Sam Altman: za 20 lat najniżej opłacane prace przejmą roboty [WYWIAD]

Kamil Mizera
„90% pracy jaką wykonują startupy to strata czasu, liczy się tylko te 10%. Tylko problemem jest określić, czym jest te 10%". Rozmawiamy z Samem Altmanem, szefem Y Combinator, akceleratora, który zainwestował do tej pory w prawie 1000 startupów.

Sam Altman to wulkan energii. Swój pierwszy, "podwórkowy" biznes rozkręcał, gdy miał 11 lat. W 2005 roku założył startup Loopt, który w 2012 roku sprzedał za ponad 43 milionów dolarów. Dwa lata później, w wieku 29 lat, stanął na czele Y Combinator. Wycena startupów, w które zainwestował ten akcelerator to niemal 70 miliardów dolarów.  

Sam AltmanSam Altman Fot: Małgorzata Jaworska, Estimote (Senja Photo)

Miałem okazję porozmawiać z Samem Altmanem o jego zaangażowaniu w pomysł sztucznej inteligencji, basic income oraz o branży startupów. 

Kamil Mizera: Od dłuższego czasu promujesz ideę minimalnego dochodu (basic income guarantee). Wokół BIG narosło wiele kontrowersji. Krytycy wskazują, że przez gwarantowany dochód ludzie staną się leniwi i nie będą chcieli pracować, a ci którzy pracują, będą płacić na tych, co tego nie robią.

Sam Altman: Oczywiście, jestem pewien, że wiele osób mających basic income nie będzie pracować, ale to jest ok. Nie mam problemu z płaceniem na nich. Jednak uważam, że powinniśmy odejść od tej myśli, że praca sama w sobie ma jakąś większą wartość. Praca ma tylko wtedy sens, jeżeli w jej rezultacie powstaje coś, co jest wartościowe. Praca dla samej pracy tym nie jest. Zwłaszcza, że już wkrótce najniżej opłacane prace i tak zostaną przejęte przez wyspecjalizowane roboty i moim zdaniem mówimy tutaj o perspektywie 10-20 lat. BIG może być odpowiedzą na tę sytuację, w której ogromna liczba miejsc pracy nie będzie wymagać czynnika ludzkiego.

KM: Problemem, wskazywanym przez krytyków, jest również koszt tego rozwiązania. Niewiele państw stać na taki krok obecnie. W wielu rejonach świata nie ma takiego kapitału.

SA: Zgadzam się, idea basic income powinna być najpierw realizowana w bogatych krajach, ponieważ tak jak mówisz, nie ma wystarczająco pieniędzy na świecie dla wszystkich, przynajmniej na razie. Jednak moim zdaniem, w pewnym momencie rozwoju, świat będzie stać na to rozwiązanie.

KM: Niedawno na blogu zapowiedziałeś, że startujecie z pilotażowymi badaniami nad BIG w Oakland. Jaki jest ich cel i jak długo one potrwają?

SA: Uruchamiamy ten projekt, by zrozumieć mechanizmy: jak pieniądze są transferowane do ludzi i na co są wydawane, w jaki sposób można badać zadowolenie i szczęście ludzi w zastanej sytuacji ekonomicznej oraz w sytuacji posiadania minimalnego dochodu. Na razie testy będą w Oakland i jeżeli się uda, to będziemy uruchamiać kolejne pilotaże, a następnie badania na pełną skalę. Planujemy każdy pilotaż na około 6 miesięcy, a pełne badanie na okres 5 lat.

Sam AltmanSam Altman fot: Michał Pawłowski Estimote (Collab Studio)

KM: Nie obawiasz się, że uczestnicy tego pilotażowego badania, wiedząc, że jest to tylko tymczasowe i w pewnym momencie pieniądze zostaną im odebrane, nie będą zachowywać się tak, jak by się zachowywali  przypadku, gdyby rzeczywiście mieli basic income na zawsze? Czy nie zafałszuje to wyników tego pilotażu?

SM: Rozmawialiśmy o tym przy projektowaniu tego testu. Jednak socjolodzy, z którymi rozmawialiśmy i współpracowaliśmy stwierdzili, że większość ludzi nie planuje na dłużej, niż 5 lat do przodu. Więc te 5 lat w przypadku badania w pełnej skali powinno być wystarczające, by zobaczyć, jakie decyzje podejmują ludzie, w sytuacji gdy te pieniądze są "na zawsze".

KM: Jesteś również zaangażowany w projekt OpenAI, którego jednym z celów jest zbudowanie "przyjacielskiej" sztucznej inteligencji. Co to właściwie oznacza?

SA: Słowa "friendly AI" użyliśmy oczywiście jako pewnego skrótu myślowego. Generalnie chodzi o to, by stworzyć sztuczną inteligencję, która będzie służyła i przynosiła korzyść ludziom i będzie dla nich dostępna.

KM: Elon Musk, który również finansuje OpenAI, w jednym z wywiadów stwierdził, że tak naprawdę nie ma gwarancji, że to co powstanie, będzie "przyjacielskie" w stosunku do człowieka, ale i tak warto pracować nad SI. Nie obawiasz się, że sztuczna inteligencja może wymknąć się spod kontroli?

SA: Tak, to prawda, tak naprawdę nie wiemy, czy to co powstanie będzie "friendly" i to na pewnym poziomie jest dość przerażające. Ale właśnie dlatego chcemy, by SI było rozproszone i szeroko dystrybuowane, gdyż nie jesteśmy w stanie przewidzieć, na ile będzie ona bezpieczna. Jeżeli masz tylko jedną sztuczną inteligencję, która jest potężna i coś pójdzie nie tak, to będziemy wszyscy w ogromnym niebezpieczeństwie. Jednak jeżeli rozproszymy SI, to zmniejszamy to ryzyko. To jest trochę jak z ludźmi, zawsze znajdą się tacy, którzy szukają władzy i potęgi. Ale jako kolektyw, wspólnie możemy ich powstrzymać. Gdy więc mamy wiele różnych SI, które służą różnym ludziom i są w rzeczywistości ich przedłużeniem, to oczywiście może pojawić się groźba "zejścia ze ścieżki", ale wtedy prościej jest powstrzymać pojedyncze, rozproszone sztuczne inteligencje.

Sam AltmanSam Altman fot: Małgorzata Jaworska Estimote (Senja Photo)

KM: Na swoim blogu napisałeś, że w kwestii SI rząd USA powinien stworzyć jakieś regulacje prawne. Dałeś nawet kilka propozycji. Jednak trudno jest oczekiwać, że inne państwa pójdą za przykładem Stanów. Z drugiej strony udało nam się "globalnie" zakazać klonowania ludzi. Może więc powinniśmy zakazać prac nad SI skoro jest tyle zagrożeń z nią związanych?

SA: Myślałem nad tym, ale uważam, że rozwój SI jest niemożliwy do powstrzymania. Gdyby dało się go powstrzymać, to warto byłoby to rozważyć. Ale ten pociąg już odjechał.                                  

KM: Porozmawiajmy chwilę o ostatniej inwestycji w elektrownie atomowe. Zostałeś przewodniczącym rad nadzorczych w Helion Energy i uPower, które przeszły finansowanie w YC. Czy uważasz, że energia pochodząca z atomu ma przyszłość?

SA: Tak, uważam że w przyszłości będą dwa główne źródła energii: z Słońca i atomu. Oba te źródła będą komplementarne w stosunku do siebie.

KM: To ciekawe, bo w Europie mamy trend odchodzenia od energii atomowej. Zapotrzebowanie na energię w Danii jest w 42% pokrywane z turbin wiatrowych, zaś w Niemczech 33% zapotrzebowania pokrywane jest z odnawialnych źródeł.

SA: No właśnie, dlaczego Europa to robi? To znaczy, uważam że energia słoneczna, i inne odnawialne źródła energii, są super i popieram ideę, ale nie chciałbym, abyśmy w przyszłości byli uzależnieni tylko od jednego źródła energii. Zwłaszcza, że obecnie obserwujemy zmiany klimatyczne i nie wiemy, czym one się skończą. Dlatego lepiej mieć plan awaryjny.

Sam AltmanSam Altman Fot: Małgorzata Jaworska, Estimote (Senja Photo)

KM: YC zainwestował w niemal 1000 startupów. To ogromna liczba i wielki zasób doświadczeń. Twoim zdaniem, w którą stronę powinny podążać startupy ze swoimi produktami, by te rzeczywiście wprowadzały jakąś zmianę i dawały szansę na finansowanie?

SA: Wiesz, jedną z zalet mojej pracy jest to, że nie muszę przewidywać przyszłości (śmiech). Pozwalam startupom mówić mi, co robić, lubię gdy przychodzą do mnie z nowymi pomysłami, i to jest super. Dlatego staram się nie skupiać na trendach.

KM: Gdybyś jednak miał wymienić firmy, które pchnęły technologię do przodu i zmieniły w pewien sposób historię, to jakie by to były?

SA: Myślę, że mogę tutaj wymienić chociażby Facebooka, Airbnb czy Cruise. Ale to oczywiście nie zamyka listy.

KM: Dlaczego Facebook? Na pewno zmienili sposób, w jaki się komunikujemy, ale czy rzeczywiście pchnął rozwój technologii do przodu?

SA: Cóż, na pewno zmieniło to sposób, w jaki ja osobiście kontaktuję się z moimi znajomymi. A jest to też jedną z najważniejszych rzeczy w moim życiu, by mieć blisko swoich przyjaciół. Pod tym względem Facebook dokonał swoistej rewolucji.

KM: Airbnb z kolei wpisuje się w nurt sharing economy. Model ten bardzo często napotyka na opór, głównie ze strony lokalnych biznesów, którym Airbnb czy Uber zabierają źródła dochodów. Czy uważasz, że ten model "współdzielonej ekonomii" ma przyszłość?

SA: Sądzę, że w pewnym momencie sharing economy będzie dominować, ale bez wątpienia po drodze napotka wiele problemów i przejdzie wiele modyfikacji, dopasowując się do potrzeb, ale i wymagań danych rynków. 

KM: Na koniec – YC Fellowship. Program wczesnego inwestowania, który zapoczątkowałeś. 32 zaakceptowanych startupów, z których 6 trafiło do głównego programu Y Combinator. Jak oceniasz ten rezultat?

SA: Jak na pierwszą próbę to świetny wynik! Do tego w tym roku zmieniliśmy nieco zasady, podwyższając kwotę dofinansowania do 20 tysięcy dolarów za 1,5% udziałów. Warto podkreślić, że ten projekt ma również charakter globalny. Mogą do niego zgłaszać się startupy z całego świata.      

Sam Altman i Jakub KrzychSam Altman i Jakub Krzych Fot: Małgorzata Jaworska, Estimote (Senja Photo)

Z Samem Altmanem rozmawiałem w krakowskim biurze polskiej firmy Estimote, która zaprosiła szefa YC na spotkanie z inwestorami, startupami i dziennikarzami. Na ponad godzinnym spotkaniu prowadzonym przez jednego z założycieli Estimote - Jakuba Krzycha - opowiadał o swojej roli jako prezydenta Y Combinator i inwestora, dzieląc się swoim know-how. 

 „90% pracy jaką wykonują startupy to strata czasu, liczy się tylko te 10%. Tylko problemem jest określić, czym jest te 10%”

 „Jeżeli startup chce zyskać finansowanie w USA, to jego założyciele muszą zachowywać się trochę, jak Amerykanie. Nie zaczynać od tego, jakie trudności stoją przed nimi, ale przekonywać, jak wielcy wkrótce będą.”

 „Jeżeli chcesz odnieść sukces, to stwórz produkt, który ludzie będą kochać.”

Rola inwestora to nie jedyna aktywność Altmana. Propaguje on również idę minimalnego dochodu gwarantowanego (basic income guarantee). Jest również współprzewodniczącym, obok Elona Muska, projektu OpenAI, którego celem jest stworzenie sztucznej inteligencji, a właściwie wielu SI, które byłyby z pożytkiem dla całej ludzkości. Co więcej, rezultaty tego projektu mają być dostępne dla wszystkich za darmo (open source).

                 

Więcej o:
Komentarze (79)
Sam Altman: za 20 lat najniżej opłacane prace przejmą roboty [WYWIAD]
Zaloguj się
  • Helmut Stage

    0

    Rewelacyjny artykul to jest nasza przyszlosc. Roboty zastepujace prace obywateli to genialny pomysl.

  • pogromca_mrowek

    Oceniono 1 raz 1

    W Polsce już mamy ekspansję robotów:
    Na wybory idą katoroboty - prosto z mszy gdzie ksiądz im powiedział na kogo mają głosować - mechanicznie głosują bez zastanowienia. Dalej jest to samo - co niedziela ksiądz "programuje" roboty z tym że kiedyś się to nazywało indoktrynacja, potem nawracanie a teraz po prostu "dobrazmiana".
    Zresztą roboty opanowują kolejne dziedziny - np premier, ministrowie: nawet nie muszę włączać dżwięku w TV żeby wiedzieć co mówią. To jest na swój sposób fascynujące ale i przerażające.
    Zresztą coraz częściej dotyczy to wszystkich partii, gdzie te czasy kiedy polityk, choćby i z 3.rzędu mówił to co chciał? Teraz poranny mail z danymi sondaży (programowanie) i już wiemy jakie mamy dziś poglądy.

  • representation1

    0

    Wszystkie kraje dojdą do socjalizmu, jak mówił towarzysz Lenin
    ------------------------------------------------------------------------------
    Towarzysz Altman ma rację. A towarzysz Soros już buduje socjalizm w Europie dla biednych mas napływających z Azji i Afryki. Drukuje dla nich przewodniki, tudzież wspiera finansowo postępowe media, takie jak GW i TokFM.

  • siemaszko1

    Oceniono 1 raz -1

    w polszcze mamy 10 proc bezrobocie, 10 proc pracujących i 80 proc. chodzących do pracy, ci chadzający do pracy nie tylko nic nie robią, ale wręcz przeszkadzają tym nielicznym którzy jeszcze pracują

  • florentino

    Oceniono 1 raz 1

    No po prostu genialny pomysl: 10-20 % spoleczenstwa bedzie sobie siedzialo w domu zyjac z zasilkow, w drugim albo trzecim pokoleniu powstana ogromne getta BIG-ow z taka frustracja w stosunku do tych pracujacych, ze z nostalgia bedzie sie wspominalo islamskie getta we Francji i Belgii jako ostoje porzadku.

    BIG to gwarantowany pomysl na wychodowanie sobie milionow sfrustrowanych zamachowcow. Jednak bogaci ludzie sa czasami nieskonczenie glupi.

  • mjs05

    0

    Pomysł nie jest tak głupi jak by się mogło początkowo wydawać, ale jednak bardzo niebezpieczny. Sukces człowieka jako gatunku wynikał z tego, że musiał walczyć o przetrwanie wykorzystując swoją najmocniejszą cechę - inteligencję. Po wprowadzeniu basic income już za jedno czy dwa pokolenia mogliby dominować ludzie bez ambicji, żyjący na koszt reszty społeczeństwa. Bankructwo systemu wiązałoby się z licznymi ofiarami.

  • bromborek83

    Oceniono 1 raz 1

    już chyba 200lat temu w przeżywającej rewolucję przemysłową Anglii był ruch niszczycieli maszyn... już wtedy bano się, że industrializacja pozbawi pracy i dochodu...

  • zygmund

    Oceniono 1 raz 1

    Chyba nie jest to takie do końca głupie. Nie wiem czy już dziś, czy dopiero jutro, ale można sobie wyobrazić sytuację, że pracują ludzie, którzy chcą trochę więcej, którzy mają pasję, którzy nie lubią się nudzić. Ale jak ktoś chce sobie trochę odpuścić, albo zająć się rozwojem duchowym lub intelektualnym to proszę bardzo. Żarcia dla wszystkich starczy, jakiś minimalny dach nad głową tez się znajdzie. Optymalnie powinno być tak jak rozważali Szwajcarzy. Kasa za samo istnienie, a wszystkoco ponad to zarobisz (- podatek) zwiększa ci dochód.

  • maaac

    0

    Czy ktoś czytał "Hiszpańskich żebraków" Nancy Kress? Świetnie opisuje problemy "basic income".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX