Wystraszył się "testu przedsiębiorcy", spytał skarbówkę o podatki. Znamy stanowisko fiskusa

Test przedsiębiorcy kilka miesięcy temu zelektryzował sporo osób prowadzących działalność gospodarczą. Rząd zapowiadał bowiem, że zweryfikuje, czy firmy współpracujące tylko z jednym kontrahentem nadal mogą nazywać się firmami i rozliczać z podatku stosując stawkę liniową. W sprawie stanowisko zajął fiskus.

W kwietniu dziesiątki tysięcy małych przedsiębiorców zadrżało. Rząd zapowiedział bowiem wprowadzenie tzw. "testu przedsiębiorcy". Prowadzący działalność gospodarczą polegającą na współpracy tylko z jednym podmiotem mieli zostać poddani weryfikacji.

Powody? Według ówczesnego stanowiska rządu skoro ktoś wystawia tylko jedną fakturę jednemu kontrahentowi to jego działalność gospodarcza może zostać uznana za fikcyjną. Taki niby-przedsiębiorca powinien przejść na etat i zapłacić znacząco wyższe daniny - w postaci podatku i składek na ZUS.

>>> Co by się stało, gdyby rząd nakazał płacić składki ZUS od dochodu? Ekspert wyjaśnia

Z planów rząd ostatecznie się wycofał, a premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że żadnej weryfikacji nie będzie. Część ekspertów miała jednak wątpliwości, czy urzędy skarbowe nie wezmą przypadkiem tej kategorii przedsiębiorców "pod lupę".

Samozatrudniony a podatek liniowy

Jeden z nich postanowił uprzedzić ruch skarbówki. Zdezorientowany stanowiskiem rządu, jak donosi "Rzeczpospolita, zapytał swój urząd skarbowy o to, jak ma się rozliczać. Czy prowadząc firmę opierającą się na współpracy z jednym kontrahentem można stosować korzystny podatek liniowy? Fiskus odpowiedział twierdząco, co może być ulgą dla ok. 150 tys. podmiotów, które działają w Polsce na takich zasadach.

Czytaj też: Lidl szuka 1000 pracowników. Zarobki? Od 3100 zł brutto na start, ale niektórzy mogą dostać znacznie więcej

Samozatrudnionych może zresztą przybywać. Płaca minimalna w roku 2024 ma wynieść 4 tys. zł brutto, co może sprzyjać wzrostowi innych wynagrodzeń. Tymczasem już przy minimalnym wynagrodzeniu składki na ZUS i podatek odprowadzane przez przedsiębiorcę wyniosą blisko 1,9 tys. zł, a łączny koszt pracownika przekroczy 4,8 tys. zł. 

Więcej o:
Komentarze (107)
Wystraszył się "testu przedsiębiorcy", spytał skarbówkę o podatki. Znamy stanowisko fiskusa
Zaloguj się
  • antyleming2

    Oceniono 18 razy -14

    Pytanie do lemingowatych: Czy to prawda, że w pokojach i gabinetach PO nawet muchy są skorumpowane?

  • wudeer

    Oceniono 16 razy -10

    W pierwszej kolejności powinni wprowadzić drugi próg dla samozatrudnionych (i tak mieliby lepiej niż etatowcy, bo mają niższy ZUS i mogą wliczać sobie różne rzeczy w koszty). Wg mnie po przekroczeniu dochodu ok. 150 tysięcy złotych podatek powinien wynosić ~30%.

  • ajg62

    Oceniono 6 razy -4

    Są minusy samozatrudnienia - nie ma ubezpieczenia medycznego ( prywatnego ) nie ma płatnych wakacji , trzeba odpowiadać za to co się robi. Osoba na etacie może mieć takie rzeczy w nosie .

  • duckoff

    Oceniono 3 razy -3

    temat się wyciszył bo przecież pis chce wprowadzić zus liniowy dla firm tak jak dla pracowników, więc co za różnica będzie czy ktoś ma firmę czy nie.

  • dewes

    Oceniono 12 razy -2

    Jak ktoś zapieprza tylko dla jednego zleceniodawcy drżąc o kolejną umowę bez urlopu i normowanego czasu pracy to jest pracownikiem bez praw pracowniczych a nie przedsiębiorcą.

  • mjs05

    Oceniono 1 raz 1

    No proszę, a moja znajoma ma zupełnie odwrotnie. Zatrudniona jest w jednej firmie na samodzielnym stanowisku (do tego ma zawieszoną działalność) i ZUS twierdzi, że to wcale nie etat, ale samozatrudnienie i odmawia wypłaty chorobowego. Można i tak.

  • nord-ost

    Oceniono 3 razy 1

    Parę lat temu kierowca zwolnił się ze swojej firmy, kupił samochód cysternę i zaczął świadczyć usługi dla swojego pracodawcy. Jeździł cysterną od rolnika do rolnika, zbierał mleko i dowoził do mleczarni. Tak jak i trzech jego kolegów. Zyski były więc sprzedał starego stara i wziął w leasing nowego MANa. Po jakimś czasie najpierw jeden z kolegów, potem drugi stwierdzili, że mają już dość i przechodzą na emeryturę. Kierowca przekalkulował i podjął szybką decyzję wziął w leasing jeszcze dwa MANy i przejął kontrakty kolegów. Many spłacił wziął w leasing SCANIE, jako że ilość mleka do zwiezienia wzrosła ma teraz 6 samochodów i zatrudnia 9 kierowców. Cały czas wozi mleko dla swojego dawnego pracodawcy i tylko dla niego. Od Paru lat co miesiąc wystawia jedną fakturę dla tego samego odbiorcy. Samochody trzeba gdzieś obsługiwać, myć więc jakiś czas temu na kredyt kupił nieruchomość, utwardził plac i wybudował warsztat - zatrudnił dwóch mechaników. Po jakimś czasie mleczarnia zapytała czy nie podjąłby się wożenia serów na południe Europy, zawarli właśnie wieloletni kontrakt i poszukują solidnego przewoźnika który będzie wiedział jak obchodzić się z towarem. Wziął zatem kierowca kolejną SCANIĘ z naczepą chłodnią w leasing. Właśnie miał wymienić MANY na coś nowszego, ale teść powiedział mu, że w INFO TVP podali, że tacy jak on to nie prowadzą działalności i będą musieli wrócić na etat, a za ostatnie pięć lat to mu pewnie składki ZUS od faktur naliczą.
    Cztery leasingi, 11 umów o pracę, kredyt inwestycyjny.
    Zadanie dla bystrzaków jakie musi być wynagrodzenia, żeby pokryć zobowiązania finansowe i koszty rozwiązania umów o pracę?

    Ot i bolszewicka logika jak niszczyć kapitalistów krwiopijców i oszustów podatkowych.
    Popatrz Europo jak pięknie można żyć.

  • zofia.rydz

    Oceniono 1 raz 1

    Niestety podatnik o zgrozo nie moze opierac działalnosci na odpowiedzi urzedu skarbowego. To jest paranoja, ale tak jest.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX