Nowy podatek, handel zapłaci za korki? "Ryzyko wzrostu cen. Ten podatek istnieje tylko w Katalonii"

"Jadwiga Emiliewicz się wygadała", ale przedstawieciele branży handlowej wciąż mają nadzieję, że rząd nie wprowadzi nowego podatku od sklepów. Branży handlowej zapaliła się "czerwona lampka". Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. "Klienci już narzekają na drożyznę - przestrzega Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Czy rząd ma nowy plan, by zmusić zagraniczne sieci do płacenia podatków? Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości najpierw stwierdziła, że nowa danina może wejść w życie z początkiem przyszłego roku, by szybko się z tej deklaracji wycofać. Branży handlowej zapaliła się jednak "czerwona lampka", bo sprawa podatku handlowego wciąż jest jeszcze nierozstrzygnięta. Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji w rozmowie z Łukaszem Kijkiem wyjaśniła z jak wielkimi obciążeniami mają do czynienia sieci handlowe. Nowy podatek mógłby uderzyć w konsumentów. Czy grozi nam zatem drożyzna? "Studio Biznes" wszystko wyjaśnia.

Więcej o:

Polecane dla Ciebie

Komentarze (22)
Nowy podatek, handel zapłaci za korki? "Ryzyko wzrostu cen. Ten podatek istnieje tylko w Katalonii"
Zaloguj się
  • 99venus

    Oceniono 2 razy 2

    To nie handel zapłaci za korki tylko MY za szaleństwa PiS.

  • kasle

    Oceniono 4 razy 2

    Wybudowali mniej drog niz bylo w planie, beda wiec korki od ktorych zaplaci sie podatek.
    Genialne.

  • say69mat

    Oceniono 1 raz 1

    Tego typu rozwiązanie, jak - congestion tax - ma sens w przypadku kiedy jest elementem polityki tworzenia systemu porządkującego natężenie ruchu ulicznego w obszarach metropolii, jak Londyn, Sztokholm, San Francisco, Hong Kong, Warszawa, Trójmiasto, Katowice. Gdzie ma zasadniczo służyć przekierowaniu ruchu pasażerskiego z samochodów, na środki komunikacji publicznej. A nie - obciążaniu sklepów wielkopowierzchniowych i centrów handlowych - kosztami ruchu ulicznego. Rozwiązanie wydaje się być cokolwiek ... niefortunne. Ponieważ nie jest w stanie - w wymiarze społecznym - przemodelować obyczaju jakim jest kult zakupów. Jako elementu determinującego pożądliwość czy też uzależnienie od dóbr materialnych w wymiarze patologii społecznej. Tak zupełnie na marginesie, fajnie jest 'pobujać się' w rejonach Brompton Road, Piccadily, Regent Street, Covent Garden, czy też Oxford Street. I nie sądzę aby jakiemukolwiek rządowi Uk wpadłby do głowy pomysł nałożenia na stajnie augiasza konsumpcji podatku od natężenia ruchu ulicznego. Znacznie efektywniejszym narzędziem może okazać się ... Brexit.

  • Jan Kot

    Oceniono 1 raz 1

    Drożyzna już jest. Podziękujmy za to rządom PiS. Najgorsze podwyżki cen przed nami.

  • nic_wam_to_nie_da

    Oceniono 3 razy -3

    Polecam osiedlowe sklepiki. Różnica cen to kosmos. Markety mają taką marzę ze wam się w palę nie miesci

  • kot789

    Oceniono 5 razy -3

    Troche racji w tym jest. Zdarza sie tak, ze dzialalnosc jest rozkrecana jak najmniejszym kosztem, a skutki niedorobek ponosza okoliczni mieszkancy. Pol biedy, jesli z tych uslug sami korzystaja. Kolo mnie funkcjonuje hotel, ale nie zainwestowali w wystarczajaco duzy parking. W dni o duzym oblozeniu okoliczne chodniki sa zastawione autami gosci. Na chodniku potrafi tez trafic sie autobus. Taksowkarze obslugujacy gosci tez uprawiaja wolna amerykanke. Wiec z mojej perspektywy same straty i zero korzysci

    PS w ekonomii to nazywa sie koszty zewnetrzne

  • 1group

    Oceniono 7 razy -7

    W liberalnej gazecie płaczą z powodu ewentualnego wprowadzenia podatku, który został wymyślony i jest stosowany na stawianym nam za wzór "zachodzie"? Koniec świata.:)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX