Spotify pożyczył od inwestorów miliard USD. Sposób w jaki to zrobił pokazuje, że ma problem

Wygląda na to, że inwestorom finansującym rozwój najsłynniejszych internetowych startupów kończy się cierpliwość. Spotify zdobył nowy miliard dolarów na rozwój, ale na bardzo niewygodnych dla siebie warunkach.

Spotify pożyczył od funduszy inwestycyjnych miliard dolarów. Ma więc pieniądze na to, aby kontynuować swoją przynoszącą straty działalność. W 2014 Spotify przy 1,08 mld EUR przychodów miał 162 mln EUR straty. Danych za 2015 na razie nie znamy.

Pomimo tych strat inwestorzy wierzą, że to stan przejściowy i że w końcu kiedyś Spotify zacznie zarabiać. Dlatego co kilka miesięcy robią jej zastrzyki ze świeżego kapitału, obejmując w zamian akcje w spółce. Stają się więc wspólnikami w interesie. Na tej samej zasadzie działają inne znane i modne firmy, które jeszcze nie weszły na giełdę i nie mają zysków, takie jak na przykład Uber czy Airbnb.

Ale sytuacja zaczyna się zmieniać. Otóż ten nowy miliard dla Spotify to nie jest kapitał, który w tej spółce zostanie. Tym razem jest to pożyczka. Ostatnie rundy finansowania dla Ubera też miały już formę pożyczek. Ta zmiana jest istotna i dużo mówi o tym co się dzieje wokół tych spółek.

ZOBACZ TEŻ: Jak Booking.com zepsuł system linkowania w iPhone'ach

Do tej pory fundusze inwestycyjne chętnie kupowały akcje takich firm jak Spotify, bo były przekonane, że kiedy spółka wejdzie na giełdę (w USA to, że kiedyś się wejdzie na giełdę jest traktowane jak pewnik) to się te akcje sprzeda drożej niż się je kupiło. Z drugiej strony startupy chętnie sprzedawały nowe emisje akcji, ponieważ każda kolejna emisja uzyskiwała wyższą cenę, więc można było się chwalić że cała spółka jest więcej warta.

Dzisiaj widzimy, że te założenia przestają być aktualne. Inwestorzy wolą finansować Spotify i innych pożyczkami, bo już nie chcą nowych akcji. A nie chcą ich, bo już nie mają pewności, że po wejściu na giełdę będzie można je sprzedać drożej. To, że Spotify, które nigdy nie miało zysku jest warte 8 miliardów dolarów zaczyna budzić wątpliwości. Zaczyna dominować przekonanie, że wyceny tych firm nie mogą być już wyższe. Mogą być co najwyżej niższe. Ale taniej swoich akcji nie chce sprzedawać samo Spotify. Żaden modny startup tego nie chce, bo jak się rozniesie po świecie, że po nowej emisji akcji spółka jest mniej warta niż przed tą emisją, to inwestorzy się wystraszą i w efekcie taka spółka będzie mogła wpaść w kłopoty. Lepiej więc nie ryzykować i zgodzić się na pożyczkę, zamiast emisji akcji.

Warunki pożyczki dla Spotify są trudne. Spółka dostała miliard USD w zamian za obligacje, które inwestorzy będą mogli zamienić na akcje Spotify w momencie wejścia spółki na giełdę. Co ważne ta zamiana odbędzie się po kursie aż o 20 procent niższym niż giełdowa cena akcji. Do tego odsetki od obligacji to na początku aż 5 procent rocznie. Potem co pół roku oprocentowanie ma rosnąć, aż dojdzie do 10 procent rocznie w 2018. No chyba, że Spotify wcześniej wejdzie na giełdę. 5 czy 10 procent rocznie dla serwisu, który jeszcze nigdy nie zarobił ani centa to bardzo dużo.

Skoro obydwie strony dealu zgodziły się na takie warunki to znaczy, że obydwie liczą na to, że przy okazji giełdowego debiutu Spotify zdobędzie tyle nowego kapitału, że będzie ją stać na spłatę pożyczek. Patrząc na to pod tym kątem Spotify wygląda trochę jak piramida finansowa. Funkcjonuje tylko dlatego, że dostaje kolejne paczki pieniędzy i liczy na to, że w ten sposób dotrwa do giełdowego debiutu, kiedy to dostanie od nowych inwestorów kolejną paczkę pieniędzy – większą od wszystkich dotychczasowych.

 

Oczywiście to wszystko się zmieni, jeśli Spotify zacznie zarabiać. Jest to możliwe, bo liczba klientów, którzy płacą co miesiąc za subskrybcję w serwisie przekroczyła ostatnio 30 milionów. W maju 2014 było ich 10 milionów, poziom 20 milionów został osiągnięty w czerwcu 2015. Przyrost klientów jest więc coraz szybszy. Tyle, że aby ich wciąż przyciągać i wygrywać konkurencję chociażby z podobnym serwisem Appla trzeba mieć coraz więcej muzyki w bazie. Czyli trzeba wciąż wydawać pieniądze na nowe zakupy na rynku muzycznym. Czyli może być tak, że model biznesowy Spotify w dzisiejszej wersji jest ustawiony tak, że w ogóle nie jest w stanie zarabiać. Może jedyny sposób na to, aby przetrwać to podnieść cenę subskrypcji.

Tu dochodzimy do kluczowego dla internetowych startupów pytania o to czy ludzie generalnie są skłonni zaakceptować to, że za usługi w Internecie i aplikacje w smartfonie się płaci i to więcej niż symboliczne euro miesięcznie. Jeśli nie, to Spotify i inni będą mieć poważny problem, bo jak widać cierpliwość dotychczasowych inwestorów powoli się kończy.

Więcej o:
Komentarze (12)
Spotify pożyczył od inwestorów miliard USD. Sposób w jaki to zrobił pokazuje, że ma problem
Zaloguj się
  • r1234_76

    Oceniono 7 razy -1

    Płacić mogę, ale za coś, co ma dla mnie jakąś wartość. Tymczasem interesujących mnie utworów w bazie Spotify dla naszego regionu po prostu nie ma - założyłem konto, sprawdziłem i zrezygnowałem. Z mojej strony koniec dyskusji. Nawet gdyby kiedyś Spotify dodał te utwory, to mnie się już nie będzie chciało ponownie sprawdzać.

  • artus

    Oceniono 1 raz -1

    Trzymam kciuki, żeby się udało. Fajnie by było, gdyby mieli więcej polskiej muzyki.

  • pytlarro

    0

    chyba nadchodzi koniec kolejnej banki internetowej, teraz "genialnych" startupow, ktore od lat zbireraja, rozwijaja sie, ale wciaz nikomu (po za wlascicielami i pracownikami) nie przyniosly zysku. Upadek bedzie straszliwy i bedzie mial powazne konsekwencje dla calego ecommerce, ale z drugiej strony, nie szkoda ludzi ktorzy placa miliardy za firme robiaca prymitywne gierki na FB czy kolorowe odpowiedniki SMSow

  • rasta-mw

    0

    2 dychy miesięcznie to nie jest dużo, na fajki wydawałem więcej. Ale tych abonamentów zaczyna się robić coraz więcej, sam już płacę łącznie 150zł za różne abonamenty cyfrowe w tym spotify, który uważam za najlepszy tego typu serwis.

  • dziadwawelski

    0

    A w jakiej branży działa ta "zyskowna" spółeczka ?

  • tomalamas

    0

    Dla większości ludzi muzyka czy video jest formą relaksu. Włączają płytę, radio lub tv i odpływają. Nie interesuje ich grzebanie w różnych usługach, by wyszukać nowe seriale czy płyty. Po prostu oczekują, że ktoś wybierze lepiej a oni nie będą musieli marnować czasu na męczące poszukiwania. Oczywiście, dla części użytkowników jest to ogromna zaleta. Zbyt duży wybór też nie jest dobry. Przekonują się o tym codziennie klienci hipermarketów.
    Druga sprawa, to ile czasu dziennie, przeciętny mieszkaniec ziemi jest w stanie przeznaczyć na ŚWIADOME słuchanie muzyki lub oglądanie obrazków? To są pytania do dostawców streamingu, ale oni chyba nie są w stanie podzielić się takimi informacjami, by nie straszyć "inwestorów".
    Facebook też rośnie, ale jak od czasu do czasu kogoś sprawdzam, to konto wydaje się martwe. Ostatnia aktualizacja rok temu albo i dawniej...

  • par.poli

    Oceniono 1 raz 1

    dlaczego cyrograf? w takiej rzeczywistosci dzialaja normalnie firmy, pozycza sie kase majac nadzieje ze sie uda, a jak sie nie uda to sie idzie pod most. Barany spekulacyjne ktore daly kase spotify widac niczego nie nauczyly sie na krachu dotcomow z poczatku lat 2000. I widac musza dostac po d.... :) oby tylko przez swoje baranstwo innych na dno nie pociagneli. 8 mld, i za co? za durna apke (chyba apke, nawet nie wiem! to chyba sklep z piosenkami). Przeciez na reklamach nawet nie dadza rady tyle zarobic, bo ile mrugajacych g... mozna umiescic na takiej stronie? i kto za to zaplaci?? frajer ostatni. Nie mowiac juz o poziomie dzisiejszych piosenek. Pop lat 80 byl wysmiewany w swoich latach swietnosci, a dzis to ta lepsza muzyka (i tak jest, lata 80 rzadza!) . Wole wydac 40zl na plyte duran duran i majkela j. niz ukrasc jakikolwiek utwor promowany tlustym d.pskiem bijonse czy innego wyjca RYJany machajacego cycakmi by zatuszowac braki w talencie.

  • gshegosh81

    Oceniono 2 razy 2

    Może po prostu trzeba się pozbyć koncernów muzycznych z ich nierealnymi oczekiwaniami cenowymi. Skoro przy 10M użytkowników uzyskali w 2014 miliard przychodu, to oznacza że każdy user zapłacił 100 dolarów rocznie. Nie uważam, żeby to było za mało.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX