Oto, dlaczego nie warto kupować najtańszych smartfonów za 300 - 400 zł

Rynek zalany jest tysiącami urządzeń z każdej możliwej półki cenowej. Osoby szukające telefonu za niewielkie pieniądze często decydują się na najtańsze możliwe modele, a to błąd. W ten sposób łatwo utopić pieniądze. Tłumaczymy dlaczego i na co zwracać uwagę.

Niska wydajność i mała pamięć

Można powiedzieć oczywiście, że na tej półce cenowej trzeba iść na kompromis. To jak najbardziej prawda, ale warto kierować się też zdrowym rozsądkiem i dokładnie przejrzeć specyfikację smartfonu za 300 - 400 zł.

W wielu przypadkach w obudowie ukryty został bardzo słaby procesor, którzy nie poradzi sobie nawet z prostymi aplikacjami. Jeszcze większym problemem jest jednak niedobór pamięci.

Spoglądając na podzespoły w wielu przypadkach znajdziemy jedynie 1 GB pamięci RAM. To absolutnie zbyt mało, aby telefon mógł podołać czynnościom bardziej zaawansowanym niż... pisanie SMS-ów.

Mówi się, że absolutnym minimum dla Androida jest przynajmniej 2 GB RAM, ale do w miarę komfortowej pracy trzeba zdecydować się na sprzęt z 3 GB RAM-u. Analogicznie jest w przypadku pamięci wewnętrznej.

Często spotykane w tej cenie 8 i 16 GB to za mało. Przyda się przynajmniej 32 GB, bo sam system i aplikacje często zajmują ponad 10 GB. Warto zatem nieco dopłacić, aby dostać lepszą specyfikację i zaoszczędzić sobie nerwów.

Bardzo słaby aparat

Najtańsze telefony potrafią już całkiem nieźle wyglądać, a nawet mają podwójne aparaty. Ale ostrożnie, sama obecność dwóch obiektywów głównych nie definiuje jakości zdjęć, która może mocno rozczarować. Warto pamiętać, że wyposażenie smartfonu w dobry aparat i odpowiednie dopracowanie do niego oprogramowania jest dla producentów dość kosztowne.

Łatwo się więc domyśleć, że jakość zdjęć delikatnie mówiąc nie rzuca na kolana. Często jest poniżej poniżej oczekiwań już przy świetle dziennym, nie mówiąc o trudnych warunkach po zmroku. W tym przypadku znów lepszym pomysłem jest dorzucenie przynajmniej dwóch "stówek" na nieco lepszy telefon.

Niedopracowany i nieaktualny system

Kolejną bolączką tych najtańszych telefonów są problemy z systemem operacyjnym. Producenci tną koszty produkcji takich urządzeń w każdym możliwym miejscu. Oszczędzają też więc na oprogramowaniu.

W wielu smartfonach, zwłaszcza mniej znanych firm spotkamy się więc z nie do końca przetłumaczonym na j. polski i często źle zoptymalizowanym Androidem. Nawet przy lepszych podzespołach taki telefon nie będzie w stanie zapewniać przyjemnej pracy i może sprawiać problemy.

Dodatkowo przeglądając najtańsze oferty w sieci nie trudno zauważyć, że większość najtańszych telefonów bazuje na starych wersjach Androida, np. Nougat lub nawet starszym Marshmallow. Obecne smartfony powinny pracować pod kontrolą Androida w wersji przynajmniej 8.0 Oreo.

Taki sprzęt szybko się starzeje

Kolejny dowód, że kupowanie najtańszych smartfonów zazwyczaj się nie opłaca to ich krótki cykl życia. Kupując telefon, który już w momencie premiery jest przestarzały nie możemy wymagać, aby zapewnił sprawną pracę przez 2 lata.

Pamięć w smartfonie zapycha się bardzo szybko, co w połączeniu z niedoborem RAM-u i kiepskim procesorem będzie skutkowało powolną pracą już po kilku tygodniach (lub miesiącach). Co prawda można co jakiś czas kasować dane przywracając urządzenie do ustawień fabrycznych, ale delikatnie mówiąc nie jest zbyt wygodne.

Producenci bardzo często też "zapominają" o najtańszych urządzeniach w swoim portfolio przez co wydając 300 czy 400 zł możemy zapomnieć o nowych wersjach Androida.

Co zrobić?

Czy zatem trzeba na telefon wydawać majątek? Absolutnie nie. Po prostu w tak niskiej cenie producenci nie mogą zaoferować w miarę porządnego sprzętu ze świetnie dopracowanym i ciągle aktualnym oprogramowaniem. Aby cokolwiek zarobić muszą ciąć koszty w każdym możliwym miejscu.

Powiększając jednak nieco budżet do ok. 600 - 700 zł bez problemu znajdziemy w miarę porządne smartfony, które powinny zapienić bezproblemową pracę. Jeszcze większy wybór udanych urządzeń znajduje się z kolei w przedziale 800 - 1000 zł.

Można też... w ogóle nie kupować smartfona. Jeśli zamierzacie wydać jak najmniej, a będziecie głównie dzwonić i wysyłać SMS-y znacznie lepszym rozwiązaniem okaże się zwykły telefon komórkowy. W tych czynnościach sprawdzi się świetnie, a przy okazji wytrzyma znacznie dłużej na jednym ładowaniu.

Więcej o:
Komentarze (74)
Nie warto kupować najtańszych smartfonów. Tłumaczymy na co uważać i jak wybrać
Zaloguj się
  • pszczolkaprezesa

    Oceniono 34 razy 28

    "1 GB to starcza jedynie na pisanie SMS-ów" - no patrz pan, panie ekspert,a ja głupi żyłem do tej tej pory w bzdurnym przekonaniu,że sondy lecące w kosmos, czy kopalnie sterowane numerycznie kiedyś potrzebowały 16 kB RAM-u i procesora Z80. A teraz kilkurdzeniowy procesor i 1 GB pamięci ledwie wystarcza na napisanie krótkiej wiadomości tekstowej. Brawo!

  • true_lysander

    Oceniono 18 razy 12

    "...w wielu przypadkach znajdziemy jedynie 1 GB pamięci RAM. To absolutnie zbyt mało, aby telefon mógł podołać czynnościom bardziej zaawansowanym niż... pisanie SMS-ów"
    Gdzie te czasy, gdzie na dwóch dyskietkach 1,44" można było zmieścić grę z zaawansowana grafiką, która płynnie odtwarzała się bez żadnych problemów z wykorzystaniem 2MB pamięci RAM. To nie ilość RAMu jest problemem w smartfonie, ale kompletnie nieefektywnie napisane oprogramowanie i system operacyjny.

  • maaac

    Oceniono 15 razy 11

    A dla mnie wkurzająca jest choroba która z Andka zrobiła nową Windozę. Czy ktoś w ogóle jeszcze optymalizuje aplikacje i system?

  • jasio1231

    Oceniono 10 razy 10

    Panie redaktorze. Prawdziwy problem jest w miniaturyzacji urzadzen. Kiedys szerokosc sciezki mierzono w mikronach (mikrometrach) a grubosc warstw dyfuzyjnych w tranzystorach w nanometrach. Dzisiaj taka sciezka ma kilka nanometrow a warstwa dyfuzyjna procesora to angstremy. Wszystko to, aby nacieszyc nas (a glownie millenials) rozdmuchanymi aplikacjami czy funkcjami, ktore uzywa sie zadko i sa praktycznie niepotrzebne. No i dzisiajsze urzadzenia elektronicznee padaja jak muchy niszczone zebem czasu. Elektronika zakupiona jeszcze w ubieglym stuleciu dziala do dzis wysmienicie. Zakupiona ostatnio pada po kilku latach, jak tylko skonczy sie gwarancja. Tak wyglada nasz postep.
    Wszystkiego Najlepszego w 2019.

  • rasta-mw

    Oceniono 12 razy 10

    hmm, mój 6 letni syn używa mojego pierwszego "smartfona" ZTE Blade mającego chyba 7 lat i nadal da się na nim przeglądać strony i oglądać jutuba, nawet gry ( te starsze ) działają bez problemów. Co ciekawe ten telefonik ma rewelacyjny dzwięk, z basem! A tego nie mają nawet dzisiejsze "flagowce". Nie każdy potrzebuje monstrum z 64Gb ramu i 4 Ghz procesorem z 8 rdzeniami

  • ankawwa

    Oceniono 9 razy 9

    Napędzanie sprzedaży tym artykulikiem. Ale głupi i wciąż pijany naród w to uwierzy, niestety ! I zaraz ruszy szperanko w Google. Ps. Doprowadzić ludzi do stanu idioty a potem nim sterować. Kurcze, jakie to łatwe, prawda ?

  • fafarafafafa

    Oceniono 12 razy 8

    Telefon jest do dzwonienia. Owszem, profil mojego używania telefonu zmienił się znacząco od kiedy zacząłem używać tabletu i smartfon nie jest moim podstawowym "urządzeniem do internetu" w podróży. Dlatego kupuję coraz tańsze telefony.
    Z opisanych powyżej argumentów tylko jeden jest "sensowny". Użyłem cudzysłowu, bo nie zostało w "artykule wyjaśnione dlaczego ta cecha jest istotna. Chodzi mianowicie o aktualne oprogramowanie. A aktualne powinno być ze względu na bezpieczeństwo. Używanie, zwłaszcza do przeglądania internetu, telefonów ze starym systemem może być ryzykowne. Niestety, za nowymi funkcjami w systemie idzie zapotrzebowanie na zasoby.
    Niestety, współczesne telefony, ze względu na stopień skomplikowania potrafią mieć różne nieprzewidziane (i oczywiście niewidoczne w specyfikacji) fanaberie. Moja Motorola na przykład lubi mieć problemy z parowaniem BT z samochodami. Czasami. Zazwyczaj wustarczy wyłączyć BT w telefonie i włączyć ponownie. Ale denerwujące to jest.

  • ultraviolet24

    Oceniono 12 razy 8

    Co za bzdury! Błędem jest wydawanie niewiadomo kasy na sprzęt do obsługi kilku prostych apek

  • terazjakinick

    Oceniono 9 razy 7

    Czekam teraz na artykuł dlaczego muszę teraz wydać 3000-4000 zł za coś co za 2-3 lata będzie można kupić za 300-400 zł. :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX