Jak odciągnąć pracowników od Facebooka i nie wyjść przy tym na złego szefa? Podpowiadamy kilka sposobów

Andrzej Mandel
Nadużywanie serwisów społecznościowych (i nie tylko) sprzyja obniżaniu wydajności. Polscy szefowie różnie radzą sobie z tym problemem. Podpowiadamy, jak zasugerować dobre rozwiązania.

Pracownicy (i szefowie) w pracy spędzają znaczną część dnia. Nic więc dziwnego, że w godzinach pracy ludzie chętnie zaglądają na serwisy społecznościowe, oglądają klipy na YouTube czy zaglądają na serwisy ze zdjęciami słodkich kotów. Często zdarza się, że większość czasu spędzonego w pracy mija właśnie na dystrakcjach, a nie na wykonywaniu obowiązków, co obniża wydajność.

Co w takiej sytuacji robi przeciętny szef? Przeciętny szef blokuje pracownikom dostęp do takich stron albo wprowadza nieskuteczne zakazy. Nieskuteczne, bo niemal każdy ma teraz smartfon w kieszeni czy torebce i jeżeli będzie chciał, to i tak zajrzy na te strony. Zakazy i blokady tylko zaś utrudnią wykonywanie obowiązków - znałem redakcję, w której równocześnie zabronione było korzystanie z Facebooka, Twittera oraz YT i każdy pracownik miał obowiązek promować treści pracodawcy na Facebooku i Twitterze oraz wyszukiwać atrakcyjne klipy, którymi można było wzbogacać artykuły.

Ta metoda nie jest skuteczna, a rodzi tylko konflikty. Podobnie jest z zakazem korzystania z prywatnych telefonów, który może się sprawdzić ewentualnie w fabrykach czy magazynach, w których pracownik i tak nie ma czasu na korzystanie z mediów społecznościowych. Co można zatem zrobić, by zwiększyć wydajność, a nie wyjść na szefa, który zakazuje wszystkiego?

PracaPraca Fot. Mateusz Skwarczek / AG

Po pierwsze, zaakceptować, że pracownik (ale menedżer także) ma prawo do krótkich przerw. W pracy biurowej nie ma nic złego w tym, że raz na jakiś czas zajrzy się na swoją tablicę, czy wrzuci tweeta (pod warunkiem, że nie zdradza się tajemnic firmowych). Problem pojawia się bowiem dopiero wtedy, gdy praca staje się krótką przerwą od mediów społecznościowych i innych dystrakcji. Aby temu zapobiec warto wyszukać i udostępnić pracownikom narzędzia, które pozwalają nad tym panować.

A więc, po drugie, warto dać pracownikom możliwość korzystania z aplikacji takich jak np. ColdTurkey (czy nawet wykupić pełną wersję), które pozwalają w określonych godzinach blokować dostęp do pewnych stron i aplikacji. Dzięki temu każdy będzie mógł sam sobie określić swój rytm i nie będzie czuł się skrępowany zakazami. W przypadku firmowych telefonów można wyszukać też odpowiednie aplikacje na smartfony.

FACEBOOK-NEWSFEED/FACEBOOK-NEWSFEED/ RICK WILKING / REUTERS / REUTERS

Po trzecie, dobrze jest odwoływać się do starej i dobrej siły woli. Pracownicy są dorosłymi ludźmi, którzy dobrze zdają sobie sprawę z celów, jakie stoją przed firmą. Traktowanie ich, jak dzieci może być zdecydowanie przeciwskuteczne. A siła woli wsparta odpowiednimi aplikacjami może zdziałać cuda.

Po czwarte, można zrobić pracownikom szkolenia z zarządzania czasem. Wiele osób odnoszących sukcesy wskazuje, że czynnikiem zwiększającym szanse sukcesu jest umiejętność zarządzania czasem. Dzięki umiejętności dzielenia czasu np. na bloki i określania sobie godzin, które spędza się np. na komunikacji, na przerwie, czy wykonywaniu właściwej pracy, można znacząco zwiększyć efektywność pracy.

Tymi prostymi sposobami można wesprzeć wydajność zespołu nie wychodząc na szefa, który posługuje się tylko zakazami. 

Więcej o: