Śmierć dolara? Pogłoski są przedwczesne. Ale era petrodolarów przechodzi do przeszłości

Przez kilka ostatnich dekad amerykański dolar był najczęściej stosowaną walutą w transakcjach międzynarodowych. To coraz mniej podoba się Chinom, Rosji i Unii Europejskiej.

W latach 70. ubiegłego wieku Stany Zjednoczone zakończyły budowę globalnego systemu rozliczeń międzynarodowych z dolarem w roli głównej. Kropką nad i było stworzenie warunków do tego, by niemal wszystkie płatności za handel ropą naftową odbywały się dolarach. Było to kluczowe do tego, by supremacja dolara była niepodważalna - ropa naftowa to w końcu najbardziej popularne dobro w obrocie międzynarodowym. Roczna wartość handlu tym surowcem przekracza 14 bilionów dolarów.

Amerykanie w 1974 roku podpisali umowę z Arabią Saudyjską, w której Saudowie zgodzili się na sprzedaż ich ropy wyłącznie za dolary. Rok później ten warunek zaakceptowały wszystkie inne kraje organizacji OPEC. W efekcie powstał funkcjonują do teraz system petrodolarów - model handlu międzynarodowego z dolarem w roli głównej.

Chińskie petrojuany

Model ten działał przez lata. Służyło mu między to, że Amerykanie byli największym kupującym na rynku ropy. Ale już nie są.

W ciągu minionej dekady, dzięki rewolucji technologicznej w przemyśle naftowym, USA niemal podwoiły swoje wydobycie ropy naftowej i stały się po raz pierwszy od 75 lat eksporterem netto ropy naftowej.

Największym kupującym ropę naftową stały się natomiast Chiny. 70 proc. ropy zużywanej przez Państwo Środka pochodzi z importu. Poza tym jego popyt na ropę cały czas rośnie - szacuje się, że z obecnych 600 mln ton rocznie powiększy się do 2040 roku do ponad 750 mln ton.

W efekcie Chinom zaczęło bardzo zależeć na tym, by choć za część ropy mogły zapłacić nie dolarami ale juanami. To korzystne. Po pierwsze, zmniejsza się ich ryzyko walutowe związane z zakupem, a po drugie stymulują tym własną gospodarkę. Część juanów wydanych na ropę wróci do Chin szybko w postaci płatności za chińskie produkty.

By spopularyzować płatności juanami za ropę, Chiny wprowadziły w marcu 2018 roku na giełdzie w Szanghaju kontrakty na ropę rozliczane w chińskiej walucie - podobne tylko w dolarach i w euro funkcjonują od dawna. Nowe kontrakty cieszą się całkiem niezłą i rosnącą popularnością. W marcu wielkość obrotu nimi odpowiadała 14 proc. obrotu wszystkimi podobnymi kontraktami na świecie, w tym około połowie tych, które związane były z euro i rozliczeniami zakupu europejskiej ropy Brent.

Nie tylko Chiny mają dość dolara

Tego typu działania jak odejście od dolara w przypadku części transakcji związanych z ropą są, zdaniem Anne Korin amerykańskiego Institute for the Analysis of Global Security, wyraźnym sygnałem, że czas absolutnej supremacji dolara dobiega końca. Zwłaszcza, że jej zdaniem powszechność dolara w rozliczeniach międzynarodowych doskwiera też innym dużym graczom.

W tym na przykład Unii Europejskiej. Brukseli, zdaniem Anne Korin, bardzo nie spodobały się sankcje USA na Iran. Europejski biznes i politycy dalej chcą handlować z Iranem. Zerwanie umowy z Teharanem przez Waszyngton uważane jest w większości europejskich stolic za błąd.

Europejczycy boją się jednak jawnie ignorować zdanie Amerykanów, bowiem transakcje w dolarach oznaczają również, że podlegają one pod amerykańską jurysdykcję. To może się więc w konsekwencji przełożyć na sankcje USA wobec tych firm z Europy, które złamią embargo Donalda Trumpa na handel z Iranem.

W kwestii prymatu dolara w handlu międzynarodowym Europejczycy mają też sojusznika w Rosji. Putin od dawna nie chce rozliczać się wyłącznie w dolarach.

Tak więc era petrodolarów i supremacji dolara zaczyna być podważana. Być może za kilka, kilkanaście lat zostanie zastąpiona systemem, w którym najważniejsza nie będzie jedna waluta w rozliczeniach handlowych, ale trzy - obok dolara będzie to euro i juan. Na całkowite odejście od dolara nie ma jednak co liczyć. USA to nadal supermocarstwo.

Więcej o:
Komentarze (123)
Śmierć dolara? Pogłoski są przedwczesne. Ale era petrodolarów przechodzi do przeszłości
Zaloguj się
  • xegar

    Oceniono 17 razy 13

    Złamanie monopolu USA na obsługę handlu międzynarodowego w ich walucie obnaży realny potencjał ich gospodarki. W tej chwili jest on rozdymany przez bankowe spekulacje i możliwość prowadzenia praktycznie dowolnych inwestycji, za które świat płaci przez monopol dolara. USA mogą kupić dowolną firmę lub technologię. Wprawdzie "dały" nam Internet i GPS, jednak mimo korzyści odczuwanych przez "zwykłych ludzi" należy pamiętać o tym że te narzędzia służą przede wszystkim do utrzymania ich monopolu. Na powstaniu konkurencji do dolara skorzystaliby wszyscy włącznie ze "zwykłymi Amerykanami". Jednak USA nie oddadzą tego monopolu bez walki. Obawiam się, że są zdolni zrobić wszystko dla utrzymania status quo, włącznie z rozpętaniem wojny światowej. A mają ograniczone wyobrażenie o jej skutkach, bo żadna z dotychczasowych wojen nie toczyła się na ich ziemi. I tak by sobie wyobrażali następną...

  • wilq9

    Oceniono 14 razy 12

    dla USA istnienie ich dolara jako waluty rozliczeń za ropę i inne towary w handlu między państwami trzecimi to tak jakby mieli bez-kosztową największa w historii ludzkości kopalnię złota. Drukują papier a dostają zamian prawdziwe dobra i usługi. To to samo co w XV i XVI wieku dla Hiszpanii było odkrycie i zrabowanie Indianom złota przez Hiszpanów w Ameryce Środkowej i Południowej. Ale jest jeden skutek uboczny: w Hiszpanii z tego powodu nie rozwinęły się manufaktury i przemysł. USA tez zarzyna tym swój przemysł, - stąd próby jego ratowania przez nieuczciwe cła Trumpa

  • farcry3

    Oceniono 22 razy 12

    Początek końca $ rozpoczął się w momencie , kiedy korpo USA w ramach maksymalizacji zysków wyprowadziły produkcję do Azji. Dolar już traci na znaczeniu.

  • leonleonidas

    Oceniono 21 razy 9

    Agonia dolara bedzie bolesna dla wszystkich. Beda kasac, mordowac, niszczyc.
    Ale badzmy szczerzy, jak dlugo swiat ma finansowac to dziadostwo made in Hollywood.

    Potem nastapi mam nadzieje Czas Pokoju da wszystkich ludzi dobrej woli !

  • justas32

    Oceniono 23 razy 9

    Przypomnę że Kadafi, Husajn i Asad też planowali zerwać z dolarem w rozliczeniach międzynarodowych ropy - dziś już wszyscy nie żyją a ich państwa niemal nie istnieją. Życzę powodzenia ...

  • wiceherszt

    Oceniono 16 razy 8

    Amerykanie prędzej poczęstują atomówką państwo, które ośmieli się rozliczać za ropę w walucie innej, niż USD, niż do tego dopuszczą. Tylko i wyłącznie to pozwala im bezkarnie drukować dowolne ilości dolarów i nie podzielić losu Zimbabwe z tamtejszą hiperinflacją. Dlatego jeśli Chiny albo UE czegoś takiego spróbują, to na początek zostaną obłożone "sankcjami bankowymi", dosyć skutecznymi ze względu na fakt, że większość największych banków prywatnych kontrolowanych jest przez USA, a jeśli to nie poskutkuje, "to się zobaczy".

    W Europie może na przykład znienacka wybuchnąć jakaś wojna, do której zażegnania nagle niezbędna może okazać się amerykańska pomoc. Oczywiście w zamian za zrezygnowanie z różnych niedorzecznych pomysłów. Z Chinami może być trudniej, ale jeszcze przez następnych kilkanaście lat wielki brat z pewnością znajdzie też sposób na tymczasowe poskromienie również tego państwa. W ostateczności może również zagrozić wojną i Chińczycy na konfrontację nie pójdą i będą woleli poczekać, bo oni prowadzą politykę z perspektywą 100 lat, więc mają czas. Ewentualnie "nagle" może wybuchnąć nuklearna potyczka między Indiami i Pakistanem, co też spowoduje powrót miłości do dolara.

  • pies_1

    Oceniono 16 razy 8

    Jak tylko Sadam, a potem Kadafi zaczęli sprzedawać ropę w euro, USA natychmiast ich obalili siłą.

  • mark6

    Oceniono 19 razy 7

    .." że czas absolutnej supremacji dolara dobiega końca"...
    Co za BREDNIE !!
    Gangsterzy amerykańscy są w stanie wywołać III wojnę w obronie dolara albowiem doskonale wiedzą, że bez supremacji dolara są BANKRUTEM !!!
    PS
    Do tej pory już kilka osób próbujących ten stan rzeczy zmienić przeniosło się na drugi świat.
    Dolar to sprawa " życia i śmierci" dla usa.

  • ks-t

    Oceniono 8 razy 6

    90 procent dolarów jest w obrocie poza granicami USA. TAk więc impuls, który spowodowałby w USA inflacje 10 procent, w rzeczysistości powoduje 1 proc, a na resztę skłąda się cały świat. Dlatego każdy kraj, który wspomni o odejściu od dolara, doznaje braterskiej pomocy w przywróceniu demokracji. Irak, LIban, itd. Na Rosję i Chiny są za krótcy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX