Narodowa karta płatnicza. By bankom żyło się lepiej

Rafał Hirsch
Wiceminister rozwoju chce aby Polacy płacili polskimi kartami płatniczymi. Jego zdaniem byłoby to lepsze niż korzystanie z kart amerykańskich firm Visa i MasterCard. Niestety korzyści z takiej zamiany zauważyłyby tylko banki - klienci banków już raczej nie.

O pomyśle wprowadzenia polskich, narodowych kart płatniczych, które miałyby wyprzeć z rynku karty MasterCarda i Visy napisało ostatnio kilka gazet. Projekt wymyślił wiceminister rozwoju Tadeusz Kościński. Wcześniej delikatna sugestia w tym temacie pojawiła się w tak zwanym planie Morawieckiego. Jak z wieloma innymi pomysłami urzędninków – jest ryzyko, że w efekcie będzie gorzej i drożej.

Fragment planu Morawieckiego o narodowej karcie płatniczejFragment planu Morawieckiego o narodowej karcie płatniczej źródło: Ministerstwo Rozwoju

Wiceminister wpadł na ten pomysł jeszcze pracując w BZ WBK w czasach, kiedy prezesem tego banku był wicepremier Mateusz Morawiecki. Czyli tak naprawdę jest to pomysł pracownika banku, który potem zmienił pracę i teraz jest wiceministrem. To, że pomysł powstał w banku nie powinno dziwić, ponieważ na proponowanej zmianie skorzystać miałyby głównie banki. Łatwo to zrozumieć kiedy pozna się sposób, w jaki działają firmy takie jak Visa.

Jak działa system

Zarabiają one wyłącznie na bankach – pobierając od nich prowizje i opłaty. Ich wysokość jest uzależniona od tego jak często płacimy kartami w sklepach i ile pieniędzy w ten sposób wydajemy. Visa i Mastercard dostają pieniądze za każdą transakcję i każdego złotego w ten sposób wydanego. Ale to nie my im płacimy, tylko banki. W zamian banki dostają od Visy system – skomplikowaną elektroniczną platformę służącą do rozliczeń, łączącą ze sobą karty, banki i sklepy.

Bankom taki układ się opłaca, bo to one wydają karty klientom. Karta Visy nie jest własnością Visy. Znaczek na karcie oznacza, że jest ona obsługiwana przez system Visy, ale samą kartę wydaje bank i to bank na tym zarabia. Dzięki Visie i MasterCardowi banki mogą wydawać nam karty, za które pobierać mogą najróżniejsze opłaty: za wydanie, za przedłużenie, za wydanie duplikatu, za zwiększenie limitu, za przekroczenie limitu itd. A do tego w przypadku kart kredytowych mogą pobierać odsetki od zadłużenia. To wszystko sprawia, że bankom nawet przy konieczności płacenia prowizji Visie i MasterCardowi to też się opłaca.

Nam to się też opłaca, skoro korzystamy z kart. Gdyby się nie opłacało, to byśmy nie korzystali. Płacimy za karty, ale dostajemy wygodę, a nierzadko też dodatkowy kredyt na karcie. Tak to działa – wszystkim się opłaca.

Co ma się zmienić?

Pomysł wiceministra polega na tym, że zastępujemy zagraniczne firmy obsługujące karty taką samą firmą z Polski. Aby to się udało taka firma musi mieć tak samo dobrą platformę do obsługi transakcji, co firmy amerykańskie i musi umieć przekonać wszystkich na rynku, aby podpięły się pod jej system. Gdyby to było takie proste, to zrobiono by to w każdym państwie.

Załóżmy, że to się udaje. Główny zakładany efekt zmiany to obniżka kosztów po stronie banków: polska firma pobierałaby od nich mniejsze prowizje i opłaty. Pomijam absurd sytuacji, w której ktoś zakłada firmę po to, aby zarabiała ona mniej, a nie więcej a korzyść była przechwytywana przez inne firmy. Takie coś może wymyślić tylko urzędnik, w prywatnym biznesie to nie do pomyślenia.

Taniej nie będzie

Co ważne: nawet jeśli w ten sposób udałoby się faktycznie obniżyć koszty po stronie banków, to taka obniżka absolutnie nie gwarantowałaby, że w kolejnym kroku banki obniżyłyby poziom opłat swoim klientom. Bardziej kusząca jest możliwość zwiększenia własnego zysku i poziomu rentowności.

Ciekawe jest to, że wiceminister twierdzi w rozmowie z Polityką, że nowa firma mogłaby pobierać mniejsze prowizje, bo miałaby niższe koszty, bo mogłaby oszczędzać na marketingu. Jeśli ta firma miałaby zawojować rynek bez wydatków na marketing, to znaczy, że wcześniej musielibyśmy z tego rynku Visę i MasterCarda usunąć siłą. W państwie Unii Europejskiej byłoby to oczywiście nielegalne, nie wspominając już o polskiej konstytucji, która zapewnia wolność prowadzenia działalności gospodarczej. To założenie jest więc dość kuriozalne.

Jeśli natomiast nowa polska firma miałaby zrobić karierę obok działającej Visy i MasterCarda, to jednak marketing będzie jej bardzo potrzebny, a w związku z tym jej koszty raczej nie będą niższe. Aby polską kartą można było płacić także za granicą trzeba będzie przekonać zagraniczne banki obsługujące sklepy i wszystkie podmioty w innych krajach, w których za coś się płaci, żeby uznawały tam także polską kartę na takich samych warunkach, na których uznają karty amerykańskie. To wymaga.jeszcze większych nakładów na marketing.

Czy emocje patriotyczne mogą na siebie zarabiać?

Można sobie wyobrazić, że powstaje polska karta narodowa i znajduje swoich klientów robiąc karierę na emocji patriotycznej. Skoro mamy hasło „kupuję polskie produkty” to można mieć też hasło „płacę polską kartą”. Tyle, że wtedy karta może nie osiągnąć odpowiednio dużego zasięgu i w efekcie biznes będzie deficytowy. Wtedy będziemy musieli do niego dopłacać. Jeśli właścicielem biznesu będzie państwo to poprzez budżet, a jeśli właścicielem biznesu będą banki, to poprzez zwiększone opłaty i prowizje, które bankom wyższe koszty co najmniej zrównoważą. Bo przecież nadrzędnym celem pomysłu jest to, aby w bankach się poprawiło, a nie pogorszyło.

Zobacz także: Jak działają płatności biometryczne? Mastercard wyjaśnia i wprowadza nowy standard

Więcej o:
Komentarze (464)
Narodowa karta płatnicza. By bankom żyło się lepiej
Zaloguj się
  • vladexpat

    Oceniono 58 razy 46

    Jakie korzyści? Pełna inwigilacja społeczeństwa przez rząd, praktyczny, bezpośredni dostęp do kont bankowych wszystkich obywateli. Chcemy tego?

  • labeo

    Oceniono 30 razy 26

    Proponuje rozpisać przetarg na obsługę patriotycznej karty i wygra go ojciec dyrektor.

  • labeo

    Oceniono 29 razy 25

    Kolejny debilny pomysł. A co z zakupami zagranicznymi internetowymi, co z wyjazdami za granicę - czym wtedy płacić, patriotyczną karta, którą wszyscy na świecie będą mieć w d...pie? I ostatnia sprawa skoro system do obsługi jest na tyle skomplikowany, że takich firm jest niewiele poza Visą i MasterCard, to kto go u nas stworzy? Problemem jest zrobienie dobrej strony internetowej, nie wspominając o systemach informatycznych zus-u, czy NFZ, który nigdy nie powstał? Myślę, że z tego powodu patriotyczna karta nam nie grozi, chociaż urzędnicy zdefraudują spore pieniądze przy pracy nad tą kartą.

  • antey

    Oceniono 3 razy 3

    ZUS kiedyś proponował wydanie karty płatniczej dla 'beneficjentów' - w skali kraju to "z powietrza" populacja całej Szwajcarii (straszny pomysł swoją drogą: ZUS zostałby emitentem gotówki i mógłby drukować więcej niż NBP!).
    Biedronka długo w ogóle nie akceptowała kart, tylko ściągała haracz za bankomaty.
    Spięte z BLIK oraz tymi nowymi podstawowymi kontami za darmo z dyrektywy unijnej....

  • elemir

    Oceniono 9 razy 3

    Mają to już Rosjanie i Chińczycy. W KRLD mają nawet swój internet.
    Zaletą systemów Visa i Mastercard jest ich powszechność - tą samą kartą
    płacę za zakupy na Ebay, benzynę w Niemczech i rachunek w Polsce.

  • velluto

    Oceniono 3 razy 1

    Jak to szło?
    Miś: Powiedz mi po co jest ten miś?
    Hochwander: Właśnie, po co?
    Miś: Otóż to! Nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije, do jesieni na świeżym powietrzu i co się wtedy zrobi?
    Hochwander: Protokół zniszczenia...
    Miś: Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, słomianych inwestycjach.

    I tyle w temacie.

  • kac

    Oceniono 1 raz 1

    ... piszą Ci, którzy tak zaznajomieni są z kartami płatniczymi, że boją się płatności zbliżeniowych...
    Ludzie boją się tego czego nie rozumieją, to co.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX