Aplikacje takie jak Uber wyznaczają nowe trendy - prawo powinno się do nich dostosować

Robert Kędzierski
W weekend zrobiło się głośno o Uberze – niestety z powodów niezbyt miłych, bo samochody wożące klientów dla amerykańskiej firmy zostały oblane cuchnącą cieczą. Za incydentem stać mogą taksówkarze, którzy traktują Ubera jak nieuczciwą konkurencję. To najlepszy dowód na to, że nadchodzi nowa era w ekonomii, a świat musi coś zrobić ze skostniałym prawem.

Uber to amerykańska firma, która w kilkuset miastach na całym świecie stała się alternatywą dla transportu miejskiego. Jest czymś na kształt społecznościowej taksówki - kojarzy kierowcę i pasażera na podstawie deklarowanego kierunku jazdy.

Przeczytaj też: Czas zacząć planować wakacje! Oto 11 aplikacji, które pozwolą ci przy tym zaoszczędzić 

Jak już pisaliśmy, Uber na początku miał nieco bajkową wizję swojej działalności: każdy z prawem jazdy mógł zostać kierowcą Ubera i zabrać pasażera, a ten miał po prostu dołożyć się do kosztów paliwa, amortyzacji samochodu.

Aplikacja UberaAplikacja Ubera Fot. Uber

Ot klasyczna, chociaż wciąż tak mało u nas znana, "konsumpcja współdzielona", "ekonomia dzielenia się" ( z ang. sharing economy).
Jej ideą jest właśnie to, że wszystko co mamy może być współużytkowane przez innych. Nie tylko Uber mieści się w takiej koncepcji działania - również portal Airbnb, w którym prywatne osoby dzielą się z innymi swoim mieszkaniem lub domem. Za opłatą. Przeciwko tej aplikacji też zdarzają się protesty - tym razem niezadowoleni są hotelarze. 

Inforgrafika ze strony www.airbnb.plInforgrafika ze strony www.airbnb.pl www.airbnb.pl

Gdy prawo nie nadąża

Uber musi w wielu miejscach na świecie zmagać się z łatką nieuczciwej konkurencji. Najczęściej protestują przeciwko niemu taksówkarze, którzy muszą mieć zarejestrowaną działalność, wykupioną licencję, dodatkowe ubezpieczenie. Kierowcy Ubera, według samej firmy, spełniać muszą tylko pierwszy z warunków. Pozostałych, wbrew stanowisku Inspektoratu Transportu Drogowego, już nie.

Według mnie to dowód na to, że prawo nie nadąża za technologią. Przykładów jest mnóstwo.

Obecny system podatkowy jest dostosowany do ery przemysłowej, nie do ery cyfrowej.

- stwierdził Tim Cook komentując zarzuty dotyczące tego, że unika opodatkowania przepuszczając pieniądze zarobione przez Apple przez zagraniczne oddziały. Problem nie dotyczy tylko podatków i wielkich firm, ale również tych mniejszych inicjatyw. 

Sharing economy - granica pomiędzy pasją a bisnesem

Prawo nie do końca radzi sobie z aplikacjami takimi jak Uber czy Airbnb, a w kolejce czekają dziesiątki innych z zakresu "sharing economy" - wylicza je Lifehack.org. Jedne mogłyby działać w Polsce bez przeszkód, inne mogłyby mieć problemy prawne. Do tych pierwszych zaliczyć można Lending Club, aplikację, która łączy pożyczkodawców i pożyczkobiorców. W Polsce mogłaby zaistnieć, bo działają już inicjatywy takie jak Kokos.pl - polskie prawo nie ogranicza prywatnych pożyczek. Poshmark też mógłby w Polsce rozwinąć skrzydła - aplikacja jest skierowana do kobiet i umożliwia kupowanie "lekko używanych ubrań". To coś jak elektroniczny outlet. Fon umożliwia dzielenie się własnym sygnałem WiFi – tu mogłyby już pojawić się różnego rodzaju wątpliwości natury podatkowej - czy biorąc od sąsiada 10 złotych za udostępnienie mu internetu muszę płacić podatki? Czy mój dostawca internetu nie odetnie mi za to sygnału?

Zaarly - aplikacja umożliwiająca sprzedaż drobnych usługZaarly - aplikacja umożliwiająca sprzedaż drobnych usług Fot. za lifehack.org/

Postmates mógłby mieć kłopoty takie jak Uber, bo to aplikacja, która pozwala każdemu zostać kurierem miejskim i przy pomocy roweru dostarczyć produkt zamawiającego. Największy kłopot byłby chyba z przeniesiem aplikacji Zaarly, bo jej użytkownicy tworzą "mikrosklepy", w których sprzedają na małą skalę różnego rodzaju produkty, oferują usługi, takie jak "naprawa iPhone'a" czy "upieczenie szarlotki".

Polska musi zmieniać prawo

Według opublikowanego kilka tygodni temu raportu PwC Polska musi być aktywniejsza ws. prawa dot. ekonomii współdzielenia. 

Ekonomia współdzielenia ma w chwili obecnej już ogromny wpływ i z dnia na dzień będzie miała coraz większy wpływ na biznes działający na świecie. Jest przejawem nowej rzeczywistości, w której technologia i zachowanie konsumenta zmieniają modele biznesowe. Wobec tego nie można tego lekceważyć" - mówił podczas wtorkowego spotkania z dziennikarzami partner w PwC Piotr Łuba.

Gdzie postawić wyraźną granicę, jak ująć w prawie: to hobby, wystarczy, że odprowadzisz podatek, a to działalność, musisz mieć szafę pozwoleń. Według mnie prawo wyraźnie nie nadąża za innowacyjnymi pomysłami, ogranicza wiele cennych inicjatyw. Jak to zmienić? Prosimy o komentarze. 

Komentarze (94)
Aplikacje takie jak Uber wyznaczają nowe trendy - prawo powinno się do nich dostosować
Zaloguj się
  • ugrydul

    Oceniono 23 razy 23

    JEDNYM Z NAJWIĘKSZYCH PARADOKSÓW DZISIEJSZEGO ŚWIATA jest to, że na taksówkarza wiozącego parę osób trzeba zdawać trudne testy a na premiera, czy prezydenta odpowiedzialnego za los 40 mln ludzi już nie

  • dihydrogen_monoxide

    Oceniono 22 razy 10

    Przestańcie pisać dyrdymały. Taksówkarze mają problem z Uberem, bo w przeciwieństwie do nich, Uber to wolna amerykanka. Państwo swojego czasu zawarło kontrakt z przewoźnikami - wy robicie licencje, zdajecie egzaminy, oznakowujecie wozy i wnosicie szereg opłat, oraz zobowiązujecie się do świadczenia usług według naszych reguł. My wam w zamian gwarantujemy wyłączność na świadczenie tego typu usług. Podwykonawcy Ubera obchodzą cały szereg regulacji formalnych i wymagań finansowych. Ot, działalność, samochód, aplikacja i można jeździć. Dlatego usługi świadczone przez nich są tańsze. Dlatego też, nabici w butelkę "legalni" taksówkarze się burzą. I mają rację. Metod można nie popierać, ba, te ostatnie ataki są godne potępienia, ale nie można im odmówić racji co do meritum. Wsiadając do taksówki, wiem, że jadę z kimś kto zdał egzaminy, jest niekarany i przeszedł psychotesty i nie życzę sobie, żeby tę formę działalności zastąpiła dowolność i brak kontroli. Pewnych aspektów działalności nie można deregulować, przede wszystkim ze względu na nasze własne, obiektywne bezpieczeństwo.

  • kocurxtr

    Oceniono 23 razy 5

    dlaczego nie wolno komentować pod newsem o muzułmańskim zamachu terrorystycznym w Brukseli ?
    dlaczego nie można napisać prawdy: że to inwazja islamu na Europę i tocząca się regularna wojna ?

  • hlynurbjorn

    Oceniono 11 razy 5

    A nibydlaczego prawo ma sie dostosować? Korporacje takie jak UBER drenują rynki - podatki płacąc w tzw. "rajach". Jak nastepnym razem zastanowicie sie dlaczego (m.in.) w ulicy jest dziura lub dlaczego leki sa niedofinansowane to pomyślcie, że pieniądze laduja np. na Cyprze czy Luksemburgu.

  • m_caliban

    Oceniono 29 razy 5

    Kogoś tutaj zdrowo poj... Ponadnarodowe korposy albo firmy-krzaki w rodzaju Ubera, świadczące usługi, ale na papierze nie świadczące usług (innymi słowy biorące zyski do kieszeni a unikające odpowiedzialności) *kradną*. Unikanie podatków to kradzież. To są grube miliardy, w skali całej EU - setki miliardów. Odpowiedzia na to ma być nie próba kontroli i załatania tej dziury, tylko kapitulacja? To może w ogóle zlikwidujmy państwa i osuńmy się już całkiem w dystopijną przyszłość z "Neuromancera", będzie świetnie. K... co ja czytam.

  • marek.usc

    Oceniono 12 razy 4

    Ogólnie lubię wyborczą za wasze felietony i dziennikarstwo śledcze ale odnośnie Umbera czy jak się tot am nazywa to od razu widać ze wam zapłacili za lansowanie tego produktu w Polsce, ja rozumiem że musicie się za cos utrzymac i reklamujecie pewne rzeczy ale musicie robić to aż tak nachalnie:)

  • divak2

    Oceniono 6 razy 4

    Możesz wynająć taksówkę, sprzątaczkę, albo pana do naprawy kaloryfera przez komórkę. Natomiast z kosmetyczką, fryzjerem czy opiekunką do dziecka już bym nie ryzykował. Wszelkie odpowiedzialne imające długofalowe skutki działalności typu admin mający dostęp do danych, nauczyciel (skąd wiemy czy nie lubi za bardzo małych dzieci), mechanik do samochodu (skąd wiemy czy jakiś ubermech nie przyśle nam jakiegoś rozpaczliwego druciarza i wózek nam nie zdechnie przy 130 na autostradzie). Taksiarze to też jakby bardziej odpowiedzialna robota: ubezpieczalnie inaczej kalkulują składki dal nich a inaczej dla zwykłych kierowców. Krótko mówiąc nie każdy zawód nadaje się do "współdzielenia", niektórzy kandydaci do pracy wymagają ciągle dokładniejszej weryfikacji niż macane smartfonu.

  • napletekgandalfa

    Oceniono 8 razy 4

    To wygląda na wprowadzaniu TTIP tylnymi drzwiami.

  • tomek854

    Oceniono 5 razy 3

    Strasznie naiwny ten artykuł.

    Uber, blabla car czy Air BnB to nie jest żadna "ekonomia dzielenia się" tylko "ekonomia pasożytowania na tych, co się dzielą".

    Najprostszy przykład: za komuny brało się łebków - jak ktoś jechał w jakąś stronę a innemu pasowało to dawał parę złotych i jechali razem. To była ekonomia dzielenia się (choć oczywiście często autem pracodawcy). Był też autostop - czyli to samo, tylko za darmo.

    Potem powstały strony takie jak compartir.org, które kojarzyły ze sobą pasażerów i kierowców - można było z nimi przejechać pół Europy - za grosze albo za darmo.

    Dziś jest blablacar, który działa dokładnie tak samo jak działał kiedyś compartir, z tą różnicą, że operatorom portalu odpala się działkę. Czy oni wymyślili coś rewolucyjnego? Nowatorskiego? Gdzie tam. Po prostu wymyślili, że jak będą pobierać działkę od tego, co ludzie i tak robią od dziesięcioleci, to będzie ich stać na to, żeby marketingiem ciężkiego kalibru sprawić, że ludziom się wydaje, że to jest jedyna opcja i zdominować rynek.

    I tak działają te "ekonomie dzielenia się". Są to firmy, które dzięki pieniądzom inwestorów przedefiniowały branże z powodzeniem działające od lat, przykładając do nich swoją ssawkę. Uber czy Air BnB nie dają żadnej wartości dodanej albo bardzo znikomą, pobierają bardzo wysokie opłaty za swoje usługi a jednoczesnie nie ponoszą za nic żadnej odpowiedzialności.

    To są pijawki a nie rewolucjoniści.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX