Koniec snu o alternatywnym Androidzie. Cyanogen OS powoli schodzi ze sceny

Kamil Mizera
Cyanogen to firma, która chciała rzucić wyzwanie Google, korzystając z jego systemu operacyjnego. Stworzyła więc własną wersję Androida, zebrała finansowanie i spróbowała swoich szans na rynku. Niestety, rynek powiedział: sprawdzam!

Na oficjalnym blogu firmy możemy przeczytać epitafium dla Cyanogen OS, androidowej alternatywy, którą można było zobaczyć w akcji chociażby na telefonach OnePlus. Firma powoli rezygnuje ze sprzedawania pełnego systemu mobilnego. Nowy pomysł na biznes: Cyanogen Modular OS. Krótko mówiąc Cyanogen z producenta "samochodów" stał się dostarczycielem "części". 

Cyanogen chce skupić się na oferowaniu konkretnych modułów systemu firmom produkującym smartfony. Zamiast pełnego systemu producenci będą mogli na przykład zamówić aplikację telefonu z zintegrowanym Skypem, ulepszoną aplikację aparatu i tym podobne części zamienne. 

Zmiana w strategii nie obeszła się bez zmian personalnych. Nowym CEO został dotychczasowy COO, Lior Tal, zaś dotychczasowy szef,  Kirt McMaster został szefem rady nadzorczej. 

Dlaczego pomysł na "niezależnego" Androida ostatecznie się nie sprawdził? Według samej firmy winna jest zbytnia fragmentacja systemu. Obecnie na telefonach zainstalowane są przeróżne wersje systemu od Google, przez co trudno jest nadążyć z tworzeniem odpowiednich modyfikacji i łatek bezpieczeństwa. Nie jest to nawet szczególny problem dla samego Cyanogen, ale przede wszystkim dla pomniejszych i większych producentów, którym po prostu nie opłaca się aktualizowanie systemu i wsteczne wsparcie, co zresztą dobrze znamy z autopsji. 

CyanogenmodCyanogenmod źródło: www.cyngn.com

 

Problemem jest to, że zostanie sprzedawcą części jest w zasadzie powielaniem tego samego problemu. Trudno sobie wyobrazić, że firmy takiej jak Samsung czy Lenovo będą zamawiać aplikacje od Cyanogen narażając swoje nakładki i modyfikacje na ewentualne problemy z kompatybilnością i aktualizacjami. Oferta więc jest raczej skierowana do mniejszych producentów sprzętu, którzy nie mają środków na tworzenie własnych modyfikacji i mogą je zawsze zamówić w Cyanogen. 

Sęk w tym, że model pozostaje ten sam. Cyanogen chce, by jego klientami były firmy. To dość bezpieczna strategia: firmy mają środki i nie rezygnują z raz zakupionych licencji szybko. Problemem jest ich pozyskanie. 

Zmiana strategii Cyanogen to nie pierwszy taki przypadek w ostatnim czasie. Wystarczy wymienić tutaj BlackBerry, które zrezygnowało z produkcji sprzętu i skupiło się na licencjonowaniu software'u. Kanadyjczycy oczywiście też szukają swoich klientów wśród firm, ale mają także ofertę dla zwykłych konsumentów. W Google Play można wykupić subskrypcje dla wielu aplikacji stworzonych przez BB, a niektóre są całkowicie darmowe, jak chociażby BlackBerry Hub.

Jednak dla Cyanogen ta ścieżka może być niedostępna, gdyż firma wyrosła na darmowych MOD-ach dla starszych wersji Androida, przez co zbudowała wokół siebie dużą społeczność użytkowników. Problem w tym, że nie udało się tego zaufania przekuć w sukces biznesowy. Trudno też przewidzieć, jak użytkownicy by zareagowali na odpłatność za modyfikacje od Cyanogen. 

Przed nowym CEO więc trudne zadanie przekonania producentów sprzętu, że to właśnie modyfikacje jego firmy warto zainstalować na ich urządzeniach. 

Więcej o: