Lenovo: "Telefon jak szwajcarski scyzoryk to błąd. Telefon modułowy to przyszłość"

Przy okazji Lenovo Innovation Roadshow 2016 w Warszawie mieliśmy okazję porozmawiać z szefem rozwoju biznesu mobilnego Lenovo, Aymarem de Lencquesaing. Jego zdaniem od kilku lat na rynku smartfonów brakowało prawdziwej innowacji.

Na co pańskim zdaniem najczęściej zwracają teraz uwagę konsumenci przy wyborze nowego smartfonu?

Chciałbym móc odpowiedzieć, że wszyscy konsumenci szukają tego samego, ale tak naprawdę wszystko zależy od segmentacji i grupy, do której należą. Dla każdego klienta inny z czynników może mieć decydujące znaczenie. Da się jednak wyróżnić kilka wspólnych elementów, które zawsze szczególnie mocno interesują potencjalnego nabywcę: bateria, jakość zdjęć robionych aparatem cyfrowym smartfonu oraz wyświetlacz (zarówno rozmiar, jak i jego jakość).

Zdaliśmy sobie sprawę z tego, że w gruncie rzeczy konsumenci często chcą mieć wszystko w jednym. Jednak wpakowanie wszystkiego do jednego urządzenia zamienia go w szwajcarski scyzoryk - jest duży, ciężki i pozbawiony walorów estetycznych. Tu pojawia się koncepcja modułowej konstrukcji urządzenia. Dajemy konsumentom smartfon, który już na starcie ma dość sporo funkcji, przy zachowaniu smukłej sylwetki i lekkości, a użytkownik może do niego dokładać nowe moduły rozszerzające funkcjonalność (lepszy aparat, głośniki, większą baterię).

Jestem w tym przemyśle już od wielu lat i widzę, że raz na jakiś czas ktoś wpada na pomysł urządzenia, w którym znajduje się wszystko. Taka idea jest oczywiście niezwykle kusząca, ale koszt takiego sprzętu okazuje się na tyle wysoki, że znajduje on bardzo wąskie grono potencjalnych nabywców.

Czy to właśnie smartfony modułowe są przyszłością rynku? W jaki sposób modułowa konstrukcja zmieni cykl życia takiego urządzenia?

Sądzimy, że na rynku smartfonów w ciągu ostatnich kilku lat brakowało prawdziwej innowacji. Wszelkie zmiany miały charakter przyrostowy - ekrany smartfonów stawały się większe, obudowy cieńsze, a ogniwa baterii pojemniejsze. Stąd staramy się nieco potrząsnąć rynkiem wprowadzając modularną koncepcję smartfonu i dać do zrozumienia konsumentom, że nie muszą na starcie z niczego rezygnować.

Sam rynek musiał jednak do tego dojrzeć. Jeśli idziemy tą drogą (modularna budowa) musimy się liczyć z tym, że każdy moduł będzie mieć te same wymiary. Wydaje nam się, że 5,5-calowa przekątna (Moto Z) stanowi pewnego rodzaju punkt odniesienia i swoisty kompromis między przenośnością, a zadowalającym poziomem doznań audiowizualnych.

Kiedy rynek dojrzewa staje się również bardziej złożony, a przy tym zwiększa się jego segmentacja. Tak się dzieje w całym segmencie produktów konsumenckich. Trzeba zaznaczyć, że smartfon jaki w tej koncepcji proponujemy nie jest przeznaczony dla początkujących. Poza tym jeśli nie możesz sobie pozwolić na telefon w cenie nie przekraczającej równowartości 100 dolarów, to nie jest to sprzęt dla ciebie. To raczej propozycja dla konsumentów nieco wyższego segmentu, którzy za dodatkowe pieniądze mogą przedłużyć cykl jego życia.

Aymar de Lencquesaing | LenovoAymar de Lencquesaing | Lenovo fot. Bartłomiej Sawka

Czy polski rynek smartfonów wyróżnia się jakoś na tle innych?

Polski konsument jest inteligentny i mocno zorientowany na stosunek ceny do jakości. To dobra wiadomość dla nas, bo właśnie tak chcemy pozycjonować swoje produkty. W odróżnieniu od smartfonów typu Moto G czy Moto E, które przede wszystkim stawiały na bardzo agresywną politykę cenową, idziemy w stronę zbliżoną do tego, co robimy w sektorze komputerów i tabletów. Efektywność to niejako chińskie dziedzictwo marki.

Jesteśmy firmą inżynierów, a zatem lubimy innowacje. Bardzo wiele naszych projektów koncepcyjnych nigdy nie staje się pełnoprawnymi produktami. To jednak daje nam możliwość pracy nad efektywnością w całym zakresie naszej działalności, co dobrze widać między innymi na rynku pecetów i tabletów. W ciągu zaledwie kilku lat doszliśmy do niemal 30% udziałów w tym segmencie rynku.

Jak skomentuje pan ostatni raport IDC o rynku smartfonów? W jaki sposób Lenovo będzie się starało bardziej zaznaczyć swój udział w globalnym rynku smartfonów?

Obecnie rynek smartfonów przypomina trochę starcie dwóch dużych goryli, wokół których orbituje cała masa mniejszych z jednocyfrowym udziałem. Reprezentując jedną z takich firm budzę się codziennie rano z myślą, że mam do zdobycia całkiem spory kawałek tortu. To zupełnie inna sytuacja, niż dbanie nie tylko o rozwój, ale i utrzymanie 30-procentowego udziału w rynku PC. Kiedy jesteś mały, jak większość producentów smartfonów spoza podium, możesz jedynie rosnąć.

Z czasem rynek zacznie się konsolidować, podobnie jak miało to miejsce w przypadku komputerów osobistych 20 - 25 lat temu. Ludzie często zapominają, że to nie jest krótki wyścig, a maraton. Zacząłem swoją przygodę w tym biznesie w 1982 roku. Jeśli spojrzeć na rynek PC porównując ze sobą lata 80, 90 i poprzednią dekadę wyraźnie widać, że dziś na topie są kompletnie inne marki, niż jeszcze 30, 20, a nawet 10 lat temu.

Trudno przewidzieć jak będzie wyglądać pierwsza piątka producentów smartfonów za kilka lat. Na pewno musisz być duży. Musisz być efektywny, zarówno w produkcji, jak i dystrybucji oraz mieć odpowiedni zasięg. Musisz stawiać na innowacje i co szczególnie ważne na rynku smartfonów, posiadać prawa własności intelektualnej, co w przypadku wielu producentów z Chin praktycznie nie fukcjonuje. Jako Lenovo spełniamy wszystkie powyższe warunki, co i tak nie daje nam 100-procentowej gwarancji sukcesu.

Konsumenci są bardzo inteligentni, a cmentarzysko producentów, którzy nie potrafili wykorzystać swojego potencjału lub w danym momencie ‘postawili na złego konia’ stale się powiększa. Nie chcę tu rzucać konkretnymi nazwami. Podpowiem tylko, że chodzi o pewną firmę - ikonę z północnej Europy.

Aymar de Lencquesaing | LenovoAymar de Lencquesaing | Lenovo fot. Bartłomiej Sawka

Jakie wyzwania i niebezpieczeństwa stoją przed branżą mobilną w najbliższych latach?

Na wstępie odpowiem bardzo ogólnie. Niezależnie od segmentu przemysłu trzeba podejmować właściwe decyzje, czyli jak już wcześniej wspominałem umieć ‘postawić na dobrego konia’. To oznacza, że musisz doskonale znać swojego klienta i to w każdym z segmentów. Tutaj nie zadziała już idea jednego rozmiaru dla wszystkich. Wiedza o tym, za co konsumenci są w stanie zapłacić, a co potraktują jako miły dodatek jest niezwykle cenna.

Pracujemy obecnie nad wieloma ciekawymi rozwiązaniami. Na Lenovo Innovation Roadshow w Warszawie pokazywaliśmy między innymi koncept smartfonu zawijanego na nadgarstku. Czy to jest produkt na dziś? Absolutnie nie. Koszty produkcji oraz cena takiego sprzętu są na obecnym etapie zbyt duże. Chcemy jednak pokazać konsumentom nasze nieszablonowe myślenie.

A co z wirtualną rzeczywistością? Nie pokazaliście nic związanego z tak gorącym ostatnio tematem w świecie smartfonów?

Pokazaliśmy sprzęt wykorzystujący rzeczywistość rozszerzoną (Augmented Reality) i naszym zdaniem to właśnie ta technologia ma najkrótszą drogę do szerokiego rynku. Znajduje dużo więcej zastosowań od VR, zarówno konsumenckich, jak i profesjonalnych. Rzeczywistość wirtualna koncentruje się obecnie wokół rozwiązań typowo rozrywkowych (gry oraz filmy). To z kolei kieruje nas w stronę produktów z segmentu PC, gdzie odpowiednie rozwiązania dla VR już mamy. Niewykluczone, że w przyszłości poszukamy również miejsca na VR w smarfonach. Póki co, gaming to dla nas za mało jeśli chodzi o tę technologię.

Czego możemy się spodziewać w segmencie mobilnym od Lenovo na przestrzeni najbliższego roku?

Niestety, niewiele mogę na ten temat zdradzić. Jestem bardzo podekscytowany myśląc o najbliższych 12 - 18 miesiącach. Część nowych produktów zacznie się pojawiać na rynku od kwietnia przyszłego roku. Wydaje mi się, że 2017 rok będzie jednym z najlepszych w historii naszej firmy. Dopiero teraz jesteśmy w stanie wykorzystać pełen potencjał wynikający z przejęcia Motoroli. Tak jak w małżeństwie, na początku jest okres docierania się. My mamy to już za sobą i stanowimy wreszcie jeden zespół. Jesteśmy o wiele potężniejsi, niż 18 miesięcy temu. W końcu możemy działać pełną parą.

Czytaj też: IFA 2016: Świetny aparat, projektor i głośniki JBL. Wszystko dzięki modułom. Lenovo Moto Z Play z Moto Mods

Więcej o:
Komentarze (12)
Lenovo: "Telefon jak szwajcarski scyzoryk to błąd. Telefon modułowy to przyszłość"
Zaloguj się
  • Arletta Kolasa

    Oceniono 1 raz 1

    Co ten dziadziuś może wiedzieć na temat przyszłości rynku smartfonów ?..........

  • lun2000

    Oceniono 2 razy 0

    ja mam w domu robot kuchenny. Radość była na poczatku, potem części się gdzieś rozeszły i pogubiły, potem się tego zmieniać nie chciało. I tak to widzę

  • wunderwaffen

    Oceniono 5 razy 3

    KOCHAM SYSTEMY MODUŁOWE, ALE...

    ...ale w smartfonach nie sprawdzą się z powodu zbyt małej objętości urządzenia. Aby system modułowy miał sens należałoby go zbudować tak jak komputer PC, czyli standaryzować moduły i tym samym dać użytkownikom wolność wyboru wyświetlaczy, baterii, modemów, wszelkich czujników i innych fajnych dodatków rożnych firm a wtedy rozmiar smartfona urośnie do wielkości małego laptopa a cena wcale nie spadnie, jedynie wzrosną zyski firm, dodatkowo sprzedających akcesoria.

    MODUŁOWE SMARTFONY TO MARKETINGOWA MODLITWA PRODUCENTÓW, NIC WIĘCEJ.

  • szejski

    Oceniono 4 razy 2

    Użytkownikowi przejdzie ochota na modułową budowę, kiedy po raz trzeci będzie potrzebował akurat tego modułu, co to go akurat w domu zostawił.

  • icc217

    0

    Bla, bla, bla ... a szwajcarskiego scyzoryka to ty chyba w zyciu nie widziales.

  • jeak

    Oceniono 8 razy 0

    "Dajemy konsumentom smartfon, który już na starcie ma dość sporo funkcji, przy zachowaniu smukłej sylwetki i lekkości, a użytkownik może do niego dokładać nowe moduły rozszerzające funkcjonalność (lepszy aparat, głośniki, większą baterię)."

    Napracowaliście się, ale ... IMO ten system się nie przyjmie. Nikt nie będzie nosił w kieszeniach tych modułów. Poza tym drogo, szkoda.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX