Oto Huawei P30 i P30 Pro. To te smartfony wyznaczają nowe granice [PIERWSZE WRAŻENIA]

Bartłomiej Pawlak, Sztokholm
Huawei zaprezentował właśnie nowe smartfony z najwyższej półki - P30 i P30 Pro. To flagowce z "krwi i kości", które wyznaczają nowe granice w dziedzinie mobilnej fotografii. Żaden telefon w przeszłości nie zbliżył się możliwościami tak bardzo do lustrzanki.

Chińczycy wypuszczają w tym roku dwa smartfony z serii P - podstawowego flagowca Huawei P30 i specjalny model "na sterydach" Huawei P30 Pro. Na pierwszy rzut oka smartfony są dość podobne, choć jest między nimi kilka zasadniczych różnic.

Huawei oficjalnie pochwalił się nową serią P30 we wtorek podczas konferencji w Paryżu. My mieliśmy okazję przyjrzeć się nowym smartfonom bliżej już kilka dni wcześniej na zamkniętym spotkaniu w Sztokholmie. Oto pierwsze wrażenia.

Huawei P30 ProHuawei P30 Pro fot. Bartłomiej Pawlak, Sztokholm / Next.Gazeta.pl

Wygląd bez zaskoczeń

W kwestii wyglądu nie ma dużych zaskoczeń. Spodziewałem się odświeżenia designu P20 i wprowadzenia akcentów z Mate'a 20. Tak też się stało. Huawei P30 i P30 Pro mają bardzo niewielkie ramki wokół ekranu. Pod wyświetlaczem znalazł się tylko niewielki pasek niewykorzystanej przestrzeni, a nad ekranem wycięcie w kształcie kropli.

Trochę szkoda, że Chińczykom nie udało się całkowicie zrezygnować z tzw. notcha, np. poprzez umieszczenie kamerki do selfie w wycięciu w ekranie, co uważam za bardziej estetyczne rozwiązanie. Narzekać jednak nie będę, bo notch jest naprawdę niewielki.

Nowością w serii P są również zagięte krawędzie ekranu w mocniejszym modelu P30 Pro (wersja P30 ma płaski ekran). Ten detal naprawdę poprawia wygląd urządzenia.

Huawei P30 ProHuawei P30 Pro fot. Bartłomiej Pawlak, Sztokholm / Next.Gazeta.pl

Z tyłu mamy z kolei wyłącznie podłużny moduł kryjący obiektywy aparatów umieszczony w pozycji wertykalnej, bliżej lewej krawędzi. Dość mocno wystaje on poza zarys obudowy, ale jeśli jego zmniejszenie miałoby ograniczyć możliwości aparatu, to wolałbym, żeby zostało tak, jak jest.

Doceniam też starania chińskiego producenta, aby słabszy P30 jak najbardziej przypominał rozbudowaną wersję P30 Pro. Na pierwszy rzut oka oba smartfony wyglądają niemal identycznie, a większość różnic kryje się pod obudową.

Oba smartfony całkiem dobrze leżą w dłoni, choć P30 jest oczywiście trochę większy. Są też dość lekkie, choć chyba nie aż tak, jak Samsungi Galaxy S10 i S10 Plus.

Ekran i czytnik linii papilarnych

Huawei P30 i P30 Pro mogą pochwalić się panelami OLED o przekątnej odpowiednio 6,1 i 6,47 cala (2340 x 1080 pix). Na pierwszy rzut oka obraz wyświetlany przez smartfony prezentuje bardzo wysoką jakość, choć prawdopodobnie ustępuje możliwościom Samsunga Galaxy S10. Powodów do narzekań znów jednak nie ma, bo to wciąż najwyższa półka.

Huawei P30 ProHuawei P30 Pro fot. Bartłomiej Pawlak, Sztokholm / Next.Gazeta.pl

Warto wspomnieć, że w smartfonach P30 i P30 Pro Huawei umieścił czytnik linii papilarnych ukryty pod ekranem. Nie jest to sensor ultradźwiękowy (taki, jak w Galaxy S10), ale działa bezbłędnie i szybko. Mam wrażenie, że nawet szybciej niż we flagowcu Koreańczyków.

Nie dwa, nie trzy, a cztery aparaty

Huawei wzbudził ogromne nadzieje po udanych fotograficznych modelach P20 Pro i Mate 20 Pro. Na szczęście nie zawiodłem się. Aparat w P30 Pro zapowiada się rewelacyjnie.

Na początek powiem, że na tylnej ściance znalazły się aż cztery główne aparaty:

  • standardowy - 40 Mpix, f/1,6, ogniskowa 27 mm
  • szerokokątny - 20 Mpix, f/ 2,2, ogniskowa 16 mm
  • z peryskopowym teleobiektywem (x5) - 8 Mpix, f/3,4, ogniskowa 125 mm
  • dodatkowy aparat ToF do pozyskiwania danych o głębi

Zaledwie kilkadziesiąt minut spędzonych z modelem P30 Pro pozwoliło mi się przekonać, że Huawei w dziedzinie mobilnej fotografii w dalszym ciągu nie ma sobie równych.

Huawei P30 ProHuawei P30 Pro fot. Bartłomiej Pawlak, Sztokholm / Next.Gazeta.pl

Zdjęcia nocne imponują

P30 Pro robi świetne zdjęcia, ale największe wrażenie sprawia - podobnie, jak w poprzednikach - praca w słabych warunkach oświetleniowych. Nawet w bardzo ciemnych przestrzeniach nie będziecie mieli problemu z uzyskaniem ostrego i poprawnie naświetlonego zdjęcia. Fotografie w słabym oświetleniu są nawet o kilka poziomów lepsze niż w modelu P20 Pro, który miał przecież premierę ledwie rok temu.

Rewelacyjnie spisuje się też tryb nocny, który dzięki wsparciu stabilizacji mechanicznej i cyfrowej, łączy wiele kadrów zrobionych z ręki. Kilka niezłych zdjęć udało mi się zrobić w specjalnie przygotowanym do tego celu pokoju, gdzie panowała niemal całkowita ciemność. Efekt był imponujący.

Oprogramowanie Huawei potrafi zdziałać cuda, choć zapewne spory wpływ na jakość zdjęć ma również zastosowanie zupełnie nowej, większej matrycy o znacznie zwiększonej czułości (Huawei podaje tu ISO 409 600). Mi, jako fotografowi, ciężko te słowa przechodzą przez gardło, ale wygląda na to, że w pojedynku w ciemnościach Huawei P30 Pro wygrałby z niejedną… lustrzanką.

Huawei P30 ProHuawei P30 Pro fot. Bartłomiej Pawlak, Sztokholm / Next.Gazeta.pl

Peryskop w smartfonie

Ogromne wrażenie robi też teleobiektyw. Co ważne, ma on ogniskową pięciokrotnie dłuższą niż obiektyw standardowy, a nie szerokokątny (jak liczyło np. Oppo). Pełny zakres ogniskowych 16-125 mm to niemal 8-krotny "zoom optyczny". To robi wrażenie.

Jak producent zmieścił tak długi teleobiektyw w tak smukłym urządzeniu? Zastosowano tu konstrukcję przypominająca peryskop. Światło nie pada więc bezpośrednio na soczewki i matrycę, jak w standardowym smartfonie, a na lustro.

Po odbiciu od niego wiązka światła jest kierowana wzdłuż płaszczyzny smartfonu do sensora światłoczułego. Taki zabieg zapewnił znacznie większą przestrzeń na ustawienie soczewek koniecznych do uzyskania tak dużej ogniskowej.

Huawei P30 ProHuawei P30 Pro fot. Bartłomiej Pawlak, Sztokholm / Next.Gazeta.pl

W praktyce teleobiektyw spisuje się świetnie. Zdjęcia, jak na tak długą ogniskową, są bardzo dobrej jakości, choć trzeba pamiętać, że tak długi obiektyw oznacza bardzo mały otwór przysłony, przez co nie nadaje się on najlepiej do trudnych warunków oświetleniowych.

Połączenie pięciokrotnego przybliżenia ze standardowym aparatem 40 Mpix sprawiło, że Huawei P30 Pro może pochwalić się aż 10-krotnym zoomem hybrydowym. Huawei jednak na tym nie poprzestał i zastosował także aż 50-krotny zoom cyfrowy. Te opcje będziemy oczywiście jeszcze testować, bo podczas zamkniętego spotkania nie był na to miejsca.

Huawei P30 ProHuawei P30 Pro fot. Bartłomiej Pawlak, Sztokholm / Next.Gazeta.pl

Huawei chwali się także zastosowaniem wsparcia jeszcze lepszej sztucznej inteligencji, która dostosowuje warunki do odpowiedniej sceny i wspiera optykę w wykonywaniu portretów. Ulepszono także działanie trybu HDR+ i dodano kilka trybów fotografowania przy długim czasie naświetlania (np. możliwość rozmycia strumienia wody w wodospadzie).

Specyfikacja i działanie

W kwestii specyfikacji nowych smartfonów Huawei, niespodzianek nie ma. Podobnie, jak co roku, Huawei umieszcza w serii P30 procesory, które mieliśmy już okazję zobaczyć przy okazji premiery Mate’ów 20 i 20 Pro. Trochę szkoda, że Chińczycy nie pokusili się na pokazanie nowego układu, jednak z drugiej strony na wydajność narzekać nie będziemy.

Pod maską P30 i P30 Pro znalazł się bardzo wydajny układ Kirin 980, który dziś plasuje się w czołówce najwydajniejszych procesorów. P30 Pro może pochwalić się pamięcią 6 lub 8 GB RAM i do wyboru 128, 256 lub 512 GB miejsca na pliki. Nie zabrakło też slotu na karty nanoSD.

Huawei P30 ProHuawei P30 Pro fot. Bartłomiej Pawlak, Sztokholm / Next.Gazeta.pl

Pamięci nie jest tak dużo, jak w najwyższym wariancie Galaxy S10 Plus (12 GB RAM i 1 TB), ale i w P30 Pro miejsca nie zabraknie. Podczas krótkich testów mogłem przekonać się, że wszystkie operacje odbywają się szybko i nie ma tu żadnych problemów z wydajnością.

Huawei P30 vs. P30 Pro

Wspomniane na początku różnice w przekątnej (i zagięciu) ekranu to nie jedyne, co dzieli smartfony Huawei P30 oraz P30 Pro. Różnic jest więcej, dlatego postanowiłem zebrać je w osobnym akapicie.

Choć nie widać tego na pierwszy rzut oka, Huawei P30 dostał potrójny, a nie, jak P30 Pro, poczwórny aparat główny. Poza tym, w P30 Huawei nie zdecydował się na umieszczenie peryskopowego obiektywu o pięciokrotnym przybliżeniu. Zamiast tego pojawił się znany z poprzednika obiektyw z przybliżeniem trzykrotnym ze światłem f/2,4.

Huawei P30Huawei P30 fot. Bartłomiej Pawlak, Sztokholm / Next.Gazeta.pl

Nieco mniejsze różnice są również w przypadku pozostałych aparatów w telefonie. W wersji P30 aparaty prezentują się to następująco:

  • standardowy - 40 Mpix, f/1,8, ogniskowa 27 mm
  • szerokokątny - 16 Mpix, f/ 2,2, ogniskowa 16 mm
  • z teleobiektywem (x3) - 8 Mpix, f/2,4, ogniskowa 80 mm

Kolejnym minusem na rzecz słabszego P30 będzie nieco inna specyfikacja. Co prawda procesor pozostał ten sam (Kirin 980), jednak dostępna będzie wyłącznie wersja z 6 GB RAM i 128 GB przestrzeni na dane.

Huawei P30Huawei P30 fot. Bartłomiej Pawlak, Sztokholm / Next.Gazeta.pl

Warto wspomnieć też, że podobnie jak w Mate 20 Pro również w P30 Pro zaimplementowano dwustronne ładowanie indukcyjne. Z kolei "Słabszy" model P30 nie będzie z kolei w ogóle obsługiwał technologii ładowania bezprzewodowego. To spory minus.

Oba smartfony są wodoszczelne, ale Huawei P30 dostał "niepełny" certyfikat IP53, a P30 Pro najwyższy dziś IP68. Kolejna różnica to oczywiście pojemność akumulatorów. Mniejszy P30 ma ogniwo o pojemności 3650 mAh, a większy P30 Pro - 4200 mAh.

Fotograficzny hit nadchodzi

Huawei P30 i P30 Pro będą występowały w kolorach Pearl White (biały), Breathing Crystal (jasno niebieski), Black (czarny), Amber Sunrise (czerwony) i Aurora (niebieski).

Huawei P30 Pro, a więc najważniejszy konkurent Galaxy S10 Plus robi wielkie nadzieje na sukces. Bryluje przede wszystkim w mobilnej fotografii. W tej dziedzinie Huawei stał się niedoścignionym wzorem i prawdopodobnie jeszcze przez jakiś czas tak pozostanie.

Huawei P30 to z kolei nieco słabsza, ale wciąż flagowa odmiana, która przypadnie do gustu bardziej oszczędnym użytkownikom.

Huawei P30 ProHuawei P30 Pro fot. Bartłomiej Pawlak, Sztokholm / Next.Gazeta.pl

Na polskim rynku smartfony będą dostępne od 26 marca w wariantach kolorystycznych: opal, aurora niebieski i czarny. Huawei P30 Pro (8+256 GB) będzie sprzedawany też w kolorze bursztynowym, jednak wyłącznie w sklepie Huawei w warszawskiej Arkadii.

Ceny w Polsce kształtują się następująco:

  • Huawei P30 (6+128 GB): 2 999 zł
  • Huawei P30 Pro (6+128 GB): 3 799 zł
  • Huawei P30 Pro (8+256 GB): 4 299 zł
Więcej o:
Komentarze (58)
Huawei P30 i P30 Pro. To te smartfony wyznaczają dziś granice [PIERWSZE WRAŻENIA]
Zaloguj się
  • mttt27

    Oceniono 10 razy 4

    Uwaga. 30.03 Dzień Ateisty i zapraszamy o 14.30 w Warszawie spotkanie pod pomnikiem Kopernika (Krakowskie Przedmieście) : Marsz Ateistów i historyczna rekonstrukcja kaźni Kazimierza Łyszczyńskiego rozpoczyna się o 15.00 - zapraszamy .

  • misiek12321

    Oceniono 18 razy 2

    Jeśli autor tekstu mówi że jest fotografem a potem porównuję komórkę do lustrzanki to chyba o fotografii nie ma pojęcia.

  • wasz.as

    Oceniono 8 razy 2

    Jeśli nie ma gniazda Jack 3,5, to można sobie darować. Wie ktoś, czy ma to gniazdo?

  • rulz007

    Oceniono 1 raz 1

    nie napiszę jaki mam telefon,ale ta pogon za niby najlepszymi aparatami jest śmieszna. do robienia super, extra zdjęć to są aparaty fotograficzne,a te w telefonach służą po prostu do robienia zdjęć w życiu codziennym. w dodatku nawet telefon za 1500zł ma nagrywanie slomo120/240/960,nagrywanie w 4k i robienie zdjęć przy słabym świetle. w sumie to w to nie wierzyłem,ale google robi kapitalny soft do aparatu(googlecam) i można to samemu sprawdzić.

  • lolik52

    Oceniono 1 raz 1

    a pan Pawlak zostanie obłożony sankcjami przez kał boji za propagowanie chińszczyzny:))))
    do Ameryki wizy nie dostanie na bank i znowu zwiększy procent odmów w wizach i odsunie nasze wymarzone bezwizowie!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX