Wojskowy "kabaret pod Mustangiem". Sześć lat, cztery podejścia i znów fiasko zakupu zwykłych terenówek

Po raz czwarty anulowano przetarg na zakup samochodów terenowych dla żołnierzy. W jednostkach dogorywają zużyte i zawodne Honkery, którym potrafi się znienacka urwać koło, tymczasem kupienie ich następców przekracza zdolności wojska i MON od 2015 roku. Teraz, choć istotnie ograniczono wymagania, okazało się, że chciano je kupić znacznie taniej, niż mogą zaoferować dostawcy.

Przetarg prowadziła od czerwca 2. Regionalna Baza Logistyczna. Już pod koniec lipca otwarto oferty i okazało się, że złożono trzy. Wszystkie za około 150 milionów złotych za łącznie 610 samochodów terenowych. Wojsko chciało natomiast wydać na nie 121 milionów.

Po niemal dwóch miesiącach, teraz oficjalnie przetarg anulowano z powodu za wysokich cen ofert. Być może w tym czasie starano się o dodatkowe 30 milionów, żeby sprawę wreszcie doprowadzić do szczęśliwego finału. Jednak najwyraźniej bez efektu.

Zakup Gwiazdy Śmierci skończył się niczym

Stało się tak, pomimo znacznego obniżenia oczekiwań przez wojsko i uproszczenia całej konstrukcji zakupu. Pisaliśmy pół roku temu szerzej o tym, dlaczego dotychczasowe trzy przetargi na samochody terenowe zakończyły się fiaskiem. Była to mieszanka wygórowanych i czasem zupełnie niezrozumiałych dla ekspertów wymagań wojska (w branży jest to nazywane "syndromem Gwiazdy Śmierci", czyli upartym dążeniem do kupowania super sprzętu przy ignorowaniu zdrowego rozsądku), połączonych z chęcią uzyskania bardzo atrakcyjnej ceny. Nie jak za unikalne i istotnie zmodyfikowane samochody, ale za takie schodzące seryjnie z linii produkcyjnej w fabryce wielkiego koncernu. Nie mogło się udać, o czym eksperci pisali od lat. Wojsko i MON pomimo tego z impetem sprawdzało, czy tą ścianę uda się przebić głową.

Po trzecim nieudanym przetargu zakończonym wiosną tego roku, kolejny postanowiono znacznie uprościć. Wreszcie zrobiono to, o czym eksperci mówili od lat i zrezygnowano z kupowania za jednym zamachem prostych samochodów 4x4 do wożenia grochówki po poligonie oraz ich niemal identycznej wersji, ale opancerzonej i zdolnej przetrwać ostrzał z karabinka.

Te pierwsze miała teraz kupić wspomniana 2. Regionalna Baza Logistyczna, która na co dzień systematycznie kupuje mniejsze partie samochodów osobowych i dostawczych. Takich, które od cywilnych różnią się głównie kolorem karoserii. Pozostałe kilkadziesiąt sztuk z opancerzeniem, nadal ma próbować zakupić Inspektorat Uzbrojenia, czyli centralna instytucja zajmująca się realizacją większych programów modernizacyjnych. Ten drugi przetarg, nadal formalnie noszący nazwę Mustang, jeszcze trwa.

Do pięciu razy sztuka?

Ten pierwszy, po rozdzieleniu już bezimienny, zakładał zakupienie łącznie 610 samochodów terenowych z napędem na cztery koła. 485 było zamówieniem gwarantowanym, a pozostałe 125 w opcji. Pierwsze dziesięć miało zostać dostarczonych jeszcze w roku 2019, jednak zdecydowana większość w latach 2020-22. Ogólne wymagania kolejny raz ograniczono. Choćby samochody miały przewozić minimum pięć osób, wliczając kierowcę. W pierwszym przetargu było to osiem a w trzecim sześć. W ten sposób za każdą porażką wojskowi ograniczali swoje ambicje, aż do poziomu standardowego samochodu.

Jak już wiadomo, wszystko to na nic. Trzy oferty złożone w przetargu opiewały na odpowiednio 148, 154 i 159 milionów złotych, przy czym tą środkową odrzucono ze względów niespełniania wymogów formalnych. Pozostałe trzeba było odrzucić, bo po prostu były za drogie.

Można przypuszczać, że będzie kolejne, już piąte podejście do feralnego zakupu. Być może tym razem się uda i w 2020 roku wreszcie żołnierze dostaną odpowiadający współczesnym realiom samochód terenowy a stare i od początku nieudane Honkery, będzie można zacząć wysyłać na złomowisko.

Jeśli tak będzie, to kupienie podstawowych pojazdów 4x4 zajmie polskiemu wojsku "tylko" siedem lat, licząc od początku analiz w 2013 roku. Warto nadmienić, że owe analizy trwały dwa lata i powinny dać efekt w postaci optymalnych wymagań dla następców Honkerów, umożliwiających sprawny ich zakup. W polskich realiach dały efekt w postaci wymagań na "Gwiazdę Śmierci", której nie da się kupić.

Więcej o:
Komentarze (387)
Honkery nadal bez następców. Nieudany przetarg na samochody terenowe dla wojska
Zaloguj się
  • tete.a.tete

    Oceniono 93 razy 91

    Nie chodzi o to aby kupić, chodzi o to aby przy tym kupowaniu dotrwać do emerytury.

  • antonikarcz

    Oceniono 57 razy 55

    500 mln wywalają celowej fundacji która wyprowadza ją do Lichtensteinu, 40 mln. rudemu krętaczowi z Torunia, 2,5 mld. na taksówki lotnicze dla Kuchcińskiego, a nie mają 150 mln. na samochody dla wojska.

  • rascal76

    Oceniono 47 razy 43

    Widocznie dostawca jest nieugięty i nie chce dawać do kieszeni. Tak trzymać.

  • ajk_gierki

    Oceniono 41 razy 39

    Największym dramatem jest to, że nie potrafimy wyprodukować nawet prostego samochodzika, którego jedynym wymogiem jest napęd 4x4. Wychodzi na to, że zamiast inwestować 2% PKB w armię powinniśmy te pieniądze przeznaczyć na zapasy złota i przechowywać je za granicą. Przecież i tak kupujemy całe wyposażenie wojskowe, kupujemy amerykańskich żołnierzy, kupujemy nawet ochronę naszych rodzimych jednostek wojskowych - jedyne co dobrze wychodzi polskiej armii to generowanie kosztów.

  • krzysztof_ptk

    Oceniono 37 razy 35

    Ale dla pancernych aut rządu zawsze znalazły się środki. A tych aut ubywa co miesiąc parenaście...

  • ramwit

    Oceniono 28 razy 24

    Takie prowadzenie przetargów przez MON jest zamierzone. Głównym celem jest nie wydawanie pieniędzy na cele wojskowe, a oszczędzenie ich na spełnianie obietnic socjalnych. Zaczęło się od anulowania przetargu na helikoptery. Ważne są głosy wyborców, a nie lepsze wyposażenie wojska. Jeśli zostaniemy zaatakowani, to trochę lepsze wyposażenie nic nie zmieni. Tylko błyskawicznie i bez przetargu zakupiono samoloty do wożenia dygnitarzy na narty lub nad morze.

  • 55kris

    Oceniono 22 razy 22

    Tak jest zawsze, gdy ciemniaki przypadkiem dorwą się do władzy...

  • logopeda9

    Oceniono 22 razy 22

    Z rozmów z żołnierzami wiem że zazdroszczą bojownikom ISIS terenowek. A to zwykle niezawodne Toyoty Hilux. Co za pokaz nieudacznictwa.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX