Oglądasz "Incepcję", a obraz wygląda jak w brazylijskiej telenoweli? Ta funkcja to zmora nowych telewizorów

Daniel Maikowski
Upłynniacze obrazu to prawdziwa zmora nowych telewizorów. Potrafią niemal całkowicie popsuć odbiór naszego ulubionego filmu. Warto wiedzieć nie tylko, jak działają, ale również jak je wyłączyć.

Nowoczesne telewizory oferują szereg funkcji, które poprawiają jakość obrazu. Można tu wymienić choćby technologie HDR (High Dynamic Range) czy Dolby Vision, które pozwalają  wyświetlić obraz o dużej rozpiętości tonalnej – ukazujący detale zarówno w bardzo jasnych jak i ciemnych obszarach.

Niestety bardzo często producenci telewizorów wciskają nam również funkcje, które nie tylko nie poprawiają naszych audiowizualnych wrażeń, ale wręcz je rujnują. Najgorszą sławą cieszą się tzw. upłynniacze obrazu.

Upłynniacz obrazu - co to jest?

Kupiłeś wymarzony telewizor. Wyciągnąłeś go z pudełka i podłączyłeś kable. Wreszcie włączasz swój ulubiony film i... czujesz, że coś jest nie w porządku. Obraz jest zbyt... płynny. Oglądasz "Władcę Pierścieni", "Incepcję" lub "Szeregowca Ryana", ale czujesz się, jakbyś oglądał brazylijską telenowelę albo Teatr Telewizji.

To tzw. "efekt opery mydlanej" (ang. soap opera effect), który wywołują upłynniacze obrazu stosowane przez producentów. Funkcje te otrzymały różne nazwy (w zależności od modelu telewizora) - TruMotionMotion Smoothing Effect lub Auto Motion Plus.

Wszystkie jednak sprowadzają się do tego samego - sztucznie zwiększają liczbę klatek, przez co obraz jest bardziej płynny, ale i bardziej sztuczny. Upłynniacze obrazu mogą dobrze sprawdzić się np. w przypadku rozgrywek sportowych, które stają się bardziej dynamiczne. Mogą również poprawić płynność obrazu w grach, co również jest zazwyczaj efektem pożądanym. Natomiast w przypadku filmów są kompletną porażką.

 

Powód jest prosty. Zgodnie z hollywoodzkim wymogami filmy w kinach wyświetlane są z prędkością 24 klatek na sekundę. W przypadku telewizji standardem jest natomiast 25 klatek na sekundę. Są oczywiście wyjątki. Przykładowo Peter Jackson postanowił zrealizować film "Hobbit: Niezwykła podróż" w 48 k/s (co okazało się zresztą niezbyt udaną przygodą). Generalnie jednak nasze oczy przyzwyczajone są do 24 k/s.

Tymczasem upłynniacze obrazu dodają do obrazu sztuczne klatki. Stąd pojawienie się wspomnianego efektu opery mydlanej, który skutecznie potrafi zepsuć odbiór filmu.

Hollywood ma dość

Upłynniacze obrazu irytują nie tylko widzów, ale również reżyserów. Trudno się temu dziwić. Sztuczne podbijanie liczby klatek w obrazie jest zazwyczaj sprzeczne z ich artystyczną wizją. Twórca chce, aby film prezentował się na ekranie telewizora w określony sposób, a efekt opery mydlanej potrafi to skutecznie zepsuć.

Dlatego w ubiegłym roku grupa hollywoodzkich reżyserów zwróciła się do producentów telewizorów z apelem o likwidację upłynniaczy obrazu. Pod listem otwartym podpisali się m.in. James Gunn ("Strażnicy Galaktyki), Rian Jonson ("Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi" oraz Chris McQuarrie ("Mission: Impossible - Rouge Nation").

Producenci bronią się, że upłynniacz obrazu można wyłączyć (to prawda, ale częsta ta funkcja są zagrzebane w ustawieniach telewizora), a poza tym ideą TruMotion, Motion Smoothing Effect, czy Auto Motion Plus jest poprawa jakości obrazu (co jest bzdurą). Tak czy owak, na likwidację upłynniaczy nie mamy na razie co liczyć. 

W tym tygodniu głos w sprawie upłynniaczy zabrał sam Tom Cruise. Znany aktor nie zaapelował jednak do producentów telewizorów, ale do samych widzów.

Zrobiłem sobie krótką przerwę od filmowania, aby powiedzieć wam, w jaki sposób najlepiej oglądać Mission: Impossible Fallout (lub jakikolwiek film, który kochacie) w domu

- napisał aktor na Twitterze, a do wpisu dołączył krótkie wideo instruktażowe, w którym tłumaczy, dlaczego warto wyłączyć funkcję upłynniania obrazu w swoim telewizorze.

Upłynniacz obrazu - jak wyłączyć tę funkcję?

Skoro na razie nie możemy liczyć na producentów telewizorów, to pozostaje nam liczyć na siebie. Jak wyłączyć funkcję upłynniania obrazu? Nie jest to przesadnie skomplikowane, ale trzeba wiedzieć, gdzie szukać.

TELEWIZORY SAMSUNG

Aby wyłączyć lub zredukować funkcję upłynniania obrazu należy:

1) otworzyć ustawienia OBRAZU (Picture)

2) otworzyć ustawienia EKSPERCKIE (Expert Settings)

2) otworzyć ustawienia Auto Motion Plus

3) przesuwać suwaki REDUKCJA DRGAŃ i/lub REDUKCJA ROZMYCIA w lewą stronę do momentu, w którym efekt opery mydlanej przestanie być zauważalny.

TELEWIZORY LG

Aby wyłączyć funkcję upłynniania obrazu należy:

1) otworzyć ustawienia OBRAZU (Picture);

2) otworzyć OPCJE OBRAZU (Picture Options);

3) otworzyć ustawienia funkcji TruMotion;

4) wyłączyć funkcję TruMotion.

TELEWIZORY SONY

Aby wyłączyć funkcję upłynniania obrazu należy:

1) otworzyć ustawienia OBRAZU (Picture & Display);

2) otworzyć USTAWIENIA ZAAWANSOWANE (Advanced Settings);

3) otworzyć ustawienia funkcji Motion;

4) wyłączyć funkcję MotionFlow.

Gazeta.pl to nie tylko polityka i gospodarka, ale też tematy lokalne, poruszające problemy mniejszych społeczności, bliższe ludziom. Poświęć trzy minuty i pomóż nam lepiej zrozumieć, o czym chcesz czytać. Kliknij tutaj, żeby rozwiązać krótką ankietę.

Więcej o:
Komentarze (189)
Upłynniacze obrazu - najgorsza funkcja w nowych telewizorach. Jak wyłączyć?
Zaloguj się
  • arkalionxp

    Oceniono 29 razy 19

    Coś takiego powinno być zamontowane w pilocie i był włączane ,lub nie, jednym przyciskiem.

  • inoculatedlife

    Oceniono 22 razy 14

    Ja mam telewizor Neptun czarno-bialy. Ktoś wie jak mogę wyłączyć to upłynnianie?

  • szejski

    Oceniono 23 razy 13

    FIRST WORLD PROBLEMS
    Najlepszą wiadomością w tym artykule jest, że mamy czas na zajmowanie się takimi 3,14erdołami zamiast musieć dylać 5 kilometrów po wodę.

  • moscu1

    Oceniono 13 razy 9

    Gdyby filmy kręcone były od podstaw np. w 60 czy 120 klatkach to też mielibyśmy "efekt opery mydlanej". Oczywiście ironią losu jest to, że ludzie bardziej naturalny obraz (60 czy 120) traktują jako sztuczny. Sztuczny to jest obraz w 24 klatkach, ale do crapu zawsze można się przyzwyczaić...

  • tretone

    Oceniono 26 razy 6

    Ciekawy temat, bo pokazuje, jak przyzwyczajenie wpływają na naszą ocenę wartości produktu (tu filmu). Wszyscy wiemy, jakie są wrażenia z oglądania filmu zapisanego na taśmie filmowej - 24-klatkowego. Obraz miga, postacie "skaczą", scenom akcji brak płynności. Ale wiemy, że filmy w kinach to zwykle produkcje o dużych budżetach, dopieszczone i wypromowane, z przyzwoitymi aktorami i ciekawymi scenariuszami. Skutkiem tego przyjmujemy, że jak obraz miga, to znaczy że kinowy i że drogi. A jak drogi to znaczy że dobry (coś jak: czerwony samochód - szybki). Tak, są odstępstwa, jest dużo filmów drogich i słabych i jeszcze więcej tanich, dobrych i nie w 24 klatkach. Ale wiemy też, że ludzie posługują się stereotypami, uproszczeniami i jeżeli coś "zwykle", "przeważnie", "na ogół" - to w naszych głowach ZAWSZE.

    Efekt jest zabawny, bo materiał wideo zapisany w wyższym klatkażu naprawdę ma wyższą jakość, jest płynniejszy, pozwala więcej naszym oczom i mózgowi zobaczyć. Ale Telewizja nadaje 50 półobrazów (tzw. przeplot, każdy taki obraz zawiera połowę linii) i ten system wymyślono właśnie by zwiększyć jakość jakość i płynność obrazka. Tylko że produkcje telewizyjne są tańsze niż kinowe, a obraz, mimo że mniej miga, może mieć inne wady (zależnie od techniki produkcji danego filmu czy serialu, parametrów emisji itp). Skutek - jak coś jest płynne, znaczy że z telewizji, znaczy że tanie, znaczy że słabe.

    A więc jak obraz miga, odbieramy film jako droższy, niż niemigający. Naprawdę śmieszne to, ale tak jest. Że też producenci telenoweli nie wpadli jeszcze na pomysł, by celowo "umigotawiać" obraz, by wydawał się atrakcyjniejszy, droższy i ciekawszy. :D

  • evil_overlord

    Oceniono 13 razy 5

    Konserwatyści zawsze będą wmawiali, że stare jest lepsze, bo tak było przez całe ich życie i tak ma być dalej. W praktyce 48/60/144 klatki na sekundę wyglądają dużo lepiej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX