Facebook ujawnił dane administratorów stron. Jak "wpadli" hejterzy, politycy i zwykli użytkownicy?

Około trzy godziny wystarczyły, by świat mediów społecznościowych przeszedł poważny kryzys. Wywołał go Facebook, który - zapewne na skutek błędu - ujawnił dane części administratorów stron. Nietypowa awaria trwała krótko, jednak ujawniła tożsamość sporej grupy anonimowych dotąd osób. Wyjaśniamy, co tak naprawdę się wydarzyło.

>>> Zobacz także: Aplikacje, które pomogą zrealizować noworoczne postanowienia. Poznaj je!

Facebook ma za sobą krótką, ale brzemienną w skutkach awarię swojego serwisu. Na skutek błędu część autorów zarządzających stronami, czyli fanpage'ami, przestała być anonimowa.

Facebook przypadkowo ujawnił prawdziwe nazwiska zamieszczających wpisy

Podczas awarii przy niektórych wpisach na Facebooku pojawiała się opcja "pokaż historię edycji". Dzięki tej funkcji można było poznać imię i nazwisko osoby, która dany wpis umieściła lub edytowała.

Oto przykład. Dzięki wpadce serwisu społecznościowego wiemy, że przynajmniej część wpisów na profilu Donalda Trumpa zamieszcza ktoś inny. Niejaki Mike Hahn.

Niektóre wpisy na profilu Donalda Trumpa umieszcza ktoś innyNiektóre wpisy na profilu Donalda Trumpa umieszcza ktoś inny Reddit

Tu kontrowersje są mniejsze - nikogo chyba nie dziwi, że prezydent USA ma ważniejsze rzeczy, niż nadzorowanie swojego profilu. Jednocześnie nie musi to oczywiście oznaczać, że amerykański przywódca nie autoryzuje treści, które na jego profilu się pojawiają.

I w Polsce można znaleźć podobny przypadek. Część wpisów na profilu premiera Mateusza Morawieckiego umieszcza inna osoba. Także w tym wypadku kontrowersji raczej nie ma, bo premier ma mnóstwo zajęć.

Niektóre wpisy na stronie premiera Morawieckiego umieszczała inna osobaNiektóre wpisy na stronie premiera Morawieckiego umieszczała inna osoba Źródło: Wirtualne Media

Anonimowość na Facebooku legła w gruzach?

Dlaczego zatem wiele osób piątkowe popołudnie będzie wspominać koszmarnie? Nie jest tajemnicą, że sieć jest pełna profili hejterskich, prześmiewczych, satyrycznych, których twórcy korzystają z zapewnionej im przez Facebooka anonimowości.

Autorzy mogli publikować do woli nie martwiąc się o to, że ktoś pozna ich prawdziwą tożsamość. W piątek część tej anonimowości legła w gruzach. Przekonali się o tym np. twórcy prześmiewczego profilu Sok z Buraka czy jeden ze znanych dziennikarzy.

Warto podkreślić, że dane zwykłych użytkowników i twórców zwykłych fanpage'y również częściowo wyciekły. A przecież ktoś zakładając stronę np. o tematyce religijnej, seksualnej czy związanej z pracą,  niekoniecznie chce być identyfikowany. Anonimowość ma przecież i dobre strony - zapewnia autorom wypowiedzi swobodę.

Przed awarią sytuacja wyglądała tak: wchodziliśmy na stronę np. TVN48 na Facebooku. Widzieliśmy poszczególne wpisy, nie wiedzieliśmy jednak, kto dany wpis zamieścił. A przecież każdy fanpage musi mieć administratora czy redaktora, który - podobnie jak serwis internetowy - zamieszcza dane wpisy. I właśnie dane administratorów częściowo wyciekły. Twórcy, szczególnie ci bez opamiętania hejtujący, pewnie się tego nie spodziewali. Sądzili, że zawsze pozostaną anonimowi.

Facebook usunął awarię, ale...

Facebook awarię usunął. Oznacza to, że funkcja "pokaż historię edycji", nie działa - nawet jeśli wciąż wyświetla się na niektórych stronach. Twórcy fanpage'y znów są zatem anonimowi. Poza tym awaria nie trwała długo (ok. trzech godzin) - na różnego typu internetowe śledztwa było więc trochę za mało czasu. Sporo sekretów nie wyszło na jaw, jednak z drugiej strony jest ich pewnie na tyle dużo, że wirtualny świat będzie nimi żył jeszcze przez jakiś czas. 

Czytaj też: Nadchodzi zaostrzenie zakazu handlu w niedzielę. Minister: To jest niezwykle istotne dla życia rodzinnego

Piątkowy incydent jest również dowodem na to, że prywatność w sieci może okazać się złudna. Gdyby awaria potrwała dużej skutki, szczególnie te społecznościowe, mogłyby być znacznie bardziej dotkliwe.

Więcej o:
Komentarze (32)
Facebook ujawnił dane administratorów stron. Jak "wpadli" hejterzy, politycy i zwykli użytkownicy?
Zaloguj się
  • mmr0279

    Oceniono 21 razy 17

    Profil najjaśniejszego Jarosława prowadzi kot.

  • iso669

    Oceniono 16 razy 14

    A Antosiowi Smoleńskiemu profil prowadzi Edmund. Misiowi zapewne jest smutno...

  • arnoldbuzdygan

    Oceniono 20 razy 12

    "Nikogo nie dziwi" !?
    A jednak mnie dziwi. To jest ordynarne oszustwo świadczące o tym, że się nie szanuje innych ludzi i ma się ich za frajerów.
    Bo nie dziwiłoby mnie, że ktoś ma uprawnienia do konta i coś na nim robi, ale niech się wtedy podpisuje należycie - Taki i Owaki (z upoważnienia Tego i Owego) a nie udaje, że pisze premier/prezydent itd.
    Zdumiewa mnie, że redaktora tego artykułu pozwala się tak bezczelnie oszukiwać i nie widzi jeszcze w tym nic zdrożnego. Brawa!

  • corkabahometa

    Oceniono 10 razy 10

    Najbardziej nadal szokuje wplyw i opiniotworczosc fb. Tego, ze to dla wiekszosci to (sic!) zrodlo informacji i (?) wiedzy (?)
    Zasmucajace.

  • lkolesio

    Oceniono 12 razy 8

    Zapewne w-pis-y rezydenta Du.y do ,,leśnego ruchadła,, pisał ,,Seba-co sra do chleba,, też jego fb przyjaciel.

  • panna.mela.konfacela

    Oceniono 8 razy 8

    Nazwy i nazwiska prosimy

  • zeus82

    Oceniono 8 razy 4

    osty na profilu Borysa Budki edytował użytkownik o nazwie "Bo Bu". Na profilu Szymona Hołowni natomiast Karol Wilczyński, były dziennikarz portalu Deon.pI, a teraz twórca portalu islamistablog.pI. .Na koncie Beaty Szydło posty edytował Paweł Rybicki, jej były współpracownik i były dziennikarz "Gazety Polskiej Codziennie".

  • 20portal

    Oceniono 8 razy 0

    To pierwszy poważny sygnał, że tzw. anonimowi w sieci powinni sie powstrzymać od hejtu. "Sieć" to to samo co bycie na wizji w tv, na antenie radia czy na stronach gazet. Jesli ktos wypisuje bzdury w gazecie to ponosi KONSKWENCJE. W internecie czuje się bezkarny. Tu też (w internecie) powinny obowiązywać ścisłe reguły. Np. koleś, który doprowadził do samobójstwa nastolatki publikując jej roznegliżowane zdjęcia w internecie, powinien pójść siedzieć. Konsekwencje również powinien ponosić premier, który ... kłamie. Świat musi ustanowić i przyjąć prawa w sprawie internetu, które każde państwo powinno implementować do swojego systemu prawnego (to np. rola współczesnego ONZ). Miejsce popełniania przestępstw i niegodziwości w internecie można b. łatwo określić (przez IP). na razie na ograniczenia w internecie są demonstracje w stylu "Acta" (z maseczkami na buźkach). I wszyscy wrzeszczą, że im się odbiera ... wolność.

  • raj001

    Oceniono 3 razy -1

    Za dawnych czasów było tak, że zakładając na FB fanpage, zakładało się również "anonimowe" konto administracyjne, przypisane do fanpage'u (a nie do konkretnej osoby) i mające własny login i hasło. Nie było potrzebne przypisywanie administrowania fanpagem do konta prywatnego konkretnej osoby. Ale oczywiście FB musiał zlikwidować tę możliwość i takie są skutki :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX