Minister Błaszczak buduje polską cyberarmię. Ekspert: Nie powinien odkrywać kart przed Rosjanami

Daniel Maikowski
Polska będzie mieć cyberwojsko - szumnie ogłosił szef resortu obrony Mariusz Błaszczak. "Jeśli ktoś traktuje sprawy cyberbezpieczeństwa poważnie, to nie rozpowiada o nich na lewo i prawo" - odpowiada ekspert.

Szczyt NATO w 2016 roku przeszedł do historii nie tylko dlatego, że po raz pierwszy odbywał się w Polsce. To w Warszawie sygnatariusze Traktatu Północnoatlantyckiego podjęli decyzję o uznaniu cyberprzestrzeni za obszar prowadzenia działań wojennych.

Tym samym przywódcy państw NATO potwierdzili coś, co dla wielu osób interesujących się tematyką cyberbezpieczeństwa od dawna jest oczywiste: w sieci toczy się wojna.

U swoich początków ludzkość znała tylko jeden rodzaj wojny - wojnę lądową. Później konflikty zbrojne rozszerzyły się na morza i oceany. Następnym etapem była wojna powietrzna. Aż w końcu dotarliśmy do kosmicznego wyścigu zbrojeń. Cyberprzestrzeń jest po prostu kolejnym polem działań zbrojnych

- tłumaczył w rozmowie z Next.gazeta.pl Mikko Hypponen, szef działu technologicznego w F-Secure i jedna z największych legend branży cyberbezpieczeństwa.

Polska buduje cyberwojsko

O planach stworzenia polskiej cyberarmii słyszeliśmy już wielu lat. Temat ten przewijał się szczególnie często w wypowiedziach byłego już szefa resortu obrony Antoniego Macierewicza. - Ponad miliard złotych zostanie przeznaczonych w tym roku i w przyszłym na budowę wojsk broniących nas w przestrzeni cybernetycznej - zapowiadał minister Macierewicz jeszcze w listopadzie 2016 roku. 

Rok później mówił już nie o miliardzie, ale o dwóch miliardach złotych. Ówczesny szef MON podkreślił również, że tworzone w Polsce cyberwojsko będzie liczyć co najmniej 1000 żołnierzy, "zdolnych do walki w cyberprzestrzeni".

Włamując się na strony internetowe i infekując je fałszywymi przekazami fake news można manipulować całymi społeczeństwami

- tłumaczył potrzebę stworzenia nowej jednostki w armii minister Macierewicz podczas Europejskiego Forum Cyberbezpieczeństwa.  - Nasz główny przeciwnik uczynił z informacji jedną ze swoich najważniejszych broni i każdego dnia próbuje kształtować nasze umysły i postaw według własnych potrzeb - dodał.

Możemy tylko domniemywać, że mówiąc o "głównym przeciwniku", Macierewicz miał na myśli Rosję, która wraz z Chinami i USA jest jedną z potęg w cyberprzestrzeni.

Antoni Macierewicz nie zdążył zrealizować swojego planu. W styczniu ub. roku został odwołany z funkcji Ministra Obrony Narodowej. Jego następca Mariusz Błaszczak o cyberwojsku nie zapomniał. Rok później koncepcja ta zaczęła nabierać kształtów.

We wtorek w czasie konferencji Cyber.mil.pl w Warszawie resortu obrony poinformował o utworzeniu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni. Minister Błaszczak powołał również jej pełnomocnik. Jest nim płk Karol Molenda, ekspert z dziedziny cyberbezpieczeństwa, specjalizujący się m.in. informatyce śledczej i reagowaniu na cyberataki.

Na tym nie koniec. Mariusz Błaszczak zapowiedział również utworzenie zespołów, które będą bronić cyberbezpieczeństwa w ramach Wojsk Obrony Terytorialnych. 

Cyberprzestrzeń lubi ciszę

Plan ministra Błaszczaka na pierwszy rzut oka prezentuje się dość imponującego. Nikt nie ma również wątpliwości, że podjęcie przez państwo działań w zakresie zwiększenia cyberbezpieczeństwa - zarówno w wymiarze wojskowy, jak i cywilnym, było potrzebne.

Sęk w tym, że szef resortu obrony, chcąc zapewne zgarnąć dodatkowe "punkty" w ważnym dla PiS roku wyborczym, mówi o tym wszystkim zdecydowanie ... zbyt głośno.

- To polityczny marketing. Jeśli ktoś traktuje sprawy cyberbezpieczeństwa poważnie, to nie rozpowiada o nich na lewo i prawo - podkreśla Michał Jarski, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa.

Zdaniem Michała Jarskiego w tym aspekcie niepotrzebnie wzorujemy się na Stanach Zjednoczonych, gdzie prezydent Donald Trump również zbyt otwarcie opowiada o kwestiach cyberbezpieczeństwa, za co jest powszechnie krytykowany przez ekspertów.

Wiele innych państw już dawno prowadzi zaawansowane działania w tym obszarze, ale raczej  się nimi nie chwali. Najlepszym przykładem jest tu chyba Rosja. 

Rosjanie w ogóle nie ujawniają swoich zasobów militarnych. Do perfekcji opracowali współpracę z niezależnymi od rządu organizacjami, od których Kreml i Władimir Putin w każdej chwili mogą się odciąć

- podkreśla Michał Jarski.

Najpotężniejszym sprzymierzeńcem Kremla w cyberwojnie jest grupa APT28 (inne nazwy: STRONTIUM, Sofacy oraz Fancy Bear). Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa z takich firm jak Microsoft czy Kaspersky sugerują, że APT28 jest nie tylko powiązana z wywiadem Federacji Rosyjskiej (GRU), ale jest wręcz jego integralną częścią.

Tego jednak nikt udowodnić nie potrafi. Kreml wielokrotnie zaprzeczał jakoby korzystał ze wsparcia grup hakerskich. To bardzo wygodna i przemyślana strategia.

Inne kraje również dość dyskretnie prowadzą działania w cyberprzestrzeni. Całkiem niedawno swoją strategię w tym obszarze ogłosiła Francja - ale bez nazwisk i bez szczegółów. Tymczasem na konferencji ministra Błaszczaka kilka nazwisk padło.

Wiedza na temat tego, kto i w jakim zakresie będzie odpowiadać w Polsce za działania w cyberprzestrzeni, może zostać wykorzystana do ukierunkowanych ataków na te osoby

- ostrzega Michał Jarski.

W Polsce brakuje kadr

Drugą słabością w strategii ministra Mariusza Błaszczaka jest kwestia kadr. Wojska Obrony Cyberprzestrzeni oraz inne powołane do życia struktury potrzebują specjalistów, którzy będą stanowić pierwszy front w walce o cyberbezpieczeństwa.

Ci specjaliści nie pojawią się znikąd. Można ich ściągnąć z firm prywatnych lub po prostu ich wykształcić. Zarówno to pierwsze, jak i to drugie łatwe nie będzie.

Wiele osób, które specjalizują się w Polsce w tematyce cyberbezpieczeństwa to absolwenci Wojskowej Akademii Technicznej. Skończyli uczelnię wojskową, ale  jakichś powodów nie zdecydowali się na kontynuowanie swojej kariery w armii

- zauważa Michał Jarski. 

Nie jest tajemnicą, że zarobki specjalistów pracujących dla wojska są nawet kilkakrotnie mniejsze od pieniędzy, które te osoby mogą otrzymać w sektorze prywatnym. Minister Błaszczak chce rozwiązać ten problem, współpracując z firmami prywatnymi, co nie będzie wymagać "wyciągania" pracowników. Na to jednak też trzeba znaleźć fundusze.

Jeśli chodzi o samą edukację, to jednym z elementów strategii jest powołanie do życia Szkoły Podoficerskiej Informatyki i Łączności w Zegrzu. To również bardzo słuszna koncepcja, ale bez podwyżek w budżetówce niewiele zmieni. Nikt nie zmusi przecież absolwentów tej szkoły, aby pracowali dla wojska za mniejsze pieniądze.

Z problemem braku kadr zmagała się zresztą również była już minister cyfryzacji Anna Streżyńska. W czasie prac nad Strategią Cyberbezpieczeństwa RP na lata 2016-2020 minister Streżyńska przyznała, że jej resort nie dysponuje ani ekspertami, ani wiedzą, ani środkami finansowymi, które pozwoliłyby jej taką strategię zrealizować.

Problem rozwiązał się sam. Anna Streżyńska ostatecznie straciła swoje stanowisko, a jednym z powodów jej odwołania był spór kompetencyjny z ministrem Macierewiczem dotyczący tego, który z resortów ma zajmować się kwestiami cyberbezpieczeństwa.

Najpierw obrona, potem atak

Problem ministra Błaszczaka polega też na tym, że skupia się on na przede wszystkim na efektownych zapowiedziach i hasłach i zapowiedziach i efektownych hasłach, a tymczasem Polska ma dziś problemy z kwestiami absolutnie fundamentalnymi.

Mówimy o cyberwojsku, które ma toczyć wojny w cyberprzestrzeni, a jednocześnie zapominamy o cywilnej infrastrukturze krytycznej, która często znajduje się w opłakanym stanie

- podkreśla Michał Jarski i zaznacza też, że stworzenie Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni powinno być ostatnim etapem budowy systemy cyberbezpieczeństwa w Polsce, a nie jego początkiem. "Zabieramy się do tego wszystkiego od złej strony" - mówi ekspert.

Przykładowo Polska ma problemy z wdrożeniem unijnej infrastruktury NIS (Network Information Security). Nakłada ona na nas obowiązek określenia podmiotów, które nie są instytucjami publicznymi, ale od których zależy funkcjonowanie państwa. Chodzi tu m.in. o telekomy oraz firmy energetyczne czy też logistyczne.

Niedawny pożar na warszawskiej Białołęce, w który dotknął m.in. budynki należące do sieci T-Mobile jest dobrym przykładem tego, że nie potrzeba zewnętrznego wroga, aby częściowo lub całkowicie sparaliżować działanie systemów telekomunikacyjnych.

Powinniśmy być przygotowani do tego, aby w takich sytuacjach zachować choćby podstawową ciągłość dostarczania usług

- podkreśla ekspert.

Kolejny problem to brak spójnego i w pełni bezpiecznego systemu komunikacji dla służb ratowniczych, co także powinno być elementem  strategii cyberbezpieczeństwa. Gdy w sierpniu 2017 r. Polskę nawiedziły gwałtowne nawałnice, w wielu miejscach padły linie energetyczne, a służby ratunkowe miały problem, aby skoordynować swoje działania. 

Jest 2019 rok, a w polskich ministerstwach wciąż uprawiana jest papierologia. Systemy informatyczne w poszczególnych resortach nie są ze sobą zintegrowane. Brakuje standardów i spójnej strategii. Szumnie zapowiadana cyfryzacja wcale nie przekłada się na efektywność

- wylicza Michał Jarski.

To są właśnie problemy, nad rozwiązaniem których powinniśmy skupić się w pierwszej kolejności. Oczywiście nie jest tak, że winę za ten stan rzeczy ponosi rząd Prawa i Sprawiedliwości. Zaległości w tych obszarach sięgają kilku ostatnich dekad.

Sęk w tym, że żmudna praca nad budową spójnego systemu cyberbezpieczeństwa nie rozbudza naszej wyobraźni tak bardzo, jak wizja cyberżołnierza, broniącego naszej cyber-niepodległości przed Rosjanami.

Więcej o:
Komentarze (71)
Minister Błaszczak buduje polską cyberarmię. Ekspert: Nie powinien o tym mówić tak głośno
Zaloguj się
  • pszczolkaprezesa

    Oceniono 21 razy 21

    Nie żartujcie to się przyda. Minister Błaszczak ma kilka pustych budynków to odmaluje się ściany, podciągnie prąd. Każda jednostka przekaże jakiś komputer i biurko ze swojego stanu. Dokupi się w Plusie 100 kart na mobilny internet, ściągnie najlepszych z najlepszych z WOT-u w Call of Duty i będziemy mieć takie cyberwojsko że ho,ho!

  • aala43

    Oceniono 17 razy 15

    to jest jakiś dowcip roku w wykonaniu kolejnego ministra z KCPIS.....
    żałosne podrygi....

  • remo29

    Oceniono 15 razy 13

    E tam, przybędzie kilkadziesiąt stołków dla misiewiczów i pociotków, nic więcej.

  • kapitan_rzbik

    Oceniono 14 razy 12

    raczej armie troli pisu

  • wujekdolf

    Oceniono 9 razy 9

    kolejny pisiorski wał? tym razem na sprzęcie komputerowym?

  • biesczad1

    Oceniono 9 razy 9

    A UFO z wami!!!

  • kotprezesa

    Oceniono 8 razy 8

    To teraz obrona terytorialna dostanie konsole...
    Wcześniej dostali różańce.

  • jozef_zmudzin

    Oceniono 10 razy 8

    Ten Macierewicz miał jako człowiek chorowity swoje urojenia,które realizował w WP niszcząc struktury Armii,to i obecny szef MON ma swoje fantazje jeszcze z dzieciństwa. Błaszczak - gdzie znajdziesz mądrych generałów i pułkowników na stanowiska kluczowe oraz, gdzie odbędą kursy.Takich inteligentnych jak Misiewicz poszukaj w Wyższej Szkole Rydzyka i w seminariach duchownych.Będziesz miał i CYBER i Kapelanów jednocześnie.

  • tegepe

    Oceniono 8 razy 8

    Nawiedzonego Antoniego zastąpił kompletnie niekompetentny Płaszczak. Za jakie grzechy bozia karze Polaków?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX