latach Bogusłajew miał próbować obchodzić sankcje sprzedając do Rosji przez Białoruś, jednak na dłuższą metę nie dało się tak utrzymać firmy zatrudniającej około 20 tysięcy ludzi. Wówczas pomocną dłoń wyciągnęli Chińczycy.

Trudna do opanowania umiejętność

Dla Chin firma Motor-Sicz jest bowiem bardzo łakomym kąskiem. To nieco już przykurzona, ale nadal potęga w dziedzinie silników dla lotnictwa i przemysłu. Działalność rozpoczęła jeszcze w czasach carskich, ale to w ZSRR fabryka rozrosła się do dużego kompleksu produkcyjnego, zaopatrującego cały Kraj Rad w silniki do śmigłowców, rakiet, dużych samolotów transportowych i pasażerskich oraz w różne przemysłowe turbiny gazowe. Do tego przy fabryce powstało prężnie działające biuro konstrukcyjne.

Lata po rozpadzie ZSRR były czasem powolnego kurczenia się, jednak firma utrzymywała się na powierzchni i była jednym z głównych eksporterów w ramach ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego. Do dzisiaj posiada duże możliwości produkcyjne, ale nie na tym zależy Chińczykom. Dla nich bezcenne jest doświadczenie i wiedza Ukraińców. Różne patenty, technologie i ogólnie know-how, będący ukoronowaniem dekad prac na rzecz radzieckiego przemysłu zbrojeniowego.

Chińczycy mają bowiem taki problem, że pomimo imponującego rozwoju gospodarczego kraju i dużych wydatków na wojsko, ich przemysł zbrojeniowy w wielu sferach nadal znacznie odstaje od Zachodu czy Rosji. Jedną z nich jest sfera produkcji silników lotniczych. Pomimo intensywnych starań, Chińczycy nadal nie potrafią stworzyć własnych napędów dorównujących jakością tym zagranicznym. To co jest produkowane, to kopie rozwiązań zachodnich i rosyjskich, ale o gorszych parametrach. Problem w tym, że nie wszystko da się skopiować. Na przykład technologii produkcji łopatek turbin. Potrzeba do tego odpowiedniej wiedzy, materiałów i urządzeń. Wszystko to ma Motor-Sicz. Może nie najnowocześniejsze, ale nadal w wielu aspektach lepsze niż to, co mają Chińczycy.

Najnowsza próba ataku

Duże zainteresowanie chińskich firm nabyciem Motor-Siczy nie może więc dziwić. Po zablokowaniu pierwszej próby przejęcia w 2017 roku, w ostatnich miesiącach do finału miała się zbliżyć kolejna. Podjęta już w nowych realiach nowej administracji prezydenckiej na Ukrainie. W sierpniu ukraińskie media donosiły, że zapadła decyzja o sprzedaniu Chińczykom 51 proc. udziałów w Motor-Siczy. Kijów miał zachować blokujący pakiet 25 proc. udziałów. Chińczycy mieli zapłacić za swoją część o 100 milionów dolarów więcej, niż wynosiła jej wycena.

Być może przypadkiem a być może nie, niedługo później w amerykańskich mediach pojawiły się doniesienia o "przeglądzie" pomocy militarnej dla Ukrainy. Według Radia Wolna Europa w amerykańskiej stolicy miała wybuchnąć "panika", kiedy zdano sobie sprawę, co się dzieje i zaczęto na gwałt szukać sposobów zablokowania transakcji.

Nie wiadomo, jak wygląda obecnie sytuacja. Czy transakcja doszła do skutku, czy jednak pod presją USA została zawieszona. Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że Chińczycy są obecni w Motor-Siczy przy błogosławieństwie Bogusłajewa. Na pytanie co sądzi o presji Amerykanów, odpowiedział w rozmowie Radiem Wolna Europa: - Niech Departament Stanu tu przyjdzie i da nam zamówienia.

Problem w tym, że Amerykanie nie chcą, aby Motor-Sicz wpadł w ręce chińskie, ale z drugiej strony nie mają żadnej alternatywnej propozycji. Bogusłajew twierdzi, że bez współpracy z Chinami firma po prostu upadnie. Amerykański przemysł zbrojeniowy nie jest zainteresowany tym, co mają do zaoferowania Ukraińcy, bo sam ma lepsze produkty.

Dla polskiego wojska też problem

Jest jednak bardzo możliwe, że nawet przy współpracy z Chinami Motor-Sicz upadnie. Chińczyków nie interesuje bowiem sama fabryka. Interesują ich technologie i wiedza. Według ukraińskich mediów już od kilku lat trwa masowa ucieczka do Chin inżynierów i kluczowych pracowników przemysłu lotniczego oraz kosmicznego. Nawet jeśli do oficjalnej sprzedaży Motor-Siczy nie dojdzie, to może się za kilka lat okazać, że jest to jedynie pusta skorupa.

Utrata potencjału przez ukraińskie zakłady może być problemem dla polskiego wojska. Nasza flota poradzieckich śmigłowców Mi-8/17, Mi-14 i Mi-24, lata dzięki silnikom z Motor-Siczy. To przy współpracy z Ukraińcami są one serwisowane. To z Ukrainy kupujemy części zamienne i całe silniki. Ponieważ zakupy nowych śmigłowców zostały ograniczone do skali homeopatycznej, to poradzieckie maszyny muszą służyć jeszcze wiele lat. Jeśli Motor-Sicz upadnie, to ich utrzymanie może znacznie się skomplikować.

Właściwie humorystycznym akcentem są tutaj twierdzenia byłego ministra obrony Antoniego Macierewicza, że polski przemysł zbrojeniowy może wspólnie z ukraińskim zbudować nowe śmigłowce dorównujące konstrukcjom zachodnim. Mówił to pod koniec 2016 roku, pod presją fali krytyki po anulowaniu zakupu H225M Caracal. Specjaliści od początku określali to jako fantastykę. Dzisiaj wiadomo, że formalnie żadnych prac w tym kierunku nie podjęto. Przyznała to oficjalnie Polska Grupa Zbrojeniowa.

Więcej o:
Komentarze (227)
Motor-Sicz w centrum sporu Chiny-USA. Macierewicz chciał z tą firmą robić śmigłowce
Zaloguj się
  • hegemon123

    Oceniono 29 razy -17

    "Działania Macierewicza były OK"...

    Piekło zamarzło w wyborczej i będzie już prawdę pisać!??
    Nie wierzę.

  • hegemon123

    Oceniono 24 razy -14

    Coraz mniej troli daje się nabrać na czerskie kłamstwa, albo GW znowu zmienia front..

  • piesnakoty

    Oceniono 18 razy -8

    Czyli to Macierewicz miał rację. Nie sądziłem, że kiedykolwiek przeczytam coś takiego w GW

  • kar.as

    Oceniono 10 razy -6

    W Polsce powstaje obecnie ciekawa, dobrze rokująca konstrukcja lotnicza: Flaris. Mały odrzutowiec, mogący stanowić konkurencję dla wielu zachodnich samolotów. Ufam, że polski producent objęty jest wsparciem (ochroną) służb specjalnych.

  • dymomierz

    Oceniono 9 razy -5

    Caracale to był pomysł Putina jak nie dopuścić do kontynuacji produkcji w fabryce na Ukrainie.
    Putin ma bardzo dobre stosunki z Micronem. Odwiedzają się wzajemnie.

  • prokuraturarejonowa

    Oceniono 7 razy -5

    Macierewicz nie chciał produkować śmigłowców wspólnie z Motor-Sicz. On Chciał produkować śmigłowce wspólnie z Chińczykami. Rosyjski agent...

  • roy-cohn

    Oceniono 15 razy -5

    Czyli Macierewicz wykazał się dalekowzrocznością by próbować przeciągnąć ten zakład na zachód

  • pkad

    Oceniono 21 razy -5

    No właśnie, warto przypomnieć, że to przecież Gazeta Wyborcza naśmiewała się z Macierewicza, że chciał podjąć współpracę z Ukraińcami.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX