Weryfikacja faktów w wyszukiwarce Google trafia do Polski. Może być ciekawie

Kamil Mizera
Choć dezinformacja i fałszywa informacja towarzyszą nam od niemal zawsze, to temat tzw. "fake news" stał się niezwykle medialny dopiero dzięki ostatnim wyborom prezydenckim w Stanach Zjednoczonych. Przy ich okazji dostało się największym dystrybutorom newsów na świecie, czyli Facebookowi oraz Google i zmusiło te firmy do aktywnego zajęcia się tym pogłębiającym problemem.

Papier przyjmie wszystko. A internet nawet więcej. Sieć od niemal zarania swojego istnienia zalewana jest fałszywymi, nierzetelnymi czy niezweryfikowanymi informacjami, a wyłuskanie z niej prawdziwych wiadomości często ociera się o prawdziwą sztukę. W czasach, gdy niemal każdy może stworzyć newsa i wypromować go w internecie kwestia oddzielenia prawdy od fikcji staje się tym bardziej paląca.

Przez wiele lat walka z fake news toczyła się bez blasku jupiterów i dopiero wybory najpotężniejszego przywódcy tej planety, podczas których fałszywe informacje stały się częścią procesu decyzyjnego, spowodowała, że problem ten wyszedł z cienia. A ponieważ przy tej okazji największe "bęcki" przypadły w udziale Google oraz Facebookowi, jako globalnym dostarczycielem informacji, to ich prezesi zostali wywołani do tablicy i zapowiedzieli walkę z tym procederem.

Przez ostatnie miesiące Google testowało specjalne oznaczanie wyników wyszukiwania oraz wiadomości pokazujących się w sekcji News, mające jasno komunikować, które informacje zostały zweryfikowane i można je uznać za rzetelne. Teraz firma z Mountain View udostępniła swój mechanizm globalnie, również w Polsce. Jak działa ten system?

google factcheckgoogle factcheck Google.com

Przy konkretnych wiadomościach lub ich fragmentach pojawia się opis tekstem, czy jest on zweryfikowany i może być uznany jako prawdziwy lub fałszywy, w całości lub w części. Znaczniki te jednak nie będą wyświetlane przy okazji wszystkich rekordów wyszukiwania czy przy wszystkich newsach. A to dlatego, że Google nie ma własnego mechanizmu weryfikowania prawdziwości informacji. W tej kwestii zdaje się na innych.

Google zaprasza do swojego programu zainteresowanych wydawców, którzy po pozytywnym zweryfikowaniu przez firmę, mogą dodawać odpowiednie znaczniki wykorzystując do tego Schema.org ClaimReview lub wykorzystując widżet Share the Facts. W ten sposób to sami wydawcy mają określać, czy dany news jest prawdziwy i w jakim stopniu, a Google tego nie weryfikuje: 

Pamiętaj że Google nie popiera żadnych z publikowanych weryfikacji faktów.

Co więcej, firma dopuszcza do wiadomość fakt, że różni wydawcy mogą tę samą wiadomość oznaczyć w odmienny sposób. Google wie, że to rozwiązanie nie jest idealne i nie może być traktowane jako wyrocznia, a jedynie ma pomóc użytkownikowi w bardziej świadomym odniesieniu się do informacji, którą właśnie przeczytał. W rzeczywistości więc Google liczy na to, że to sami wydawcy będą uprawiać "fact checking", a firma po prostu daje im do tego narzędzia.

Trudno jednak określić, na ile skuteczna jest i będzie taka weryfikacja prowadzona przez samych wydawców. Wystarczy zajrzeć na polskie podwórko, gdzie w mediach w wielu sprawach prowadzone są alternatywne do siebie narracje w odniesieniu do tych samych wydarzeń. Zaangażowane po każdej ze stron sporu media, o ile uzyskają pozytywną rekomendację ze strony Google, mogą tę samą informację oznaczać jako prawdziwą lub fałszywą. Najjaskrawszym tutaj przykładem może być kwestia katastrofy samolotu rządowego pod Smoleńskiem oraz jego przyczyn. Ponieważ nie ma "nadrzędnego" mechanizmu weryfikowania informacji ze strony Google, to właściwie stan informacyjny w tej kwestii prawdopodobnie w ogóle nie ulegnie poprawie.

Jak widać, narzędzie Google, o czym sama firma dobrze wie, nie jest idealne i niestety, ale też nie jest odporne na subiektywizm w odniesieniu do najbardziej kontrowersyjnych tematów. Niemniej jednak dobrze, że takie narzędzie w ogóle jest i co najwyżej możemy mieć nadzieję, że z czasem oraz wraz z rozwojem SI, weryfikacja informacji będzie obarczona coraz mniejszym błędem subiektywnych poglądów. 

Inaczej utoniemy w alternatywnych światach, a informacje będziemy przyjmować nie na podstawie rzetelnych faktów, ale na wiarę.

Zobacz także WIDEO: M. Morawiecki: Należy wzmocnić Fundusz Wsparcia Kredytobiorców, banki powinny płacić więcej

M. Morawiecki: Należy wzmocnić Fundusz Wsparcia Kredytobiorców, banki powinny płacić więcej

Więcej o:
Komentarze (52)
Weryfikacja faktów w wyszukiwarce Google trafia do Polski. Może być ciekawie
Zaloguj się
  • frusto

    Oceniono 17 razy 11

    Ja przypomnę, że "fake news" początkowo wymyślili ludzie z alt-right jako określenie Washington Posta, New York Timesa itd. Chodziło między innymi o publikowanie newsów o "hate crimes", które potem okazywały się fałszywe.

  • chrupek.kukurydziany

    Oceniono 19 razy 9

    Czy prawda niewygodna z punktu widzenia poprawności politycznej będzie wyswietlana?

  • towarzysz.dyrektor

    Oceniono 17 razy 5

    No to teraz przybudowki The Soros Network gremialnie zajma sie demaskowaniem "fake news" na zlecenie googli wszelkiej masci. Postprawda nie moze zaginac w tym uchodzczym swiecie.

  • tasia-kusk

    Oceniono 20 razy 4

    z tego wynika ze pod niemalze kazdym artykulem na wybiórczej musi byc zawarta informacja "fake news"

  • dymczasem

    Oceniono 3 razy 3

    no to michnik ma problem, teraz będą publikowane czyste strony z reklamami :) może w rubryce plotek coś się uda opublikować :D

  • lisa2

    Oceniono 3 razy 3

    A wystarczy zwalniać ludzi, którzy pod swoim nazwiskiem publikują fałszywe lub niesprawdzone informacje.

    Ludzi takich nie powinno się więcej zatrudniać w żadnych mediach - po prostu wilczy bilet do końca życia. Wtedy zastanowią się, czy warto oszukiwać innych.

  • jakis_gosc01

    Oceniono 9 razy 3

    Jeśli ta funkcja działa prawidłowo, to pod stroną Gazeta.pl i Wyborcza.pl powinno być "False".

  • spam_box

    Oceniono 1 raz 1

    Mam nadzieję, że przy bombie termobarycznej będzie oznaczenie, że to najprawdziwsza prawda, podobnie jak zwidy fatimskie.

  • puotka

    Oceniono 3 razy 1

    Niestety, ale ta opcja w Polsce się nie sprawdzi. Większość Polaków to wtórni analfabeci, a dowodem niech będą komentarze pod tym artykułem. Teksty będą weryfikowane i oznaczane jako prawdziwe albo fałszywe, ale nawet jeśli zostaną oznaczone jako fałszywe to NIE ZNIKAJĄ z wyników wyszukiwania ani NIE BĘDĄ blokowane.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX