Boris Johnson znów chce straszyć UE twardym brexitem. Dogadał się z Irlandczykami z Północy

Daniel Maikowski
Premier Wielkiej Brytanii ma w środę zaprezentować unijnym liderom nową, tym razem już podobno ostateczną wersję propozycji w sprawie brexitu. Chodzi głównie o alternatywę dla tzw. backstopu, który doprowadził do odrzucenia pierwszego porozumienia.

Z informacji brytyjskich mediów wynika, że Boris Johnson zawarł tajne porozumienie z północnoirlandzką DUP (Demokratyczna Partia Unionistów), które ma uregulować relację pomiędzy Irlandią Północną i Republiką Irlandii, po opuszczeniu Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię.

Na jego mocy Irlandia Północna pozostałaby pod kontrolą jednolitego unijnego rynku w zakresie przepływu produktów rolno-spożywczych i towarów przemysłowych co najmniej do 2025 r., choć de facto od Republiki Irlandii, oddzielałaby ją "niewidzialna" granica. O dalszych relacjach miałaby z kolei zdecydować brytyjsko-irlandzka rada ministerialna, która została powołana w 1996 r. na mocy porozumienia wielkopiątkowego.

Propozycja Johnsona to alternatywa dla tzw. backstopu, który stał się w Wielkiej Brytanii kością niezgody i doprowadził do odrzucenia pierwszego porozumienia z UE wynegocjowanego jeszcze przez rząd Theresy May. W skrócie, backstop miał zagwarantować, że po brexicie nie wróci twarda granica pomiędzy Irlandią a Irlandią Północną. Wielu polityków Londynie uważa, że backstop naruszyłby integralność terytorialną kraju, z kolei Irlandczycy nie chcą słyszeć o powrocie twardej granicy z Irlandią Północną.

Trudno im się dziwić. Warto pamiętać, że mówimy o regionie, w którym w przeszłości dochodziło do bardzo silnych konfliktów na tle religijno-społecznym. Powrót granic mógłby więc obudzić "irlandzkie demony".

Boris Johnson: "Nasi obywatele są wodzeni za nos"

Propozycja, którą premier Boris Johnson chce przedstawić w środę na zakończenie dorocznej konferencji Partii Konserwatywnej, może sprawić, że Londyn i Bruksela powrócą do stołu negocjacyjnego i wypracują umowę brexitową. Jednak wciąż nie ma pewności, że spotka się z akceptacją ze strony Irlandii.

Wcześniej Bruksela, jak i Dublin bardzo krytycznie odniosły się do innej propozycji Borisa Johnsona, która wyciekła do mediów. Zakładała ona utworzenie stanowisk odprawy celnej między Irlandią Północną oraz Republiką Irlandii. Brytyjski premier tłumaczył jednak we wtorek, że ten pomysł jest już nieaktualny.

Podczas swojego wystąpienia w Manchesterze Johnson ma podkreślić, że nowa propozycja to "uczciwy i rozsądny kompromis", który jest efektem ponad 70 godzin rozmów z unijnymi liderami. Chwilę później brytyjski premier ma przejść do ofensywy i stwierdzić, że jeśli UE nie zaakceptuje jego propozycji, to doprowadzi on do brexitu bez umowy pod koniec października.

Moi przyjaciele, obawiam się, że po trzech i pół roku negocjacji nasi obywatele są wodzeni za nos. Mogą odnieść wrażenie, że istnieją w naszym kraju siły, które nie chcą dopuścić do wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej

- ma stwierdzić Boris Johnson.

Straszenie twardym brexitem to jednak dla Borisa Johnsona dość ryzykowna gra. Warto przypomnieć, że kilka tygodni temu brytyjska Izba Gmin zobowiązała premiera do wynegocjowania porozumienia z UE do 19 października br., a w przypadku fiaska negocjacji, do zawnioskowania o przesunięcie terminu brexitu.

Z drugiej strony premier wielokrotnie udowadniał, że ze zdaniem brytyjskiego parlamentu raczej zbytnio się nie liczy. We wrześniu doprowadził nawet do zawieszenia prac Izby Gmin, co - jak stwierdził później Sąd Najwyższy w Londynie - okazało się działaniem niezgodnym z brytyjskim prawem.

Więcej o:
Komentarze (83)
Brexit. Boris Johnson znów chce straszyć UE twardym brexitem. Dogadał się z Irlandczykami z Północy
Zaloguj się
  • qrzysiu

    Oceniono 37 razy 27

    "istnieją w naszym kraju siły, które nie chcą dopuścić do wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej"
    No, to siły głosu rozsądku dzbanie...

  • cob22

    Oceniono 21 razy 13

    Irlandia Polnocna ma naprawde duzo do powiedzenia. jest czescia Wielkiej Brytanii i zalezna finansowo. Ludzie jak Johnson sa trzepaczami piany i tyle.

  • strange_email

    Oceniono 14 razy 10

    De Pfeffel moze sobie proponowac ale wiekszosc osob zdaje sobie sprawe, ze gra toczy sie o cos innego.
    Po pierwsze De Pfeffel moze zostac najkrocej rzadzacym premierem UK juz niedlugo a jego ambicje sa nieskonczenie wieksze. Ambicje ale nie umiejetnosci.
    Po drugie, jak powiedziala siostra De Pfeffela, za Konserwatystami i De Pfeffelem stoja spore pieniadze postawione na spadek kursu funta, ktorym inwestycja w konserwatystow musi sie zwrocic, wiec te propozycje to szopka, ktora ma odwrocic uwage.
    Unia od kilku juz lat komunikowala jakie sa warunki brzegowe wynikajace z istoty funkcjonowania Unii.

  • adam.radwanski

    Oceniono 13 razy 9

    Mam nadzieje że Jenot-tarczyński nigdy nie zostanie europosłem..

  • rmarcin555

    Oceniono 9 razy 7

    Dogadał się z Irlandią Północną? Ta umowa ma mniej więcej takie samo znaczenie jakby dogadał się z własnym kotem/psem.

  • peterjk

    Oceniono 8 razy 6

    To już zostało odrzucone przez Rep Irlandii, Boris jest naiwny jeśli myślał, że wystarcza rozmowy z północa. Totalna żenada.

  • prokuraturarejonowa

    Oceniono 10 razy 6

    Żadnej nowej umowy nie będzie (Irlandia się na to nie zgodzi), a umowy May nikt w UK nie podpisze, opóźnienia Brexitu też nie będzie (Macron zapowiedział veto). Na Brexit bez umowy zgody nie wyraził Parlament.

    Jedyną dostępną opcją jest wycofanie art 50.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX