Duda ma zaproponować emerytury po 35 latach pracy. "To może być humbug polityczny"

Prezydent Andrzej Duda ma w kampanii powrócić do postulatu wprowadzenia emerytury stażowej. Zgodnie z nią kobiety mogłyby przechodzić na emeryturę po 35 latach pracy, a mężczyźni po 40 latach. Diabeł jednak może tkwić w szczegółach, których na razie brak.

Środowa "Rzeczpospolita" donosi, że w kampanii wyborczej prezydent Andrzej Duda zaproponuje wprowadzenie tzw. emerytur stażowych. Zgodnie z nimi prawo do emerytury miałoby przysługiwać po 35 lub 40 latach (kolejno dla kobiet i mężczyzn). Czyli jeśli np. mężczyzna zacząłby pracę zawodową w wieku 19 lat, przechodziłby na emeryturę w wieku 59 lat. Kobieta miałaby prawo do świadczenia w wieku 54 lat. Można szacować, że wprowadzenie emerytur stażowych sprawiłoby, iż z dnia na dzień uprawnienie do emerytury otrzymałoby kilkaset tysięcy osób.

Związkowcy pod pomysłem emerytur stażowych podpisują się obiema rękami, pracodawcy również nie wykluczają wsparcia dla takiego rozwiązania. Zresztą idea nie jest nowa - Duda mówił o niej już w kampanii prezydenckiej w 2015 r. Ostatecznie jednak rząd uciął w 2016 r. ten temat, stwierdzając, że na emerytury stażowe nie ma pieniędzy.

Czytaj więcej: Na emeryturę po 35-40 latach pracy. Bez względu na wiek. Prezydent Duda ma pomysł na reelekcję

>>> Za kilka miesięcy będziemy musieli podjąć inną decyzję emerytalną - czy nasze pieniądze po likwidacji OFE mają trafić do ZUS czy na IKE? Oto, na czym będzie polegał wybór

"To może być niestety humbug polityczny"

Na razie nie poznaliśmy żadnych konkretów - jest tylko samo hasło pisane palcem na wodzie. Niemożliwe jest na razie kategorycznie ocenianie pomysłu. Ba, nie jest nawet powiedziane wprost, czy emerytury stażowe miałyby funkcjonować obok, czy zamiast obecnego wieku emerytalnego, aczkolwiek trudno sobie wyobrazić, aby w kampanii wyborczej prezydent Duda zapowiadał coś, przez co część Polaków musiałaby pracować dłużej. Chodzi więc raczej o dodatkowy mechanizm pozwalający przechodzić na emerytury w młodszym wieku.

Nie wiemy, na ile jest to pomysł pod kampanię wyborczą, a na ile realna propozycja, która spotka się z rzeczywistością w realiach budżetowych i realiach Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i demografii

- komentuje dr Marcin Wojewódka, wiceprezes think tanku Instytut Emerytalny i były wiceprezes ZUS. 

Warto przypomnieć, jak dziś działa system emerytalny. Wysokość świadczenia nie zależy bezpośrednio od tego, ile lat pracujemy, ale od tego, ile kapitału emerytalnego ze składek uzbieraliśmy. Oczywiście im dłużej pracujemy i składkujemy, tym tego kapitału mamy więcej (każdy dodatkowy rok pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego to świadczenie wyższe nawet o ok. 10 proc.). Ale sam staż pracy sprawy nie załatwia. Zresztą emerytury stażowe miałyby raczej sprawić, aby część Polaków nabywała możliwość przejścia na emeryturę wcześniej - czego efektem byłyby niższe świadczenia.

Poza tym, jak zaznacza dr Wojewódka, nie wiadomo na razie, czy chodziłoby o 35-40 lat "składkowych", czy okresy "nieskładkowe" (jak np. okresy nauki czy urlopy wychowawcze) również byłyby w to jakoś wliczane.

Nikt nie powiedział na razie, jaka część z tych lat będzie latami składkowymi. Jeżeli ktoś powie, że wystarczy mieć np. 20 czy 25 lat składkowych z 40, to ten pomysł nie rozwiąże wyzwania głodowych emerytur. Wysokość emerytury jest uzależniona od zgromadzonych składek, a nie od czasu. Jeżeli to jest pomysł 40 lat płacenia składek, to ja się pod nim podpisuję dzisiaj w ciemno. Jeżeli tam jest jakakolwiek relacja między okresem składkowym a nieskładkowym, to to może być niestety humbug polityczny

- komentuje wiceprezes Instytutu Emerytalnego.

To będzie kosztowne, tak wskazuje matematyka

Krótszy okres składkowania sprawi, że wypłacana przez ZUS emerytura będzie niższa. Związkowcy cytowani przez "Rzeczpospolitą" przekonują, że zatem sytuacja Funduszu Ubezpieczeń Społecznych się nie pogorszy. Innego zdania jest dr Marcin Wojewódka.

Systemowo i matematycznie nie ma szans, żeby polepszyła się sytuacja Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, jeśli wyjmujemy jakieś osoby ze strony płatników składek i "wsadzamy" je na pozycje beneficjentów

- komentuje ekspert.

Warto też pamiętać, że zgodnie z obecnymi przepisami 20 lat składkowania u kobiety i 25 lat u mężczyzny uprawnia do otrzymywania tzw. emerytury minimalnej (w tym roku 1100 zł brutto, w 2020 r. 1200 zł) - nawet jeśli z przeliczenia zgromadzonych składek na szacowaną dalszą długość życia (czas pobierania emerytury) wychodzi niższa kwota. Tym samym wprowadzenie emerytur stażowych może sprawić, że część osób wcześniej zyska prawo do emerytury minimalnej, co byłoby oczywiście dodatkowym obciążeniem dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. 

Mechanizm jak z obniżką wieku emerytalnego

Stopa zastąpienia (czyli relacja wysokości pierwszej emerytury do ostatniej pensji) w Polsce do 2060 r. spadnie najmocniej ze wszystkich krajów Unii. Dziś to ok. 60 proc., ale w 2060 r. wyniesie - według niedawnej analizy Instytutu Badań Strukturalnych - tylko 24 proc.

Eksperci nie mają wątpliwości, że w obecnym systemie - gdzie wysokość emerytury zależy od kwoty odprowadzonych składek - szansą na wyższe świadczenia z ZUS jest albo dłuższa aktywność zawodowa, albo wyższe składki. 

Gdyby więc emerytury stażowe miały na celu umożliwienie wcześniejszego przechodzenia na emerytury, oznaczałoby to jeszcze niższe świadczenia. Bardzo możliwe więc, że byłyby one przedstawiane w podobny sposób jak obniżenie wieku emerytalnego - że pobieranie świadczenia z ZUS można łączyć jeszcze kilka lat z pracą zawodową.

Więcej o:
Komentarze (149)
Andrzej Duda ma zaproponować emerytury po 35 latach pracy. Ale jest problem, "to może być humbug"
Zaloguj się
  • baby1

    Oceniono 38 razy 34

    Dla Dudy najważniejsze to wygrać wybory, więc obiecuje. Reszta go guzik obchodzi.

  • grey55

    Oceniono 36 razy 30

    Czemu kobiety przechodzą wcześniej na emeryturę skoro to facet zyje srednio 10 lat krócej.

  • brave48

    Oceniono 31 razy 27

    proponuję emeryturę po 15 latach w wysokości 200% ostatnich zarobków! ... i co?

  • Oceniono 27 razy 21

    To trochę tak jakby tynkarz brał się za operację na otwartym sercu. Problem polega na tym, że za poczynania dudy i jemu podobnych analfabetów ekonomicznych przyjdzie temu narodowi zapłacić wówczas, gdy o dudzie nie będzie już nikt pamiętać. I gdzie tu odpowiedzialność za kraj i obywateli tego państwa? Ach... No tak... Wymagam zbyt wiele od gościa który swą wiedzę na temat otaczającego go świata czerpie z fake newsów z YouTube. O to, że sam je produkuje nawet go nie posądzam. Jest na to zbyt "inteligentny"...

  • matri3x

    Oceniono 27 razy 21

    Ale przecież sutener NIE POTRAFI LICZYĆ więc po co nawiązanie do matematyki. Sutener "wie" że jak PAD obieca to "można" (a ta wraża PO to nawet wiek podniosła)

  • prawdziwyklecha

    Oceniono 18 razy 16

    Przecież to jest kompletny idiota, długopis, łapacz hostii, poprostu głupi ,tępy katolik wierzący w bzdury i gusła uzależniony od homosia z Żoliborza .
    Skąd ta miernota może wiedzieć co będzie jutro lub zmieniać zasady wypłacania emerytur.
    Adrian na kolana i do roboty...

  • rattus-rattus

    Oceniono 16 razy 14

    „Wysokość emerytury jest uzależniona od zgromadzonych składek, a nie od czasu” - powiedział wiceprezes Instytutu Emerytalnego.
    Pan wiceprezes żyje w alternatywnej rzeczywistości. W Polsce wysokość emerytury jest związane przede wszystkim z przynależnością do odpowiedniej kasty, przy czym zarówno najwyższe, jak i najniższe emerytury ani trochę nie są związane z odprowadzanymi składkami.
    Pare przykładów - mundurowi, którzy przechodzą na emeryturę w wieku trzydziestu paru lat - gdyby uzależnić ich świadczenia od składek nagromadzonych przez 15 lat pracy, dostawali by po 300- 400 złotych miesięcznie, a dostają po kolka tysięcy złotych (rekordziści po kilkanaście tysięcy).
    Kolejna grupa: górnicy. Przez teoretyczne 25 lat pracy również nie odprowadzili nawet nominalnych składek, bo kopalnie po prostu nie płaciły na ZUS. Nawet gdyby wszystkie składki zostały opłacone, to i tak emerytura wypłacana od 43 roku życia (przez 35 lat średnio) byłaby bardzo niska, a jest dokładnie odwrotnie - emerytury górnicze są absurdalnie wysokie stosunku do nieuprzywilejowanych świadczeń.
    Kolejna grupa - mamusie, które zamiast pracować zajęły się wyłącznie reprodukcją i uszczęśliwiły świat minimum czwórką potomstwa. Zero składek, emerytura jest wypłacana.
    Można wyliczać długo - rolnicy, sędziowie i prokuratorzy, emerytury dla „zasłużonych” itd. Wszystko powyższe obala tezę iż emerytury są zależne od zgromadzonych składek.
    Duda wie co mówi!

  • zd46

    Oceniono 12 razy 12

    Może pan ze swoim "strasznym dworem" zaproponuje rozwiązanie wygłoszone w radzieckim filmie przez młodą kobietę: "najlepiej, to emerytura powinna być od urodzenia, do 40-tego roku życia, a potem do pracy, aż do śmierci".

  • prokuraturarejonowa

    Oceniono 14 razy 12

    Wszystko obieca żeby utrzymać się przy władzy i nie iść siedzieć.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX