Oto OPPO Reno 10x zoom - smartfon z ukrytym aparatem i peryskopowym obiektywem. Cena? Prawie 800 euro

Daniel Maikowski, Zurych
W Zurychu OPPO zaprezentowało dwa nowe flagowe smartfony - OPPO Reno i Reno 10x zoom. Wyróżniają się stylistyką i wysuwanym obiektywem aparatu. Droższe z urządzeń dysponuje również peryskopowym obiektywem z 10-krotnym zoomem hybrydowym.

OPPO przyzwyczaiło nas do tego, że nie boi się eksperymentów z designem swoich urządzeń. Wystarczy wspomnieć o modelu Find X z wysuwanym panelem, który skrywał przednią kamerę oraz dwa obiektywy aparatu. Nie inaczej jest w przypadku Reno i Reno 10x zoom, które firma pokazała właśnie w Zurychu.

Tym razem OPPO zastosowało inny mechanizm. Ze smartfonów nie wysuwa się cały tylny panel, a jedynie niewielki moduł przedniego aparatu, który skrywa również głośnik rozmów. Co więcej, moduł ten wysuwa się tylko z jednej strony, co mocno zaburza poczucie symetrii. Mam mieszane uczucia co do tego pomysłu.

OPPO RenoOPPO Reno fot. DM

Dzięki "trikowi" z ukrytą kamerą, w modelach Reno i Reno 10x zoom nie znajdziemy "notcha" ani żadnego innego wcięcia w ekranie. W przeciwieństwie do wspomnianego Find X główny aparat nie został jednak ukryty. Jego obiektywy znalazły się na środku tylnego panelu, ale - co istotne - nie wystają z obudowy.

Pod modułem głównego aparatu umieszczono niewielką ceramiczną wypustkę, którą producent ochrzcił nazwą "O-dot". Ma ona zapobiegać zarysowaniom obiektywów przez bezpośredni kontakt z powierzchnią.

Pod względem wizualnym smartfony Reno i Reno 10x zoom są do siebie łudząco podobne. To wykonane z połączenia szkła i aluminium bezramkowe urządzenia z ekranem AMOLED, który pokryto szkłem Corning Gorilla Glass 6. Tylny panel smartfonów OPPO  Reno również pokrywa szkło Gorilla Glass, ale w wersji 5. Obydwa modele dysponują też czytnikiem linii papilarnych umieszczonym pod ekranem.

Gdy jednak przyjrzymy się im bliżej, to różnic pojawia się dość sporo. Dotyczą one specyfikacji, jak również możliwości głównego aparatu. Oto wszystko, co warto wiedzieć na temat OPPO Reno i Reno 10x zoom.

OPPO Reno 10x zoomOPPO Reno 10x zoom fot. DM

OPPO Reno 10x zoom - potężna wydajność i peryskopowy obiektyw

Flagowiec OPPO na rok 2019 został wyposażony w 6,6 calowy ekran AMOLED (1080x2340) o proporcjach 19,5:9 i zagęszczeniu pikseli na poziomie 367 PPI. Chińczycy nie oszczędzali na podzespołach. Smartfon dysponuje bardzo wydajnym układem Qualcomm Snapdragon 855 z grafiką Adreno 640. OPPO chwali się też autorskim systemem odprowadzania ciepła, który ma poprawiać wydajność urządzenia.

OPPO Reno 10x zoom dysponuje 6/8 GB RAM, 126/256 GB pamięci na dane i baterią o pojemności 4065 mAh, którą powinniśmy naładować do pełna w kilkadziesiąt minut, dzięki technologi VOOC 3.0.  Niestety zabrakło funkcji ładowania bezprzewodowego, która w flagowym smartfonie powinna być dziś standardem.

OPPO Reno 10x zoomOPPO Reno 10x zoom fot. DM

Siłą smartfona OPPO ma być jednak przede wszystkim główny aparat (co w niewielkim stopniu uzasadnia nadanie urządzeniu tak absurdalnej nazwy). Chińczycy zastosowali moduł z potrójnym obiektywem:

  • 48 MP, f/1,7, 1/2.0", z optyczną stabilizacją obrazu;
  • 13 MP, f/3,0 z peryskopowym teleobiektywem;
  • 8 MP, f/2,2 z szerokokątnym obiektywem;

Główny obiektyw ma pozwolić na wykonywanie bardzo szczegółowych zdjęć także w warunkach nocnych, dzięki technologii Ultra Night. Szerokokątny obiektyw to z kolei odpowiedź na moje narzekania w recenzji OPPO RX17 Pro, w którym brakowało mi możliwości łapania szerokich kadrów.

OPPO Reno 10x zoom - przykładowe zdjęciaOPPO Reno 10x zoom - przykładowe zdjęcia fot. OPPO

Jest jeszcze tytułowy peryskopowy teleobiektyw, który został wyposażony w funkcję 10-krotnego zoomu hybrydowego. OPPO zapewnia, że jest on praktycznie bezstratny, a przykładowe zdjęcia robią wrażenie.

OPPO RenoOPPO Reno fot. DM

OPPO Reno - mniejszy ekran, słabszy Snapdragon i brak OIS

OPPO Reno został wyposażony w 6,4 calowy wyświetlacz AMOLED o rozdzielczości 1080x2340 pikseli i proporcjach 19,5:9, z zagęszczeniem pikseli na poziomie 402 ppi. Znajdziemy tu dość wydajny układ Snapdragon 710, który ustępuje jednak zastosowanemu w mocniejszym modelu Snapdragonowi 855.

Do dyspozycji otrzymujemy 6/8 GB RAM, 128/256 GB pamięci na dane oraz mniejszy niż w modelu Reno 10x zoom akumulator o pojemności 3765 mAh, który również wspiera jednak technologię VOOC 3.0. 

OPPO RenoOPPO Reno fot. DM

Główny aparat w modelu Reno składa się z dwóch obiektywów:

- 48 MP, f/1.7, 1/2.0" (główny obiektyw);
- 5 MP, f/2.4 (sensor głębi).

Nie znajdziemy tu ani obiektywu peryskopowego, ani szerokokątnego, co oznacza, że model Reno nie pozwoli nam na wykonywanie zdjęć z 10-krotnym zoomem hybrydowym, jak również szerokich kadrów. Tańszy smartfon nie dysponuje też optyczną stabilizacją obrazu, a funkcje fotograficzne są tu okrojone.

Zarówno OPPO Reno, jak również  OPPO Reno 10x zoom dysponują modułem Bluetooth 5.0, GPS-em, który pracuje w dwóch częstotliwościach (L1 i L5) oraz NFC z  HCE, dzięki czemu możemy ich używać do płatności mobilnych za pośrednictwem usługi Google Pay. Obydwa smartfony dysponują też taką samą kamerką do selfie z matrycą 16 MP, światłem f/2.0, obsługą HDR i trybem portretowym.

Cena i dostępność w Polsce

Przedsprzedaż modelu OPPO Reno rozpocznie się 25 kwietnia, a do sklepów trafi on w maju. Wersja z 6 GB RAM i 256 GB pamięci użytkownika ma kosztować 2199 zł. Póki co, nie otrzymaliśmy informacji na temat dostępności oraz polskiej ceny modelu OPPO Reno 10x zoom. Jego europejska cena to 799 euro.

W Zurychu Chińczycy zaprezentowali również model OPPO Reno 5G, który - jak sama nazwa wskazuje - zaoferuje wsparcie dla sieci 5G. Póki co, telefon będzie dostępny tylko w Szwajcarii. Cena? 899 euro.

Więcej o:
Komentarze (3)
Oto OPPO Reno 10x zoom - smartfon z wysuwanym aparatem i peryskopowym obiektywem
Zaloguj się
  • supermarjan

    Oceniono 3 razy 3

    Reno? nie kupuje sie telefonów na f....

  • angelus-silesius

    Oceniono 1 raz 1

    Tak, wy smętne debile z kibucową polszczyzną, "smartfon z ukrytym(sic!) aparatem", którego nijak nie znajdziecie, bo ukryty to wszak tajemny, a jak ktoś go jednak nakryje, to już nie będzie ukryty i 800 euro pójdzie się walić.

    Weźcie się za kopanie rowów!

  • anna.pcz

    0

    Cegła. Rozumiem że firma zapłaciła, jak to zwykle bywa, za wycieczkę dziennikarza do Zurychu, ale czemu ten pismak robiąc sam zdjecia nie zamieścił żadnych detali, jak wysuwa się ten aparat i co to za sciema z tym hybrydowym zoomem. Jest zoom optyczny albo go nie ma. Dno - tak jakby autor sam nie wiedział ile wazeliny dać w zamian za wycieczkę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX