Chile. Pięć ciał w spalonej przez protestujących fabryce. Trwają walki po podwyżce cen biletów

Zwiększa się liczba ofiar zamieszek w Chile związanych z podwyżką cen biletów na metro. 5 osób zginęło po podpaleniu fabryki odzieży na obrzeżach stolicy kraju, Santiago.

Jak podaje BBC, strażacy znaleźli pięć ciał w spalonej przez protestujących fabryce odzieży na przedmieściach Santiago. Stolica Chile, podobnie jak i cały kraj, pogrąża się w coraz większym chaosie.  Stan wyjątkowy ma zostać rozszerzony na miasta znajdujące się na południu i północy kraju. 

Chile. Prezydent: "W kraju toczy się wojna" 

W kraju od kilku dni dochodzi do starć obywateli z policją. Protestujący plądrują i podpalają supermarkety oraz zakłady pracy. W sobotnią noc w wyniku takiego zdarzenia zginęły dwie osoby, natomiast dzień później pięć ofiar śmiertelnych znaleziono w fabryce odzieży. Minister spraw wewnętrznych, Andrés Chadwick poinformował, ze doszło do 70 poważnych przypadków przemocy, w tym 40 grabieży sklepów bądź firm.

Czytaj także: 31 tys. euro na osobę. Oto, dlaczego Madryt nie wyobraża sobie jakiejkolwiek niepodległości Katalonii

Prezydent Chile Sebastián Piñera wprowadził stan wyjątkowy, który został rozszerzony na największe miasta kraju, w tym Antofagastę, Valparaíso czy Valdivię. Ma to na celu ograniczyć możliwość swobodnego zgromadzania się. Na razie zatrzymano ok. 1400 protestantów, ale ich liczba z każdą godziną zwiększa się.

Prowadzimy wojnę z potężnym wrogiem, który jest gotów stosować przemoc bez ograniczeń

- powiedział Sebastian Piñera w nocnym orędziu do obywateli.

Krwawe protesty w Chile. Powodem względy ekonomiczne

Bezpośrednim zapalnikiem rozpoczęcia protestów w Chile była podwyżka cen biletów za przejazdy metrem. Rozpoczęły się one w najbogatszym, a zarazem zmagającym się z wielkimi nierównościami regionie kraju. Obywatele protestują przeciwko wzrostom kosztów życia, żądając licznych reform gospodarczych. Prezydent Sebastian Piñera zawiesił podwyżkę cen metra, ale nie uspokoiło to nastrojów wśród mieszkańców Chile. 

Więcej o:
Komentarze (7)
Chile. Pięć ciał w spalonej przez protestujących fabryce. Trwają walki po podwyżce cen biletów
Zaloguj się
  • kat_ja1

    Oceniono 1 raz 1

    To czeka Polskę w niedalekiej przyszłości. Tylko imbecyle myślą, że im piss nadrukuje pieniążków, a oni będą leżeć, nie pracować i tylko się rozmnażać ku chwale ojczyzny...

  • koenzymq10

    0

    Tak gdzies slyszalem, ze Chile to ostatnio taki dobry przyklad socjalistycznego panstwa wolnorynkowego.

  • tumaxer

    0

    Niektórzy to tylko czekają na pretekst, żeby komuś wpie.dolić albo jakiś sklep obrabować. Na całym świecie tak jest.

  • grosz-ek

    Oceniono 1 raz -1

    Jakim cudem 4% podwyżka cen metra w stolicy kraju doprowadziła do śmierci tylu osób? Komuś wybitnie zależy na eskalacji działań...

  • andrzejbak

    Oceniono 1 raz -1

    Podwyżka wynosiła z 800 na 830 za przejazd wiec to żadna przyczyna ekonomiczna - bunt nastąpił bo wiele osób miało zapasy lewych biletów po 800 (i kat magnetycznych) których już teraz nie da się skasować (opłacić przejazdu) więc są do tyłu na kilka tysięcy więc to ci co korzystali z lewizny i ci co ją rozprowadzali się burzą.

  • magnacarta

    Oceniono 1 raz -1

    bunt ponieważ biali emigranci i ich następne pokolenia rządzą lokalesami i z nich żyją

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX