Bitwa na megapiksele właśnie wróciła. 108 Mpix w smartfonie? To nie ma sensu

Bartłomiej Pawlak
Pamiętacie, jak jeszcze kilka lat temu producenci walczyli o każdy megapiksel w telefonach komórkowych? Historia właśnie zatoczyła koło, tyle że dziś możliwości technologiczne są znacznie większe. Tymczasem takie "wojenki" nie mają żadnego sensu i wprowadzają ludzi w błąd. Już tłumaczę dlaczego.

Kilka lat temu, gdy producenci smartfonów nauczyli się "upychać" ogromną liczbę punktów światłoczułych na niewielkiej matrycy, rozkręcił się wyścig na megapiksele. Aparaty w telefonach były (przynajmniej w teorii) coraz bardziej szczegółowe, a fotografie ważyły coraz więcej, ale za tym wszystkim niekoniecznie podążała lepsza jakość zdjęć.

Na szczęście trend ten przeminął i do smartfonów powróciły sensory o rozdzielczościach ok. 12 Mpix. Powszechnie uważa się, że mniej więcej tyle potrzeba, aby matryca zapewniała dobrą jakość obrazka przy dużej ilości szczegółów. 

Wyścig na megapiksele właśnie powrócił

Minęło trochę czasu i, gdy już wydawało się, że producenci nie wrócą do dziwnej praktyki "upychania" dziesiątek milionów pikseli w smartfonach - na rynku, jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać słuchawki z aparatami 32, 40 czy 48 Mpix. Poprzeczkę podwyższył jeszcze kosztujący 1000 zł Redmi Note'a 8 Pro, który dostał sensor o rozdzielczości 64 Mpix.

Czy to dużo? Dla producentów najwyraźniej nie, bo w najbliższym czasie liczba pikseli w smartfonowych aparatach ma wzrosnąć jeszcze bardziej. Na przykład Xiaomi ma pokazać telefon z matrycą 108 Mpix. Nie pomyliłem się - ponad 100 milionów pikseli ma zostać "wepchnięte" do jednego aparatu w Xiaomi Mi Note 10, który w Polsce pojawi się w połowie listopada.

Redmi Note 8 ProRedmi Note 8 Pro fot. BP

Więcej nie znaczy lepiej

Przyczyna wojenki na megapiksele jest bardzo prosta - duże liczby lepiej wyglądają na sklepowych półkach. Osoby, które do technologicznych geeków nie należą pomyślą, że więcej znaczy lepiej. Doskonale zdają sobie sprawę producenci, którzy liczą na, że klient wybierze telefon, który ma aparat z 48, a nie 12 Mpix.

Niestety prawda nie zawsze tak wygląda, a sprawa jest zdecydowanie bardziej skomplikowana. Czasem aparat, który ma więcej megapikseli faktycznie może wygrać z konkurentem wyposażonym w sensor o mniejszej rozdzielczości. W wielu innych przypadkach sytuacja wygląda jednak zupełnie odwrotnie.

Liczy się powierzchnia piksela

Wszystko dlatego, że wypełnianie sensorów światłoczułych dziesiątkami milionów pikseli jest dla jakości  zdjęć szkodliwe. Cały sensor w smartfonie ma powierzchnię podobną do rozmiarów paznokcia małego palca u ręki. Zatem same piksele są niezwykle małe - zazwyczaj mają bok długości ok. 1 mikrometra, czyli 1/1000 milimetra.

Im więcej megapikseli ma aparat, tym mniejszą powierzchnię ma każdy z pikseli i tym samym mniej światła na niego pada. I odwrotnie - im mniej megapikseli tym więcej światła przyjmuje każdy z nich.

W praktyce - gdy pikseli jest za dużo, zdjęcie ma sporo cyfrowego szumu, jest nieprzyjemnie "sztuczne" i wygląda źle w trudnych warunkach oświetleniowych. Gdy jest ich za mało to i fotografia jest mało szczegółowa. Kluczem jest znalezienie złotego środka, który oscyluje w okolicach wspomnianych 12 Mpix.

48 Mpix to tak naprawdę... 12 Mpix

Producencie oczywiście doskonale o tym wiedzą, dlatego stosują pewne sztuczki, aby zdjęcia "wyciągane" z tak szczegółowych matryc miały lepszą jakość. W trybie automatycznym oprogramowanie zamiast zbierać dane z każdego piksela z osobna łączy 4 sąsiadujące piksele. Dzięki temu otrzymujemy jeden większy piksel, a fotografia finalna zamiast 48 ma 12 Mpix, a zamiast 64 - 16 Mpix.

Oczywiście w przypadku niektórych telefonów aplikacja aparatu pozwala wykonać (zazwyczaj jest do tego dedykowany tryb) zdjęcie w pełnej rozdzielczości, jednak w praktyce wcale nie jest ono dużo bardziej szczegółowe. W przypadku testowanego przeze mnie ostatnio Redmi Note'a 8 Pro zdjęcia w trybie 64 Mpix prezentowały się niemal identyczny poziom szczegółów, jak w trybie auto, tyle, że zajmowały znacznie więcej miejsca i oferowały nieco gorszą jakość obrazka.

Niestety w przypadku nadchodzącego Xiaomi Mi Note'a 10 sytuacja może być podobnie. Nie spodziewajmy się też, że telefon ten domyślnie będzie robił zdjęcia w 108 Mpix (prawdopodobnie nie pozwoliłaby na to też rozdzielczość optyczna obiektywu). Podejrzewam, że oprogramowanie będzie łączyć 9 sąsiednich pikseli co - jak łatwo policzyć - da końcowe fotografie o rozdzielczości 12 Mpix.

Huawei Mate 30 ProHuawei Mate 30 Pro fot. Bartłomiej Pawlak / Next.Gazeta.pl

Tradycyjne aparaty dobrym przykładem

Warto wiedzieć też, że moda na megapiksele opanowała przede wszystkim smartfony ze średniej półki cenowej. Tam 48 czy 64 Mpix staje się powoli standardem. Tymczasem w tradycyjnych lustrzankach cyfrowych dalej królują sensory pełnoklatkowe (35 mm) lub w formacie APS-C (25,1 mm) mające ok. 20 Mpix. A mówimy tu przecież o matrycy wielokrotnie większej niż ta w smartfonie.

Dziwny trend nie dotknął też większości flagowych smartfonów. W takim Galaxy S10, Note 10 czy iPhone'ach 11 wciąż mamy stare dobre 12 Mpix. Oczywiście w smartfonach gigantyczną rolę gra dziś oprogramowanie, a świetnym tego przykładem jest Mate 30 Pro, który ma matrycę 40 Mpix i robi ponoć najlepsze zdjęcia wśród smartfonów dostępnych na rynku (np. wg DxOMark).

Chciałem jednak zwrócić uwagę na to, że więcej wcale nie znaczy lepiej i np. kosztujący 1000 zł Redmi Note 8 Pro nie żadnych szans z flagowcem Samsunga czy Apple, choć pikseli ma ponad 5 razy więcej. Dlatego zamiast sugerować się cyferkami lepiej zasięgnąć opinii recenzentów lub znajomych, którzy dany telefon testowali.

Czytaj też: Bitwa smartfonów. Samsung Galaxy S10, iPhone 11, a może Xiaomi Mi 9T Pro? Wybraliśmy najlepsze modele

Więcej o:
Komentarze (80)
Bitwa na megapiksele w smartfonach zaczęła się ponownie. 108 Mpix w smartfonie? To nie ma sensu
Zaloguj się
  • piotr.grd

    Oceniono 15 razy 7

    To nie ma sensu nie tylko ze względu na różnicę jakości lub jej brak w robionych zdjęciach, ale głównie ze względu na długofalowe skutki dla kondycji planety i w konsekwencji dla kolejnych pokoleń. Bo zamiast ktoś kupić i eksploatować jeden aparat/telefon/smartfon/telewizor itd. itp. przez lat 10 lub więcej, za sprawą marketingu, mody, chęci "pokazania się" wśród znajomych niejednokrotnie zmienia sprzęt na nowszy co dwa lata, a zdarza się, że i częściej. Nowy aparat co dwa lub co dziesięć lat to pięciokrotna różnica w produkcji, transporcie, zasobach, które idą na sprzęt, opakowanie itd. Nawet odpowiednio utylizując stare sprzęty (co nie w pełni ma miejsce) też zużywamy kolejne surowce na transport, rozbiórkę, przetapianie, pakowanie... To głupota i nieodpowiedzialność dla... cynicznej chęci zysku z jednej strony oraz ulegania marketingowi i modzie z drugiej.

  • jan.go

    Oceniono 9 razy 7

    Sensu nie ma ? No chyba że ustalimy że to nie o zdjęcia chodzi tylko o sprzedaż wtedy sens sie pojawia Moda panie sama w sobie ma niewielki sens a napędza sprzedaż

  • zwyklaosoba

    Oceniono 5 razy 5

    Proszę, niech mi ktoś wytłumaczy jako ignorantowi. Po co amatorowi (!) rozdzielczość większa niż 8 Mpix, skoro ogląda zdjęcia na ekranach o rozdzielczości FHD, 4K czy UHD, a odbitki, jeśli w ogóle robi, to pewnie nie większe niż 12x18 cm.

  • xyz_xyz1

    Oceniono 5 razy 3

    Przecież to nie chodzi o sens w rozumieniu technicznym czy też fotograficznym, tu chodzi o sens w kwestii marketingowej. Na upartego mogę wpakować do smartfona aparat o matrycy 200 czy 300 megapikseli jaką mają aparaty będące odpowiednikami dawnych aparatów tzw. średniego formatu innymi słowy sprzętów studyjnych - a że to nie ma żadnego sensu to koggo to obchodzi i komu to przeszkadza liczy się fakt iż Kowalski kupi taki sprzęt i wyda mu się i komórką zrobi zdjęcia klasy takiej samej jakie wychodzą z aparatu studyjnego. A że tak nie jest to już sprawa inna. Jakoś zawodowcy nadal ozywają w pracy aparatów - nie smartfonów.

  • wolny-analityk

    Oceniono 5 razy 3

    Ma sens jeśli patrzymy na to jak na nadpróbkowanie. Czyli 48Mpix używamy do uzyskania 12Mpix końcowego zdjęcia. Widocznie technicznie obecnie łatwiej obniżyć szumy wynikowe nadpixelozą zlepiając je w grupy sprytnym algorytmem na końcowym zdjęciu, niż budować niskoszumiące większe fotodiody. Kwestia marketingu tryliardopixelowego to sprawa osobna.

  • java77

    Oceniono 2 razy 2

    wreszcie ktos glosno wyjasnil to co ja tluke amatorom smartfonow od lat.Ilosc mega pikseli to nie jakosc zdjecia a jego wielkosc.Fizyczna wielkosc.Przykladowo zdjecie o wielkosci 8 mega daje fizyczny wydruk wielkosci doroslego czlowieka.I dobrze autor artykulu napisal ze wiecej mega nie znaczy lepiej bo pojawiaja sie zaklocenia i szumy.Kluczem do dobrej fotografii jest OPTYKA.Im wieksze im lepsze masz szklo tym wiecej swiatla wpada-a tym samym widac wiecej szczegolow,a samo zdjecie jest bardzo wyrazne i jasne.Zadna matryca tego nie poprawi ani soft.Ja fotografuje od ponad 30 lat.Zaczynalem od aparatow Smiena apotem Byl Zenith TTL i 12XP.Dzis fotografia cyfrowa.Kiedy jade na wakacje zawsze zabieram ze soba aparat foto.Smartfon ma tylko aparat jako dodatek i nie wymagajcie od niego zdjec jakosc lustrzanki bo to fizycznie niemozliwe.Praw fizyki nie przeskoczysz.Dlatego wielu producentow smartfonow zaczelo produkowac dodatkowe obiektywy ktore przypina sie do smartfona.Mają one większą srednice samego szkla.Dzieki temu wpada wiecej swiatla.Ja w moich apratach (a mam ich 3) ustawiam wielkosc zdjecia w ustawieniach na max 10 megapikseli.Nawet jesli aparat ma matrycę 20.Bo nie potrzebuje zdjec wielkosci wieżowca.

  • arwena2010

    Oceniono 2 razy 2

    dzis lud jest juz tak tępy i głupi że nie rozumie podstawowych pojęć.Wiec liczy się liczba przed skrótem. A potem nie ma jak tego zdjęcia jak wysłać mmsem bo za duze,

  • wookiee.chewbacca

    Oceniono 4 razy 2

    Telefon nadaje się do robienia zdjęć rozkładu jazdy na przystanku i zdjęć wizytówek.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX