Komornik może zażądać 120 zł za dostarczenie jednego listu. Wiemy, jak uniknąć kosztu

Już za trzy tygodnie w Polsce zmieni się istotne prawo dotyczące dostarczania pism procesowych. Do tej pory sąd mógł uznać, że przesyłka, której nie odebraliśmy, o której nawet nie wiedzieliśmy, została poprawnie dostarczona. Teraz do akcji wkroczy komornik.

7 listopada w życie wchodzą nowe przepisy, które umożliwią komornikowi ściąganie opłaty wynoszącej 120 zł. Mogą ją zapłacić ci, którzy unikają pism procesowych i na przykład celowo nie reagują na pozostawione w skrzynce pocztowej awizo.

Do tej pory w takiej sytuacji sąd uznawał, że korespondencja została prawidłowo dostarczona. Proces - na przykład o długi, do niedawna również te przedawnione - mógł ruszyć bez przeszkód. Na takiej samej zasadzie uprawomocniał się wyrok wydany, np. w sprawie zaległości wynoszących kilkadziesiąt złotych sprzed wielu lat. Dwukrotne nieodebrane awizo dla sądu oznaczało, że z wyrokiem się po prostu zgadzamy. Wiele osób nie zdawało sobie sprawy, że na pismo wystarczy odpowiedzieć podnosząc, np. przedawnienie jako powód oddalenia pozwu. Ignorowanie przesyłki kończyło się dla nich koniecznością zapłaty często wielu tysięcy złotych.

Od listopada w przypadku, gdy przesyłka sądowa nie jest dostarczona za ustalanie adresu odbiorcy będzie odpowiedzialny komornik. Swoje działania będzie mógł jednak odpowiednie wynagrodzić - samo doręczenie kosztować będzie 60 zł, ustalenie adresu 40, a dojazd 20. Daje to łączną kwotę 120 zł.

Komornik doręczy pismo procesowe. Za 120 zł

Stare rozwiązanie miało to swoje złe i dobre strony. Dobra wyglądała następująco. Wierzyciel mający problem ze ściągnięciem środków od nieuczciwej osoby (fizyczne, prawnej, przedsiębiorcy) jako ostateczność traktował sąd. Składał w nim pozew - na przykład o zasądzenie płatności za zaległą fakturę. Po wydaniu wyroku upominawczego na adres pozwanego wysyłane było pismo, w którym sąd dawał dwa tygodnie na odwołanie się od swojej decyzji. Wielu dłużników unikało jednak korespondencji z sądu celowo nie reagując na awizo. Sądy uznawały to za celowe działanie i traktowały sytuację tak, jakby pismo dostarczono. Wierzyciel zyskiwał uprawomocnienie się wyroku i składał wniosek do komornika o egzekucję długu. Mówiąc w skrócie udawanie, że nie mieszka się, czy prowadzi działalności, pod danym adresem nie chroniło przed dłużnikiem. 

Zła strona takiego rozwiązania? Zdarzały się sytuacje, w których wierzyciel przekazywał sądowi nieaktualny adres pozwanego. Często chodziło o stare długi - zanim w zeszłym roku wprowadzono przepisy o badaniu kwestii przedawnienia przez sąd mogło chodzić o sprawy sprzed ponad dekady. Pozwany, często mieszkający już zupełnie gdzie indziej, nie otrzymywał wyroku upominawczego z sądu. Nie wiedział, że toczy się przeciwko niemu postępowanie. O długu dowiadywał się od komornika i to często w sytuacji, w której pieniądze znikały z jego konta. 

Jak uniknąć kosztów związanych z komornikiem?

120 zł za pismo jest za dostarczenie jednego pisma może wydawać się wysoką kwotą. W celu uniknięcia tego typu opłat warto zadbać o kilka spraw. Po pierwsze nie wolno ignorować stałych zaległości, pism od firm windykacyjnych. Po drugie trzeba zadbać o meldunek - to dzięki niemu urzędowe i sądowe pisma mają szansę dotrzeć do nas na czas. Po trzecie zaś korespondencji z sądu lepiej nie ignorować.

Czytaj też: Rząd bierze się za stare długi. Komornik ściągnie pieniądze z majątku małżonka. Pismo wyśle mailem

Więcej o:
Komentarze (14)
Komornik może zażądać 120 zł za dostarczenie jednego listu. Wiemy, jak uniknąć kosztu
Zaloguj się
  • piekarnik80

    Oceniono 3 razy 3

    a zwiazek bankow polskich nie moglby tutaj pomoc ? Wiem ze nie wszyscy maja konto w banku, ale dzisiaj zdecydowana wiekszosc Polakow konto posiada... ZBP dostaje informacje , ze taki Pesel ma sie skontaktowac np z Sadem / Komornikiem i to bank sie kontakuje ze swoim klientem. Na ogol banki maja wszystkie biezace informacje , bo ludzie ich sami pilnuja ( np zeby bank nie wyslal karty pod zly adres oraz nr telefonu do autoryzacji )

    Banki, sa lapczywe na pieniadze, ale nikt nie przebije komornikow ;-)

  • hr.barry.kent

    Oceniono 3 razy -1

    "Stare rozwiązanie miało to swoje złe i dobre strony. Dobra wyglądała następująco."
    O co chodzi? Po jakiemu to jest napisane?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX