Kolejny torrentowy gigant upada. Triumf w walce z piractwem? Bzdura, na jego miejscu pojawi się 10 nowych

Daniel Maikowski
Użytkownicy wyszukiwarek plików torrent nie mają ostatnio łatwego życia. Właśnie upadł kolejny niezwykle popularny serwis oferujący „darmowy” dostęp do filmów, seriali, muzyki i gier wideo. Tylko co z tego, skoro na jego miejscu pojawi się 10 bliźniaczych stron?

Użytkownicy serwisu torrentz.eu, którzy postanowili dziś pobrać najnowszy odcinek swojego ulubionego serialu, zostali przywitani komunikatem o następującej treści:

„Torrentz zawsze będzie was kochał. Żegnajcie”.

Jeśli nie jest to żart twórców serwisu, to właśnie pożegnaliśmy kolejną niezwykle popularną wyszukiwarkę plików torrent. W tym roku torrentz.eu było czwartą najchętniej odwiedzaną stroną tego typu na świecie, a w 2015 roku przypadło jej zaszczytne drugie miejsce - tuż za plecami „króla torrentów” – serwisu KickAssTorrent.

torrentz.eutorrentz.eu torrentz.eu

Tego samego serwisu, który niespodziewanie zniknął z sieci kilka tygodni temu, i którego domniemany twórca Ukrainiec Artem Waulin, został zatrzymany na Lotnisku Chopina w Warszawie przez polską straż graniczną. Obecnie Waulin oczekuje na decyzję w sprawie ekstradycji, której domaga się  Departament Sprawiedliwości USA.

Waulinowi zarzuca się prowadzenie najpopularniejszego serwisu wymiany plików, który bezprawnie dystrybuuje chronione prawami autorskimi materiały warte ponad 1 mld dolarów” - podkreśliła Leslie Caldwell, zastępca prokuratora generalnego w wydanym oświadczeniu.

Wielbiciele KAT stworzyli nawet petycję na stronie change.org, w której domagają się uwolnienia Waulina. List podpisało ponad 50 tys. osób, ale biorąc pod uwagę zarzuty ciążące na Ukraińcu oraz determinację amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości w walce z piractwem, szansę na jej pozytywny efekt wynoszą okrągłe zero procent.

Czy strona torrentz.eu podzieliła właśnie los KAT? Wszystko na to wskazuje, choć nie można wykluczyć również, że serwis padł ofiarą ataku hakerskiego.

Warto dodać, że torrentz.eu różniła się nieco od innych stron z torrentami. Serwis ten pełnił bowiem rolę "wyszukiwarki dla wyszukiwarek". Agregował treści z kilkudziesięciu najpopularniejszych stron z torrentami, co przyczyniło się do jego dużej popularności.

PiractwoPiractwo Descrler/Flickr.com/CC BY 2.0

Walka z wiatrakami

Zamknięcia kolejnych wyszukiwarek torrentów to m.in. efekt starań organizacji antypirackich, które coraz ściśle współpracują z władzami poszczególnych państw.

Jest to jednak triumf chwilowy, a wręcz złudny. Wystarczy wspomnieć, że w ciągu 24 godzin od likwidacji serwisu KickAssTorrents na jego miejscu pojawiły się dziesiątki klonów. Pod tym względem, walka z torrentami przypomina więc walkę z mityczną hydrą. Gdy tylko odetniemy jedną głowę, na jej miejscu pojawiają się trzy kolejne.

Doskonałym przykładem takiej internetowej „hydry” jest serwis ThePirateBay. Założona w 2003 roku wyszukiwarka torrentów, w swojej 13-letniej historii była wielokrotnie zamykana, a w 2009 roku sąd w Sztokholmie skazał jej założycieli na rok więzienia za "współuczestnictwo w udostępnianiu treści objętych prawami autorskimi". Popularna „Zatoka Piratów” zawsze jednak powraca – pod inną domeną. Dziś, nadal ma się świetnie, a po zamknięciu KAT jest największym serwisem torrentowym na świecie.

Warto pamiętać, że oprócz dużych ogólnodostępnych stron z torrentami, w internecie funkcjonują również mniejsze i zamknięte społeczności, których członkowie wymieniają się plikami. "Upadek gigantów" z pewnością przyczyni się do wzrostu ich popularności.

Tematem na zupełnie inną opowieść jest fakt, że wyszukiwarki torrentów w przeważającej większości nie rozpowszechniają plików chronionych prawem autorskim, a jedynie tzw. "magnet linki", które pozwalają użytkownikom na pobranie tychże plików.

Torrenty nielegalne? To nie takie proste

Warto pamiętać, że samo funkcjonowanie sieci wymiany plików P2P, jak również wyszukiwarek torrentów nie stoi w sprzeczności z polskim prawem. Tego typu serwisy mogą służyć do rozpowszechniania treści całkowicie legalnych. W tym miejscu można choćby wspomnieć Thoma Yorke’a, lidera zespołu Radiohead, który wydał swoją solową płytę na platformie BitTorrent Bundle. Jego śladem idą również inni artyści, którym - jak widać - również znudziła się walka z wiatrakami.

Nie zmienia to oczywiście faktu, że w 99 procentach przypadków wyszukiwarki torrent dają nam dostęp do filmów, muzyki i oprogramowania, których twórcy nie wyrazili zgody na ich rozpowszechnianie. Jednak nawet wtedy, samo pobranie takiego pliku nie oznacza, że złamaliśmy prawo.

W artykule 23. ustawy prawo autorskie czytamy, że: „wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego ( ) Zakres własnego użytku osobistego obejmuje krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego”.

O ile pobieranie plików z internetu nie musi rodzić odpowiedzialności karnej i cywilnej, o tyle ich udostępnianie innym użytkownikom jest już niezgodne z prawem. I tu pojawia się podstawowy problem związany z siecią P2P i torrentami. Każdy, kto kiedykolwiek korzystał z torrentów dobrze wie, że pobierając określony plik, automatycznie udostępnia jego fragmenty inny osobom. Tak skonstruowana jest bowiem sama sieć P2P. To stanowi jej największą siłę, a zarazem największą słabość.

O tym, że na torrenty trzeba uważać przekonało się 100 tys. internautów, których dane  osobowe w 2014 roku trafiły w ręce prokuratury. Osoby te wpadły w sidła zastawione przez jedną z warszawskich kancelarii prawnych, która oskarżyła je o bezprawne rozpowszechnianie polskich filmów, takich jak „Czarny czwartek” czy „Drogówka”.

Więcej o:
Komentarze (43)
Kolejny torrentowy gigant upada. Triumf w walce z piractwem? Bzdura, na jego miejscu pojawi się 10 nowych
Zaloguj się
  • scierplaminoga

    Oceniono 27 razy 23

    śmieszy mnie to, jak w każdym portalu piszą o piractwie i ciągle kojarzą to z chomikiem albo torrentami. Piractwo przeniosło się już w inne miejsce, szybsze, łatwiej dostępne, tańsze. Gdyby legalne oferty były w takich cenach i tak działały, to piractwo umarło by śmiercią naturalną, ale jak wszelkie serwisy vod próbują z człowieka zrobić idiotę oferując ściepy w cenie jakbym zarabiał w funtach, to niech sobie sami z tego korzystają.

  • yuikowy

    Oceniono 17 razy 11

    Obrońca Kim Dota będzie bronił tez Artema Waulina, także niechaj i tym razem Departament Sprawiedliwości USA szykuje odszkodowanie za bezprawne aresztowanie :P

  • napletekgandalfa

    Oceniono 12 razy 10

    thepiratebay org działa. Dajcie znać na czerwono, na głównej. Wtedy się przejmę.

  • hopsiupbec

    Oceniono 8 razy 6

    "Osoby te wpadły w sidła zastawione przez jedną z warszawskich kancelarii prawnych, która oskarżyła je o bezprawne rozpowszechnianie polskich filmów, takich jak „Czarny czwartek” czy „Drogówka”."

    Pozwolę sobie zadać pytanie - po co w ogóle ściągać polskie szmiry, skoro od przynajmniej 10 lat produkuje się tylko chłam?

  • barrakuda78

    Oceniono 5 razy 5

    Szczerze powiem, że jestem takim gatunkiem oglądacza, który nie ogląda online, tylko kupuje płyty. Zawsze mnie śmieszyło, że przed emisją seriali na wielu płytach wydawcy umieszczali reklamę społeczną, że piractwo to kradzież. Tak, doskonała grupa docelowa - ludzie, którzy zdecydowali się zakupić legalnie wydaną płytę, zostają poczęstowani informacją, by nie kradli;) To tak na marginesie - nie o tym chciałam pisać. Mam kilkadziesiąt seriali na płytach, których wydawcy w RP ze względu na słabą sprzedaż nie kontynuują. Oczywiście, są dostępne na płytach bez polskiej wersji językowej, ale mój angielski jest zbyt słaby, by bawić się w ten sposób. Nie jest to oczywiście żaden palący problem - raczej z kategorii 'problemy pierwszego świata' - niemniej czasami porządnie mnie to wkurza. Torrenty to nie moja bajka, niemniej czasami bardzo kusząca.

  • ulanzalasem

    Oceniono 4 razy 4

    No cóż...w czasach kiedy gry z wielkich firm, która produkują uznane studia są pocięte, zawierają kawałek tego co obiecywano i co ważne...co pokazywano na prezentacjach zachęcając do składania pre-orderów - płacenia z góry. To piractwo jest potrzebne. Tak to nie żart. Nie ma już prawie dem gier. Firmy wydają obostrzenia, co do recenzji, że przed terminem premiery nie ma prawa ukazać się żadna recenzja. Dlaczego ? A nie daj boże okaże się, że wielka marka, znany tytuł wyszedł tym razem bardzo kiepsko. A tak setki tysięcy, miliony kupią produkt w ciemno.
    Jeśli ktoś ma wątpliwości do co moich słów to dodam, że niektóre firmy były nawet pozywane do sądów i przegrywały, a graczom wypłacano "odszkodowania", zadośćuczynienie. Czyli nawet sąd, biegli potwierdzali to, że firmy zwyczajnie oszukują, okradają klientów.
    Kolejna kwestia - największa platforma świata gier Steam, gry kupujemy tam w wersji cyfrowej, dostajemy klucz i ściągamy. Ktoś powie kup w pudełku - spora część gier, jak nie większość wymaga aktywacji na Steamie.
    Co ciekawe mamiono nas, że świat cyfrowy będzie tańszy, bo będą niższe koszty, łatwa dystrybucja i co ? Premiera jakiejkolwiek gry to 45-60€, te same tytuły w sklepie stacjonarnym to 120-160zł. Polski sklep sprzedaje dużo taniej, a sam musi zarobić, opłacić swoich pracowników, czasami wydanie pudełkowe ma tłumaczenie/lokalizację PL, a produkt na Steam nie, więc koszty są większe, a cena i tak niższa. Ale do czasu.
    Ktoś powie to tylko gry - otóż nie, bo dzisiaj cały świat przenosi się do internetu, cały świat idzie w kierunku jak firmy - HBOGO czy Netflix, muzyka streaming - Deezer, Spotify, Apple Music itd.
    I co tam mamy ? To samo, na razie Netflix jest "młody" i nowy, ale już widać co może się stać kiedy rynek podzieli się pomiędzy paru graczy globalnych, a w Polsce raczej nikt nie będzie mógł z nimi konkurować, nie będzie miał takiej oferty. Netflix na razie nie jest specjalnie drogi, ale podwyżki już były dla tych, którzy mają zobowiązanie długoterminowe podnieśli ceny.
    Oferta ? Startują w nowych miejscach, ale co z tego skoro np. w Polsce oferta względem USA czy nawet Wielkiej Brytanii to mała część, można powiedzieć nawet wycinek.
    next.gazeta.pl/next/7,151243,20416549,biblioteka-netfliksa-w-polsce-to-bieda-z-nedza-nie-uwierzysz.html
    "Według danych serwisu AllFlicks tuż za największą amerykańską biblioteką Netfliksa liczącą w sumie 5087 filmów i seriali"
    ". W Polsce biblioteka Netfliksa liczy sobie obecnie 1202 pozycje i jest zbliżona rozmiarem do Malediwów, Afganistanu czy Pakistanu. Niżej na liście nie ma żadnego państwa w Europie."

    Sami o tym pisaliście na Next/gazeta, co śmieszne a raczej straszne nawet ich własne produkcje, do których mają...pełne prawa nie są w całości u nas dostępne. Do tego sporo tytułów nie ma lektora (niektórzy tak preferują) ani nawet napisów (oby zatrudniali porządnych tłumaczy, bo przekład też ma znaczenie, musi oddać klimat, zachować poprawność oryginału etc.).

    Co to wszystko oznacza ? Że świat w wielu aspektach przechodzi do wersji cyfrowej, do internetu, ale tam płacimy tyle samo, a niekiedy i więcej. Tylko, że np. gra "kupiona" przez nas nie jest nasza. Bo firma jak np. Steam myśli, że jak zmieni regulamin to obejdzie prawo. A pierwszeństwo ma prawo danego kraju i unijne, a nie czyjś regulamin. Niestety politycy mają takie kwestie na razie gdzieś, w każdym kraju biją się o stołki i walczą na głupie hasełka. Do tego organizacje rządowe mające chronić nasze prawa, w tym prawa konsumentów trochę nie nadążają za postępem technicznym. Ale to nie oznacza, że nagle to my mamy się dostosować do regulaminów firm, tylko one do powinny prawa w danym państwie. To, że coś ma postać cyfrową nie oznacza, że nie nabywamy do tego prawa

  • bb523

    Oceniono 4 razy 4

    dodajcie, że dane osobowe trafiły w ręce prokuratury bezprawnie - kancelaria wyłudziła je od operatora, który miał w nosie swoich klientów i nie wymagał niewzruszalnej podstawy prawnej takiego żądania. Co więcej, ludzi e z tą kancelarią wygrywają. Co więcej - pracy tej kancelarii przygląda się rada adwokacka i możliwe, że kancelaria za swoje listy z pogróżkami / żadaniem haraczu oberwie po dupie.
    Ale Gazeta o tym nie napisze, bo przecież solidne dziennikarstwo tego nie wymaga.

  • tumaxer

    Oceniono 4 razy 4

    Prowadzenie wyszukiwarki chyba nie jest nielegalne? W końcu nie przechowuje tych plików na żadnym ze swoich serwerów, ani sama nie udostępnia ich do pobierania. To tak jakby zamknąć Google, bo z jego pomocą też można znaleźć torrenty.

  • Draco Volantus

    Oceniono 3 razy 3

    mam nadzieję że nasz Hegemon Ziobro nie odda bogu ducha winnego ukraińczyka, który naraził innych ludzi na straty pjeniędzy których i tak żodyn z nich by nigdy w życiu nie zobaczył, hm

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX