Huawei i Samsung walczą w zwarciu. Kto jest topowym producentem smartfonów w Polsce? To zależy

Huawei i Samsung walczą o koronę króla na polskim rynku urządzeń mobilnych. Z obu firm docierają najnowsze informacje o udziałach. Kto po pierwszym kwartale 2018 roku wyszedł z pojedynku z tarczą? Jak się za chwilę przekonamy, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Wszystko zaczęło się jeszcze wczoraj, kiedy do sieci trafiły informacje o najnowszym raporcie IDC, z którego wynika, że Huawei właśnie przegonił Samsunga na polskim rynku i obecnie sprzedaje u nas najwięcej smartfonów.

Warto jednak podkreślić, że analiza IDC opiera się na danych pochodzących od partnerów (sklepów i operatorów), którzy składają zamówienia na produkt. Nie bierze zatem pod uwagę liczby urządzeń, które faktycznie trafiły w ręce konsumentów.

Huawei numerem jeden w Polsce?

Sytuacja wygląda nieco inaczej, jeśli weźmiemy pod uwagę dane GfK Polonia, które bazują na faktycznej sprzedaży urządzeń do klienta końcowego. Tutaj okazuje się, że Huawei rozpoczął drugi kwartał 2018 roku (dane za kwiecień) z udziałem ilościowym na poziomie 35,8 proc. Warto porównać to z wynikiem sprzed roku, kiedy to udział ilościowy chińskiego producenta zatrzymał się na 22,3 proc.

Samsung numerem jeden w Polsce?

Koreańczycy zakończyli pierwszy kwartał 2018 roku (czyli marzec) z udziałem w polskim rynku smartfonów na poziomie 31,1 proc. (w ujęciu ilościowym vs 29,3 proc. Huawei). W odniesieniu do danych sprzed roku można mówić o wzroście na poziomie dwóch punktów procentowych. Jednak w ujęciu wartościowym firma odpowiada już za 37,3 proc. polskiego rynku (33,1 proc. na koniec pierwszego kwartału 2017 roku). Tu Huawei wypada już nieco gorzej (33,8 proc.).

Widać przy okazji pewną rozbieżność, przez którą trudno porównywać wyniki obu producentów. Samsung podaje bowiem dane za pierwsze trzy miesiące, zaś Huawei traktuje wszystko w ujęciu miesięcznym, podając wyniki za kwiecień 2018.

Czytaj też: Odwiedziliśmy siedzibę firmy Leica. To tu powstają aparaty, którymi na co dzień robisz zdjęcia

Mamy dwóch liderów

Bez względu na to, komu faktycznie należy się palma pierwszeństwa, obaj producenci mają powody do zadowolenia. Huawei notuje najlepsze wyniki sprzedaży w historii obecności marki w Polsce. Co ciekawe, dane z GfK Polonia nie biorą pod uwagę wyników submarki Honor, która poczyna sobie na naszym rynku coraz śmielej.

Z kolei wyniki sprzedaży najnowszych flagowców Samsunga (Galaxy S9 i S9 Plus) w naszym kraju dwukrotnie przewyższyły te osiągnięte przez poprzednią serię (Galaxy S8). Reasumując, o ile Huawei sprzedał w kwietniu w Polsce więcej smartfonów niż Samsung, to nadal Samsung prowadzi po Q1 2018 i zarabia na swoim udziale więcej niż Huawei. Pozostają dwa pytania: co jest lepsze dla firmy, a co lepsze dla konsumenta?

Dominika Nowak: Czasem tylko dzięki szalonej odwadze, można zacząć działać [NEXT TIME]

Więcej o:
Komentarze (7)
Huawei vs Samsung - kto jest topowym producentem smartfonów w Polsce?
Zaloguj się
  • representation1

    Oceniono 7 razy 7

    Oto prawda biznesach Kulczyka
    ----------------------------------------
    I żeby było jasne, te informacje pochodzą z artykułu opublikowanego w GW.

    Wbrew nazwie w tej aferze chodziło głównie o Rafinerię Gdańską, zwaną dzisiaj Lotosem. Wielkie przedsiębiorstwo, drugą firmę paliwową w Polsce. Od kilku lat Skarb Państwa chciał Rafinerię sprzedać, ale chętni byli tylko Rosjanie. Dla rządu Buzka było to nie do przyjęcia, uzależnienie Polski od rosyjskiej energii i tak już było stanowczo za duże. I wtedy do gry wkroczył Jan Kulczyk, najbogatszy polski biznesmen. Nie mogąc się porozumieć z prawicą, zastukał do drzwi nowej ekipy. Jeszcze przed wyborami zaproponował lewicy sprzedaż Rafinerii rosyjskiemu Łukoilowi. Aby uniknąć politycznej awantury, operację miał przeprowadzić Orlen, największa polska firma, w której państwo miało 30 procent udziałów, zaś Kulczyk miał kilka. Orlen miał kupić Rafinerię, a potem ją sprzedać Rosjanom. Przy takim scenariuszu rząd mógł udawać, że nie jest stroną transakcji, że decyzję podjęła prywatna spółka, w której państwo ma tylko mniejszościowe udziały.

    Pozycja tego biznesmena była niezwykła. W chwili aresztowania prezesa Orlenu siedział w gabinecie premiera. Tydzień później została zwołana Rada Gabinetowa, w czasie której prezydent i rząd omówili plan sprzedaży Rafinerii Rosjanom. Niedługo potem Kulczyk postanowił przejąć kontrolę nad radą nadzorczą Orlenu (...). I być może sam by wybrał radę nadzorczą, gdyby nie wybuch wojny z ministrem skarbu. Bo Kaczmarek nie wytrzymał, postawił stanowcze weto. Oświadczył, że tak drobny udziałowiec nie może wybrać całej rady nadzorczej. Sprzeciw Kaczmarka wywołał kryzys o zdumiewającej skali. W środku nocy w gabinecie premiera spotkali się Kulczyk, prezydent Kwaśniewski i premier, aby ustalić skład rady nadzorczej. Jeden raz Kwaśniewski pojawił się w Kancelarii Premiera.

    Doradca ekonomiczny prezydenta, Witold Orłowski, w analizie dla swojego szefa pisał, że udział Kulczyka w transakcji jest dla państwa podwójnie szkodliwy. Po pierwsze, jako pośrednik Kulczyk niepotrzebnie dostaje gigantyczną premię - około miliarda dolarów - którą państwo w przypadku sprzedaży bezpośredniej wzięłoby w całości dla siebie. Po drugie, państwo podejmuje "decyzję w ciemno", korzystając z pośrednika, traci kontrolę nad tym, kto będzie docelowym właścicielem rynku paliw w Polsce.

    Wybuchła wielka afera, jednak pierwsza fala oburzenia skupiła się na Millerze. W tym czasie Kulczyk rzutem na taśmę próbował ochronić swoją transakcję. Szykujący się do objęcia urzędu Belka zaapelował, aby do czasu wyjaśnienia sprawy nie przeprowadzać w Orlenie personalnych zmian. Kulczyk apel zlekceważył. Wymienił szefa rady nadzorczej i mianował nim prezesa Kulczyk Holding. Rozmiar ostentacji był niezwykły, politycy z powodu afery już byli w panice, tymczasem Kulczyk bez najmniejszych oporów wyszarpywał państwu ostatnie kęsy. Jeszcze ciekawsza była logika tego wyszarpywania. Kulczyk ogrywał Skarb Państwa dzięki poparciu ministra skarbu państwa. Dzięki niemu przejął pełnię władzy nad Orlenem. Miał swojego prezesa oraz szefa rady nadzorczej, mógł zatem przeprowadzić transakcję. Widząc, że Kulczyk wygrywa, Kaczmarek zadał ostateczny cios. Uderzył już nie tylko w Millera, ale też w Kulczyka i w prezydenta. Ujawnił, że dwa lata wcześniej Kwaśniewski, Kulczyk i Miller w czasie nocnego spotkania wspólnie ustalili skład rady Orlenu. Plan Kulczyka legł w gruzach.

  • masakramasakra

    Oceniono 3 razy 3

    miało być o kulczykach a tu jakieś [pierdoły o komórkach. weźcie się redaktory za robote i patrzcie z czego żyjecie

  • owrank

    0

    a co tu sie dziwić ? operatorzy komórkowi tez w swoich reklamach kazdy jest numerem 1. dla jednego jest to kryterium ilości kart sim, drugiego ilości aktywnych kart sim, tzreciego ilosći kart sim, które przejął od konkurencji, czwartego ilości faktycznych abonenntów z abonamentem etc.

  • ryrzy1225

    Oceniono 3 razy -3

    Pier...lone pisiory. czy oni wszystko musza sppeprzyć ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX