Oto, dlaczego nie warto kupować najtańszych smartfonów za 300-400 zł

Bartłomiej Pawlak
Rynek zalany jest tysiącami urządzeń z każdej półki cenowej. Osoby szukające telefonu za niewielkie pieniądze często decydują się na najtańsze modele, a to błąd. W ten sposób łatwo utopić pieniądze. Tłumaczymy, dlaczego nie warto kupować smartfonów za 300-400 zł i na co zwracać uwagę.

Niska wydajność i mała pamięć

Można powiedzieć oczywiście, że na tej półce cenowej trzeba iść na kompromis. To jak najbardziej prawda, ale warto kierować się też zdrowym rozsądkiem i dokładnie przejrzeć specyfikację smartfonu za 300-400 zł.

W wielu przypadkach w obudowie ukryty został bardzo słaby procesor, którzy nie poradzi sobie nawet z prostymi aplikacjami. Jeszcze większym problemem jest jednak niedobór pamięci.

Spoglądając na podzespoły w wielu bardzo tanich smartfonach znajdziemy jedynie 1 GB pamięci RAM. To dziś zdecydowanie zbyt mało, aby telefon mógł podołać czynnościom bardziej zaawansowanym, niż dzwonienie i pisanie SMS-ów.

Dziś przyjmuje, że absolutnym minimum dla Androida jest przynajmniej 2 GB RAM, ale do w miarę komfortowej pracy trzeba zdecydować się na sprzęt z 4 GB RAM-u. Analogicznie jest w przypadku pamięci wewnętrznej.

Często spotykane w tej cenie 16 GB to za mało. Przyda się przynajmniej 32 GB lub 64 GB, bo sam system i aplikacje często zajmują ponad 10 GB. Warto zatem nieco dopłacić, aby dostać lepszą specyfikację i zaoszczędzić sobie nerwów.

Bardzo słaby aparat

Najtańsze telefony potrafią już całkiem nieźle wyglądać, a nawet mają podwójne aparaty. Ale bądźcie ostrożni. Sama obecność dwóch obiektywów głównych nie definiuje jakości zdjęć, która w tej kategorii cenowej może mocno rozczarować. Warto pamiętać, że wyposażenie smartfonu w dobry aparat i odpowiednie dopracowanie do niego oprogramowania jest dla producentów dość kosztowne.

Łatwo się więc domyśleć, że jakość zdjęć delikatnie mówiąc nie zachwyca. Często jest ona poniżej oczekiwań już przy świetle dziennym, nie mówiąc o trudnych warunkach po zmroku. W tym przypadku znów lepszym pomysłem jest dorzucenie przynajmniej dwóch, trzech "stówek" na nieco lepszy telefon.

Niedopracowany i nieaktualny system

Kolejną bolączką tych najtańszych telefonów są problemy z systemem operacyjnym. Producenci tną koszty produkcji takich urządzeń w każdym możliwym miejscu. Oszczędzają też więc na oprogramowaniu.

W wielu smartfonach, zwłaszcza mniej znanych firm można wręcz spotkać się z niedokładnie przetłumaczonym na j. polski. System często jest też źle zoptymalizowany do danego urządzenia. Nawet przy lepszych podzespołach taki telefon nie będzie w stanie zapewniać przyjemnej pracy i może sprawiać problemy.

Dodatkowo przeglądając najtańsze oferty w sieci nie trudno zauważyć, że większość najtańszych telefonów bazuje na starych wersjach Androida, np. Nougat lub nawet starszym Marshmallow. Obecne smartfony powinny pracować pod kontrolą Androida w wersji przynajmniej 8 Oreo, a najlepiej 9 Pie. W końcu coraz bliżej już do premiery kolejnego Androida z numerkiem 10.

Taki sprzęt szybko się starzeje

Kolejny dowód, że kupowanie najtańszych smartfonów zazwyczaj się nie opłaca to ich krótki cykl życia. Kupując telefon, który już w momencie premiery jest przestarzały nie możemy wymagać, aby zapewnił sprawną pracę przez 2 lata.

Pamięć w smartfonie zapycha się bardzo szybko, co w połączeniu z niedoborem RAM-u i kiepskim procesorem będzie skutkowało powolną pracą już po kilku tygodniach użytkowania. Co prawda, można raz na jakiś czas kasować wszystkie dane przywracając urządzenie do ustawień fabrycznych, ale nie jest to wygodne.

Producenci bardzo często też "zapominają" o najtańszych urządzeniach w swoim portfolio, przez co wydając 300 czy 400 zł możemy nigdy nie doczekać się aktualizacji zabezpieczeń, nie mówiąc już o nowej wersji Androida.

Co zrobić?

Czy zatem trzeba na telefon wydawać majątek? Absolutnie nie. Po prostu w tak niskiej cenie producenci nie mogą zaoferować w miarę porządnego sprzętu ze świetnie dopracowanym i ciągle aktualnym oprogramowaniem. Aby cokolwiek zarobić muszą ciąć koszty w każdym możliwym miejscu.

Powiększając jednak nieco budżet do ok. 600 - 700 zł bez problemu znajdziemy w miarę porządne smartfony, które powinny zapewnić bezproblemową pracę. Jeszcze większy wybór ciekawych urządzeń znajduje się z kolei w przedziale 800 - 1000 zł.

Można też... w ogóle nie kupować smartfona. Jeśli zamierzacie wydać jak najmniej, a będziecie głównie dzwonić i wysyłać SMS-y znacznie lepszym rozwiązaniem okaże się zwykły telefon komórkowy. W tych czynnościach sprawdzi się świetnie, a przy okazji wytrzyma znacznie dłużej na jednym ładowaniu.

Więcej o:
Komentarze (120)
Nie warto kupować najtańszych smartfonów. Tłumaczymy na co uważać i jak wybrać
Zaloguj się
  • pszczolkaprezesa

    Oceniono 54 razy 44

    "1 GB to starcza jedynie na pisanie SMS-ów" - no patrz pan, panie ekspert,a ja głupi żyłem do tej tej pory w bzdurnym przekonaniu,że sondy lecące w kosmos, czy kopalnie sterowane numerycznie kiedyś potrzebowały 16 kB RAM-u i procesora Z80. A teraz kilkurdzeniowy procesor i 1 GB pamięci ledwie wystarcza na napisanie krótkiej wiadomości tekstowej. Brawo!

  • jasio1231

    Oceniono 17 razy 17

    Panie redaktorze. Prawdziwy problem jest w miniaturyzacji urzadzen. Kiedys szerokosc sciezki mierzono w mikronach (mikrometrach) a grubosc warstw dyfuzyjnych w tranzystorach w nanometrach. Dzisiaj taka sciezka ma kilka nanometrow a warstwa dyfuzyjna procesora to angstremy. Wszystko to, aby nacieszyc nas (a glownie millenials) rozdmuchanymi aplikacjami czy funkcjami, ktore uzywa sie zadko i sa praktycznie niepotrzebne. No i dzisiajsze urzadzenia elektronicznee padaja jak muchy niszczone zebem czasu. Elektronika zakupiona jeszcze w ubieglym stuleciu dziala do dzis wysmienicie. Zakupiona ostatnio pada po kilku latach, jak tylko skonczy sie gwarancja. Tak wyglada nasz postep.
    Wszystkiego Najlepszego w 2019.

  • true_lysander

    Oceniono 23 razy 17

    "...w wielu przypadkach znajdziemy jedynie 1 GB pamięci RAM. To absolutnie zbyt mało, aby telefon mógł podołać czynnościom bardziej zaawansowanym niż... pisanie SMS-ów"
    Gdzie te czasy, gdzie na dwóch dyskietkach 1,44" można było zmieścić grę z zaawansowana grafiką, która płynnie odtwarzała się bez żadnych problemów z wykorzystaniem 2MB pamięci RAM. To nie ilość RAMu jest problemem w smartfonie, ale kompletnie nieefektywnie napisane oprogramowanie i system operacyjny.

  • edek40

    Oceniono 16 razy 16

    Pracuje z komputerami od bardzo wielu lat. Kiedyś były naprawdę słabiutkie i niewiele mogły. Potem zaczęły być coraz sprawniejsze, aż osiągnęły naprawdę porządną wydajność. I co? I g...no. Nadal musimy zmieniać sprzęt co chwila, bo a to reklamy muszą być bardziej przeźroczyste, a to dźwięk bardziej okrągły, a to łatka systemu musi być obszerniejsza niż sam system.

    No cóż. Kiedyś programiści MUSIELI optymalizować swoje dzieła do możliwości technicznych. Teraz wszystkim się wydaje, że to nic nadzwyczajnego, że najprostszy program to GB danych i wymusza to konieczność zmian sprzętu. I tak się to kręci, bo to samonakręcająca się maszyneria, nieustannie drenująca nam kieszenie.

    Z telefonami jest dokładnie tak samo.

  • rasta-mw

    Oceniono 17 razy 15

    hmm, mój 6 letni syn używa mojego pierwszego "smartfona" ZTE Blade mającego chyba 7 lat i nadal da się na nim przeglądać strony i oglądać jutuba, nawet gry ( te starsze ) działają bez problemów. Co ciekawe ten telefonik ma rewelacyjny dzwięk, z basem! A tego nie mają nawet dzisiejsze "flagowce". Nie każdy potrzebuje monstrum z 64Gb ramu i 4 Ghz procesorem z 8 rdzeniami

  • ankawwa

    Oceniono 16 razy 14

    Napędzanie sprzedaży tym artykulikiem. Ale głupi i wciąż pijany naród w to uwierzy, niestety ! I zaraz ruszy szperanko w Google. Ps. Doprowadzić ludzi do stanu idioty a potem nim sterować. Kurcze, jakie to łatwe, prawda ?

  • owrank

    Oceniono 12 razy 12

    a zastanawiał się kiedys Szanowny Pan Redaktor po co producenci jednak produkują takie, wg Pana, "badziewie" ? produkuja np. po to, że jak kupię dzieciakowi, żby miec z nim kontakt, to wole żeby dziecko raz w roku zbiło smartfona za 400 zł niż za 1400 zł :) a gwarantuje, że rozbijają się tak samo i niestety życie gwarantuje :), że smartfony bardzo łatwo zniszczyć...

  • ultraviolet24

    Oceniono 16 razy 12

    Co za bzdury! Błędem jest wydawanie niewiadomo kasy na sprzęt do obsługi kilku prostych apek

  • fafarafafafa

    Oceniono 15 razy 11

    Telefon jest do dzwonienia. Owszem, profil mojego używania telefonu zmienił się znacząco od kiedy zacząłem używać tabletu i smartfon nie jest moim podstawowym "urządzeniem do internetu" w podróży. Dlatego kupuję coraz tańsze telefony.
    Z opisanych powyżej argumentów tylko jeden jest "sensowny". Użyłem cudzysłowu, bo nie zostało w "artykule wyjaśnione dlaczego ta cecha jest istotna. Chodzi mianowicie o aktualne oprogramowanie. A aktualne powinno być ze względu na bezpieczeństwo. Używanie, zwłaszcza do przeglądania internetu, telefonów ze starym systemem może być ryzykowne. Niestety, za nowymi funkcjami w systemie idzie zapotrzebowanie na zasoby.
    Niestety, współczesne telefony, ze względu na stopień skomplikowania potrafią mieć różne nieprzewidziane (i oczywiście niewidoczne w specyfikacji) fanaberie. Moja Motorola na przykład lubi mieć problemy z parowaniem BT z samochodami. Czasami. Zazwyczaj wustarczy wyłączyć BT w telefonie i włączyć ponownie. Ale denerwujące to jest.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX