Strona z tekstami piosenek oskarża Google o kopiowanie treści. Gigant zaprzecza

Genius.com twierdzi, że Google skopiował ich teksty piosenek i umieścił przed linkami w wyszukiwarce. Strona deklaruje, że udało jej się to odkryć wykorzystując alfabet Morse'a. Google zdecydowanie odpiera zarzuty, ale dokładnie zbada sprawę.

O sprawie, jako pierwszy poinformowała gazeta The Wall Street Journal. Strona internetowa Genius.com, oferująca bazę tekstów piosenek, oskarża Google o kopiowanie treści z ich strony. Chodzi konkretnie o transkrypcje z piosenek, które wyszukiwarka podpowiada po wpisaniu tytułu. Zdaniem Genius.com treści są skopiowane z ich strony internetowej.

Google oskarżony o pobieranie tekstów piosenek

Powodem oskarżeń jest ramka, która pojawia się w wynikach wyszukiwania Google po wpisaniu tytułu piosenki, nazywana "panelem informacyjnym". Amerykański gigant umieszcza tam podstawowe informacje o utworze, a także tekst. W niektórych przypadkach pozwala również przetłumaczyć treść na język internauty oraz przekierowuje do serwisów muzycznych i YouTube'a.

Treść piosenki można znaleźć bezpośrednio w Google 
NA przykładzie Just The Way You Are Bruno MarsaTreść piosenki można znaleźć bezpośrednio w Google NA przykładzie Just The Way You Are Bruno Marsa fot. screen ze strony Google.com

Genius Media Group twierdzi, że w tej ramce Google umieszcza teksty piosenek pobrane bezpośrednio ze strony genius.com. I o ile wyszukiwarka oznacza autora utworu i tekstu, nie pokazuje z jakiej strony pobrała treść piosenki.

Co więcej, Genius.com twierdzi, że powiadomił Google o sprawie już w 2017 roku. Ponownie list do wyszukiwarkowego giganta wysłał w kwietniu. W piśmie, do którego wgląd miała redakcja WSJ Genius.com miał ostrzec Google, że wykorzystywanie transkrypcji Geniusa bez zgody łamie warunki korzystania z usługi Genius.com i narusza prawo antymonopolowe.

Czytaj też: "FT": Google staje w obronie Huawei! Gigant chce przekonać Trumpa do wycofania się z zakazu współpracy

Genius.com zastawił pułapkę w alfabecie Morse'a

Właściciele strony twierdzą też, że mają mocne dowody na potwierdzenie swoich oskarżeń. W 2016 roku zastawili pomysłową pułapkę, delikatnie modyfikując formatowanie wybranych apostrofów w tekstach. Po zamianie apostrofów pisanych standardowo i kursywą na kropki i kreski używane w alfabecie Morse'a można odczytać wyrażenie "Red Handed" (pol. "na gorącym uczynku").

WSJ podaje, że Genius.com znalazł w ten sposób w wyszukiwarce Google ponad 100 przykładów tekstów, które pochodziły z ich strony internetowej.

Google zdecydowanie odrzuca oskarżenia

Z oskarżeniami Geniusa zdecydowanie nie zgadza się Google. Gigant w oświadczeniu dla kilku amerykańskich redakcji deklaruje, że wszystkie teksty znajdujące się w ramkach w wyszukiwarce pochodzą od różnych licencjonowanych partnerów.

Bardzo poważnie podchodzimy do jakości danych oraz praw twórców i zobowiązujemy naszych partnerów licencyjnych do przestrzegania warunków naszej umowy

- oświadczył Google w komunikacie.

Firma nieco później dodała również, że przyjrzy się sprawie poruszonej przez Genius.com i zerwie współpracę z partnerami, którzy "nie przestrzegają dobrych praktyk".

Google głosił również na Twitterze, że wszystkie teksty, które wyświetla są licencjonowane i nie pochodzą z innych miejsc w internecie. Ponownie dodaje też, że zbada sprawę i zakończy współpracę z nieuczciwymi partnerami.

O komentarz do oskarżeń wysuwanych przez Genius.com poprosiliśmy również polskie biuro Google. Zostaliśmy odesłani do powyższego wpisu na Twitterze.

WSJ przypomina, że od 2016 roku Google korzysta m.in. z treści piosenek dostarczanych przez kanadyjską firmę LyricFind. Darryl Ballantyne, CEO przedsiębiorstwa zadeklarował, że transkrypcja treści piosenek jest tworzona przez własny zespół pracowników, a nie pobierana od Geniusa.

Czytaj też: Kolejny cios dla Google od UE. 1,5 mld euro kary. "Wykorzystywanie dominującej pozycji"

Więcej o:
Komentarze (1)
Strona z tekstami piosenek oskarża Google o kopiowanie treści. Gigant zaprzecza
Zaloguj się
  • wierze_w_ateizm

    Oceniono 5 razy 3

    generalnie google to złodzieje, a w Polsce firmuje to Artur Waliszewski - prokurent.
    Dlaczego google - bez wiedzy właścicieli firm, tworzy tzw. "wizytówki internetowe i pozwala by jakieś anonimy potem szkalowały daną firmę ?

    moją firmę szkalowały na takiej internetowej wizytówce google jakieś anonimy

    prokurent google w Polsce - Artur Waliszewski odsyłał do centrali google w USA - celem usunięcia

    a

    zareagował jak nagle jakieś anonimy na bezprawnie utworzonej przez google, wizytówce mojej firmy zaczęły pisać

    "Artur Waliszewski z GOOGLE - to złodziej" itp.

    nagle się okazało, że nie trzeba pisać do GOOGLE w USA, by te wpisy znikły...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX