Aplikacja miała być tłumaczem, a wykradała dane bankowe. Nawet kilka tys. osób poszkodowanych

Aplikację Word Translator ze sklepu Google Play pobrano 10 tysięcy razy. Blisko połowa dotyczy polskich użytkowników. Appka miała być tłumaczem. Okazało się, że wykradała prywatne dane bankowe.

Jak podał producent oprogramowania antywirusowego, firma ESET, groźny trojan był ukryty w aplikacji Word Translator, służącej do tłumaczeń tekstów.

Koń trojański

Wirus wykrywany przez ESET jako Trojan.Android/Spy.Banker.AKT sprawdzał, czy w smartfonie znajduje się aplikacja do mobilnego logowania w banku. Przez użycie dodatku niewidocznego dla użytkownika kopiował dane do logowania na rachunku bankowym.

Aplikacja Word Translator została pobrana ze sklepu Google Play ponad 10 tysięcy razy, najwięcej w Czechach i Polsce. Nawet 4 tys. Polaków mogło paść ofiarą cyberprzestępstwa.

Całość działała w ten sposób, że w momencie logowania się do swojego rachunku bankowego, aplikacja wyświetlała niewidoczne okno, rejestrujące login i hasło użytkownika. Android/Spy.Banker.AKT przechwytywał również wiadomości SMS, zawierające jednorazowe kody poświadczające transakcje internetowe, dając cyberprzestępcy możliwość przelania pieniędzy na dowolne konto bankowe bez wiedzy użytkownika

- powiedział jeden z analityków firmy ESET.

Word Translator miał służyć do tłumaczeń, a wykradał dane bankoweWord Translator miał służyć do tłumaczeń, a wykradał dane bankowe ESET

Kolejny przypadek

To nie pierwsza tego typu aplikacja. W ubiegłym roku wykryto aplikację, która działała w podobny sposób. Qrecorder, służący do nagrywania rozmów, także uderzył głównie w czeskich i polskich klientów, wykradając dane do logowania na rachunku bankowym. Lukas Stefanko z firmy ESET uważa, że Qrecorder wykradł nawet 78 tys. euro.

Pocieszające jest to, że obydwie aplikacje – Word Translator i Qrecorder – zostały już usunięte ze sklepu Google Play. Niestety możemy się spodziewać, że na ich miejscu bardzo szybko pojawią się inne aplikacje, które wykradają dane użytkowników.

Więcej o:
Komentarze (90)
Aplikacja z Google Play miała być tłumaczem, a wykradała dane bankowe
Zaloguj się
  • czonek22

    Oceniono 73 razy 39

    Połowa globalnych pobrań tłumacza w Polsce. No cóż, nie ma co się dziwić, w kraju w którym tygodniowo jest więcej godzin religii niż języka obcego, naród jest zmuszony deficyty językowe uzupełniać apkami na Androida.

  • glunek

    Oceniono 9 razy 9

    czas pozwac pleja za rozsiewanie wirusow:)

  • qnqn

    Oceniono 21 razy 5

    I bardzo dobrze. Barany potracą konkretne pieniądze, to przestaną traktować smartfony jak mózgu. Wszędzie szajsbuki, ipki, sritki, mesendzery i inne gówna.

  • year68

    Oceniono 6 razy 4

    Widać że Google ma gdzieś klientów i użytkowników. Proces weryfikacji i bezpieczeństwa nie działa.

  • niepisaty_wyksztalciuch

    Oceniono 7 razy 3

    Google Play? a może Google Mafia?

  • igor_terleg

    Oceniono 4 razy 2

    Dobra rada wujka Igora: nigdy nie instalować aplikacji bankowej ani nie logować się przeglądarką na tym samym urządzeniu, na które przychodzą SMSy autoryzujące operacje. Nigdy.

    A najlepiej do potwierdzania mieć oddzielny, "głupi" telefon.

  • baby1

    Oceniono 1 raz 1

    Zamiast się pastwić nad użytkownikami telefonu, nie należałoby raczej poszukać złodziei. Przecież ta forsa została przelana na jakieś konto.

  • glunek

    Oceniono 9 razy 1

    iphone-naladoway do pelna wylacza sie przy minus 5 stopni-około.
    upał-wylacza sie ponownie.
    umierasz zima chcesz pogotowie wezwac i sie nie da?
    fote dziecku na plazy w grecji,to samo?
    iphone se-nowy,miesieczny.
    jakos galaxy s7 bardziej dziala.
    sprawdzcie w necie-iphony wylaczaja sie przy temperaturach wyzej podanych-taki zonk od hameryki :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX