Virgin Galactic wydaje krocie. Ale ma to sens. Na horyzoncie wielki rynek

Niedawno miliarder Richard Branson w kosmicznym skafanderze świętował debiut Virgin Galactic na Wall Street. Dzięki temu w tym tygodniu mogliśmy poznać pierwszy raport finansowy tej pierwszej na świecie firmy z branży kosmicznej turystyki.

Pod koniec października Virgin Galactic, przedsiębiorstwo astronautyczne należące do brytyjskiego miliardera Richarda Bransona, trafiło na amerykańską giełdę. Nie poprzez emisję nowych akcji, ale poprzez fuzję z notowaną wcześniej w Nowym Jorku grupą inwestycyjną Social Capital Hedosophia, kierowaną przez Chamatha Palihapitiya, byłego menedżera Facebooka.

Virgin Galactic wchodzi na Wall Street

Powstała nowa firma, Virgin Galactic Holdings, Inc., w której dotychczasowi udziałowcy Virgin Galactic weszli w posiadanie blisko 59 proc. udziałów hybrydowej spółki, a sam Branson zachował pakiet kontrolny, ma 51 proc. akcji.

Przy tym wszystkim, co tutaj bardzo ważne, Virgin Galactic otrzymał kwotę 430 mln dol. na dalsze prace związane z uruchomieniem regularnych krótkich lotów turystycznych na orbitę okołoziemską statkami SpaceShipTwo. Te, dodajmy, wydają się już bardzo dojrzałymi konstrukcjami. W lutym VSS Unity (jeden z dwóch zbudowanych już SpaceShipTwo) po raz pierwszy w ramach testów poleciał w kosmos z pasażerem na pokładzie. Do dwóch pilotów dołączyła Beth Moses, instruktorka astronautów w Virgin Galactic.

Firma Richarda Bransona ma ogromne wydatki

W środę Virgin Galactic Holdings opublikowała swój pierwszy raport finansowy. Można się z niego dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy o wydatkach i planach kosmicznego przedsięwzięcia.

Z raportu wynika, że firma zbudowana przez Richarda Bransona wydaje krocie na prace badawczo-rozwojowe. W tym roku, od stycznia do końca września, pochłonęły one niemal 100 mln dol.

>>>Zobacz też, jak wygląda największy samolot świata. Tak założyciel Microsoftu chce sięgnąć kosmosu:

Są też inne koszty. Na przykład latem spółka zakończyła budowę kosmodromu Spaceport w stanie Nowy Meksyk, nieco ponad 150 km na północ od El Paso i granicy pomiędzy USA a Meksykiem. Składa się on pasa startowego, dużego hangaru lotniczego i futurystycznego trzykondygnacyjnego terminalu nazwanego Bramą do kosmosu (Gateway to Space). To z tego miejsca mają wkrótce rozpocząć się suborbitalne turystyczne loty w kosmos.

Łącznie Virgin Galactic od stycznia do września "spalił" 138 mln dol. Nawet więcej niż rok wcześniej w tym samym czasie- wtedy koszty sięgnęły kwoty 85 mln dol.

Te liczby, choć duże, nie są zaskoczeniem dla analityków. Spodziewano się takich wydatków. Nie brakuje też takich, którzy wierzą, że Virgin Galactic to nie ekscentryczna fanaberia Bransona, ale przedsięwzięcie biznesowe, które w końcu zacznie na siebie zarabiać.

Spółka podała w raporcie, że ma już około 600 chętnych na lot w kosmos jej statkami - taka przyjemność będzie kosztowała od 200 tys. dol. do 250 tys. dol. Kolejnych 3,5 tys. jest skłonnych zapisać się na listę kosmicznych turystów.

Virgin Galactic - nie tylko loty na orbitę

Wpływy z biletów pozwolą więc firmie trwać i dalej się rozwijać. W jakim kierunku? Nie tylko czystej kosmicznej turystyki w postaci krótkich lotów suborbitalnych.

Są analitycy, którzy twierdzą, że Branson może zbudować na bazie SpaceShipTwo pojazd, który będzie wykonywał niebywale szybkie połączenia lotnicze pomiędzy dużymi miastami na Ziemi. Na świecie jest co najmniej 2,7 mln osób, które są w stanie kupić bilet w cenie do 100 tys. dol. za szybki hipersoniczny lot międzykontynentalny, na którym zaoszczędzą wiele godzin.

To dlatego też ostatnio w prace na budową hipersonicznego samolotu włączył się amerykański Boeing, wykładając na ten cel 20 mln dol. Ludzkość naprawdę potrzebuje szybkiego  transportu transkontynentalnego.

Tekst pochodzi z bloga PortalTechnologiczny.pl.

Więcej o:
Komentarze (1)
Virgin Galactic wydaje krocie. Ale ma to sens. Na horyzoncie wielki rynek
Zaloguj się
  • antykonformista

    Oceniono 1 raz 1

    "Na świecie jest co najmniej 2,7 mln osób, które są w stanie kupić bilet w cenie do 100 tys. dol. za szybki hipersoniczny lot międzykontynentalny, na którym zaoszczędzą wiele godzin."

    bardzo ciekawy fragment.
    zapewne chodzi o te trzy miliony ludzi, których na to stać.
    a czy będą chcieli regularnie latać z biletem za 100 tysięcy, to już inna sprawa.

    wydać sto tysięcy, by zaoszczędzić kilka godzin? w czasach które nadchodzą, w czasach gdzie z przyczyn zawodowych w ogóle nie będą się musieli ruszać z domu. więc w grę wchodzą raczej kwestie towarzyskie, rozrywkowe.

    oczywiście pewna grupa zapłaci za takie zbytki te sto tysięcy, albo bo ich stać, albo bo po prostu fajnie się przelecieć taką maszyną.

    ale trzy miliony robiących to regularnie? nie wierzę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX