Użytkownicy wściekli. Najnowsza wersja Adobe Readera wymusza instalację wtyczki w Chrome

Robert Kędzierski
Najnowsza wersja popularnego programu do obsługi plików PDF wymusza integrację z Chrome. To nie podoba się części użytkowników.

Adobe Reader to jeden z najpopularniejszych programów umożliwiający odczytywanie plików PDF. W ostatnim czasie przeszedł poważną zmianę szaty graficznej. Adobe dodał do niego szereg narzędzi pozwalających na dodawanie komentarzy czy nawet tworzenie PDF-ów. Poprawił również bezpieczeństwo. 

Czytaj też: Użytkownicy Gmaila widzą ten dziwny komunikat. To pułapka. 

To nie zmiana interfejsu zwróciła jednak uwagę użytkowników. Część z nich poczuła się zirytowana faktem, że wraz z instalacją Adobe Reader DC, otrzymali "w prezencie" wtyczkę do przeglądarki Google Chrome. Instaluje się ona bez pytania i zgody użytkownika. Część osób uznała to za sposób na inwigilacje - wtyczka może bowiem analizować, z jakich stron pobieramy pliki PDF. 

Przetestowaliśmy Acrobat Readera w wersji 15.023.20053. Wtyczka programu rzeczywiście samodzielnie zainstalowała się w w przeglądarce Google Chrome.

Adobe Reader sam dodaje wtyczkę do ChromeAdobe Reader sam dodaje wtyczkę do Chrome Fot. Adobe

Na szczęście, mechanizm wbudowany w przeglądarkę Chrome pozwala ręcznie usunąć wtyczkę jeszcze przed jej uruchomieniem.. 

Redakcja The Wired uzyskała od Adobe zapewnienia, że wtyczka przesyła do firmy informacje jedynie o wersji przeglądarki i systemu. Nie odsyła danych dotyczących linków, z których użytkownik pobiera pliki. 

Adobe chciał zapewne ułatwić użytkownikom życie, instalując wtyczkę w Chrome automatycznie. Przykład Microsoftu udowadnia jednak, że konsumenci nie lubią być uszczęśliwiani na siłę. Choc wtyczka Adobe do Chrome ma  też swoje zalety  - umożliwia na przykład automatyczne przesyłanie wybranych plików do chmury Adobe.

Wtyczka Adobe do przeglądarki ChromeWtyczka Adobe do przeglądarki Chrome Fot. Adobe

 

Więcej o:
Komentarze (21)
Użytkownicy wściekli. Najnowsza wersja Adobe Readera wymusza instalację wtyczki w Chrome
Zaloguj się
  • year68

    0

    Ja używam PDF-XChange Viewer i mam w pompie Adobe

  • stanislaw.sk

    0

    cyt.: "chmury Adobe"? A w dodatku : "chmurno, durno nieprzyjemnie, luźna plomba dzwoni w zębie..."

  • student_zebrak

    0

    mozna przysposobic plik hosts

  • mkk3a

    0

    co wy wszyscy ciagle z tymi chmurami? ja tego nie uzywam i sobie doskonale radze. W jaki sposób miałoby mi to ułatwić życie?

  • dysydent_inny

    Oceniono 5 razy 1

    Do internetu służy mi słaby stary laptop i muszę korzystać z linuksa i firefox-a z wyłączonymi skryptami (noscript) pdf-y to foxit lub odpwiedniki linuksowe. Trochę więcej muszę wiedzieć i niektóre rzeczy z internetu uruchamiam ręcznie lub wręcz na innych aplikacjach.Wszystko darmo legalnie i zapomniałem o virusach i antywirusach a laptopa nie wyłączałem już dwa tygodnie bo słucham internetowego radia i chodzi chociaż zainstalowałem kilka aplikacji klikając na ikonę programu bez jakiejkolwiek konsoli i restartów systemu. Czasami klawiatury używam gdy coś szukam w internecie lub piszę komentarz. Pytam - po co Chrome jeśli robi takie rzeczy? Po co Windows do internetu gdy mój laptop znacząco zwalnia na win7 10-ki nawet nie próbuję, XP-ek nie do upilnowania przed wirusami do których zaliczam większość aplikacji firmy Adobe. Czy mimo to jestem szpiegowany? Tak cały czas widzę połączenia kilkudziesięciu IP - zbędnych dla obsługi treści - przy otwieraniu większości stron w jakiejkolwiek przeglądarce, Kiedyś tym się przejmowałem (raz nawet udało mi się rozwalić szpiegowski serwer, na jego miejsce powstało kilka nowych w miesiąc) ale dałem sobie spokój. Przed nami czasy minimalistycznych systemów i aplikacji, bo po co mi system zajmujący 20GB na dysku gdy piszę to spod systemu akurat w tej chwili Puppy linux precise 5.7.1 który zajmuje 170MB na pendrive lub dysku a wraz ze wszystkimi aplikacjami zajmuje łącznie 450MB, mam otwarte 10 zakładek w firefoxie i 2 w operze (tam nie wyłączyłem skryptów potrzebnych na wielu stronach) i jeszcze z 5 innych okien aplikacji i zajęte 698MB ramu podczas gdy Adobe reader sam potrafi tyle pochłonąć tylko po to aby przeczytać kilka stron tekstu z pdf-a. Opisałem konfigurację najlepszą do jakiej udało mi się dojść na dzisiaj, ale nie ma w niej żadnych aplikacji Adobe, Chrome czy Windows. Tak samo jak wszyscy przeglądam internet, filmy w sieci, dowload (przez skrypty gdy zapisuję YOUTUBE z uruchomionym filmem jako stronę na dysku to kopiuje mi cały film w formacie *.webm i trzeba poinformować YT bo i tak użerają się z komediantami o ich prawa autorskie) pdf-y otwiera mi przeglądarka (tylko firefox). Od biedy stworzę stronę interntową w Seamonkey i to w WYSiWYG bez kodowania. Trochę już nie na temat więc na koniec. Co do czego przeznaczone i tyle. Adobe reader m.in. otwiera pdf-y i robi poza tym dużo więcej nic z czytaniem nie mającego wspólnego i mało kto już tego używa. Skoro Chrome przypina sobie toto coś domyślnie, no cóż, wykorzeniając chwasty czsem trzeba zniszczyć nieco rośliny uprawnej.

  • adamtko

    Oceniono 2 razy 2

    Od jakiegoś czasu zamiast Adobe Readera używam Sumatra PDF. Małe, szybkie, integruje się z przeglądarką, jest także w wersji portable, polska wersja językowa. Nie syfi w systemie.A główny koder choć mieszka we Frisco to musi mieć polskie korzenie co najmniej, bo się nazywa Krzysztof Kowalczyk.

    Słowem, nie mam problemu

  • student_zebrak

    Oceniono 2 razy 2

    sumatrapdf - dzieki panie Kowalczyk

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX