Lotos szykuje się na elektryczną rewolucję i przygotowuje nowe stacje ładowania na A1 i A2

Elektrycznego trendu w motoryzacji nie da się zatrzymać. I Grupa Lotos nie tylko nie zamierza tego robić, ale zdecydowanie wskakuje do rozpędzonego pociągu. Już wkrótce postawi 12 nowych punktów ładowania aut elektrycznych.

Lotos zapowiedział uruchomienie 12 nowych stacji ładowania samochodów elektrycznych, które mają być rozlokowane na trasie Warszawa-Trójmiasto. 2 punkty ładowania powstaną w Warszawie, 4 w Trójmieście, a 6 kolejnych na autostradach A1 i A2 łączących stolicę z morzem. Stacje na autostradach mają być oddalone od siebie w odległości nie większej, niż 150 km, tak aby pokonanie 450 kilometrowej trasy Trójmiasto-Warszawa nie stanowiło problemu dla posiadaczy elektrycznych samochodów.

Punkty ładowania będą wyposażone w uniwersalne ładowarki obsługujące najpopularniejsze standardy: CHAdeMO, CCS i Type 2. W ten sposób Lotos chce mieć pewność, że żadnego właściciela elektrycznego samochodu nie spotka niemiła niespodzianka na stacji. 

Do dyspozycji kierowców zostanie również oddana specjalna aplikacja na smartfony, dzięki której będą mogli zaplanować trasę przejazdu obejmującą postój na ładowanie oraz sprawdzą, gdzie znajdują się punkty ładowania, ile cały proces zajmie czasu i ile będzie kosztował.

Lotos chce również udostępnić usługę swoistego "roamingu" dla właścicieli elektrycznych aut, którzy będą mogli korzystać ze stacji ładowania partnerów Lotosu w kraju i Unii Europejskiej.

12 zaplanowanych stacji ładowania na wspomnianej wyżej trasie, to tylko część projektu Lotosu, który obejmuje postawienie 50 nowych punktów w całym kraju. Projekt ten wyceniany jest na ok. 1 mln euro, a przy jego realizacji grupa korzysta ze wsparcia funduszy unijnych. Lotos dostanie ok 40 proc, czyli 400 tys. euro wsparcia na ten projekt. Na razie trwa proces uzgadniania i podpisania umowy o udzielenie dotacji, a potrwać to może do końca tego roku, więc raczej nie ma co liczyć na nowe punkty ładowania przed 2018 rokiem. 

Więcej o:
Komentarze (72)
Lotos szykuje się na elektryczną rewolucję i przygotowuje nowe stacje ładowania na A1 i A2
Zaloguj się
  • cojamamwymyslic2

    0

    Spadek popytu na benzynę spowoduje równocześnie spadek podaży oleju napędowego, który jest używany w maszynach i ciężkich pojazdach, których nie da się zrobić na prąd z akumulatorów.

  • aron2004

    0

    To proste. Będziemy jeździć samochodami elektrycznymi do pracy w mieście a jak ktoś będzie chciał jechać nad morze to wypożyczy sobie spaliniaka bo po co kupować samochód na 1 wyjazd w roku?
    Ładowanie - kto ma domek to w garażu a na parkingu pod blokiem doprowadzi się prąd i zatrudni się pana Stasia emeryta żeby w nocy pilnował żeby ktoś nie odłączył czy się nie podpiął. I sprawa załatwiona.

  • xsawer

    Oceniono 1 raz 1

    Ładowanie akumulatorów na trasie to ślepa uliczka. Tylko wymiana modułów akumulatorowych może rozwiązać problem postojów na trasie.

  • 57m57

    Oceniono 2 razy 2

    A na razie można spróbować dojechać nad morze autostradą pod prąd.

  • bcde

    Oceniono 4 razy 4

    Pomysł tworzenia stacji do ładowania trwającego kilkadziesiąt i więcej minut jest tak samo poroniony jakby na stacjach benzynowych oferowano kierowcom możliwość wydestylowania sobie benzyny z nieprzetworzonej ropy naftowej. Nietrudno przewidzieć, że kilkudziesięciominutowy czas ładowania zablokowałby stacje i spowodował ogromne koszty w związku z marnowanym czasem. Jedynym słusznym kierunkiem rozwoju aut elektrycznych jest stworzenie standardu dla kilku rodzajów ogniw, które wymieniałoby się na stacjach w ciągu kilku minut. Wymieniając ogniwo, nie trzeba by było płacić za nie kaucji, a płaciłoby się tylko za zgromadzoną w nich energię. Standardowe ogniwo musiałoby mieć gwarantowaną pojemność, a po zużyciu (czyli utracie gwarantowanej pojemności, np. po 500 cyklach) byłoby utylizowane przez stację. Sama wymiana ogniwa mogłaby odbywać się przy użyciu automatu, który rozpoznawałby specjalnie oznaczone miejsca zamocowania ogniwa w samochodzie.

  • normalny-parch

    Oceniono 2 razy 2

    Ogślnie: Gęstość nośnika energii (ciężar do wydajności w kg/kW) elektrycznego jest 10 x większa niż paliwa konwencjalnego. Czyli na 1 kg baterii jedziesz 1 km, a na 1kg benzyny, czy diesla ponad 10 km. do tego ciężar akumulatora pozostaje stały, a pojazd spalinowy z każdym przejechanym km staje się lżejszy.
    nie ma tyle energii elektr w całym świecie, aby zastąpić obecnie to, co uzyskuje się z paliw płynnych.
    Trzeba by w każdej gminie atomowe elektr. pobudować...

  • normalny-parch

    Oceniono 1 raz 1

    a prąd będzie z elektrowni na węgiel brunatny, polski węgiel z czeskich firm, ruski gaz...etc.. a najlepiej za każdą rurą spalinową postawić wiatraczek z prądnicą i będzie perpetum mobile...
    Ciekawe, czy mędrcy z Lotos wiedzą jaki gruby musi być kabel, żeby przepuścił prąd pozwalający jednocześnie ładować np 1000 aut. Na specyfikacji Tesli można przeczytać, że pobór prądu w czasie ładowania jest max. 16kW
    czyli - np trójfazowe zasilanie 380V: 16 kW: 380 V daje 42,1 Amp. Razy 1000 aut daje 42 tys amp. Przy napięciu 220 V daje to 72 tys Amp. I to w idealnym przypadku nie licząc strat. Które to straty na liniach przesyłowych sięgają do 50%.
    Co się dotyczy Norwegii - tam jest znikomy ułamek aut elektrycznych. Kupili tylko więcej Tesli niż inni. Ale mają swoją energię fosil i nuklear. w zimowych warunkach pojemność baterii spada do 30%...

  • mcgoo

    0

    ta rewolucja doprowadzi do tego że prąd stanie się towarem deficytowym ... zwiększy się popyt wobec czego cena wzrośnie ... gospodarstwa domowe popadną w ciemność?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX