Chomiki na budowie S7. Ekolodzy chcą opóźnienia inwestycji. "Nie chodzi o zmianę trasy"

Ekolodzy z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot alarmowali w tej sprawie od pewnego czasu, w czwartek pokazali dowody: na trasie budowanego odcinka S7 pod Krakowem mieszkają chronione chomiki europejskie. Inwestycja już ruszyła, we wrześniu na jej teren wjechał ciężki sprzęt.

Budowa fragmentu drogi S7 na odcinku między Szczepanowicami a Widomą oficjalnie rozpoczęła się 11 września. W symbolicznym wbijaniu łopat wziął wtedy udział minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Teraz trwają tam prace ziemne.

Chomiki na budowie S7

Problem w tym, że według ekologów, na terenie inwestycji żyją chomiki europejskie. To gatunek chroniony, o podobnym statusie jak wilk, który wymiera w całej Europie. Sprawę opisywała m.in. krakowska "Gazeta Wyborcza".

- O tym, że na tym terenie są chomiki, wiadomo od lat. Przed wydaniem zgody na budowę tego odcinka S7, wysłaliśmy inwentaryzację do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska która uzgadnia warunki realizacji inwestycji. Wskazaliśmy, że na terenie budowy jest 55 zamieszkałych nor, w których mieszka 55 chomików. Urzędnicy to zlekceważyli i 11 września koparki wjechały na teren budowy. Odhumusowują teren, czyli zdejmują wierzchnią warstwę ziemi. Część z siedlisk, które wskazaliśmy, została już zniszczona - mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot w rozmowie z Next.gazeta.pl.

Już dwa tygodnie temu ekolodzy publikowali nagrania z fotopułapki:

 

Opinia RDOŚ, czyli decyzja środowiskowa, jest potrzebna do wydania innego ważnego dokumentu - ZRID, czyli zezwolenia na realizację inwestycji drogowej. Inwestor, czyli Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, taką decyzję otrzymał (23 sierpnia 2019 r.), wykonawca (firma Mota-Engil Central Europe S.A.) mógł więc rozpocząć prace.

Krakowski oddział GDDKiA odpierał wcześniejsze zarzuty ekologów. Według Generalnej Dyrekcji, na terenie inwestycji były tylko dwie nory, w dodatku nieaktywne. Przekazywała też, że chomików nie zauważyła firma, która sprawowała nadzór przyrodniczy nad budową tego odcinka S7.

- Znaleziono dwie nieaktywne jamy, które mogą, ale nie muszą być jamami chomika. Jeśli tak, to teren zostanie wygrodzony. My zwrócimy się do RDOŚ o zgodę na przeniesienie chomika w inne miejsce
- mówiła niedawno cytowana przez portal moto.pl Iwona Mirkut, rzecznika krakowskiego oddziału GDDKiA.

>>>Zobacz też: W Norwegii powstaje podwodna autostrada. Koszt inwestycji to 16-krotność budżetu na polskie drogi

Ekolodzy chcą od GDDKiA wstrzymania prac

Według ekologów, nie zadziałano wystarczająco, by upewnić się, czy nie występują tam zagrożone gatunki, choć apelowali oni w tej sprawie jeszcze latem tego roku. Teraz zdobyli dowody.

Chomik na budowie S7 pod Krakowem.Chomik na budowie S7 pod Krakowem. Fot. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot

- Nagraliśmy chomika korzystającego ze swojej nory, która znajduje się 200 metrów od czoła prac, na środku budowy. Podobnych zasiedlonych nor jest tam 14. Jutro wszystkie mogą zostać zniszczone, bo drogowcy i nadzór przyrodniczy nad inwestycją udają, że chomików tutaj nie ma - ostrzega Ślusarczyk. Według niego, nadzór przyrodniczy nie działa zbyt dobrze. - GDDKiA mówi nam, że jak znajdzie chomiki, to je przeniesie. Ale tam już pracuje sprzęt. O tej porze roku trudno już zrobić inwentaryzację, bo chomiki szykują się do zimowego snu. W norach, które są na głębokości od 50 cm do 2 metrów, zgromadziły zasoby, zasklepiły wejścia, duża ich część mogła już pójść spać - twierdzi.

 

Poprosiliśmy GDDKiA o kolejny komentarz do tej sprawy, pytając, czy zamierza jakoś odpowiedzieć na apele aktywistów. Jak tylko go otrzymamy, zostanie opublikowany. Tyle że na gruncie polskiego prawa tak naprawdę nic już nie można zrobić. - Zgodnie ze specustawą drogową, nie można unieważnić decyzji ZRID dla tego odcinka, choć rażąco narusza prawo - zauważa Radosław Ślusarczyk. Na co więc liczą ekolodzy?

- Chcemy nagłośnić ten temat i doprowadzić do wstrzymania prac do przyszłego sezonu. Wtedy będzie można zrobić inwentaryzację i przeprojektować drogę. Nie chodzi o zmianę trasy, a tylko o przeniesienie chomików na czas prac i wdrożenie skutecznych metod minimalizacji: zapewnienie chomikom bezpiecznych przejść i wygrodzenie jezdni, by nie ginęły pod kołami samochodów - mówi działacz.

S7 pod Krakowem w budowie

Prace budowlane na odcinku drogi ekspresowej S7 Szczepanowice - Widoma ruszyły 11 września. Dwupasmowy w obu kierunkach fragment (z rezerwą na trzeci pas) będzie mieć nieco ponad 13 km długości. W ramach inwestycji ma powstać też 10 wiaduktów cztery przejścia dla zwierząt, trzy przejazdy gospodarcze pod S7 i estakada o długości ponad 680 metrów. Odcinek ma być gotowy w 2021 r.

Więcej o:
Komentarze (129)
Chomiki na budowie S7. Ekolodzy chcą opóźnienia inwestycji. "Nie chodzi o zmianę trasy"
Zaloguj się
  • t.ziemianin

    Oceniono 25 razy 9

    Jeżeli naprawdę są tam chronione gatunki to zignorowanie tego jest barbarzyństwem. A jeśli ekolodzy naginają rzeczywistość aby powstrzymać budowę to kij im w oko.

  • koszyszko

    Oceniono 13 razy 7

    Zadziwiające byłoby gdyby władza która daje zgodę na strzelanie do wszystkiego co się rusza w lesie, która wyrzyna puszczę, zwracała uwagę na ...chomika. Tacy mali jak chomik nie mają nic do powiedzenia w starciu z rządzącym obecnie walcem. Ani na drodze ani w naszym społeczeństwie. 13 października - idź na wybory.

  • hansolo88

    Oceniono 23 razy 7

    Bez tej drogi ginie więcej ludzi niż chomików. No albo - albo. Z drugiej strony rdoś pokpił sprawę. Było sporo czasu by przenieść chociaż część tej populacji chomika, tak by przetrwała.

  • kolona

    Oceniono 7 razy 5

    Nie dla kopalni cynku i ołowiu na Jurze, nie dla PiSu, który przygotowuje drogę Kanadyjczykom, do budowy kopalni na Jurze. Na ostatnim posiedzeniu Sejmu, celowo zwołanego po wyborach, by nie zrazić wyborców, zostanie przegłosowana ustawa o kopalni na Jurze. 19 lipca 2019 Sejm przegłosował ustawę środowiskową, ułatwiającą budowę kopalni.Organizacje ekologiczne, m.in. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, WWF, ClientEarth wskazywały wprost, że ustawa została napisana pod dyktando przedsiębiorców i deweloperów. Krytykowany był przede wszystkim przepis wprowadzający kryterium odległościowe (100 metrów) od prowadzonej inwestycji, gdzie właściciele działek będą stroną postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach.
    Ekolodzy wskazywali, że ta odległość będzie liczona nie od granicy działki, tylko od miejsca, w którym zbudowana zostanie sporna inwestycja.
    "Kolejne zmiany wprowadzone po cichu i na szybko przypominają wcześniejsze akty prawne przyczyniające się do niszczenia polskiej przyrody takie jak Lex Szyszko i Lex Developer. Można przypuszczać, że ta zmiana prawa ma ułatwić realizację inwestycji kosztem najcenniejszej przyrody w Polsce" - pisze na swojej stronie WWF.
    - To jest ustawa, która sprawi, że Polacy, którzy po wakacjach wrócą do domu, będą mogli zobaczyć 100 metrów od domu fermę norek, składowisko śmieci lub inną zagrażającą życiu lub zdrowiu inwestycję.

  • piotrm74

    Oceniono 32 razy 4

    Widziałem dwa aktywne stolce które kąpały się w Wiśle i ani jednego ekologa oczywiście aktywnego...

  • kotmiki

    Oceniono 9 razy 3

    Bandyci ludzie niedlugo to wyjątkowo wredny gatunek zabiją faunę,ptaki będzie wielkie góowno ;nienawidze gatunku ludzkiego

  • tojestbardzoproste

    Oceniono 31 razy 3

    Pic na wodę fotomontaż.
    Chomiki tu nigdy nie występowały, ale "ekolodzy" wykorzystując lato, chwilowo je tu zasiedliły...

    Krzywdząc te biedne zwierzątka i je perfidnie wykorzystując!!

    Dla wymuszenia "ekoharaczu"!!!

    Gnoje, a nie ekolodzy!!!

  • ian Kośki

    Oceniono 2 razy 2

    Wolność dla chomików precz z komuną Solidarność Solidarność

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX