Wiemy, w jaki sposób wykradziono dane użytkowników Facebooka. "To dzwonek alarmowy"

Robert Kędzierski
Kryzys wywołany wyciekiem danych z Facebooka do Cambridge Analitica wywołuje coraz gwałtowniejsze reakcje. Znany jest już mechanizm pozyskiwania danych, który stawia największy serwis społecznościowy świata w niezbyt dobrym świetle. Sprawę mają zbadać m. in. amerykańskie służby.

Jednym z najwyraźniejszych głosów oburzenia jest wezwanie Briana Actona, jednego ze współzałożycieli komunikatora WhatsApp. Wzywa on do bojkotu Facebooka poprzez przyłączenie się do akcji #deletefacebook.

Głos Actona jest istotny, bo WhatsApp został przejęty przez Facebooka w 2014 roku za 19 mld dol. 

Mechanizm wycieku danych

Opiniotwórczy serwis internetowy Vox w swoim materiale przewiduje, że afera związana z Cambridge Analitica może być "dzwonkiem alarmowym dla użytkowników". I poważną rysą na wizerunku Facebooka i Marka Zuckerberga. Cambridge Analitica, która miała doradzać Donaldowi Trumpowi zbierała bowiem dane użytkowników już w latach 2013-2015. 

W sprawie mówi się o mówi się o wycieku danych użytkowników. Ale co to stwierdzenie tak naprawdę oznacza? Otóż okazuje się, że w API (interfejs programistyczny aplikacji), który Facebook udostępniał firmom istniała specjalna opcja, która pozwała na zbieranie danych nie tylko na temat osób, które biorą udział w ankiecie, czy używają aplikacji. API umożliwiało też pobieranie danych dotyczących znajomych badanej osoby. Stąd też 270 tys. osób, które brały udział w ankiecie Cambrige Analitica pozwoliły na zebranie informacji o 50 mln użytkownikach Facebooka. Dane przetworzone dzięki analizie Big Data, według założeń opracowanych przez polskiego eksperta, pozwoliły z niewinnych polubień i komentarzy wysnuć wnioski na temat cech użytkowników. Oraz sposobu, w jaki budować przekaz, by wpłynąć na odbiorcę. 

Facebook: Informowaliśmy użytkowników, zmieniliśmy zasady

Facebook twierdzi, że w 2015 pozyskiwanie danych znajomych było możliwe. Tłumaczy też, że użytkownicy byli informowani o takiej możliwości. W jaki sposób? Ustawienia prywatności pozwalały na "odhaczenie" odpowiedniej zgody, a cały proces pozyskiwania informacji był opisany w dokumentacji prawnej. Formalnie Facebookowi trudno więc coś zarzucić. W całej sprawie nie chodzi jednak o formalności, bo o nie zadbali prawnicy Marka Zuckerberga.

Cambridge Analitica oskarżono bowiem o manipulowanie wyborcami poprzez kierowanie do nich zindywidualizowanych komunikatów, dobranych pod względem psychologicznym. Niektórym użytkownikom może być trudno zaakceptować fakt, że ten przekaz był kreowany dzięki danym o przekazaniu których nawet nie wiedzieli. Nie byli w pełni świadomi. Jednak kwestię zgodności działań Cambridge Analitica z prawem zbada amerykańska Federalna Komisja Handlu. 

Czytaj też: To Polak wymyślił w jaki sposób polubienia filmów z kotkami mogą wpłynąć na wyniki wyborów. 

Dziś pozyskiwanie danych od znajomych za pomocą API nie jest już możliwe. Facebook wycofał taką możliwość mając na celu ochronę prywatności w roku 2015. Przez ostatnie lata Mark Zuckerberg akcentował też kwestię prywatności ze szczególnym naciskiem.

Facebook, Google i profilowanie kampanii reklamowych

Dane pozyskane bezpośrednio od użytkowników wciąż są jednak przetwarzane. Facebook, podobnie jak Google, jest gigantyczną agencją reklamową pozwalającą na profilowanie kampanii reklamowych. Dziś trudno jednak będzie przekonać użytkowników, że to profilowanie nie jest, w pewnym sensie, sprzedawaniem prywatności. Trudno będzie wytłumaczyć jak głęboko ono sięga. 

Skandal związany z Cambridge Analitica pokazał, że granica pomiędzy badaniem preferencji a inwigilacją jest bardzo cienka. Użytkownicy mają świadomość tego, że są profilowani. Dzięki temu widzą reklamy zgodne z ich zainteresowaniami - fani motorów widzą oferty sklepów z częściami, a miłośnicy kotów reklamy karmy dla swoich pupili. Na taki rodzaj profilowania trudno się nie zgodzić. Kiedy dotyczy ono jednak kwestii intymnych, albo jest wykorzystywane do manipulowania poglądami możemy już stawiać pytania o to, czy Facebook i inni giganci technologii nie wiedzą o nas czasem zbyt dużo. 

Co zrobią użytkownicy Facebooka?

O tym, jak głęboka jest rysa na wizerunku Facebooka i Marka Zuckerberga dowiemy się zapewne w ciągu najbliższych miesięcy. Przyszłość pokaże, czy liczba aktywnych użytkowników serwisu spadła, czy też skandal związany z Cambridge Analitica w końcu wygaśnie, a użytkownicy nie zmienią zachowań.

Ujawnienie przez Edwarda Snowdena programu MYSTIC, czyli uzyskaniu przez amerykańskie służby dostępu do tego co każdy pisze w sieci uczuliło internautów na aspekt prywatności, generalnie jednak zaufanie wobec internetu nie załamała się diametralnie. 

***

Międzynarodowy skandal z wyciekiem danych 50 milionów osób z Facebooka

Więcej o:
Komentarze (38)
Wiemy, w jaki sposób wykradziono dane użytkowników Facebooka. "To dzwonek alarmowy"
Zaloguj się
  • piotr.grd

    Oceniono 13 razy 9

    Cytat: "Dziś trudno jednak będzie przekonać użytkowników, że to profilowanie nie jest, w pewnym sensie, sprzedawaniem prywatności. Trudno będzie wytłumaczyć jak głęboko ono sięga.
    Skandal związany z Cambridge Analitica pokazał, że granica pomiędzy badaniem preferencji a inwigilacją jest bardzo cienka."

    "Profilowanie", badanie preferencji to JEST inwigilacja. Nie próbujcie nawet twierdzić inaczej. Nieważne w jakim celu i czy ręcznie czy w pełni automatycznie - jeśli zbierany jest szeroki wachlarz danych i tworzony jest kompleksowy profil danej osoby, to JEST inwigilacja.

    Cytat: " Użytkownicy mają świadomość tego, że są profilowani. Dzięki temu widzą reklamy zgodne z ich zainteresowaniami - fani motorów widzą oferty sklepów z częściami, a miłośnicy kotów reklamy karmy dla swoich pupili. Na taki rodzaj profilowania trudno się nie zgodzić."

    Owszem, łatwo jest się NIE zgodzić. Ja się nie zgadzam, choć często nie mam wyjścia. Byłem wręcz wściekły, gdy 12 lat temu - pamiętam dokładnie - otrzymałem pierwszą zindywidualizowaną reklamę, szczególnie, że w tamtym czasie nigdzie, w żadnym regulaminie, nie wyraziłem swojej zgody na zbieranie i analizowanie danych, które wtedy wykorzystano.

    Smuci mnie to, że ludzie się na to godzą, że wybierają wygodę za cenę prywatności i nie widzą nic złego, że jakiś automatyczny algorytm szczegółowo ich prześwietla, bo w zamian widzą reklamy, lub nawet artykuły, książki, muzykę, filmy i inne treści, które faktycznie ich interesują. Ja wolę samodzielnie przedrzeć się przez to wszystko, samodzielnie wybrać co mnie interesuje, bez ingerencji jakichkolwiek algorytmów analizujących mnie.

    Cytat: "Tłumaczy też, że użytkownicy byli informowani o takiej możliwości. W jaki sposób? Ustawienia prywatności pozwalały na "odhaczenie" odpowiedniej zgody, a cały proces pozyskiwania informacji był opisany w dokumentacji prawnej."

    Wszelkie takie kwestie powinny - moim zdaniem - być w wersji "opt-in", czyli że każdy musi świadomie, aktywnie zgodzić się na to, a nie w formie "opt-out", czyli że domyślna zgoda, a aktywnością trzeba się wykazać, gdy przebrnie się przez ileś tam stron regulaminów i o wszystkim dowie i zechce zrezygnować.

  • Oceniono 3 razy 3

    Rośnie armia zombie, wystarczy popatrzeć jak chodzą po ulicach, zgarbieni, posuwistym krokiem, z oczami utkwionymi w smarfona. W metrze już ponad połowa pasażerów tępo ślepi w ekrany. Itd. itp. Wyobraźcie sobie tropikalną wyspę, to była Langkawi w Malezji. Cudowny zachód słońca na cudownej piaszczystej plaży. Siedzę z żoną przy stoliku w knajpce sącząc coś tam. Przychodzi kilkunastu młodych ludzi z Włoch akurat ale to żadna różnica. Siadają i każdy gapi się tylko i wyłącznie w ekran smartfona. Nie rozmawiają ze sobą tylko się gapią. Przychodzi kelner i pyta co podać? Nic. Im smartfony wystarczą. W tym samym miejscu, chłopak zaprosił dziewczynę na randkę, podano naprawdę wystrzałową kolację a ona nie je, nie pije tylko na "fejsie" siedzi. Jak ją poprosił, żeby to odstawiła, po prostu sobie poszła dłubiąc palcem po ekranie. I to jest normalne? Tak wygląda życie SPOŁECZNE? Nie było w historii nic gorszego od facebooka. Przesadzam? Zobaczymy.

  • kowalska-kowalska

    Oceniono 4 razy 2

    To jest nie do pojęcia, żeby taki Zuckerberg od kilku lat trzaskał miliardy dolarów "używając" w różny sposób około trzech miliardów palantów. To jest nie do pojęcia.

  • januszasj

    Oceniono 2 razy 2

    Ale prawie każdy posiadacz smartfona jest szczęśliwy, że może go zablokować poprzez odcisk własnego palca ! W zdecydowanej większości przypadków robią to młodociani, chcąc chronić swe (lub nie swoje) nagie fotki, a później dorośli -ukrywając kompromitujące dowody skoku na bok. Natomiast wiadome służby są jeszcze bardziej szczęśliwe, bo mają odciski palców praktycznie całego społeczeństwa, bez kłopotliwych procedur sądowych z ich pobieraniem ! Brawo smartfonowcy !

  • kalacumbrion

    Oceniono 1 raz 1

    Ostatnio konfigurowałem od zera klienta Skype na nowym komputerze. Jakież było moje zdziwienie kiedy okazało się, że użytkownik A będący na liście kontaktów użytkownika B widzi... wszystkich znajomych użytkownika B. Nie da się tego wyłączyć. Marketingowo funkcja ma ułatwiać znajdywanie wspólnych znajomych. Skype odinstalowany.

  • wycietytoja

    Oceniono 3 razy 1

    Kto ufa zydowi,sam sobie szkodzi.

  • krakruczaj

    Oceniono 1 raz 1

    Głupota ludzka jest niezawodna. Sprawdza się w każdych okolicznościach.

  • tornemorgren

    Oceniono 1 raz 1

    Bardzo mnie cieszy taki obrót spraw. Kupa ludzi była przekonana, że Facebook powstał po to żeby im było fajniej. I nawet zrobili przycisk "lubię to" a nie zrobili "nie lubię", żeby było tylko fajnie.
    Wszyscy teraz rozdziawiają gęby ze zdziwienia, że ktoś ich mógł oszukać, podczas kiedy ja byłem wyszydzany kiedy moim znajomym mówiłem, ze popełniają jedną z większych głupot uczestnicząc w tym zbiorowej autodenuncjacji.
    Szczerze mówiąc myślałem jednak, że nastąpi to później. Niestety społeczeństwo jest dziś na tyle ogłupiałe, że pewnie z 80% użytkowników nie odnotowało tego wydarzenia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX