Wyższe składki ZUS, podwyżka akcyzy, pożyczka na "trzynastki". PiS-owi nie spina się budżet. Mogą być problemy

Rząd ma poważne problemy z dopięciem przyszłorocznego budżetu. Jeśli nie znajdzie dodatkowych wpływów do kasy państwa, może m.in. podpaść agencjom ratingowym. To stąd trzy razy wyższa od planowanej podwyżka akcyzy na alkohol czy papierosy, walka z koalicjantem o likwidację trzydziestokrotności składek na ZUS czy pożyczka z Funduszu Rezerwy Demograficznej na przyszłoroczne "trzynastki".

W ostatnich dniach doszło do kilku bardzo znamiennych sytuacji. Między innymi - do Sejmu trafił w środę poselski projekt ustawy o likwidacji 30-krotności składek ZUS już od początku 2020 r. To sprawi, że kilkaset tysięcy osób (i ich pracodawcy) będą płacić wyższe składki na ubezpieczenie społeczne. Do kasy państwa ma wpłynąć z tego tytułu ponad 7 mld zł (ponad 5 mld "netto", czyli po uwzględnieniu m.in. niższych wpływów z podatku PIT po tej reformie).

Niby likwidację trzydziestokrotności zapisano w Wieloletnim Planie Finansowym Państwa, niby jest o nim także w projekcie budżetu na 2020 r. Ale po krytyce tego pomysłu m.in. ze strony wicepremiera Jarosława Gowina (bez posłów Porozumienia PiS nie ma większości w Sejmie; choć niewykluczone, że pomysł poprze za to część posłów Lewicy), prezydenta Andrzeja Dudy czy "Solidarności" rząd wysyłał sygnały, że z reformy może się wycofać. Dlatego złożony w środę projekt jest zaskoczeniem. Projekt - co warto zauważyć - poselski, a nie rządowy - dzięki czemu Sejm może się nim szybciej zająć.

Czytaj też: Marek Belka o zniesieniu limitu składek na ZUS. "Zaczyna się świadomość, że się naobiecywało"

Pożyczka na "trzynastki", wyższa akcyza...

Ale podobnych zaskoczeń z ostatnich dni jest więcej. W czwartek rząd przyjął projekt ustawy, która podnosi akcyzę m.in. na papierosy i alkohol o 10 proc. W górę pójdzie także akcyza m.in. na e-papierosy i płyny do nich. Znów - niby rząd podwyżkę akcyzy planował, ale tylko o 3 proc., więc 10 proc. to rewolucja.

Do tego dochodzi rozwiązanie zagadki, jak rząd planuje wypłacić emerytom w 2020 r. "trzynastki" bez wpisywania tego wydatku do budżetu. Z pomocą przychodzi kolejny poselski projekt ustawy złożony w środę w Sejmie. Okazuje się, że na ten cel zostanie zaciągnięta pożyczka w wysokości 9 mld zł w Funduszu Rezerwy Demograficznej. Konstrukcja księgowa sprawi, że nie będzie to wydatek budżetowy.

Warto zwrócić uwagę, że - jak sama nazwa wskazuje - FRD jest "skarbonką" na czas łagodzenia skutków pogorszenia sytuacji demograficznej w Polsce. Wydawanie tych środków na 13. czy 14. emerytury nie jest zgodne z ich przeznaczeniem.

Nikt też nie wierzy, że to jest pożyczka, tylko po prostu transferowanie pieniędzy. A mówiąc wprost, to jest po prostu zabór mienia

- nie ma wątpliwości w rozmowie z next.gazeta.pl były premier i prezes NBP Marek Belka.

Mało przykładów poszukiwania dodatkowych wpływów do budżetu w 2020 r.? Proszę bardzo. Kilka dni temu rząd przyjął projekt ustawy likwidującej OFE. Od dawna wiadomo, że liczy na kilkanaście miliardów złotych z tzw. opłaty przekształceniowej za przeniesienie środków z OFE na IKE. Tyle, że o ile kilka miesięcy temu planowano, że w 2020 r. budżet z tego tytułu zasili kwota 8,6 mld zł, a w 2021 r. 8,4 mld zł, o tyle teraz okazało się, że zdecydowaną większość tych środków ma trafić do kasy państwa już w 2020 r. (12,5 mld zł wobec 4,7 mld zł planowanych na 2021 r.). 

Do planowanych na najbliższy czas zmian można dodać także pełne oskładkowanie umów zleceń. To sprawi, że osoby pracujące na podstawie tych umów będą dostawać mniej pieniędzy na rękę (choć obietnicę wyższych emerytur w przyszłości). Budżet dzięki dodatkowym składkom ma zyskać w 2020 r. ok. 3 mld zł.

Czytaj też: Miły gest NBP. Do budżetu w przyszłym roku popłyną dodatkowe miliardy złotych

PiS-owi nie spina się budżet

Wszystkie te ruchy mają jeden cel - dopięcie budżetu na 2020 r. poprzez albo dodatkowe wpływy (wyższe składki ZUS, opłata przekształceniowa z likwidacji OFE, wyższa akcyza) albo sprytne ukrycie wydatków (na trzynastki).

Powstaje jednak pytanie - po co PiS to wszystko robi? Dlaczego tak się gimnastykuje, irytując przy tym koalicjantów z Porozumienia likwidacją trzydziestokrotności?

Naprawdę nie kumamy, o co chodzi. (...) Rzecz idzie o jakieś 5 mld zł. Retoryczna figura zbilansowanego budżetu nie jest warta takiej chryi

- mówi w rozmowie z next.gazeta.pl proszący o zachowanie anonimowości polityk Porozumienia.

Rzecz w tym, że nie o brak deficytu tutaj chodzi. Może i ładnie by to brzmiało, ale nikt by nie stawał na głowie, żeby za wszelką cenę go osiągnąć. Co roku Polska ma deficyty i bez problemu brakujące pieniądze pożycza na rynku.

Groźna reguła wydatkowa

Prawdziwym problemem rządu jest tzw. reguła wydatkowa (fiskalna) z ustawy o finansach publicznych. Jest ona mocno restrykcyjna i w największym skrócie chodzi w niej o to, że jeżeli rząd chce mocno zwiększyć wydatki, to musi znaleźć dla części z nich pokrycie we wpływach. Na nic się zda niski deficyt budżetowy. Reguła wydatkowa musi zostać zachowana.

Jak wskazuje w rozmowie z next.gazeta.pl ekonomista Ignacy Morawski, w 2020 r. wydatki musiałyby wzrosnąć o ok. 4,8 proc., aby rząd nie musiał martwić się o dodatkowe dochody. Problem w tym, że rząd chce zwiększyć wydatki o ponad 8 proc. Zatem dla części z nich musi znaleźć pokrycie w nowych wpływach. Jak widać wyraźnie - gorączkowo ich szuka.

Co by się stało, gdyby reguła wydatkowa nie została zachowana, ewentualnie gdyby postanowiono ją poluzować nowelizując ustawę o finansach publicznych? To mogłoby sprowadzić na Polskę negatywne konsekwencje ze strony agencji ratingowych, bo te na regułę wydatkową zwracają uwagę.

Gdyby rząd się wycofał z reguły wydatkowej, to byłoby to nie za dobre dla postrzegania stabilności fiskalnej Polski

- komentuje Morawski.

PiS otwiera sobie fronty?

Grzegorz Osiecki z "Dziennika Gazety Prawnej" sugeruje, że w PiS jest świadomość, że bardzo ważna dla przyszłorocznego budżetu likwidacja trzydziestokrotności może nie wejść w życie - mając na uwadze m.in. opór Porozumienia czy opozycyjny Senat, który może przedłużać prace nad ustawą. Ale wskazuje, że wysyłając do Sejmu projekt ustawy rządząca partia kupuje sobie czas, aby koniecznych wpływów do budżetu poszukać gdzie indziej.

Idąc tym tropem można się zastanawiać, czy pomysły dotyczące np. pożyczki na "trzynastki" albo znacznie wyższej od planowanej podwyżki akcyzy na papierosy i alkohol wejdą w życie - czy jeśli PiS będzie widział, że regułę wydatkową udało się poskromić, z części propozycji się wycofa.

Pamiętajmy, że rząd już częściowo znalazł brakujące dochody, tzn. przeksięgował część dochodów z likwidacji OFE z 2021 r. na 2020. Ale widocznie coś jeszcze brakuje. Więc to nie jest kwestia ani zerowego deficytu, ani planów długookresowych. To jest kwestia dopinania budżetu na przyszły rok, który na razie się nie spina

- komentuje Ignacy Morawski.

Więcej o:
Komentarze (306)
Wyższe składki ZUS, podwyżka akcyzy, pożyczka na 'trzynastki'. PiS-owi nie spina się budżet. Mogą być z tego problemy
Zaloguj się
  • andrew1507

    Oceniono 1 raz 1

    Strzeżcie się pisiorów , nawet jak niosą dary…

  • jacmenos

    0

    Nie przyszło Wam do głowy ,że Kaczyński rozczarowany wynikiem wyborów chce doprowadzić do kryzysu parlamentarnego ( wojna z Gowinem ) i rozpisać nowe wybory w celu uzyskania większości konstytucyjnej ? Albo już zrozumiał ,że nieunikniona jest katastrofa ekonomiczna i chce oddać władzę ,bo po co się męczyć ? Niech tą żabę je opozycja ? Przecież ten socjopata może wywinąć jazdy numer !

  • jacmenos

    0

    No i macie pisowskie barany , pożal się boże suwerenie ! ledwo sejm zaczął a już łupi suwerena aż miło ! I to nie tylko niepełnosprawnych !akcyza na alkohol i papierosy to tylko wstęp ! Zus , podatki , inflacja , za chwile benzyna , prąd i na końcu kiełbasa na kartki ! macie co sobie wybraliście pisowskie barany

  • saammm

    Oceniono 3 razy -1

    Tusk dzieku temu że przeniósł część pieniędzy z OFE ( bez potrąceń) do ZUS, wyprowadził Polskę z procedury nadmiernego zadłużenia. PiS chce zajumać resztę OFE, wziąć z tego 15% dla rządu, a mimo to, może w procedurę nadmiernego zadłużenia Polskę wprowadzić...przypomnę, jak było z Amber Gold. Najpierw- zgodnie z obietnicami- wypłacał krociowe zyski- jak PiS wszelkie "+" w latach 2015-2019...a potem..wiecie co. A przy okazji- kobieta oskarżona w tej aferze pracuje w PiSowskiej administracji...czy to nie dziwna pobłażliwość PiSu???

  • saammm

    Oceniono 1 raz 1

    Ha,ha, co za tumany...trolle dalej wierzą w PiSowska propagandę, jak Piotrowicz do końca wierzył w PZPR...Bezrobocie niske, ale ani wzrost nie najwyższy w Unii, a dodatkowo pobudzony sztucznie popytem wewnętrznym- co niedługo się skończy, z powodu inflacji, a o deficycie najlepiej świadczy skok na resztę kasy z OFE, z zajumaniem 15% oszczędności do budżetu, szukanie kasy gdzie sie da, nawet plan zajumania jej niepełnosprawnym....... Czyli wielka kicha...

  • jakub13579

    Oceniono 2 razy 2

    A cóż w tym dziwnego, że im się nie spina budżet. Tyle miliardów przepieprzyli aby tylko utrzymać się przy żłobie, to teraz mają to co mają. 2+2 nawet w pisiej arytmetyce = 4, i nie chce być inaczej.

  • jtby

    Oceniono 4 razy 2

    Może pisdoliści jakoś zepną budżet na 2020, ale poprzez uszczelnianie nie będzie już większych dochodów i po 2020 trzeba będzie podnosić podatki lub ciąć rozdawnictwo dla TKM i wydatki na faktyczną opiekę społeczną. Ciemny lud niespecjalnie myśli, ale liczyć umie. Ci co wynieśli pisdolistów do władzy sami ich wywalą na śmietnik historii.

  • cztery0000ziobra

    Oceniono 2 razy 2

    Coraz lepsza zmiana...

  • g106

    Oceniono 3 razy 3

    Mam troje dzieci, kształcę je ze swojej krwawicy i jednocześnie kibicuję, żeby nie dały się zeszmacić tyraniem na nierobów i wyp////ły z tego p/// go kraju

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX