Gazeta.pl Next >  Rozwój >  Pieniądze szczęścia nie dają. Zwłaszcza w pracy

Pieniądze szczęścia nie dają. Zwłaszcza w pracy

A A A
Chcesz polubić swoją pracę? Nie szukaj takiej, w której zarobisz krocie. Znajdź za to firmę, w której robisz rzeczy ambitne, ciągle poszerzasz wiedzę, a przełożony zamiast patrzeć ci na ręce na każdym kroku, stawia realne cele i służy radą. O tym, co naprawdę motywuje pracowników rozmawiamy z Pakitą Łowczyńską, szefową działu HR w GoldenLine.pl.

Bartosz Sendrowicz: Im wyższa pensja, tym bardziej zmotywowany pracownik?

Pakita Łowczyńska: Nie, czynnik finansowy zaliczyłabym do grupy najbardziej podstawowych czynników motywacyjnych. Oczywiście można sprawić, że będzie on jedynym źródłem motywacji, ale żaden rozsądny pracodawca tego nie zrobi.
Z licznych badań i własnych doświadczeń wynika, że rola pieniędzy w budowaniu trwałej motywacji, czy zaangażowania pracowników jest nie tylko przeceniana, ale wręcz ograniczona.

Chce pani powiedzieć, że wysokość pensji nie ma znaczenia?

- Ma, ale zależność jest inna niż wynika z pana poprzedniego pytania. Pieniądze nie motywują, ale za to ich brak bardzo skutecznie demotywuje. Czyli im niższe wynagrodzenie tym pracownik mniej zaangażowany i zadowolony. Takie „niedopłacone” osoby są przekonane, że pracodawca je oszukuje, dorabia się ich kosztem, rozgrzeszają więc tym swoje oszustwa wobec niego. Pracują źle i czują, że mają do tego prawo

Podwyżka im nie pomoże?

- Pomoże, ale na chwile. Z moich obserwacji wynika, że motywacja finansowa jest krótkotrwała - szybko przyzwyczajamy się do tego, że mamy więcej. Często nawet wydajemy to „więcej” zanim je dostaniemy, w efekcie nadwyżka budżetowa błyskawicznie znika, przestaje być dostrzegana i cały cykl zaczyna się od nowa. Znów jesteśmy „niedopłaceni”, rozgoryczeni i pracujemy źle. Pracodawca oczywiście może stymulować motywację takich pracowników, uzależniając ich od podwyżek, premii, czy nagród finansowych, ale jak mówiłam, żaden rozsądny nie dopuści do takiej sytuacji.

Pakita Łowczyńska

Dlaczego?

- Po pierwsze, zazwyczaj taka polityka kończy się falą odejść. Najłatwiej o podwyżkę przy zmianie pracy, więc „uzależnieni” wcześniej czy później skorzystają z tego sposobu na zwiększenie pensji.

Po drugie i najważniejsze, to przedmiotowe traktowanie ludzi. A przecież sukces biznesowy każdej firmy to ludzie i nie można ich tak traktować. Pracownik musi czuć się szanowany i widzieć w swojej pracy głębszy sens.

Ale trudno się dziwić tym, którzy mają szansę na wyższe zarobki i z niej korzystają.

- Patrząc na to tylko z finansowego punktu widzenia, faktycznie nie można być zaskoczonym. Jest pewna grupa pracowników, dla których z różnych powodów, np. ze względu na potrzeby życiowe, liczą się tylko pieniądze. To naturalne na rynku pracy.
Ale jeśli kolejna podwyżka jest wyłącznym celem zawodowym to takie podejście jest bardzo ryzykowne i sprzyja wypaleniu zawodowemu. Finanse nie nasycają, zawsze będziemy chcieli więcej, zawsze pojawi się nowy punkt odniesienia - np. ktoś z naszego otoczenia, kto zarabia więcej i za wszelką cenę chcemy mu dorównać.

Oczywiście, jak to się teraz mówi, pieniądze muszą się zgadzać, żeby żyć na odpowiednim poziomie, ale one naprawdę nie dają szczęścia, zwłaszcza w pracy.
Zresztą w firmach, w których z motywacją i zaangażowaniem pracowników nie ma problemów wynagrodzenia wcale nie są krociowe. Bo i oczekiwania zatrudnionych nie są wyższe niż średnia rynkowa. Chodzi im tylko o to, by mieć poczucie, że są adekwatnie wynagradzani za swój wkład.

To jaka motywacja jest najlepsza?

- Taka, w której jest złoty środek. Chwilowe stymulowanie motywacji pieniędzmi to prymitywny sposób. Dużo większym wyzwaniem jest zarządzanie energią motywacji, utrzymywanie jej na wysokim poziomie i zrozumienie, że motywacja sama w sobie jest stanem panującym, a nie efektem jakiegoś pojedynczego działania. Właśnie dlatego tak trudne jest zbudowanie zaangażowanego zespołu. Przecież to żywy organizm, w którym mieszają się różne emocje i potrzeby.

Daniel Pink, mówca motywacyjny, autor poradnikowych bestsellerów dotyczących kariery uważa, że oprócz odpowiedniego poziomu finansowego pracownicy są zaangażowani, gdy mają zagwarantowany rozwój, poczucie autonomii i wyższego celu w pracy.

 

Czyli?

- Najprościej rzecz ujmując mamy zapał do pracy, gdy uczymy się w niej nowych rzeczy i możemy decydować o tym, w jaki sposób będziemy wykonywać swoje obowiązki. Sama praca zaś nie jest lekceważona przez przełożonych i daje zadowalające efekty, np. w postaci gotowego produktu, czy wydarzenia.
Trzeba oczywiście pamiętać, że te trzy pojęcia mogą mieć różne znaczenie dla różnych osób.

No właśnie - np. rozwój to bardzo pojemny termin

- To prawda, dla jednych oznacza głębszą specjalizację, kolejny wyjazd biznesowy czy certyfikat potwierdzający kompetencje, a dla innych poznanie nowych ludzi i angażowanie się w nowe projekty. Można by długo wymieniać, ale w gruncie rzeczy chodzi o to, by poszerzyć zakres wiedzy, czy kompetencji, by korzystać z tzw. „sytuacji edukacyjnych”.

Poczucie wyższego celu też bywa różnie interpretowane. Dla strażaka, czy lekarza będzie to ratowanie życia, dla marketingowca kolejna udana kampania, a dla handlowca - zadowolenie klienta. Ale w rekrutacji kandydaci coraz częściej oczekują, że ich praca będzie miała sens, a jej efekty nie będą lądować w szufladzie.

Podobnie jest z autonomią - kandydaci chcą, by w firmie nie było biurokracji, by przełożeni nie ograniczali ich instrukcjami, tylko określali cele i zostawiali im swobodę w doborze środków realizacji.

Pominęliśmy jeden ważny aspekt życia zawodowego - atmosferę w pracy. Jaką ona odgrywa rolę w budowaniu motywacji?

- Dzięki dobrej atmosferze łatwiej znaleźć sens pracy. Jeśli widzimy, że wszyscy w firmie „grają do tej samej bramki” to rośnie też nasze zaangażowanie i efektywność.
Dobra atmosfera to też kultura i sposób działania przedsiębiorstwa, w tym otwarta komunikacja. Zarówno na linii szefostwo - pracownicy, jak i między samymi pracownikami. A to sprzyja dzieleniu się wiedzą w firmie i tworzy nowe „sytuacje edukacyjne”, z których powinniśmy korzystać. Na przykład angażując się w pracę innego działu

A co jeśli nie lubimy kolegów i koleżanek z pracy?

- Nic...

Nie musimy się lubić?

- Ważne jest, żebyśmy w firmie mieli kompana, bo to daje poczucie bezpieczeństwa, ale ze wszystkimi nie musimy się lubić, jeżeli tylko umiemy szanować, to że jesteśmy inni. Na tym właśnie polega bogactwo zespołu, bo różni ludzie dostrzegają zupełnie inne aspekty tej samej sprawy. Tą odrębność trzeba umieć szanować, bo dzięki niej zespół może zrobić znacznie więcej, nawet jeśli jego członkowie się nie lubią i utrzymują kontaktów prywatnych.

To oczywiście zupełnie nowe terytorium dla wielu pracowników i menedżerów, bo znacznie nam wygodniej wśród osób lubianych. Ale w pracy możemy zjednoczyć się wokół tego samego celu, nawet jeśli się nie lubimy. I to jest prawdziwa umiejętność, która pozwala osiągać lepsze wyniki.

Polecamy
Komentarze (18)
Pieniądze szczęścia nie dają. Zwłaszcza w pracy
Zaloguj się
  • Oceniono 6 razy 6

    Mam gdzieś atmosferę i świadczenia płacowe, jeśli to co spływa na moje konto co miesiąc, jest za małe.

  • Oceniono 3 razy 3

    No tak - rekruterom byłoby dużo łatwiej gdyby pracownicy godzili się pracować za grosze.

    Bo przeważnie o pomoc do rekruterów zwracają się te firmy co płacą za mało.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane