Sprawdź, ile tak naprawdę wie na twój temat Google i co możesz z tym zrobić

Google wie o nas sporo i nie jest to odkrycie na miarę Ameryki. Jednak często nie zdajemy sobie sprawy z tego, w jak dużym stopniu dla własnej wygody mu na to pozwalamy. Na szczęście w ostatnim czasie gigant idzie nam coraz bardziej na rękę, dając wygodniejszy sposób zarządzania informacjami, które na nasz temat kolekcjonuje. Sprawdźmy zatem, co na nasz temat gromadzi Google i jak nad tym zapanować.

Wyszukiwarka internetowa, poczta, mapy, aplikacje mobilne, lista kontaktów, hasła, dokumenty, filmy, zdjęcia, zarządzanie urządzeniami, płatności - sami przyznacie, że nie jest tego mało. Można śmiało stwierdzić, że ekosystem usług Google jest w stanie zaspokoić większość codziennych potrzeb typowego użytkownika. Z jednej strony cenimy sobie jego wygodę i ścisłą integrację wszystkich elementów. Z drugiej nieustannie dręczymy się utratą prywatności, w imię skutecznego funkcjonowania.

Niektórzy z nas doskonale zdają sobie z tego sprawę. Inni mogą być zszokowani ilością informacji, jakie gromadzi codziennie Google. Zamierzeniem tego materiału nie jest jednak straszenie, a uświadamianie wspomnianych zależności i zapanowanie nad tym, czym faktycznie chcemy się ze światem dzielić. Bo zależności tej usunąć się raczej nie da.

Chcecie znać informacje o korkach na swojej drodze w momencie wyjścia z biura? Znaleźć zgubiony smartfon albo jeszcze czynną knajpę w pobliżu? Przypomnieć sobie, gdzie i z kim spędziliście miło kilka dni dokładnie trzy lata temu? Sezamie, otwórz się.

Moje konto Google - centrum sterowania wszechświatem

Od tego warto zacząć zwiedzanie skarbnicy wiedzy o sobie. Wchodząc pod adres myaccount.google.com bierzemy pod uwagę, że jesteście już zalogowani na swoje konto w Google. Jeśli nie, przeglądarka internetowa z pewnością was o to poprosi. W jednym miejscu zgromadzono zarówno dostęp do danych osobowych użytkownika, jak i ustawień prywatności, logowania do usług, zabezpieczeń, a także aktywności. I to właśnie w ostatnie z tych miejsc udamy się w pierwszej kolejności, klikając odnośnik Otwórz moją aktywność.

Moja aktywność (dostępna również pod adresem myactivity.google.com) gromadzi rejestr zdarzeń z wszystkich usług Google, z jakich korzystaliśmy do tej pory. Do dyspozycji mamy dwa widoki (grup oraz bardziej szczegółowy widok elementów). Znajdziemy tu ostatnio otwarte strony internetowe, frazy wprowadzane do wyszukiwarki, mapy jakie przeglądaliśmy, aplikacje mobilne uruchomione na smartfonie, a nawet frazy wyszukiwane w sklepie Google Play. Oczywiście wszystko z podaniem dokładnej daty i godziny aktywności, modelu urządzenia, a czasem nawet i lokalizacji.

Każdy z zapisanych elementów można dość łatwo usunąć, klikając na trzy kropki w prawym górnym rogu okna. Zabawa jednak dopiero się zaczyna, bowiem teraz przejdziemy do innych aktywności, jakie rejestruje Google. Wśród nich znajduje się między innymi mocno kontrowersyjna dla niektórych historia lokalizacji.

Google wie, gdzie byłeś wczorajszej nocy

Do historii lokalizacji dostaniemy się, klikając odnośnik Inna aktywność w Google na lewej belce nawigacyjnej panelu Moja aktywność, a następnie na samej górze Wyświetl oś czasu. Znajdziemy ją również w Mapach Google (Twoja oś czasu). Korzystając z czujnika lokalizacji w smartfonie, zapisuje miejsca, w których się pojawiamy, przypuszczalną godzinę przybycia i jego opuszczenia, pokonany dystans po drodze, a nawet rodzaj transportu jakiego używamy. Zdarza się również, że na osi czasu pojawią się zdjęcia, jakie w tamtym momencie wykonaliśmy w konkretnej lokalizacji.

Oczywiście te dane są widoczne tylko dla samego użytkownika. Ich dokładność miejscami pozostawia wiele do życzenia i od nas tylko zależy, na ile chcemy Google w tym pomóc i uzupełnić brakujące dane. Niektórych może to i tak dostatecznie przerazić. Dla zilustrowania fragment mojego wyjazdu na targi IFA 2017 w Berlinie.

Widok osi czasu możemy dowolnie dostosowywać wybierając zakres dat. W głównym widoku dostaniemy podsumowanie wszystkich miejsc, jakie odwiedziliśmy od czasu uruchomienia historii lokalizacji na swoim koncie Google, a nawet zestawienie podróży jakie odbywaliśmy. Dzięki temu łatwiej jest znaleźć te kilka dni trzy lata temu, których już nie do końca pamiętamy.

OK, Google. Czyli posłuchaj sam siebie

Ilekroć prosimy smartfon o podanie prognozy pogody lub używamy wyszukiwania głosowego, pliki audio z naszym zapytaniem trafiają do bazy danych Google. Aktywność związana z głosem i dźwiękiem ogranicza się na szczęście do zapisu samej frazy, która ową funkcję wywołuje (w tym wypadku OK, Google) i konkretnego zapytania.

Tu, podobnie jak w przypadku innych aktywności, możemy sprawdzić, kiedy dokładnie nastąpiło nagranie, z jakiej aplikacji i oczywiście natychmiast je odsłuchać. Często Google podaje również transkrypcję naszego zapytania.

Ten typ aktywności łatwo znajdziemy w panelu Moja aktywność, w widoku grup z danego dnia (pozycja głos i dźwięk). Warto zauważyć, że smartfon cały czas nasłuchuje frazy kluczowej, która uruchamia samą usługę, jak i proces nagrywania.

Panel Google, czyli co mam i z czego korzystam

Warto zajrzeć jeszcze w jedno miejsce, z którego dowiemy się masy informacji statystycznych o zakresie usług Google, z jakich do tej pory korzystaliśmy. Najszybciej w polu adresu przeglądarki internetowej jest wpisać myaccount.google.com/dashboard. Dostaniemy się w to miejsce również ze strony Moje konto, jednak wymagać to będzie przejścia do sekcji Dane osobowe i prywatność i odszukania na liście w prawym oknie pozycji Panel Google.

Czeka tam na nas kilka ciekawostek. Można dowiedzieć się między innymi, ile fraz wpisaliśmy do wyszukiwarki Google w ciągu ostatnich 28 dni, jak dużo filmów obejrzeliśmy w tym czasie na YouTube, ile wiadomości wysłaliśmy za pośrednictwem Gmaila, przejrzeć listę ludzi, z którymi najczęściej się kontaktujemy, a nawet zobaczyć ile dokładnie zdjęć i albumów gromadzimy w usłudze Zdjęcia Google.

To tylko szczyt góry lodowej. W zależności od tego, z jak wielu usług Google korzystamy, każda z nich znajdzie tu swoje miejsce wraz z rejestrem ostatniej aktywności. Dzięki panelowi Google mogłem między innymi doznać szoku na wieść o obejrzeniu niemal 900 filmów na YouTubie w ciągu ostatniego miesiąca...

Bez paniki, pomoc jest na miejscu

Jeśli podczas lektury tego materiału naszła was gwałtowna ochota na ucieczkę do lasu i wyrzucenie po drodze wszystkich elektronicznych urządzeń, mamy dobrą wiadomość. Na szczęście Google daje możliwość szybkiego wyłączenia śledzenia aktywności użytkownika. Wystarczy z lewej belki panelu Moja aktywność wybrać odnośnik Zarządzanie aktywnością. Zostaniemy przeniesieni do ustawień, w którym wystarczy przeciągnąć kilka suwaków w lewo.

Pierwszy z nich dotyczy opisywanej na wstępie aktywności w internecie oraz aplikacjach. Możemy w niej odznaczyć gromadzenie historii przeglądania stron WWW z przeglądarki internetowej Chrome oraz w aplikacjach wykorzystujących usługi Google. Drugi dotyczy historii lokalizacji w Mapach Google. Bardziej przewrażliwionym polecamy również wyłączenie zapisywania aktywności związanej z głosem i dźwiękiem. Na samym końcu znajdziemy ustawienia dotyczące aplikacji YouTube.

Każdy z elementów można oczywiście dokładnie przejrzeć pod kątem już zapisanych danych i je usunąć (pojedynczo lub w całości), a do tego służą odnośniki na samym dole wszystkich sekcji. Wszystko zależy już wyłącznie od samego użytkownika.

Więcej o: